Archiwum kategorii ‘Paradoksy’
Redaktor cenzor i seks sprzedaje
Portal Gazeta.pl ma na pierwszej stronie, zwanej przez wtajemniczonych jedynką taką rubrykę Blogi: Blox.pl. Znajdują się tam teksty z blogów, które wyspecjalizowani Redaktorzy Internetu Gazety polecają do przeczytania masom. Polecają, jak wiadomo, notki najlepsze, pełne wdzięku i finezji. Wyjątkowe: Czytaj resztę wpisu »
Offowy i absurdalny proces
Mężczyźni z małymi, można nawet śmiało powiedzieć – absurdalnie offowymi – przyrodzeniami są wewnętrznie bardzo smutni i zazwyczaj to ludzie czujący odrzucenie społeczeństwa. Chciałem kiedyś koleżance z sieci powiedzieć komplement i napisałem jej, że ma offowy seksapil. Nie była zadowolona, po dziś dzień się do mnie nie odzywa. Choć ja napisałem jej to w dobrej wierze. Czytaj resztę wpisu »
Dr Cyc
15 grudnia ubiegłego roku pojawiła się informacja prasowa o obronionym doktoracie na temat blogosfery. Ukazała się na łamach Centrum Prasowego Agory.
Autorem pracy jest doktor Jan Zając z UW, a temat pracy brzmi ‘”Przestrzeń społeczna blogosfery: Znaczenie pozycji w sieci i reakcji otoczenia dla blogowania”.
Informacja Agory zaczyna się słowami:
Jeśli pierwszy wpis na blogu zostanie skomentowany, to taki blog ma większe szanse na “długie życie”, więcej komentarzy oraz odnośników z innych miejsc w internecie – wynika z obronionego doktoratu.
Mniemam iż autor pracy badał blogi metodami matematycznymi, a nie posługiwał się subiektywnym kryterium jakościowym. Liderem w rankingu Bloksa jest blog Kominotki, który posiada 0 (słownie: zero) komentarzy, a odnośnika do tego bloga nie widziałem nigdzie.
Oczywiście wypowiedzi autorytetów w tej dziedzinie możecie poczytać w sieci wpisując w Google stosowną frazę. Czytaj resztę wpisu »
Willkommen, bienvenue, welcome
W poprzedniej impresji pisałem nieco o pewnych relatywizmach wynikających z życia i współżycia wirtualnego. Bo ja sądzę, że nie można wnioskować życia prawdziwego do życia wirtualnego. Ten transfer jest dozwolony dla emocji, nie dla zasad.
Weźmy słowa, które ważą w sieci znacznie mniej niż w realnym życiu. Obietnica wirtualna jest inna niż obietnica realna. Na każdym kroku dostrzeżemy różnice. W sieci ludzie są fajniejsi, mądrzejsi i ładniejsi niż ci obok nas. Kobiety są średnio 15 kg szczuplejsze i 7 lat młodsze. W sieci mamy więcej włosów na głowie, zębów i uprawiamy więcej sportu i seksu. W sieci żyjemy zdrowiej i jesteśmy uczciwsi niż poza nią. Czytaj resztę wpisu »
Nie zabijaj
W literaturze czy filmie jest sporo – mówiąc oględnie – motywów samobójczych. Jako chłopak, jeszcze w podstawówce czytałem Martina Edena Jacka Londona i muszę przyznać, że w tym etapie mojego życia, u progu dojrzewania, książka mną mocno wstrząsnęła. Czytaj resztę wpisu »
Paradoks Cyca
Pewnie jeszcze nie raz i nie dwa spróbuję sformułować Paradoks Cyca, ale kiedyś trzeba zacząć. Na wstępie mogę napisać tak:
Cyc został zablokowany, albowiem naruszył regulamin serwisu Blox.pl.
Póki nie dostanę uzasadnienia, w którym punkcie i jakim konkretnym obrazem czy obrazami bądź tekstem ów regulamin został przekroczony, nie będę wiedział czy ów regulamin został złamany. Czyli z Cycem jest jak z Kotem Schrödingera, łamie on regulamin i nie łamie, bowiem jest zamknięty. Póki nie otworzymy skrzynki z kotem, to kot jest zarówno żywy, jak i martwy. Czytaj resztę wpisu »
Kastrujmy! To nie boli!
Ale chemicznie, żeby było humanitarnie! Wyczytałem w sieci właśnie o kastracji pedofilów. I to sam Premier Rządu, na którego notabene – ramienia różnych jego partii – od wielu lat głosowałem, chce kastrować. Oczywiście nie własnoręcznie, kastracja ma być chemiczna. Nie znam się na tym, nie wiem na czym miałaby ona polegać, ale mniemam, że nie odbywałoby się to jakoś masowo, na przykład przy użyciu Cyklonu B. Czytaj resztę wpisu »
Trzydzieści pięć baniek
Wyobraź sobie, ze wygrałeś trzydzieści pięć milionów w Lotto. Dar losu, wielkie szczęście, kalejdoskop kolorowych banknotów, żywych bądź całkiem wyobrażalnych, ulokowanych w funduszach, lokatach, nieruchomościach.
Nowe piękne domy i kolorowe podróże z prospektów. Dostałbyś to wszystko za jednym razem, jak cud. Zyskałbyś wielbicieli, pochlebców i szacunek rodziny. Miałbyś, całkiem znienacka zawiść innych, pożądanie kobiet, które nigdy by na Ciebie wcześniej nie spojrzały. Atencję agentów ubezpieczeniowych, brokerów, urzędników bankowych w uśmiechniętych garniturach, którzy zarzuciliby Cię komplementami i upominkami. Stałbyś się w jednej chwili panem losu potrzebujących. Mógłbyś zdecydować czy ratować tych chorych na raka, czy może dzieci z wadami serca. Ty byłbyś panem ich losu, życia. Czytaj resztę wpisu »
ABC dziennikarstwa
Sprawa anonimowości w sieci, także szeroko pojęta kwestia możliwości posiadania wielu pseudonimów, a co za tym idzie, wielu tożsamości, jest dla mnie niezwykle interesująca. Lubię o tym rozmyślać, bo przypomina mi to teatr, który kiedyś uwielbiałem. Stąd wirtualne gry uważam za cudowne zajęcie.
Sobota to najbardziej parszywy dzień blogowy. A już sobota w szczycie sezonu urlopowego jest z pewnością najgorsza. Choć paradoksalnie te dwie nieprzyjemności dla blogosfery, mogą się wzajemnie znosić, jak minus z minusem w arytmetyce. Czytaj resztę wpisu »
W poszukiwaniu zajebistości
Czuję niekiedy, przez moją wirtualną skórę odczuwam, choć ona gruba, że wielu ludzi chętnie by o kimś napisało, wyśmiało, wydrwiło, pokazało niekonsekwencje. Ale trzeba by w takim wypadku podać link, wymienić nazwę, tak czy inaczej – zareklamować. Nie, nie w poszukiwaniu miernego tła. Choć sam mam problem, w momencie gdy chcę pokazać dysonans, gdy chcę przedstawić kwestię chłamu i ogłupiania ludzi. Podam Plotka – zareklamuję Gazetę.pl i jej najbardziej dochodowy dział. Dodę, Paris Hilton? Ale znowu zareklamuję coś czy kogoś, nieprawdaż? No i przyznam się, że znam w ogóle takie dziadostwo.
Niektórzy ratują się zrzutami z ekranu, by w ten sposób uniknąć podawania linka nieprzyjaznej strony. Czytaj resztę wpisu »
Niedoszły proces półinteligenta
“Pana W.” obejrzałem w peerelowskiej telewizji, jeszcze z nieodżałowanym Dyzmą, Aniołem – Gospodarzem czyli z Romanem Wilhelmim. W drugiej połowie lat osiemdziesiątych, czyli w tym czasie, o którym traktuje ma Historia pewnego Playboya. Obraz powstał na podstawie noweli “Pan Wacław” Bogdana Madeja z tomu “Maść na szczury”.
O filmie, który pamiętam jak przez mgłę, bo obejrzałem go tylko raz, nie będę pisał. Często lepsze wrażenie zostaje, gdy obejrzymy film tylko raz, bo drugi albo i trzeci jeszcze, odkrywają często niedoskonałości, które – na przykład mnie – zrażają. Lepiej jest dobudować coś w swej wyobraźni. Czytaj resztę wpisu »
Dlaczego lubię paradoksy
To smutne, że głupcy są tak pewni siebie, a ludzie mądrzy tak pełni wątpliwości.
Pewnie każdy z Was spotkał się z tym cytatem Bertranda Russella, laureata Nagrody Nobla w dziecinie literatury, choć Russell w zasadzie był matematykiem, logikiem, filozofem, pacyfistą, chyba najbardziej znanym agnostykiem i wiele innych.
Russell sformułował szereg paradoksów, stąd noblistą został też paradoksalnie w dziedzinie, z której niewiele go znamy. Czytaj resztę wpisu »
Grupa Linkująca Władzę
Kwiecień ma bardzo ładną nazwę, w żadnym innym języku mi nie brzmi tak serdecznie i wdzięcznie jak w polskim. Zwyczajowe preludium miesiąca jest też miłe, bowiem całkiem prawdopodobnie tego dnia media, niechcący, nieopatrznie wręcz, podają prawdziwe informacje. Zgodnie z logiczną zasadą paradoksu kłamcy.
Zamykanie mojej rzeczywistości w ramy paradoksu jest wygodne, bo paradoks mnie usprawiedliwia. Zwalnia od poszukiwań. Tak jak Prawa Murphy’ego pocieszają i tłumaczą leni i nieudaczników. Owszem, w zabawny sposób. Najlepiej zdystansować się wobec swej niemożności i słabości i przedstawić siebie na innym biegunie, wyśmiać, zakpić. Wtedy jest lżej. Czytaj resztę wpisu »
Lustra Wielkanocne
Od lewej: Julio Cortázar, Hortensia Bussi i Gabriel García Márquez w Paryżu.
Julio Cortázar w jednym ze swoich opowiadań pisał o zachowywaniu się luster na Wyspie Wielkanocnej. Twierdził, że lustra, w zależności od położenia, pokazują przyszłość bądź przeszłość. Trudno sprecyzować miejsce, gdzie lustro pokazywałoby właściwą godzinę. Naukowiec badający wyspę zobaczył siebie w lustrze, zmarłego na tyfus. Czytaj resztę wpisu »
Legendy hawajskie
Takie legendy naprawdę są, mam książkę. Dostałem ją jako nagrodę za zajęcie II miejsca w jakiejś miejskiej olimpiadzie chemicznej, jeszcze w siódmej klasie.
Bartek mi nie wierzył, więc skopiowałem jedną z owych legend.
Zgodzę się z tym, że czym innym jest pisanie o nieistniejącej muzyce, a czym innym zaś opowiadanie o legendach. Bo legendy czy baśnie nie są prawdą, więc jeśli fantazjujemy o nieistniejących legendach, wchodzimy w logiczną pułapkę zasady podwójnego przeczenia. Czytaj resztę wpisu »