wirtualne impresje

proces7

Archiwum kategorii ‘Afery i Aferzyści

Galerianki z dworca Zoo i pianiści

z 16 komentarzami

Wbrew pozorom, sprawa Romana Polańskiego będzie mieć swe moralne, etyczne i – być może nawet – prawne następstwa. Przecież Lokator mógł iść w zaparte, zmienić zeznania, powiedzieć, że do niczego jednak wówczas nie doszło. Wielu polityków tak czyni. Idą w zaparte i już. Przykłady znacie. Skoro prezydentowi Billowi Clintonowi udało się wykluczyć seks oralny z relacji seksualnych w pełnym sensie, być może i seks analny będzie kiedyś w ten sposób zrelatywizowany. Wszakże taki rodzaj seksu nie grozi ciążą. No i kobieta nie traci dziewictwa podczas takiej penetracji. Zresztą – powiedzmy sobie szczerze – małolaty robią chłopakom loda i nie jest przez nich traktowane jako coś zobowiązującego. Ułatwieniem jest brak zagrożenia niechcianą ciążą i związany z tym brak potrzeby antykoncepcji. Przy innego rodzaju pieszczotach czy formach relacji seksualnych, kobieta pozostaje dziewicą. W zamierzchłych i wymarłych kulturach było to nawet wymagane od kobiety, cnotę traciła w noc poślubną. A każda inna forma zbliżenia – poza klasyczną – pozwalała jej owe dziewictwo zachować i nie musiała się przed mężem tłumaczyć.

Tak sobie myślę, że gdyby Polańskiego uniewinniono, wielu znanych artystów, polityków mogłoby dokonać tego typu coming outu. Przyznać się do takowych relacji z przeszłości. Przypomnijcie sobie, ci którzy jeszcze pamiętają i żyją, jak to w naszym dzieciństwie czy młodości homoseksualizm nie był społecznie akceptowany. Wiele bram towarzyskich pozostawało zamknięte dla gejów. Dlatego musieli się z tym ukrywać. Stopniowe oswajanie tematu, ujawnianie własnych upodobań seksualnych przez  znanych i sławnych ludzi, rozmiękczyło sprawę, oswoiło i ujarzmiło poglądy społeczne, i dziś, w wielu kręgach, bycie gejem jest nawet trendy czy tam jazzy. Ale na to trzeba było wielowiekowej ewolucji w naszym myśleniu.

Doskonale też pamiętam czasy, kiedy byłem w wieku ofiary gwałtu twórcy “Noża w wodzie”, no może ciut starszy, wiele rzeczy było dozwolonych, w zasadzie wszystko, co nie groziło ciążą. Kiedy byłem młody, a było to cholernie dawno, antykoncepcja nie była tak popularna jak dziś.
Ponadto, zbiegiem okoliczności dochodzi do całej tej – rozszerzonej już przecież – dyskusji niedawna prezentacja filmu “Galerianki” Katarzyny Rosłaniec. Cudo kinematografii to nie jest, ale otwiera pewien problem, który z pewnością spowoduje szereg dyskusji. Rozmów, przykładów, odwołań, które z pewnością zmienią, zmodyfikują, o ile nie zrewolucjonizują, nasze poglądy na tę kwestię. Na pewno rozszerzą perspektywę.
Przyznam, że temat dziewczyn z centrów handlowych jest dla mnie nowy, dowiedziałem się o nim z mediów. Być może dlatego, że nie bywam w galeriach, a jeśli już bywam, to tak marzę, żeby się stamtąd wydostać, że nie zwracam uwagi na kręcące się tam laski. Znam się świetnie na burdelach, jestem wybitnym ekspertem w sprawach prostytucji, co kiedyś wam niezbicie wykażę, ale o tym galeriańskim procederze do niedawna nie miałem zielonego pojęcia. Jest to oczywiście świetna reklama dla wszelakich centrów handlowych, bo nawet taki odporny na reklamę i nowoczesne trendy beton jak ja, odwiedzę parę galerii i być może zakupię nieco świecidełek i gadżetów. Skoro Polański mógł, a nawet go to zainspirowało do dalszej, wspaniałej notabene, twórczości, to i ja spróbuję.

O galeriankach dowiedziałem się relatywnie niedawno, ale oba przypadki, ten twórcy “Pianisty” jak i dziewczyn z galerii, pozostają dla mnie w ścisłym związku.
I od razu przywołują w pamięci, doskonały niemiecki film “Wir Kinder vom Bahnhof Zoo” (My dzieci z dworca Zoo, historia Christiane F). Film zrobił Ulrich Edel w 1981 na podstawie książki pod tym samym tytułem. A historię spisali dziennikarze “Sterna”, na podstawie zapisów magnetofonowych z Christiane F. (Christiane Vera Felscherinow).

My, dzieci z dworca Zoo

My, dzieci z dworca Zoo

Tam wprawdzie problem jest poważniejszy, bo dotyka kwestii prostytucji nieletnich narkomanów, którzy są zmuszeni przez nałóg do świadczenia usług seksualnych za pieniądze.

Dwa kadry z filmu “My, dzieci z dworca Zoo”

ChristianeF

Wir_Kinder_vom_Bahnhof_Zoo Film prawie tak stary jak grzech Polańskiego, ale naprawdę polecam, a szczególnie tym, którzy mają dzieci w nastoletnim wieku. Zdobądźcie dla swoich pociech ten film, a nie pożałujecie. Sami też przy okazji obejrzyjcie. Możliwe, że dzięki temu, wspomnianemu przeze mnie, obrazowi, unikniecie wielogodzinnych pogadanek moralizujących ze swoimi dziećmi, a będziecie mieć czas na szperanie w blogoprzestrzeni. Jakże cenny czas. Pewne sprawy wam się powiążą zespolą, odnajdziecie nowe konteksty.
Na pewno też zmienicie perspektywę w spojrzeniu na Galerianki oraz nieszczęsny przypadek (curious case) Romana Polańskiego.

proces7

Written by procesVII

październik 6, 2009 at 9:44 pm

Pięć franków, biały lokator i lolita

z 131 komentarzami

Ponoć istnieje tajny projekt, który przewiduje kasowanie blogasków, które nie zajęły stanowiska w sprawie Lokatora, aktualnego Le Locataire zuryskiego więzienia. Więzień ten, czekający na ewentualną ekstradycję do Stanów Zjednoczonych, dostaje dziennie pięć franków szwajcarskich kieszonkowego, plus ciuchy i żarcie, rzecz jasna.

Fünffranken

Za pięć franków można kupić paczkę fajek, takich poślednich, bo średnio kosztują 6.50 CHF. No ale w więzieniu to się pali byle co chyba.
Tak przy okazji, pięć franków, tyle że francuskich, miał bohater “Białego” z tryptyku “Trzy kolory”. Wprawdzie były to franki francuskie, ale akcja “Lokatora” rozgrywa się przecież w Paryżu, tak jak notabene fragment “Białego”. Białego jak śnieg, który ma oznaczać równość. Równość wobec prawa, w którą Krzysztof Kieślowski wątpi. Dziwne to jest, że Kieślowski tak we wszystko wątpił, nawet w istnienie Boga, a jego filmy są mimo to takie dobre.
Karol Karol – grany przez Zbigniewa Zamachowskiego – zużywa trzy franki na telefon (dokładnie 2.80 FRF) do – wtedy już – byłej żony. W pewnym sensie jest to seks telefon, ale przecież nie będę Wam opowiadał całego filmu.

Sprawę wszyscy znacie, ja zaś tylko spieszę z uzupełnieniem. Chcę wykazać, że jestem pełnoprawnym i zdyscyplinowanym członkiem blogoprzestrzeni, więc wspomnę o tym nożu w wodzie czy zębie ukrytym w ścianie.
Kto pamięta “Lokatora”, wie, że bohater Trelkovsky, grany przez Polańskiego, skacze dwa razy, tak jak listonosz pukał dwa razy, a z oboma sprawami związana jest poniekąd osoba Jacka Nicholsona z “Chinatown”. Polański pukał chyba tylko raz i to ponoć od tyłu.

Anagramy i zagadki były zaś specjalnością pisarza i szachisty Vladimira Nabokova. Tego samego specjalisty od literatury, szachów i nimfetek, który podsunął pomysł Adrianowi Lyne, a wcześniej Stanleyowi Kubrickowi. I – niestety – Romanowi Polańskiemu. Gdyby w owym czasie, te trzydzieści lat temu z hakiem, Polański nakręcił film o tym, co naprawdę był uczynił nie czyniąc tego zarazem, wówczas idę o każdy zakład, że dostałby Oscara. Bo jest wielki.
Brnę sobie po tych wariacjach nie na temat i nieścisłościach, bo ja nie zajmę żadnego stanowiska w kwestii Romana Polańskiego. Sądzę, że zajmowanie stanowiska, nawet przez przyjaciół wielkiego reżysera, tylko mu szkodzi. Wiadomo: nagonka na pedofilów i – idąca za tym – chęć pokazania nieuchronności i powagi kary, zmusi sądy do surowości. Szwajcarzy mają z Amerykanami na pieńku przez te całe tajne konta i żydowskie pieniądze, więc będzie to dla nich medialna szansa dla rehabilitacji. Wprawdzie sądy są niezawisłe, ale, że zacytuję fragment z ‘Białego’: widzę światełko w tunelu. Współżycie z nieletnimi jest karalne też w Szwajcarii, więc potrzeby ekstradycji nie ma. Proces może odbyć się u Helwetów.
Hipokrytą nie będę i powiem szczerze, że wykorzystanej wiele lat temu dziewczynki wcale mi nie żal, a i bardzo się cieszę, że Polański nie spędził wówczas kawału życia w jakimś więzieniu, tylko zrobił doskonałe filmy, którymi mogłem się delektować. Raduję się, że umknął amerykańskiemu wymiarowi sprawiedliwości i życzyłbym mu by nadal umykał.
Przy okazji chciałbym wam napisać, że to co zrobił reżyser, nie ma nic wspólnego z pedofilią. Pedofilia nie jest karalna, tak posiadanie penisa nie jest gwałtem. Nie każdy pedofil jest przestępcą i nie każdy uprawiający seks z nieletnią jest pedofilem. Więc nie czytajcie głąbów, którzy piszą o tym w ten sposób. Oni nie rozróżniają pojęć: warunek konieczny i wystarczający.

Media sugerują, że reżyser jest już stary i miał pecha, że szwajcarska policja złapała go przed śmiercią. Ale bohater “Lokatora”, kiedy okazało się, że pierwszy skok z okna przeżył, wczołguje się po raz drugi do swojego mieszkania i skacze drugi raz. Nie, nie chcę tu wyrażać absolutnie żadnej opinii. Że Roman Polański swoje przeszedł w życiu i ten fragment po dokonaniu przestępstwa, a może nawet zbrodni, za którą niektórzy chcieliby go wykastrować chemicznie, to właśnie takie wczołgiwanie się po raz wtóry by się unicestwić.
Osobiście sądzę, że proces i surowy wyrok dla Romana Polańskiego jest na rękę politykom walczącym o swoje elektoraty, stąd obstawiam, że będzie z nim źle.
Swoją drogą to dziwne, że ten nóż z wody, ten ząb ze ściany (to była jedynka) wyjęto teraz… Nie wierzę w to, że wcześniej, przez ponad trzydzieści lat nie było sprzyjających okoliczności ku temu. W sumie polskie służby specjalne mogły go przechwycić u nas w kraju i wytargować za niego jakąś tarczę albo zniesienie wiz do USA. Cokolwiek by wleźć Jankesom w dupę. Tyle, że tym dorosłym, legalnie.

Tak właśnie wygląda przestrzeń blogowa, piszący komentują dane wydarzenie. W zasadzie piszą o tym samym, tak samo, korzystają z podobnych źródeł i toczy się gra: kogo wyszukiwarki polubią. Zupełnie nieistotnym jest co i jak i czy odniosę się do kwestii Lokatora. Ważne jest to, ilu ludzi tu zerknie. I rację mają ci, którzy mają więcej fanów albo czytelników. Więc co tu mówić o blanc égalité w opiniach. A sędziowie i politycy są przecież też ludźmi, takimi jak my. Kieślowski miał rację w “Białym”, równość wobec prawa w demokracji to mrzonka. I ja tu nie wyrażam osądu, bo ci którzy są na wolności, zawsze będą mieć rację nad tymi za kratkami. Choć często sam nie wiem, po której stronie krat jestem. Przecież Humbert Humbert (u Kieślowskiego też jest Karol Karol) Nabokova spisał swe wspomnienia w więzieniu, tęskniąc za swą Dolores Haze. Nimfetką – lolitką, która zmarła w wieku lat siedemnastu w Wigilię, przy porodzie. Niedługo po Humbercie, który zmarł na zawał serca w więzieniu, w roku 1952, trzydzieści osiem dni przed Dolores.

lolita_lyne

Jeremy Irons w roli Humberta Humberta i Dominique Swain jako Lolita – Dolores Haze. Adrian Lyne, 1997.

Taka miłość czy pożądanie do nimfetek to Skaza, którą może znacie, też z J. Ironsem. Tam winowajca sam siebie karze zsyłką. A kobietę – femme fatale – gra Juliette Binoche, Kieślowska Trójkolorowa, choć jak najbardziej niebieska.
Te związki, te aluzje, paradoksy, komedie i tragedie, przypadki, niesprawiedliwości i życie w grzechu, i przestępstwie, i w potępieniu albo kontrowersji, tworzą wielką literaturę i magiczne kino, które kocham. Roman Polański na pewno mnie do tej miłości inspirował, kiedy czytałem o nim jeszcze jako piękny i dwudziestoletni. Bo Hłasko o nim wspominał, jakby ktoś nie wiedział. Ponoć potrafił zagrać wszystko. Może on wciąż gra, a być może nawet reżyseruje. A my czekamy w napięciu. Bo tak pięknie to wszystko się składa i przeplata, przebarwia i lśni.

proces7

Written by procesVII

październik 1, 2009 at 7:16 am

Nie klikam w reklamy na blogach

z 239 komentarzami

A pojawiło się tego sporo, niczym grzybów po deszczu. Cena będzie spadać, a i sporo robaczywych też się trafi.
Jeszcze nie tak dawno, kiedy blogopisanie pochłaniało mnie w znacznym stopniu, zastanawiałem się – pewnie inni blogopisacze też to czynią – jak pisać. Czy robić to regularnie bez względu na to czy mam coś do opowiedzenia? Używać chodliwych i miłych wyszukiwarkom fraz by pozyskać wysoką pozycję, która dawałaby złudną satysfakcję, że jestem chętnie czytany? Przyjemność iluzoryczna, ale jednak miłe uczucie. Choć już dziś dla mnie to obojętne. Czytaj resztę wpisu »

Written by procesVII

sierpień 5, 2009 at 4:08 pm

Barwy walki

z 173 komentarzami

Tak sobie dumam: jeśli ja mam jakieś fajne myśli i historie do opowiedzenia, to szkoda mi, jakby żal się dzielić tym z innymi. Opowiem je bliskim, tym, do których coś czuję. Marnotrawstwo puszczać to w blogoprzestrzeń. Nawet jeśli są to nieciekawe i banalne opowieści.
Kiedyś na czatach pisałem, że jeśli chcesz kogoś usłyszeć, musisz mu coś o sobie opowiedzieć. Taka banalna prawda, truizm.
Z tych historii co opowiadam, to co ja mam? Sławę? Pieniądze? Czytaj resztę wpisu »

Written by procesVII

maj 23, 2009 at 4:55 pm

Miranda warning

z 30 komentarzami

Kiedy “puszczali” “Przypadek” Kieślowskiego i “Przesłuchanie” z Krystyną Jandą (Boże jak można mieć na imię Kryśka!?) byłem gówniarzem. Oglądałem to w kinie Mikro w Krakowie. Nawet nie wiem jaka to ulica była. Zapomniałem. W innych kinach ich nie było, zakazane były.
W tym kinie śmierdziało, ale tam był pianista i grał, warto było tam bywać. Było duszno i cuchnęło potem i przedtem, a ja mam fobię zapachową, jak źle pachnie to uciekam. Jerzy Stuhr tam mieszkał, gdzieś blisko. Pamiętam, że mieszkał tak blisko, że nawet nie miał skarpet jak wchodził do pobliskiego baru po albo przed seansem. Ja nie piłem wówczas, jeszcze nie umiałem pić. Piłem dla szpanu ajerkoniak. Co za syf! Czytaj resztę wpisu »

Written by procesVII

maj 12, 2009 at 3:58 pm

Mistrzowie Cenzury

z 19 komentarzami

Byłbym całkiem zapomniał przedstawić wyniki sondy, którą zaproponowałem już ponad miesiąc temu na tym moim wirtualnym zadupiu.
Mnie one nie zaskoczyły, no może troszkę:

wyniki_sonda_wirtualna_pala

Czytaj resztę wpisu »

Written by procesVII

kwiecień 28, 2009 at 9:10 pm

Motywy Blogopisania

z 20 komentarzami

Pogawędka, chęć narracji, iluzja, że z kimś tak naprawdę rozmawiam, były powodami założenia przeze mnie pierwszego bloga. Doświadczenie istnienia  tej potrzeby płynęło z mej wcześniejszej obecności na czatach i forach. Tam niejako wyczerpały się moje możliwości albo solidnie mi zasugerowano, że jednak nie o wszystkim mogę pogadać.
Moi najbliżsi znajomi wiedzą dokładnie dlaczego piszę w sieci. Dlatego ta cała intymność płynąca z anonimowości jest taka ważna dla mnie. Czytaj resztę wpisu »

Written by procesVII

kwiecień 26, 2009 at 6:25 pm

Zemsta

z 39 komentarzami

Nie umiem się mścić. Nie dlatego, że jestem dobrym człowiekiem, a płynie to z mego egocentryzmu. Szkoda mi czasu pewnie. Nigdy nie umiałem być zawzięty. Z rywalami grałem: przegrywałem albo wygrywałem. Słabszych korumpowałem. Notabene jestem debeściakiem w sztuce korupcji. Czytaj resztę wpisu »

Written by procesVII

kwiecień 17, 2009 at 8:55 pm

Konfidenci Blogoprzestrzeni

z 30 komentarzami

Zainspirował mnie pewien tekst Slimka, który on może uznać za niezbyt istotny w swej blogowej twórczości. Chodzi o to co w tytule: donosić czy nie donosić? Jeśli widzimy blog, który w jakiś tam sposób może łamać regulamin i zasady, to czy powinniśmy złożyć stosowny donos? Do odpowiednich władz? Czytaj resztę wpisu »

Siemaneczko Świrki!

z 39 komentarzami

No i jestem, wróciłem na łono blogosfery. Wiem, że wielu z Was było zaniepokojonych. Tu, z tego miejsca chciałbym podziękować wszystkim moim wirtualnym kumpelom i kumplom. To było fajne uczucie mieć Was w wirtualnym pobliżu. Choć sami wiecie, jak to jest z tym pobliżem, trudno tu mówić o jakimś pobliżu w ogóle. Czytaj resztę wpisu »

Wirtualne pały

z 114 komentarzami

Pamiętam, a było to kilka lat temu, kiedy jeszcze istniała Konfraternia, Szarm organizował taki konkurs na Wirtualne Pały. Chodziło o ludzi na czacie O2.pl, którzy znaleźli swój najwyższy poziom kompetencji jako czatowi siepacze. Byli jakby do tego stworzeni, wyssali to z mlekiem matki, a czat dopiero ukazał te ich talenty i najwyższy poziom awansu w strukturach społecznych. Tacy urodzeni bananiarze.
W dziale Wirtualne Pały znajdowały się pseudonimy z czata, które uważały, że zło można zabanować, zlikwidować i nie będzie już potem nic, na czatach zasadzi się kwiaty i znajdziemy się w jakiejś wymarzonej, szczęśliwej krainie. Urokiem czatujących i miodem płynącej.

pala

Podczas moich wirtualnych podróży w portalu Gazeta.pl natknąłem się
na takich, których misją, obsesją, a nawet powołaniem, stało się banowanie. Bez możliwości cenzury byliby oni jakby niepełni i nieprawdziwi. Obawiam się, że w realnym życiu żadne z nich nie zarządzało tak potężnymi zasobami ludzkimi, kryjącymi się za pseudonimami, jak właśnie tu w sieci.
Nie chodzi tu też o nerwowe dziewuszki kasujące swoje blogaski, ani o innych takich, co to chcą mieć porządeczek w ogródeczku i rację na swoim blogu. Większość taka w sumie jest, komentarze tam są w szyku defiladowym, pełno w nich ciepła i wymiany uprzejmości. No i czyż taki blogopisacz może kłamać, netykietę złamać? Chyba nie.
No dobra, ad rem. Moje nominacje wyglądają tak:
Naczelny Żandarm Bloksa – Ols. Strażnik moralności, dobrego smaku i manier. Wsławił się egzekucją Cyca naszego ukochanego. Gdy dostrzegł swój błąd, próbował Cyca w rynsztok zgrabnie i sprytnie obrócić.
Szefowa grup szturmowych forum Gazety – Siwa. Znana z ze zniszczenia najpopularniejszego i najlepiej zorganizowanego forum Gazety Zawróceni w Czacie. Jednym kliknięciem przekreśliła kilkadziesiąt tysięcy listów, twórczość i pracę kilkudziesięciu ludzi kryjących się za setkami pseudonimów. Forum to wcześniej było nagradzane agorowymi gwiazdkami, było to coś, było wydarzenie. Jeden list, który ją obrażał, wystarczył jej na unicestwienie społeczności, budowanej dziesiątkami tysięcy listów i ponad dwuletnią pracą.
Trzeci niech będzie Kominek, od dawna chełpił się swą władzą i dla niego banowanie jest też formą moderowania, prowokowania dyskusji. No dobra, jego może umieszczam bardziej w celach reklamowych, kiedyś on mnie reklamował, zareklamuję go i ja.
Epigon Kominka Wojciech “Plonk” Orliński. Autor bloga WO (Ekskursje w dyskursie). On też upodobał sobie banowanie, które rubasznie zwie “plonkowaniem”. Podpatrzył u Kominka, pozazdrościł mu popularności i robi to samo. Uczynił z banowania ideologię. Tę najsłuszniejszą. Sam chełpi się faktem, że wyglądem przypomina Ernsta Röhma.
Dalej mamy Eelę, autorkę bloga o Warszawie, ale z blogowania jest mniej znana, mimo usilnych starań Żandarmerii Gazetowej, która jak może promuje jej blog.
Eela rozpoznawalna jest jako “Giwi Gorący Kubek”, oberpolicmajster forum “Kraj”. Gorący kubek, bowiem znana jest ze swego upodobania do gadżetów, więc wszelakie promocje Agory rozchodzą się w jej dłoniach niczym ciepłe bułeczki. I dla innych pod dachem forum i Bloksa nie starcza. Muszą wybierać inne niebo.
Na koniec wstawię Evitę Duarte, cenzorkę i szefową forum “Feminizm” w Gazeta.pl. Dziewczyny tamtejsze, używające bardzo chmurnych i szumnych pseudonimów, mają osobliwy sposób traktowania klientów. Najpierw wchodzi jakaś dyżurna jej koleżanka i nazywa nowego, potencjalnego dyskutanta “gównem” albo stwierdza, że to co on pisze to bzdury, bo “świnia latać się nie nauczy”. I delikwent, który – całkiem nieświadomie i niechcący – wszczął awanturę, dostaje bana.

Większość z tych nominowanych przeze mnie to wspólni znajomi, na pewno wirtualni. Stanowią oni jakoby przyczynek do budowy grup szturmowych bądź specjalnego aktywu, może i nawet przyszłego biura politycznego. Kiedy już w Gazecie nastanie nowe, a jutro pomaszerują dalej. Dopóki nie padnie na kolana ostatni troll.

Written by procesVII

marzec 22, 2009 at 12:41 pm

Raje aborcyjne i pedofilskie

z 24 komentarzami

Ogólnie wiadomo, że nasze prawo do aborcji jest relatywnie restrykcyjne wobec stosunku do tego zagadnienia w krajach takich jak Francja czy Szwecja. Kobieta, która chce usunąć niechcianą ciążę, może kombinować w Polsce, schodząc w naszym kraju na drogę przestępczą albo może wyjechać, na przykład do naszych sąsiadów, Republiki Czeskiej i tam ciążę legalnie usunąć. Czytaj resztę wpisu »

Written by procesVII

marzec 16, 2009 at 1:29 pm

Tomorrow belongs to me

z 13 komentarzami

Nawet nie bardzo chce mi się odnosić do sekwencji cytowanych przez Dział Prawny Agory, które miałyby uzasadnić skasowanie mojego bloga Cyc. Są to zdania wyciągnięte spośród dziesiątek tysięcy komentarzy, które się tam pojawiły. Niektóre konteksty pamiętam. Idzie rzecz jasna o listę przestępstw popełnionych przeze mnie, które podano mi w uzasadnieniu skasowania mojego bloga, a które zacytowałem w notce poniżej. Czytaj resztę wpisu »

Written by procesVII

marzec 13, 2009 at 8:31 pm

Fałszywi eksperci

z 22 komentarzami

logo_wyborcza Czy kat i cenzor winni być osobami publicznymi? No właśnie nie wiem. Mnie się zdaje, że mogą być nimi jedynie w amerykańskich filmach sensacyjnych czy innych serialach. Bo jeśli celebryci kopią mi dupę jak zomowcy, to ja mam prawo się przeciwstawić. Mam prawo, a nawet obowiązek, napisać co o tym sądzę.
Wyobrażacie sobie sytuację, że doradca podatkowy czy inwestycyjny ma równocześnie możliwość zamykania firm i tworzenia doraźnego prawa gospodarczego? Sytuację, w której policjant arbitralnie ustala, które informacje są wartościowe dla społeczeństwa? Ustala nawet spis kanonów literatury. “Hrabia Monte Christo” i “Skazani na Shawshank” byliby z pewnością na liście lektur zakazanych. “Rewizor” Gogola może nawet. No dobra, pamiętacie może film “Żandarm z St. Tropez” z Louisem de Funèsem i dalsze, kryminalne perypetie tego sympatycznego, francuskiego łysola. Ale to była filmowa ballada. Czytaj resztę wpisu »

Written by procesVII

marzec 2, 2009 at 8:53 pm

Być jak Kamil Durczok

z 14 komentarzami

tvn Wizerunek Jana Marysi Rokity przedstawiony na lotnisku w przepięknym mieście spiskowców, terrorystów i BMW, bardzo mi się spodobał i w zupełności pokrywa on się z tym co prezentuje Premier z Krakowa w życiu politycznym. A raczej: prezentował. Premier czy polityk ma taki właśnie być. Oszczędny, a za niewielkie pieniądze ma próbować wydębić jak najwięcej. I, jak to słusznie czynił pan Rokita, doimy grubasów, nigdy golasów. Oznacza to w skrócie, że na wczasach w Egipcie czy Kubie rozdajemy napiwki, sypiamy w najlepszych hotelach, a w Niemczech czy Holandii skubiemy ile się da.
Kundelki, które nie dorastają do pięt Rokicie, bluzgają na niego i jego uroczą małżonkę. Ale powiedzcie szczerze: Czyż nie o takich polityków nam chodzi? Żeby wykłócili się o jak najwięcej za jak najmniejsze pieniądze? Jest skąpy, nie jest rozrzutny, ale czyż to przywara polityka? Nawet nie wiem czy czasem nie istnieją jakieś korelacje mówiące o tym, że im skąpsze i skromniejsze mamy rządy, tym żyje nam się lepiej. Od jeżdżenia klasą biznes i szastania forsą są obywatele, rządzący mają wykombinować tę kasę. Gdyby latał pierwszą czy biznesową klasą, dopiero by te same pieski szczekały, jak to polityczne nieroby mają dobrze. Oni zawsze będą szczekać, tylko trzeba ich stosownie naoliwić. A państwo Rokitowie naoliwili te krasnale ogrodowe. Krasnale, które chcą się przypodobać importerom polskich krasnali ogrodowych. U Rokity ten wizerunek medialny się zgadza, pokrywa się z jego prywatnością. Czytaj resztę wpisu »

Written by procesVII

luty 15, 2009 at 11:53 am