wirtualne impresje

proces7

Archiwum kategorii ‘Impresje Procesa (IP)

Siemaneczko Świrki!

z 39 komentarzami

No i jestem, wróciłem na łono blogosfery. Wiem, że wielu z Was było zaniepokojonych. Tu, z tego miejsca chciałbym podziękować wszystkim moim wirtualnym kumpelom i kumplom. To było fajne uczucie mieć Was w wirtualnym pobliżu. Choć sami wiecie, jak to jest z tym pobliżem, trudno tu mówić o jakimś pobliżu w ogóle. Czytaj resztę wpisu »

Przysięgnij na Biblię

z 50 komentarzami

Moja prywatna wojna z Kościołem Katolickim zaczęła się wiele lat temu. Na początku szkoły podstawowej postanowiłem zostać ministrantem. Szczerze mówiąc, nie było to jakieś szczególne powołanie czy misja, bardziej chodziło mi o upominki, które dostawali moi starsi koledzy, którzy byli ministrantami. Czytaj resztę wpisu »

Written by procesVII

grudzień 5, 2008 at 8:07 am

Nie zabijaj

z 13 komentarzami

W literaturze czy filmie jest sporo – mówiąc oględnie – motywów samobójczych. Jako chłopak, jeszcze w podstawówce czytałem Martina Edena Jacka Londona i muszę przyznać, że w tym etapie mojego życia, u progu dojrzewania, książka mną mocno wstrząsnęła. Czytaj resztę wpisu »

Written by procesVII

listopad 9, 2008 at 12:46 pm

Samobójca

z 222 komentarzami

Niedawno w sieci głośna była sprawa pewnego artysty brzuchomówcy, któremu nie udało się zrobić kariery w telewizji TVN. W związku z tym ten postanowił postraszyć jurorów, że popełni z tego powodu samobójstwo. Normalnie się zabije, bo tak się zdenerwował.
Zmontował stosowny film, w którym opowiadał o tym, jak to media go pokrzywdziły i film zyskał sporą popularność. Wszystkie kloaki sieciowe podchwyciły temat i bryzgały – niczym gównem – linkami do wypowiedzi brzuchomówcy. Czytaj resztę wpisu »

Written by procesVII

listopad 7, 2008 at 1:07 pm

Cuchnące genitalia cenzora

z 90 komentarzami

Z pewnością znacie ten klasyczny schemat w dyskusjach wirtualnych. Powtarza się to zarówno na czatach, forach jak i blogach.
Wchodzi ktoś nowy, chce zagadać. Na jego nieszczęście jest zbyt inteligentny i liderzy społeczności, którą zaczepi, zaczynają być wobec niego agresywni. To zwykła reakcja. Najczęściej klasyfikuje się takiego delikwenta po dwóch komentarzach jako “trolla”. Ban, blokada czy inny faszystowski gest sadysty – admina i po grzybkach.
Pal licho jeśli to prywatne forum, blog czy czatowy pokoik. Gorzej ma się sprawa z miejscami publicznymi, czyli forami, blogami i czatami, które poleca jakaś firma. Firmy zapraszają do blogowania, do dyskusji, do czatowania. Kiedy blog polecany jest przez stronę główną portalu, staje się on automatycznie miejscem publicznym. Czytaj resztę wpisu »

Written by procesVII

lipiec 9, 2008 at 11:08 pm

Grupa Linkująca Władzę

z 20 komentarzami

Kwiecień ma bardzo ładną nazwę, w żadnym innym języku mi nie brzmi tak serdecznie i wdzięcznie jak w polskim. Zwyczajowe preludium miesiąca jest też miłe, bowiem całkiem prawdopodobnie tego dnia media, niechcący, nieopatrznie wręcz, podają prawdziwe informacje. Zgodnie z logiczną zasadą paradoksu kłamcy.
Zamykanie mojej rzeczywistości w ramy paradoksu jest wygodne, bo paradoks mnie usprawiedliwia. Zwalnia od poszukiwań. Tak jak Prawa Murphy’ego pocieszają i tłumaczą leni i nieudaczników. Owszem, w zabawny sposób. Najlepiej zdystansować się wobec swej niemożności i słabości i przedstawić siebie na innym biegunie, wyśmiać, zakpić. Wtedy jest lżej. Czytaj resztę wpisu »

Written by procesVII

kwiecień 16, 2008 at 5:43 pm

Konfidenci

z 25 komentarzami

Pamiętam taki stary dowcip, w którym dwóch starszych panów wspomina drugą wojnę światową. Jeden z nich- Polak- opowiada o działalności konspiracyjnej jego i jego znajomych, o ukrywaniu Żydów, o przemycie i nielegalnym handlu. Na co, drugi, starszy pan- Czech- odpowiada: no tak, a u nas Niemcy zaraz po wkroczeniu po prostu zakazali wszelkiego rodzaju działalności, o jakiej wspominasz, więc było po grzybkach.
Założę się, że nikt z was nie ma wątpliwości, co jest złe, niezgodne z prawem czy moralnie naganne i kiedy powinniście o tym fakcie poinformować odpowiednie organy administracyjne, opinię publiczną czy sąsiadów. Mówiąc kolokwialnie: donieść, poinformować, złożyć doniesienie.
W książce “Alfabet Urbana” autor pisze, że jako dziecko zadenuncjował własnych rodziców- Żydów- w czasie okupacji Niemcom. Jeden z jego redaktorów Piotr Gadzinowski, którego blog w konspiracji podczytuję, żalił się, że przez “Łysego” nikt mu nie chce, jako posłowi na Sejm RP, dawać łapówek. Każdy ewentualny “darczyńca”, jak sądzi Gad, bał się, że go podpieprzy do “NIE”, żeby dostać kasę za hit prasowy. Swoją drogą, wkurwiające jest to, że takie komuchy jak : Passent, Urban czy Gadzinowski tak dobrze piszą. Ten ostatni, znany jako Poseł- Łącznik z Hąk Kągu, przywodzi mi na myśl takiego jednego konfidenta z mego wirtualnego otoczenia, niejakiego Walmąta. Z tą całą jego pokrętną, konfidencką i kartoflaną logiką. Czytaj resztę wpisu »

Written by procesVII

październik 28, 2007 at 9:08 pm

Literowe Impresje

z 21 komentarzami

Sobotnia partyjka scrabbli z podtekstem.
Nie grałem w nie wiele lat, ale fora i czaty to w zasadzie układanie liter. Niektóre słowa są premiowane, inni sprawdzają słowa, jeśli ich nie znają. Czasem czeka się podczas rozgrywki na wystawkę przeciwnika, by postawić upragnione czy przygotowane słowo. Albo zgrabnie jakieś przedłużyć.
Do gry w scrabble stosuje się komplet 100 liter, blanki, zwane przeze mnie jokerami, nie wzięły udziału w grze, położyłem je w prawym, górnym rogu. Stąd na planszy, w tej mojej wariacji, znajduje się 98 liter. Z takim kompletem można stworzyć wiele notek, wpisów, kreacji, listów, ripost i emocji.
Czytaj resztę wpisu »

Written by procesVII

wrzesień 29, 2007 at 9:07 pm

Wirtualne Cipy (WC)

z 31 komentarzami

“Pewien kronopio kończy medycynę i otwiera sobie gabinet przy ulicy Santiago del Estero. Natychmiast pojawia się chory i zaczyna opowiadać mu o tym, co go boli i jak to w nocy nie sypia, a w dzień nie jada.
-Kup wielki bukiet róż -powiada kronopio. Chory wycofuje się zaskoczony, ale kupuje bukiet i natychmiast zostaje uzdrowiony. Pełen wdzięczności pojawia się u kronopia i poza honorarium wręcza mu- atencja pełna delikatności- przepiękny bukiet róż. Natychmiast po jego odejściu kronopio zapada na zdrowiu, wszystko go boli, w nocy przestaje spać, a w dzień nie może jeść.”

[Julio Cortázar, "Terapie" z tomu Opowieści o kronopiach i famach i inne historie].

Nie mam zielonego pojęcia czy będę wprowadzał jakąś systematykę gatunków blogo- forumowych, segregował typy. Gdzieś tam w głowie mam swój porządek i klasyfikację, ale nie wiem czy chcę to nazywać. Na pewno nie teraz, nie dziś, choć warto tej swoistej palecie gatunków poświęcić czas, bo właśnie jeden z nich- cipy wirtualne- zabijają dyskusję na blogach, czatach i forach. I kiedy to piszę, nie przemawia przeze mnie chwilowy impuls czy złość, które by mi nakazywały w tym momencie wyrzucić z siebie żałość czy udrękę. Czytaj resztę wpisu »

Written by procesVII

wrzesień 27, 2007 at 8:40 am

Wielokominkowość w ciągłości blogów

z 33 komentarzami

kominek Tę grę odkryłem dawno, ale nie szukałem pretekstu, by o tym napisać. Kominek podoba się ludziom z tych samych i dokładnie identycznych powodów, z których nie podoba się innym. Jak supermarket albo serial telewizyjny.
Czy głupiejemy, bo nie chcemy czytać polityków, dziennikarzy, którzy częstokroć mizernie wypadają na tle blogowej rzeczywistości? Nie mam ochoty czytać moralizatorskich blogów propagandowych. Ludzie tworzący takie miejsca nie chcą dyskutować, chcą wyłuszczyć swoje i słuszne prawdy. Wystarczy wejść do nich, skomentować, popsioczyć na Kaczki, podrwić z Leppera i już jest się w klubie, ma się tę legitymację, nierzadko czerwoną książeczkę ze wstążeczką inteligenta.
Czytaj resztę wpisu »

Written by procesVII

wrzesień 10, 2007 at 8:50 am

Błędny Rycerz z La Passenty

z 23 komentarzami

To było na południowych plażach Europy. Kręcą się tam handlarze tekstyliów, pamiątek, czasem elektroniki czy innych dupereli. Ci drobni przedsiębiorcy są równie niepewni i nielegalni, co ich towary, które oferują. Chętnie wspieram drobny biznes, ale nie lubię tanich zakupów, nawet na plaży. Ale kobiety, jak to kobiety, popatrzeć, pooglądać lubią. Niech oglądają, niech powiedzą ile im trzeba na te sprawunki, tylko niech do diabła mnie nie pytają, czy mi się podoba! Mnie się nie podoba przeważnie nic, co nie jest mi potrzebne, a jeśli jest mi coś potrzebne, to mi się wszystko podoba.
Z letargu południowego, słonecznego, bezmyślnego gapienia się w morze i kupę jakichś śmieci porozkładanych przez arabskiego chłopaka wyrywa mnie jego głos:
- Twoja kobieta nic nie kupi. Powinieneś zmienić kobietę. Czytaj resztę wpisu »

Written by procesVII

luty 17, 2007 at 8:50 pm

Wirtualne Bary

z 38 komentarzami

Dzisiaj nie będzie o czacie, ponieważ będzie o alkoholikach, a poznałem tylko dwóch alkoholików w sieci, a było to już dosyć dawno. Owszem, znam pijących, ale żaden z nich uzależniony nie jest. Większość, których poznałem pije bo lubi, a jak nie lubi to nie pije.
Sam nierzadko pisałem o moim problemie alkoholowym, który z grubsza rzecz biorąc, polega na tym, że kiedy nie piję to jestem trzeźwy.
Teraz drodzy możecie poczytać mą notkę jako reklamę czata i wirtualnego baru.
Trochę się dziwię alkoholikom, że nie korzystają z dobrodziejstwa, jakim jest czat, który może dla nich spokojnie pełnić rolę baru nocnego, czynnego dwadzieścia cztery godziny na dobę. Podczas ich zwierzeń nikt nie czułby od nich kwaśnego, strawionego alkoholu, potu o zapachu starego moczu. Poza tym w sieci promile są mniej wyczuwalne niż w rzeczywistości. Pijak wcale nie musi się myć, golić, używać perfum, zmieniać bielizny, a może być elegancki na czacie, nawet jak śmierdzi. Za wywołaną awanturę nikt nie wyrzuciłby ich z tego baru, co najwyżej dostaliby jakiegoś bana. Ale to nic przecież. Można zalogować się na jakimś loginie i potem już nigdy z niego nie skorzystać. Zwierzać się dowoli, uwodzić, rozrabiać, patrząc na kolorowy bar ekranu, wypełniony tłumem wirtualnych ludzi. Jeśli ktoś z Was miał nieszczęście przebywać jako trzeźwy pośród pijanych, to wiecie jak nieprzyjemna jest bliskość pijaka. Ten zapach, oddech, natarczywość, niechciany dotyk i naruszanie naszej fizycznej bariery zbliżenia. Zobaczcie jak to było dawno temu, kiedy jeszcze nie mieliśmy tak niesamowicie ułatwionej komunikacji międzyludzkiej poprzez Internet. Kiedy picie było niekolorowe, smutne, a bycie alkoholikiem graniczyło z męczeństwem:

Niewątpliwym plusem picia do ekranu jest też ekonomika, alkohol możemy kupić tani w supermarkecie, a pisząc możemy wyobrażać sobie i opowiadać, że delektujemy się wyśmienitym i drogim trunkiem. Możemy łatwiej udawać trzeźwego po przekroczeniu sporej dawki. To, że nikt nam drinka nie postawi, to ewidentny minus, ale my też krzywym ryjom nic fundować nie musimy. Iluż to pijaków próbowało zainwestować w seks, stawiając obiektowi pożądania drinki, a inwestycja okazywała się finansowym fiaskiem z powodu nieprzydatności do seksualnej konsumpcji, Waszej bądź obiektu- inwestycji w planowany orgazm.
Większość czatów, jakie znam, dysponuje szeroką gamą wirtualnych napojów alkoholowych, od których wprawdzie nie rośnie stężenie tej substancji we krwi, ale z całą pewnością jest ona darmowa. Oczywiście istnieje niebezpieczeństwo, że napalicie się na jakiegoś wirtualnego aligatora i umówicie się, podając wiele swoich danych osobowych, łącznie z PIN kodem do Waszego banku i listą haseł jednorazowych, ale prawdopodobieństwo tego, że obudzicie się obok jakiegoś potwora, który spowoduje u Was odruch wymiotny jest raczej niewielkie.
Widzę wielką przyszłość przed czatowymi barami, co z całą pewnością jest korzystne dla społeczeństwa, bowiem jeśli czatują, to nie jeżdżą samochodami, stąd mamy z głowy problem pijanych kierowców. Wirtualny seks po pijanemu, bez zabezpieczeń nie niesie za sobą ryzyka niechcianej ciąży czy też chorób. Wirtualne burdy i zadymy nie powodują siniaków i ran. A agresywni alkoholicy wyładowują swoje emocje wirtualnie, oszczędzając dzięki temu zapewne bliskich. Nie wspomnę już o tym, jak takie picie w wirtualnym barze wpływałoby na spadek przestępczości pod wpływem alkoholu.
Jeśli już przeczytałeś powyższy tekst, a nie jesteś alkoholikiem, to wyłącz światło i spadaj.

Teraz do i dla alkoholików.
Co proces sądzi o alkoholikach? Proces wypił cysterny wódki i kilka TIR-ów piwa oraz wina. Baryłki mniej lub bardziej kolorowych świństw.
Jestem zdecydowanym przeciwnikiem ograniczania wolności dla pijaków, wszelkiej dyskryminacji ich w pracy, jeśli oczywiście umieją sobie z tym radzić i alkohol w żaden sposób nie zaburza ich rytmu i efektywności. W liberalnej demokracji nie ma miejsca na pomysły nawiedzonych niepijących alkoholików, by ograniczać dostęp do jego sprzedaży, na przykład w godzinach nocnych. Tak samo za bzdurne uważam polowania na pijanych kierowców, z wielu powodów. Każdy ma inną tolerancję na alkohol i w różnych krajach mamy też różne normy spożycia. W Europie od 0 do 0.8, w niektórych stanach USA do 1 promila, a w Rosji na przykład jest to „upojenie”. Często przy badaniach stwierdzano, że pijany przekraczał wielokrotnie barierę śmiertelnego stężenia alkoholu we krwi, co absolutnie nie powodowało tego, że lekarz wypisywał mu akt zgonu.
Alkoholizm i picie nie musi wcale przeszkadzać w normalnym funkcjonowaniu, znacie takich przykładów całą masę, gdy alkoholicy cieszyli się dobrym zdrowiem i świetnie i efektywnie pracowali, jak choćby Winston Churchill, czy generał- bohater wojny secesyjnej i wybrany na dwie kadencje prezydent USA Ulysses S. Grant (jego nietrzeźwy i skorumpowany wizerunek widnieje na banknotach 50 dolarowych).
Nie przekonuje mnie absolutnie stwierdzenie, że alkoholizm jest chorobą jak rak, czy choroby serca. Jeśli zamknąć chorego na raka czy gruźlicę w ciężkim więzieniu, bez opieki medycznej, albo wręcz obozie koncentracyjnym o rygorze takim jak na przykład w czasie drugiej wojny Oświęcim, to chorzy Ci niechybnie i szybko umarliby z powodu braku leków, wycieńczenia i niedożywienia. A alkoholik? Bez dostępu do alkoholu umarłby? Guzik prawda, nawet by nie myślał o piciu, tak miałby przewalone.
Niech nikt mi nie wciska kitu i każe podziwiać ludzi, którzy przestali pić, bo jeśli swoim piciem zrąbali życie najbliższym, dopuszczali się rzeczy złych i niegodnych, to poprzez zaniechanie pijaństwa ledwie osiągnęli poziom „zerowy”, choć i tu jestem sceptyczny. Bo trudno jest naprawić schrzanione życie ich partnerów, dzieci, które mogą mieć później na lata zrąbaną psychikę.
Najlepiej byłoby, gdyby alkoholicy szybko i elegancko zapijali się na śmierć, jak choćby Ben (grany przez Nicholasa Cage) w filmie Leaving Las Vegas bądź ginęli śmiercią samobójczą, to chyba lepsze niż zabicie po pijaku małej dziewczynki idącej do szkoły, prawda? Czy poprzez picie uczynienie z dzieci przestępców czy spłodzenie następnego pokolenia alkoholików, narkomanów bądź kalek.
Wkurzają mnie snujący się w wielu miejscach nawiedzeni, pieprzeni, niepijący alkoholicy, czyniący z siebie bohaterów swej walki z nałogiem, irytujące są ich zapite i rozmiękczone mózgi, które usiłują sprzedać innym swe mądrości. Jakby zaprzestanie picia, które niszczyło życie innych było jakimś heroizmem. To tak jakby złodziej przechwalał się tym, ile ukradł, a zabójca liczbą ofiar, które ma na swoim sumieniu i uważał siebie za wielkiego, że już przestępcą nie jest i teraz poprzez nawracanie innych pragnął odkupić swe winy.
Strzeżcie się nawiedzonych, niepijących alkoholików! Oni dopiero potrafią być mendowaci i chrzanić innym żywot. Bo oni ulegają iluzji, że są lepsi od tych, co po prostu nie piją lub pijąc, nie mają z tym żadnych problemów. A przede wszystkim nie cierpią na ich chlaniu inni. I tu piszę nawet o tych, którzy alkoholikami de facto są.

Dobra, a teraz proces idzie się napić, za swoje pieniądze i za swoje zdrowie, bo niedługo będzie miał urodziny. I nikomu tym dupy zawracał nie będzie, nikogo nie obciąży, ani nikt na tym nie ucierpi. Na zdrowie;)

proces

Written by procesVII

styczeń 16, 2007 at 11:15 pm

proces7 ( ® ™ ©)

z 15 komentarzami

TradeMark, Copyright, Register

Często jest tak, że próbujecie zmienić swą tożsamość wirtualną. Odciąć się od tego co było i stworzyć nową postać, wizerunek. Może to być trudne, bo ktoś w najgorszym razie obojętnie do Was nastawiony, może Was rozpoznać. Dochodzą jeszcze stare kontakty, które chcecie zachować, więc jeśli poinformujecie pewną liczbę osób o zmianie pseudonimu, to ze sporym prawdopodobieństwem niebawem będziecie jedynym człowiekiem, który nie wie, że oni już dawno wiedzą.
Niektórzy, durnie rzecz jasna, próbują zatrzeć jakieś karty w swej wirtualnej przeszłości, a odwoływać się do tych powiedzmy jasnych i chwalebnych, związanych z byłym, skasowanym pseudonimem. Czyli zmieniacie tożsamość, ale nie do końca. Niekiedy w swej naiwności liczycie na to, że znajomi Was rozpoznają, a nieprzyjaciele nie. Czytaj resztę wpisu »

Written by procesVII

styczeń 13, 2007 at 11:05 pm

Blogowy Autostop

z 31 komentarzami

Anioł na Harleyu
Podjeżdża by pozdrowić kolegę wędrowca
Stawia motor na nóżkach
Opiera się o niego i wyciąga
Tłustą i pokrytą bliznami dłoń… Mówi:
Anioł Piekieł: “Jak leci, bracie? Gdzie bywałeś?
Dokąd ruszasz?”
Potem bierze twoją rękę
W dziwnym kalifornijskim uścisku
Łamie ci kość.
Anioł: “Miłego dnia”

Takie są właśnie zalety i wady autostopu

Gospodyni domowa z Encino
Której mąż jest na polu golfowym
Z jego książką reguł
Hamuje, zakręca i podjeżdża
By znów spojrzeć na ciebie
Napinasz swoją wędkę
Ryba połyka haczyk
Słodka wódka i tytoń w jej oddechu
Kolejny numer w twojej małej czarnej książce

hitchhiking.jpg
Roger Waters
Pros and Cons of Hitch Hiking

Już wiem, co mnie wkurza w blogach.
Podróżując po nich, poza ulubionymi, przeważnie nie czytam komentarzy pod notą. Chyba, że jest jakiś rzeczywiście pilny artykuł i bieżący bądź sam się pod notką wypowiadam. Nie kwestionuję tego, że tekst należy do twórcy i może on sobie z nim robić co chce. Denerwujące jest to, że czasem autor usuwa notkę, a znikają wraz z nią komentarze. Rodzi się pytanie, czy to jest uczciwe? Moim zdaniem nie.
Z mojego doświadczenia wynika, że bardzo często się zdarza, że notka jest kiepska, a widniejące pod nią komentarze posiadają wartość. Oczywiście zaznaczam, że jest to mój osobisty punkt widzenia, bo oceny tekstów są różne i każdy tekst ma inną wartość dla czytelnika.
O tym jakie kryterium stosować nie będę się dziś wypowiadał, ale jak wiecie czasem wielka chała przyciąga sporo czytelników. Pewnie, że czasem piszę takie rzeczy i wieszam takie gnioty, że jeszcze mi wstyd. Choć żaden klezmer mi nie kazał tak grać;)
Nie powiem Wam, które swoje teksty uważam za najbardziej debilne. Zdradzę Wam tylko jedno: przeważnie te teksty ściągają tu największą ilość czytelników. Dlatego niepolityczne byłoby odkrywanie przed Wami kart statystyk.
Do rzeczy i jaśniej.
posłużę się przykładem mojego Ulubionego Bloga i Notką Sofki .
Oczywiście o notce nie ma co pisać, bo kogóż obchodzi co sofka czyta i jakich podpasek używa i jak bardzo owłosioną klatę na focie ma jej wirtualny kochanek. Sofka ma zwyczaj opisywać na blogu, co ma w lodówce i jaką barwę i konsystencję ma jej mocz. Wydaje mi się, że to nie ten adres do wrzucania takich notek, ale to moje zdanie.
Co w związku z tym?
No notka do olania i większość czytelników, poza koneserami Bloga Szarma, nie przeczyta komentarzy pod ową notką i zrobi wielki błąd!
Bo mamy tam perełkę, wdzięczny, aromatyczny i rozpływający się w ustach Wiersz Sarki.
Dlaczego o tym piszę? Bo często się zdarza, że jakaś Madamma niefrasobliwie usuwa sobie notki, wychodząc z słusznego jej założenia, że to kiszka i w zasadzie trza to skasować.
Ale czy wolno jej wylewać skwaszoną kawę wraz ze srebrną łyżeczką, pochodzącą z królewskiego serwisu?
Bo właśnie za takie cacko uważam Wiersz Sarki (zawarty w komentarzu nr 2)
Nie może tak być, że przy porządkowaniu chałupy, wyrzucamy wraz z niepotrzebnymi odpadkami klejnociki rodowe z dawnych epok.
Rodzi się jedynie pytanie, kto te śmieci i jak ma sortować?

proces

Written by procesVII

styczeń 5, 2007 at 8:36 am

Regulamin służby wartowniczej

z 7 komentarzami

“Porucznika Scheisskopfa zżerała tęsknota za zwycięstwami na defiladach i całymi nocami pracował nad tym zagadnieniem, a tym­czasem żona czekała na niego w łóżku, odczytując ulubione fragmenty z Kraffta-Ebinga. On czytał książki o kroku defiladowym. Manipulował pudełkami czekoladowych żołnierzyków, dopóki nie rozpłynęli mu się w palcach, a potem ustawiał po dwunastu w rzędzie plastykowych kowbojów, których sprowadził sobie pocztą na przybrane nazwisko i których za dnia chował skrzętnie przed wszystkimi. Szkice anatomicz­ne Leonarda da Vinci okazały się niezastąpione. Pewnego wieczoru odczuł potrzebę żywego modela i polecił żonie maszerować po pokoju.
— Nago? — spytała z nadzieją w głosie. Czytaj resztę wpisu »

Written by procesVII

grudzień 1, 2006 at 4:49 pm