wirtualne impresje

proces7

Archiwum kategorii ‘porządkowanie poglądów

Siemaneczko Świrki!

z 39 komentarzami

No i jestem, wróciłem na łono blogosfery. Wiem, że wielu z Was było zaniepokojonych. Tu, z tego miejsca chciałbym podziękować wszystkim moim wirtualnym kumpelom i kumplom. To było fajne uczucie mieć Was w wirtualnym pobliżu. Choć sami wiecie, jak to jest z tym pobliżem, trudno tu mówić o jakimś pobliżu w ogóle. Czytaj resztę wpisu »

Medialny format człowieka

z 7 komentarzami

Dawno temu w Peerelu było mniej więcej wiadomo co i jak. Kiedy sobie znani robią jaja, a kiedy są poważni. Przy czym tych znanych i popularnych ludzi za – świętej pamięci – komuny było jakby mniej. Bo ta celebrytość była reglamentowana, jak wiele innych produktów, nie tylko luksusowych. Czytaj resztę wpisu »

Written by procesVII

styczeń 22, 2009 at 11:30 pm

Przysięgnij na Biblię

z 50 komentarzami

Moja prywatna wojna z Kościołem Katolickim zaczęła się wiele lat temu. Na początku szkoły podstawowej postanowiłem zostać ministrantem. Szczerze mówiąc, nie było to jakieś szczególne powołanie czy misja, bardziej chodziło mi o upominki, które dostawali moi starsi koledzy, którzy byli ministrantami. Czytaj resztę wpisu »

Written by procesVII

grudzień 5, 2008 at 8:07 am

Urodzony w PRL

z 69 komentarzami

Nigdy nie kryłem swego pochodzenia i przeszłości. Tak jak sympatii politycznych, zawsze piszę na kogo głosowałem w wyborach.
Jako zrodzony w Peerelu, okuty w drelichy ludowej armii zaraz przed tym, nim stała się ona nieludowa, jestem w jakimś stopniu człowiekiem radzieckim. Bo przecież nawet w szkole moja nauka ekonomii była polityczna i socjalizmu. Z całą tą bazą i nadbudową musiałem studiować olbrzymie cegły socjalistycznej budowy dobrobytu i szczęścia.
Czasem zazdrościłem ludziom, których najpiękniejszy okres życia wypadł na lata siedemdziesiąte, moja młodość i studia płynęły w siermiężnych osiemdziesiątych latach. W związku z tym, iż miałem alergię na wszelkie organizacje, na podpisywanie czegokolwiek, musiałem nauczyć się sztuki korupcji. Stało się to szybko. I wiem, że z tego nawyku nie wyrosnę. Ale czy ta perspektywa brzmi aż tak tragicznie? Politycy korumpują dziś wyborców, a media artystów.
Szybko zorientowałem się, że miast zapisywać się do ordynackich zsypów, pezetpeerów czy aieseców inwigilowanych przez esbecję, lepiej dać dziesięć dolarów prowincjonalnemu sierżantowi milicji czy LWP i załatwić niezbędne formalności. Formalności, które rozświetlą skomplikowane meandry peerelowskie za pomocą nieskromnych Hamiltonów, Jacksonów, a nierzadko Lincolnów, bo promocja akurat. I pozwolą mi wyjechać do zgniłych, kapitalistycznych manufaktur, a całe te pieniądze na łapówki zarobię za pół dniówki.

Moje dzieci nie chcą słyszeć o siermiężnym, całkiem niekolorowym i niepolitycznym dla mnie peerelu. Pokolenia się wymienią, a ja na stare lata będę opowiadał młodym o tych czasach. Tylko oni nie będą słuchać, wiem to. Sam byłem jednym z nielicznych cierpliwych, którzy słuchali tych – moich licznych dziadków, co opowiadali o wojnach, przedwojniach i okupacjach.

Tego nie da się zmienić, bo urodziłem się ze skazą. Nie jestem z tego powodu niedumny bądź nieszczęśliwy. Wydaje mi się tylko, że mam podwyższoną wrażliwość na moją przestrzeń wolności. Wiem, że sporo we mnie mitologii, magicznego myślenia, ale wiosnę miałem tak jedną w życiu, prawie dwadzieścia lat temu. Moje dzieci pewnie przeżyją już inne wiosny, które znów zmienią wektory historii Wszechświata.

proces7

Written by procesVII

listopad 20, 2008 at 8:54 pm

Ponad krajem wolnych, ojczyzną dzielnych ludzi

z 11 komentarzami

Nie rozumiem dlaczego znajduję tyle komentarzy wyrażających radość z powodu wyboru Baracka Husseina Obamy na czterdziestego czwartego prezydenta USA. Nie dziwiłoby mnie to w mediach amerykańskich, ale w polskim Internecie?
Dla Amerykanów, przy wyborze ich szefa państwa, najistotniejszym elementem była gospodarka. Wiadomo, długoletnia, dość nieudolna polityka George’a Busha, na dodatek obecna niestabilność rynków finansowych. Załamanie ekonomiczne nastąpiłoby bez względu na to, kto byłby przywódcą Stanów Zjednoczonych. Czytaj resztę wpisu »

Written by procesVII

listopad 6, 2008 at 12:55 am

Iskanna Castro

z 61 komentarzami

Więc tak, oficjalna wersja jest taka, że Cyc (cyc.blox.pl) został zamknięty z mojej winy. Najpewniej skasowany, zatem chciałbym tu uczciwie pozbyć was złudzeń, a walkę o swoje prawa podejmiecie albo nie. Na pewno nie będę nikogo z tego powodu korumpował. Jeśli walczycie to o wolność, o pewne pryncypia w sieci, nie zaś o mój interes. Chcę by to było jasno sformułowane.
Niektóre kutwy do dziś łażą za mną, nasyłają na mnie swoje dzieci, bo wysłały na mój blog esemesa w ramach konkursu. SMS zasilił szkołę dla niewidomych dzieci, więc niech Licencja wyśle Starszą albo Młodszą do tej szkoły i niech stamtąd wezmą krzesło, gąbkę albo kredę. Niech zabiorą kubek na herbatę jakiemuś ślepemu dziecku. Cokolwiek, byle esemes się zwrócił.
Ja nic z wygranej nie mam. Nawet na tamtym blogu nie piszę, a kiedy pisałem nie było tam żadnych reklam, jedynie Pajacyk.
Więc jeśli rozważasz sprawę Cyca, to przemyśl to czego oczekujesz. Ja podziękuję ci za wsparcie, jeśli robisz to dla mnie – spadaj.
Mam ten problem, że panicznie obawiam się choroby na władzę. Ilekroć zyskam jakąś drobną rzeszę fanów, tak jak było przy paru okazjach typu: jakaś spektakularna notka, wspomniana wygrana w onetowskim Konkursie Blog Roku. Albo stworzenie bloga redakcyjnego czy dobrego forum.
Wtedy staram się zrazić do siebie parę osób, by nie popaść w samouwielbienie, chorobę na sukces czy władzę. Wszystko to oczywiście w kontekście stricte wirtualnym rzecz jasna.
Mam też awersję do słodkich ciumków i uwielbień. Lubię i chcę, by konsensusy rodziły się w zgrzytach i ogniu. Drapanie się po plecach mnie mierzi. W życiu wszystko przychodziło mi lekko, stąd w jego wirtualnej części chcę mieć nieco pod górkę.

Zatem, jak już wspomniałem, oficjalna wersja jest taka, że poszło o fotografię Iskanny,  po opublikowaniu której zaraz zamknięto blog. Przypominam, że fotografia była dostępna w sieci, zatem prawa nie złamałem, stąd pieprzenie o prawnikach Agory to chory wymysł administracji. Fotografia nie była zabezpieczona, ani nie było przy niej ostrzeżenia, iż nie wolno jej kopiować.
Na siłę, przy złej woli administratora, mogłem naruszyć jedynie prawo do własności intelektualnej. Ale nie jest to żadna kradzież, bowiem ona ma fotkę i ja ją miałem przez moment na dysku. Ale już wyrzuciłem do kosza.
Jeśli na blogu umieszczę wiersz Szymborskiej, to być może naruszę prawo autorskie, ale przecież nie ukradnę tego wiersza, bo autorką pozostanie Wisława Szymborska. Inaczej rzecz by się miała, gdybym poetce ukradł rower. Wtedy ona nie ma roweru, a ja mam. Jeśli wstawię tu jej wiersz, przepisany z jej tomiku poezji, naruszę prawo autorskie, ale nie ukradnę. Bo ona wciąż ten wiersz będzie mieć, będzie jej.

W fotografii najpewniej poszło o to, że była ona w jakiś sposób obsceniczna, jej treść zawierała coś co nie jest zgodne z dobrymi obyczajami, jest obleśne i naganne moralnie. Wybaczcie, ale ja w tej fotografii nic takiego rażącego i demoralizującego dostrzec nie mogę.
Nie może tak być, iż z powodu jednej fotki, zamykają cały blog, bez słowa wyjaśnienia. Napisali jeden mail, potem drugi, w którym informują mnie, iż przekazali sprawę do prawników Agory S.A. Minął miesiąc, zero korespondencji, blog zamknięty.
Zgodzę się z tym, iż fotografia Iskanny mogła być brzydka i razić niektórych, choć ja tak nie sądzę. Ale powiedzcie mi: czy policja może zatrzymać wasz samochód i wlepić wam mandat za to, że na przednim siedzeniu wieziecie teściową, która jest szpetna? I zagrażacie w ten sposób bezpieczeństwu ruchu drogowego?

Chodzi też o to, że blog tworzyliśmy w sporej grupie, więc całkiem nie fair jest takie traktowanie ludzi, użytkowników Bloksa. Sam bloguję już w tym serwisie ponad dwa lata.
Jeśli piszemy o jakimś łamaniu praw do własności intelektualnej czy praw autorskich, to prędzej złamano nasze prawa, bo była tam cała kupa naszej twórczości. Z przeważającą większością kupy. Teraz jakiś administrator Bloksa, który ma dostęp do Cyca, bo my go nie mamy, może go opublikować jako swoją książkę i zgarnąć za to kupę kasy. To kto tu łamie prawo autorskie?

Na Cycu korzystaliśmy z materiałów dostępnych w sieci, nikt z nas nie umieszczał fotografii objętych jakimś zakazem. Cytowane były fragmenty z sieci, wraz z podanymi linkami źródłowymi.
Cyc był miejscem spotkań towarzyskich, włożyłem weń masę trudu. Stanowił punkt kontaktowy dla ludzi będących na emigracji, samotnych, nierzadko chorych i zniedołężniałych. Cierpiących. Takich, którzy nie mają umiejętności i możliwości posługiwania się Internetem na poziomie jego katów: Olsa i Iskanny. Zamknięcie go wywołało u wielu starszych ludzi, takich jak ja, depresję. Spotęgowaną przez trudny jesienny czas i niepokojącą sytuację na rynkach finansowych.

Administrator nie jest nieomylny, pamiętajcie o tym. Wszyscy ludzie związani z tym blogiem są na innych serwisach (Wykop, Blogfrog, Blip) traktowani jak trolle, przestępcy internetowi. Bo co? Bo narazili się żandarmerii agorowej? A to bardzo źle świadczy o tych serwisach. Notki na Wykopie kasowane były na wniosek administratorów Gazety.pl, Alkacja została na powitanie obesrana na Blipie. Usunięto Cyca i Cycoramę z Blogfroga.
Jestem przekonany, iż niepochlebna wypowiedź na temat serwisów tworzonych przez Iskannę (między innymi: Blubry, Znam.to) będzie rodzić takie następstwa. Radzę zatem omijać je z daleka. Bo jeśli skomentujecie coś nie po myśli twórczyni serwisu, mogą was spotkać surowe sankcje w innych wirtualnych miejscach. Takie jakie dotykają was za komentowanie moich i naszych blogów, za współtworzenie Cyca.
Nie nazwę tego cyberbullyingiem, ale z pewnością jest to forma apartheidu w sieci. Bo sankcje dotykają nas za zamknięty bezpodstawnie blog. Tak jakby karano nas za to, że nasi dziadkowie urodzili się w Afryce. Bo restrykcje administratorów Agory sięgają na Wykop, Blogfrog i Blip.
Nie lękajcie się i róbcie swoje, sieć jest miejscem dla wolnych ludzi i jest wielką przestrzenią. Nie mają żadnego prawa prześladować was za to, iż ja zamieściłem obsceniczną fotografię. Tym bardziej, iż większość wcale nie uważa jej za niestosowną czy pornograficzną.
Jeśli administrator Bloksa ma możliwość zamknięcia blogu w taki sposób, że właściciel traci do niego dostęp, to tylko źle świadczy o serwisie. O jego niedoskonałości i daje zbyt duże kompetencje administracji. Autor traci swoje notatki, notatki innych, komentarze. A może ten blog był wart Nobla albo choćby Nike?
Chamscy i pierdzący, co wykazałem w poprzedniej notce, administratorzy Agory nie będą budować standardów w sieci. Wiem, że ich macki sięgają daleko, ale ja nie dam się zastraszyć. Nic złego nie uczyniłem. Na ich chamstwo i przemoc oraz stosowanie blogowego apartheidu odpowiem ogniem.

proces7

Written by procesVII

październik 10, 2008 at 10:27 pm

Historie uznane za całkiem nieobiektywne

z 3 komentarzami

Moje spojrzenie na politykę, której nieszczęśliwie ostatnio dotykam, będzie zdeterminowane przez ekonomię. I to tę postrzeganą jak najbardziej subiektywnie.
Kiedy byłem na studiach, wyjeżdżałem w czasie wakacji do pracy zagranicę, tam w ciągu dnia mogłem zarobić tyle, ile w Polsce zarabiano w ciągu kwartału. Więc podobał mi się Zachód. I nie chodziło mi wtedy o kwestię wolności słowa, której wówczas na własnej skórze tam nie czułem.
Kiedy przyszli Wałęsa, Balcerowicz, mogłem w Polsce w ciągu dnia zarabiać tyle, co na zgniłym Zachodzie w kwartał.
Moje oceny dla przeszłości przełomu między PRL, a wolną RP będą bardzo subiektywne.
Z pewnością też subiektywnie odczuwam fakt, że w latach dziewięćdziesiątych tej wolności miałem więcej, teraz czuję jak mi jej ubywa. Ale może najzwyczajniej się starzeję.
Mam sporo pokory i szacunku dla wolności, wiem, że jest ona tymczasowa, w żadnym razie nie jest ostateczna. Dlatego dziś delektuję się nią i zapamiętam każdą jej chwilę.
Obozy koncentracyjne, gułagi, więzienia dla politycznych mają tylko przerwę techniczną.

proces7

Written by procesVII

czerwiec 28, 2008 at 8:41 pm

Trybuna Ludu, Neues Deutschland i Rudé Právo

z 143 komentarzami

Niestety, nigdy nie miałem szczęścia widzieć Mistrzostw Europy w piłce nożnej z udziałem Polski. Piłką interesuję się dość intensywnie jedynie w czasie Mistrzostw Świata, ligowa piłka już od dawna mnie nie zajmuje, w żadnym jej wymiarze. Czytaj resztę wpisu »

Written by procesVII

czerwiec 8, 2008 at 8:37 am

Troll Hunter DNO

z 55 komentarzami

Łowca Trolli czyli Dziecko Neostrady Ols (DNO)

Nigdy dokładnie nie umiałem zdefiniować dzieci neostrady, a natrafiłem na takiego jednego, z pokolenia neo, na dodatek mającego władzę. Tym dzieckiem jest Ols – administrator Blox.pl, definiujący mnie jako trolla, siebie jako troll huntera. Wszędzie go pełno, skrzętnie usuwa i cenzuruje wszystkie niepochlebne informacje na temat administracji Blox, na przykład tu, mój list usunięty z forum “O Blox.pl”. Godzina późna, tekst jednak musiał zawierać coś, co należało ocenzurować, wyciąć: Czytaj resztę wpisu »

Written by procesVII

kwiecień 22, 2008 at 2:38 pm

Urodzony w niewoli, okuty w powiciu

z 33 komentarzami

Adam Michnik czy Lech Wałęsa z całą pewnością byli trollami dla władz administracyjnych PRL- u.
Polecanymi byli i do przeróżnych syndykatów należeli ci, którzy pisali w gazetach, wydawali książki. Owszem, część była naprawdę dobra i ich kolaboracja z systemem była znikoma.
Kiedy w maju 1989 roku ukazywał się pierwszy numer Gazety Wyborczej, byłem w armii, wtedy jeszcze nie wiedziałem, że potrwa to tylko 10 miesięcy, bo w założeniu, miał być to rok, jeden rok.
Byłem jakimś zbędnym elementem, zbędnych sił zbrojnych i jako dowódca plutonu, wychodząc z jednostki wsiadałem po służbie do samochodu i jechałem w miłe mi miejsca. Nie ponure i cuchnące jak wojskowe koszary. W zasadzie było to nielegalne, bo podchorążowie mieli jeździć pociągami czy tramwajami, ale ja byłem na tyle bezczelny, że wówczas nawet mandaty kazałem milicjantom wypisywać na rachunek armii. Wtedy tak się dało. Czytaj resztę wpisu »

Written by procesVII

kwiecień 8, 2008 at 9:43 pm

Bundes Chamy

z 30 komentarzami

Als die Nazis die Kommunisten holten, habe ich geschwiegen; ich war ja kein Kommunist.
Als sie die Sozialdemokraten einsperrten, habe ich geschwiegen; ich war ja kein Sozialdemokrat.
Als sie die Gewerkschafter holten, habe ich nicht protestiert; ich war ja kein Gewerkschafter.
Als sie mich holten, gab es keinen mehr, der protestieren konnte.

martin_niemoller.jpgPastor Martin Niemöller

Po polsku:

Kiedy przyszli po Żydów, nie protestowałem. Nie byłem Żydem.
Kiedy przyszli po komunistów, nie protestowałem. Nie byłem komunistą.
Kiedy przyszli po socjaldemokratów, nie protestowałem. Nie byłem socjaldemokratą.
Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem. Nie byłem związkowcem.
Kiedy przyszli po mnie, nikt nie protestował. Nikogo już nie było

Może niektórzy zdziwili się, dlaczego tak alergicznie zareagowałem na sprawę Księstwa Liechtensteinu. Podam przykład, zupełnie analogiczny:
Polska jest krajem, w którym nie można dokonywać aborcji na żądanie. Polscy obywatele bez problemu mogą dokonywać tego zabiegu w Czechach, Wielkiej Brytanii itd.
Jestem przekonany, że rząd polski nie skorzystałby z takiej listy kobiet, które dokonały aborcji za granicą, pozyskanej – tak jak owa lista – od skorumpowanego ginekologa. Ale gdyby coś takiego uczynił, protestowałbym, mimo że zwolennikiem aborcji na żądanie nie jestem.
W Liechtensteinie akurat są zaostrzone, podobne jak w Polsce przepisy tyczące usuwania ciąży. Przecież Liechtenstein mógłby pozyskać, za pieniądze listę jego obywatelek, które takiego zabiegu dokonały na terenie Republiki Federalnej i stosownie ja za ów czyn, więzieniem ukarać.
O to chodzi mi w całej sprawie. Są miejsca jak: biura bankowe, gabinety lekarskie, saloniki agencji towarzyskich, nasza prywatna korespondencja, nasze mieszkania. To są miejsca, gdzie państwo nie może zaglądać w żadnym razie i pod żadnym pozorem! Tyle, że bundeschamy nie szanują cudzej prywatności. W wiadomościach usłyszycie, że odkryli konta biznesmenów, ludzi bogatych, którzy posiadali tam konta i żal Wam ich nie będzie. Bogatych nie żal. I pozwalamy na coraz to większe panoszenie się służb specjalnych, tak jak Niemcy oddali władzę wspomnianemu BND, czyli Bundesnachrichtendienst (Federalny Urząd Bezpieczeństwa).
Ale powiadam Wam, większość kont w LGT należących do obywateli niemieckich, to konta ludzi, którzy obawiają się pazerności niemieckich socjalistów od rządzenia. I ludzie właśnie dlatego tam ulokowali pieniądze. Tak jak za komuny, ktoś kto miał pieniądze, lokował je, jeśli mógł, za granicą. Albo chował w skarpecie. Gros starszych Niemców, którzy pamiętają jeszcze czasy wojny, a z opowiadań znają przedwojenne inflacyjne perturbacje marki niemieckiej, ufa złotu albo frankowi szwajcarskiemu. Przed wymianą marki na euro, wielu starych ludzi w obawie o wartość swoich oszczędności właśnie wymieniała marki na franki szwajcarskie, by zdeponować je w szwajcarskich bankach.
Zresztą z pewnością starsi, którzy pamiętają PRL, wiedzą, że ci, którzy zaufali złotówkom zdeponowanym w bankach, zawiedli się. Pamięta to Leszek Balcerowicz, który długo pracował nad oddolaryzowaniem Polaków. Pamiętają to polskie firmy, które długo po 1989 czekały na zaufanie inwestorów zagranicznych.
Tyle, że Niemcy są poczciwi, uczciwi, jak im każą, to oni się przyznają. Starzy emeryci pójdą do urzędu i przedłożą wyciągi z kont. Ale Niemcy zawsze tacy byli, jak kazali im donosić na Żydów – donosili. Kazali im maszerować na Stalingrad – maszerowali.
Bardzo lubię Niemców, spędziłem z nimi wiele czasu, mam tam wielu znajomych, ale oni są wobec przepisów i zarządzeń totalnie bezmyślni, mówiąc delikatnie.
Kiedy pytam Niemców żyjących z fabryki Volkswagena: Co by się stało, gdyby zamknięto fabrykę? Oni bezradnie odpowiadają: jak to co? Poszlibyśmy na bezrobocie.
To, że są narodem zdyscyplinowanym ma owszem swe plusy, ale czyni ich to też bezkreatywną masą, podatną na każdy, najdurniejszy gest polityka. A polityk ufa urzędowi bezpieczeństwa, od którego sam już dziś jest zależny.

Written by procesVII

luty 29, 2008 at 4:51 pm

Hände weg von Fürstentum Liechtenstein

z 11 komentarzami

Ręce precz od Księstwa Liechtensteinu

Liechtenstein to taki mały, wolny kraj. Spokojny kraj bankierów, producent sprzętu dentystycznego i naród wieśniaków. Kraj, który nie ma własnej waluty i armii, korzysta ze szwajcarskich unii celnej, walutowej i ochrony helweckiej armii. Jest tam pewnie kilkudziesięciu policjantów i koło 35 tys. mieszkańców. De facto mieszka tam więcej ludzi, ale nie są obywatelami Księstwa, a pracuje, dojeżdżając do miejsca zatrudnienia codziennie, pewnie 3 – 4 razy więcej.
Kraj ten ma taki zwyczaj, że nie pyta człowieka wpłacającego na konto bankowe pieniądze, skąd wpłacający je ma. Zakłada, że człowiek jest uczciwy. Bo Liechtensteiner jest uczciwy. Czytaj resztę wpisu »

Written by procesVII

luty 27, 2008 at 8:09 pm

Śmierć Legionisty

z 6 komentarzami

Dawno temu, nie pamiętam już kiedy, czytałem, że kiedy ginie żołnierz francuskiej Legii Cudzoziemskiej, to nikt nawet o tym nie wspomina. Śmierć zaś francuskiego żołnierza powoduje debaty, rozpisuje się prasa na ten temat, słowem – huczy w mediach.
Są takie wydarzenia, o których nie wiadomo jak napisać i czy napisać. Najlepiej przemilczeć, przeczekać. Tak zawsze czynię, choć dziś, może ten halny, a może jakiś fragment, impresja czy déjà vu, diabli wiedzą.
Czytaj resztę wpisu »

Written by procesVII

styczeń 26, 2008 at 9:08 am

Wydzięcielony

z 15 komentarzami

Podczas takiej zwykłej i banalnej czynności, jaką jest poranne golenie, spojrzałem na swe zmęczone oczy czarne i zdało mi się przez moment, że ktoś mnie wydymał. Bo matowe te oczy miałem. W zasadzie pozwalam się dymać tylko Pani Procesowej, no i dość bezwzględnie tej zasady przestrzegam. Tak, teraz dokładnie sobie przypominam, te oczy były szare, nijakie, suche. Nie były to przekrwione bezsennością oczy buraka, choć takich jak najbardziej powinienem oczekiwać
Jednym z podejrzanych, który mógł mnie puknąć jest Dzięcioł. Tak, ten Dzięcioł z Big Brothera. Czy ja po prostu nie wziąłem udziału w jakimś posranym ornitologicznym plebiscycie?
Że niby trzeba Kaczkę usunąć, a wstawić Dzięcioła?
Nie mogłem też nie pomyśleć o pieniądzach, Dzięcioł skasował za Big Brothera 500 tysięcy, od dawna twierdzi, że pieniędzy już nie ma. Dom wybudował, samochód kupił, no lekko mu nie jest teraz, więc i dobrze, że sobie dorobi, zresztą sam na niego zagłosowałem.
Za złamanie ciszy wyborczej jest kara do banieczki nawet, a za wygraną on skasował tylko pół. To spora kasa, ten ustawodawca musiał wiedzieć, jak ważne są sondaże i jak ciemny jest lud, który kupuje te hamburgery wyborcze. Za złamanie żadnej innej ciszy takich kar nie ma. Bo za złamanie słowa czy przyrzeczenia polityka to w ogóle kar chyba żadnych ustawodawca nie przewidział. A tylko 100 tys. mieli dać tej pani, co się agentowi uwieść dała i potem przed kamerami nad losem swym zapłakała.
Tak jakoś się ukształtowałem w swej postawie społeczno-polityczno- seksualnej, że od 89 roku w każdych wyborach idę spełnić ten mój przywilej- obowiązek. Ci, których cenię oraz ogromna większość moich znajomych, głosowali na PO. Starałem się nie patrzeć na kampanie w mediach, tylko wybrać na zimno. Dokonałem zatem retrospekcji i przypomniałem sobie, jak głosowałem w kolejnych wyborczych latach. I tak: 89- wiadomo, 91- Unia Demokratyczna, 93- Kongres Liberalno Demokratyczny (nie weszli), 97- Unia Wolności, 2001- PO, 2005- PO. Postanowiłem przysłowiowo: do trzech razy sztuka.

Kiedy pytam ludzi o to, czy coś zmieniło się w ich życiu przez ostatnie dwa lata, to mówią mi, że mundurki w szkołach, że jakość życia politycznego, że Lepper, że zagranica się z nas śmieje, że wstyd i obciach. Że Kaczyńscy tacy mali są i bracia, i zawzięci. I że Giertych ma wielki łeb. I niech szlag jasny PiS trafi. Ale kiedy zapytam konkretnie: co w twoim życiu się zmieniło, w twoim osobistym? To nie potrafią niczego wskazać. Ja im wskazuję: nowe samochody które właśnie kupili, działki pod domy, które kupują w czasie hossy, nowe domy, które zbudowali, portfele które im pęcznieją od akcji giełdowych. Nie wspomnę już o elektronice, która tańsza od sera, bo to normalne, konkurencja. Żywność zawsze drożała, bo jest dotowana, mówią że z Unii, bo Unia te pieniądze pewnie od kogoś dostaje spoza Unii, bo jak dostaje z Unii to od nas, nie?
Mam pełną świadomość tego, że nie głosowałem na Tuska liberała. W ogóle się zastanawiam po co głosowałem? Na pewno nie po to, by wracali ci co wyjechali pracować do Irlandii, skoro tam lepiej zarabiają, tam się uczą, tu zaś sporo wydają, to po co mieliby wracać? Nie żal mi Blidy, Jakubowskiej czy Sawickiej. Taki zimny kutas ze mnie! Nie szkoda mi koncernów medialnych, którym spadną zyski.
Za potrącenie dziadka po pijaku Jakubowska dostała 3 tys. grzywny, a za złamanie ciszy jest bańka. No za jakich ciemniaków nas mają? Żebyśmy czasem źle nie zagłosowali.
Zarządzenie o ciszy wyborczej jest obrazą dla mojej inteligencji, inteligencji polskiego wyborcy.
Platforma nie podniesie dochodu narodowego, nie pomoże biznesowi, ani sferze budżetowej, nie uzdrowi też służby zdrowia. Wiedziałem o tym, więc po co poszedłem głosować? Naprawdę nie wiem. Platforma była beznadziejną opozycją, sądzę, że PiS będzie dobrą, a to jest następny handicap dla PO.
Nie należy też zapominać o fakcie, że PiS, LiD, PSL i Mniejszość Niemiecka mają w sumie 251 mandatów. A to jest większość. Zatem koalicja tych czterech ugrupowań mogłaby postawić PO na ławach opozycji. No co, śmieszne? Nie takie koalicje się widziało.
Pamiętacie bajkę- kreskówkę The Woody Woodpecker? No, a piosenkę Maryli Rodowicz to już chyba tylko dinozaury pamiętają.
Nie będę na pewno płakał jak to dziewczę z piosenki, co ją dzięcioł pukał. Nawet ta dzięcielina z Pana Tadeusza to po prostu bezczelnie pała. Ale to pewnie wina Kaczyńskich, te moje obsesje i spiskowa teoria dziejów oraz wina jakiegoś tajemniczego układu, o którym ciągle oponenci Kaczyńskich wspominali.
Ale nic to, najważniejsze, że dzięcioł w partii rządzącej a kaczka w opozycji, to i dziobać będą, a drób fachowców od polityki będzie miał o czym pisać. A Ty Drogi Wydymany Wyborco: chlup w ten głupi dziób.
No dobra, te rozważania powyżej to tylko był taki żart. Wiadomo, że poważnie podchodzę do wyborów i do polityki, odpowiedzialnie, bo chciałbym wiedzieć co Dzięcioł sądzi o Rospudzie, a Kaczor Donald o McDonald’s i kiedy to różne ptactwo ma sezony lęgowe. Bo przecież jaja są najważniejsze.

proces

Written by procesVII

październik 24, 2007 at 10:38 am

Sezon na Buraka

z 20 komentarzami

Nie chodzi mi o grę, jakiś hazard, wcale nie myślę o pieniądzach, choć fakt, że postanowiłem się wplątać w grę polityczną w niedzielę, może świadczyć przeciw mnie. Zagram swoją epizodyczną rolę w serialu, w reklamówce, w tej przetwórni mięsnej produkującej konserwy i kiełbasę. I pójdę zagłosować.
Tak, jestem burakiem, albowiem przestałem cokolwiek rozumieć. Winien jestem grzechu zaniedbania, a może nawet pychy, bo nie studiuję pilnie wiadomości, nie oglądam w telewizji. Tych ważnych rzeczy, które rozgrywają się na scenie politycznej. Politykę sprowadzam do liczb właściwych ekonomii, do indeksów giełdowych i statystyk mówiących o średniej płacy czy wskaźników dla bezrobocia.
Teraz kiedy mam podjąć ważną decyzję, po prostu nie wiem. Nie wiem czy postawić na tych, którzy prawdopodobnie wygrają czy na tych co wcale nie zakwalifikują się do gry.
Wiem, że polityka to teatr, to układ z absurdem, jednak odpowiedzialność za losy, honor, Bóg, przodkowie, dobro ogólne, losy matki Polki i dramaty ubogich, uciemiężone grupy społeczne, oni wszyscy nakazują mi poważnie podejść do problemu. W pakcie z absurdem rozsądna decyzja wydaje się być niemożliwa. Musiałaby być przewrotna i niedorzeczna.
Czytaj resztę wpisu »

Written by procesVII

październik 19, 2007 at 7:18 pm