Deklaracja
Rzadko i niechętnie wypowiadam się na gorące i ważne tematy. Nie śledzę dzienników i nagłówków gazet, ani portali. Nieliczni, którzy tu pozostali, a znają mnie z czasów, kiedy sporo pisałem, wiedzą, że nie wynika to z jakiegoś ukrywania mych poglądów, ale ja po prostu mam tych poglądów niewiele. Nie piszę o Kościele Katolickim, aborcjach i pedofiliach. Nie wkurzam się na rządy, nierządy czy rozrządy. Niewiele wiem o polityce bieżącej, ale cieszę się, że mam w domu wodę bieżącą.
Cóż, zawsze głosowałem na Tuska, odkąd pamiętam i od kiedy mogłem głosować. Stąd jak Donald już rządzi, bo od zawsze pragnął mieć władzę i wygrać wybory, to ma być dobrze, ufam mu i nie mieszam się w te sprawy. Co do pedofilów, to ja nie znam żadnego, sądzę, że media piszą o tym z nudów. Aborcja? Człowiek zaczyna istnieć, gdy ma NIP i pesel, wtedy ma prawa wyborcze czynne i bierne, wcześniej jest pod opieką mądrzejszej i wyższej rasy, która zań decyduje. Narodziny wolnego człowieka następują wraz z powstaniem u niego, ewolucyjnym wykształceniem się zdolności kredytowej.
Kościół zaś w takim katolickim państwie jak Polska, należy traktować z szacunkiem, o czym wiedzą wszyscy nasi politycy i żaden z nich mu się nie stawia, bo go zmarginalizują i odeślą w zapomnienie.
Juan Domingo Perón stawiał się wszystkim w okresie prosperity argentyńskiej, popierał Hitlera, Franco i związki zawodowe, potem zwalczał jankesów. Nikogo się nie bał, tak jak i jego Evita Duarte. A jednak, kiedy zadarł z kościołem katolickim, poległ politycznie. Wiedział o tym krwawy wódz i duce Dominikany. Przez trzydzieści lat i jeszcze parę miesięcy był tam jedynym władcą. Miał wszystkich gdzieś, pobliską potęgę USA czy demokrację. Wiedział, że nie może postawić się Kościołowi Katolickiemu, bo znał losy Perona, ale zrobił to i zginął zamordowany. Nuncjusz papieski z Panamy nie uratował Noriegi, i teraz błąka się po więzieniach, najpierw amerykańskich, teraz francuskich.
Piszę zatem albo precyzyjniej: pisałem o rzeczach marginalnych, żeby nikomu nie daj boże się nie narazić. By mój głos nie stał się istotny na ważnych boiskach do gry o władzę. Poza tym pisanie o tym co piszą obciachowe mainstreamowe media, polemizowanie z ich kiczowatymi opiniami, jest logicznie rzecz biorąc casas pavosas. Choć, z fałszu może czasem płynąć prawda, przypadkowo, bo fałsz implikuje wszystko.
Teraz, kiedy się już postarzałem (fizycznie i moralnie), pragnąłbym napisać coś o sobie. Zwierzyć się i obnażyć. Wybieram to miejsce do tego typu wymiotowania, bo na Bloksie to wiecie, skasują i po ptokach. Choć tam jest pięć razy więcej wizyt, niż tu. Co skłania mnie do wniosku, że te wizyty niewiele znaczą.
W moim życiu dzieje się dziś strasznie dużo rzeczy, ale nie wiem czy one są blogosferalnie sprzedawalne. Ale coraz bardziej czuję, że chcę pisać pamiętnik, dla siebie, a blog jedynie mnie zdyscyplinuje, bym pisał systematycznie i dbale. By pisanie było giętkie i gładkie w miarę. Poza tym, mogę tu zerknąć czasem wstecz i spojrzeć jak zmieniały się moje style, formy i poglądy.
Blog to dla mnie pewna deklaracja i zobowiązanie. Nie opowiem też jak jest czy było naprawdę, napiszę tak jak zapamiętuję. Blogopisanie nie usprawiedliwi błędów, nie przywróci mnie do dawnego życia, które przegrałem.
proces7
Procek. Deklarujesz, że chcesz pisać o sobie, ale wypowiadasz się w sposób mocno niedookreślony, a ja jako ten Cortazarowski czytelnik-samica (ach, te zwiędłe liście! Mago, gdzie jesteś?) pragnęłabym rzucić się na mięso, krwiste szczegóły, kto z kim, a co było dalej…
Bazylissa Teofanu
Lipiec 11, 2011 at 5:53 pm
wypowiadasz się w sposób mocno niedookreślony
To sprawa braków w wykształceniu. Chciałbym, ale nie umiem. Pragnę płynnie i jasno, a jąkam się i bełkoczę.
Wrzucę trochę krwi, skoro tego chcesz.
procesVII
Lipiec 11, 2011 at 8:54 pm
E tam, kokietujesz tylko. A liście miały być suche, a nie zwiędłe.
Bazylissa Teofanu
Lipiec 11, 2011 at 9:01 pm
Procu :) Pamiętaj wszystko co napiszesz w necie , każde Twoje słowo , może być użyte przeciwko Tobie:)a wampiry i hieny tylko czekają by rozszarpać :))
justyna
Lipiec 12, 2011 at 6:09 am
a wampiry i hieny tylko czekają by rozszarpać :))
oraz strzygi ognistowłose;)
Katja_
Lipiec 12, 2011 at 9:03 am
Tak, tak, wiem, że mam prawo zachować milczenie. Ale mnie nigdy nie bolały czyjeś słowa, nawet jeśli były moją prawdą albo prawdą o mnie.
procesVII
Lipiec 12, 2011 at 12:11 pm
…a jakby te słowa ktoś napisał , kogo ceniłeś w wymiarze wirtualnym? i nie byłyby to słowa prawdy? też byś olał ciepłą strużką?
Nie żebym zniechęcała, wiem że działałabym przeciwko sobie , z chęcią poczytam o Twoim żywocie, dotknę tego miękkiego brzuszka, poobcuję z terenem tylko dla upoważnionych, pooglądam wyniki wiwisekcji i zobaczę jak bije serce na żywo;) a później stojąc z boku , będę oglądała jak Twoje sacrum zmienia się w profanum;)
justyna
Lipiec 12, 2011 at 12:54 pm
Pisz procusiu pisz…jak mawia jedna bzdziągwa blogowo-czatowa. W obecnej ramocie blogowej ,których właściciele prześciguja się w publikowaniu tandetnych notek w nurtem myślowym ciemnogrodu czy tanich westchnień podstarzałych kurwiszonów, Wirtualne Impresje jawią się jako blog ekskluzywny i ciekawy. Może dlatego, że tworzy go człowiek który przegrał życie i miał zawsze minimalistyczne poglądy…
Mikosz
Lipiec 13, 2011 at 7:47 am
“Pisz procusiu pisz”
Dzięki za wsparcie moralne. I tak napiszę, z zemsty na wrogu.
procesVII
Lipiec 13, 2011 at 4:10 pm
Gdzie krew obiecana, Procusiu? W przeciwieństwie do niektórych napiszę wielką literą…
Bazylissa Teofanu
Lipiec 13, 2011 at 8:11 pm
Proc myśli, waha się, obnażyć się czy nie? Obawia się harpii (i słusznie!)
Bazylissa Teofanu
Lipiec 17, 2011 at 5:47 pm
hmm…. obnażyć chyba kostki… ew. pięty (jeśli weźmiemy pod uwagę, że nie jesteś Achillesem). Mam wrażenie, że piszesz o rzeczach (uwaga do wszystkich harpii: odnoszę się tylko do tej notki), które Cię ani ziębią, ani grzeją – stąd wysoki stopień znieczulicy, na słowa innych. Jeśli nie dotyczą rzeczy dla Ciebie istotnych, jak to sam ująłeś wręcz marginalnych, to mowy być nie może o odsłanianiu miękkiego podbrzusza.
Zapisałam się na terapię, więc wymioty mogą być częścią delirium, procesu oczyszczenia i regeneracji (czy to fizycznego czy moralnego) lub drogi ku zupełnemu upadkowi… po przeczytaniu kilku notek tu czy na wcześniejszym blogu nie mogę się jeszcze zdecydować, z którą z opcji mamy tu do czynienia. Styl pisania gładki i język giętki prowokują mnie jednak, by spróbować się przekonać jeszcze przez chwilę (no i może wypełnisz deklarację i dojdziesz do wywnętrzania się na tematy bardziej emocjonalnie zabarwione).
Początku notki nie skomentuję, bo zaprzecza tezom późniejszym. Ja lubię czytać (o sytuacji geopolitycznej również) – im więcej, tym lepiej… skłania mnie to do myślenia – nie muszę się zgadzać, ale przynajmniej dostarczam neuronom bodźców do pracy… zgadzam się jednakże, że ten blog chyba nie taki ma cel (ale jak już wspomniałam wcześniej, do pozostania na terapii skałania mnie to, że nie jestem w stanie przewidzieć opinii i zamiarów autora).
szlonko
Lipiec 27, 2011 at 6:11 pm
Proc nie wiesz jak zacząć pisanie o sobie?
to ja może zasugeruję
a dalej to już jakoś pójdzie;))
justyna
Sierpień 2, 2011 at 6:37 pm
Justyś, ale druga połowa lipca już minęła :-)
Bazylissa Teofanu
Sierpień 3, 2011 at 8:18 am
Brazylissa :-)
słowami poety się zwrócę do Ciebie ;))
” niech żywi nie tracą nadziei”…
Być może jednak uda się Proca “zmusić ” do wypełnienia deklaracji jakie nam wiernym czytelnikom złożył :)
justyna
Sierpień 4, 2011 at 8:54 pm
Mikosz obciąga Procesowi
“Otrzymywanie zawiadomień o nowych pozycjach pocztą elektroniczną.” A będzie pozycja 69 ?!
Póki co jest trochę tak… Bociana dziobał Szpak, a potem była zmiana… i Szpak dziobał Bociana…
Cudo
Sierpień 4, 2011 at 10:24 pm
Wiesz, Justynko?
Chyba się przemianuję na Brazylissę :-)
Będą skojarzenia z Kamiennym kręgiem, niewolnicą Isaurą i… depilacją brazylijską!
Brazylissa
Sierpień 5, 2011 at 8:51 am
Jak uważacie, że fajnie piszę, to przecież wypadałoby mi o tym napisać… przecież nie mogę się zawsze tylko domyślać
Cudo
Sierpień 5, 2011 at 4:19 pm
Bazylisso:) przepraszam:)
ale ja mam całkiem inne skojarzenia:)) piłka nożna , gorące rytmy samby , piękne dziewczęta i pyszna aromatyczna kawa:)) jeszcze raz przepraszam:)
Cudo dla Ciebie będzie lepiej jak nie będziesz zadawał kłopotliwych pytań i namawiał do szczerości:) może lepiej jak pozostaniemy na tzw. poprawnych , dyplomatycznych odpowiedziach:)
Uważam ,że nieliczni piszą gorzej niż Ty :) ale nie znam ich;) takie hipotetyczne założenie żeby być miłą:)
justyna
Sierpień 5, 2011 at 8:46 pm
Rozgniewałem się
Cudo
Sierpień 5, 2011 at 8:56 pm
Piszesz takie głupoty. Doskonale wiesz, że jestem bardzo dobry. Śmieszne Ci się to wydaje, co piszesz?!
Cudo
Sierpień 5, 2011 at 10:58 pm
Nie wiem ,że jesteś bardzo dobry . Napisz mi w czym ? Czasami wydaje mi się śmieszne to co piszę , natomiast, to co do Ciebie napisałam , nie wydało mi się zabawne. W końcu prosiłeś o szczerość , więc byłam , a nawet odrobinę uprzejma:)
Na pocieszenie , o mnie też różnie piszą :) nawet znalazł się taki co napisał o mnie źle :) jak poprosisz dam Ci linka żebyś to poczytał , może Ci się humor poprawi :) i już nie będziesz zagniewany:)
justyna
Sierpień 6, 2011 at 7:54 am
Dobry we wszystkim, za co się zabieram – dotykiem w złoto zamieniam.
Chyba nie źle, że napisał źle?! Kto wie, czemu nie?!
Życzę więcej śmiałości w spamowaniu.
Cudo
Sierpień 6, 2011 at 5:53 pm
Przerzućcie się na twittera – nieporównywalnie lepiej sprawdza się do dialogów, do budowania społeczności. To jest coś pośredniego między czatem a blogiem – łączy zalety obu.
Cudo
Sierpień 6, 2011 at 6:02 pm
Zacząłem wczoraj pisać po angielsku – będziecie mnie mogli śledzić tutaj: http://twitter.com/#!/adpandemic
Cudo
Sierpień 7, 2011 at 2:15 am
“Dobry we wszystkim, za co się zabieram – dotykiem w złoto zamieniam”
Już taki jeden był Midas się nazywał , ale kiepsko na tym wyszedł;)
justyna
Sierpień 7, 2011 at 4:59 am
pierdolisz
najwyżej szlag może człowieka trafić, gorzej być nie może
Cudo
Sierpień 7, 2011 at 10:30 am
No jeszcze można być pierdolniętym , ale to jakby gorzej dla otoczenia . Pewnie tego nie zakumasz:)
justyna
Sierpień 7, 2011 at 10:56 am
jesteś najmądrzejsza ze wszystkich moich nieznajomych
Cudo
Sierpień 7, 2011 at 11:15 am
paradoksalnie przytaczając imina rzekomo znanych swoich znajomych wykazujesz postawę, od której się odżegnujesz, ciziu
Cudo
Sierpień 7, 2011 at 10:45 am
co tu niby do kumania ? że niby ucierpiałaś, bo jestem pierdolnięty ? to taka łamigłówka z twojej strony ? a zgadłem ?
Cudo
Sierpień 7, 2011 at 11:06 am
a czy to jest ważne? Cudo dla każdego coś innego i tyle:) miłego popołudnia i co tam sobie chcesz;)
justyna
Sierpień 7, 2011 at 4:47 pm
aaa i całkiem dobrze piszesz:) w końcu kiedyś rozbierałam na czynniki tę pisaninę :)
justyna
Sierpień 7, 2011 at 4:48 pm
A, to Tyś jest bytomianka, tak? Przepraszam Was, szczególnie Procesa i Mikosza, za niecenzuralny styl i durne prowokacje. Weszło mi to w krew – postanowiłem sobie oduczyć się tego raz na zawsze. Być może mi się uda. Ja to nauczyłem się tak, bo doszedłem kiedyś do wniosku, że nie widzę niczego brzydkiego w brzydkich słowach, ale zmieniam zdanie. Pytałem wczoraj Mamę, dlaczego uważa słowo “kurwa” za brzydkie – opowiadała, że jest brzydkie, bo jest wulgarne i na tym trop się urywał. Myślę, że jednak takie słowa są “brzydkie” tzn. coś jest w nich takiego, co sprawia, że ludzie wierzą, że są one brzydkie, sam używam ich tylko w szczególnych przypadkach, a więc nie są mi obojętne. Skoro ludzie w to wierzą, to wypadałoby uszanować wierzenia innych, jeśli nawet mam odmienne wierzenia. Myślę, że z takimi słowami jest tak, jak z “zajączkiem”, którego puszczałem lusterkiem kiedyś tam sąsiadce po oczach. To była Mama kolegi, a tak akurat napatoczyła się, że stała przy oknie, więc niewinnie kilka razy przeleciałem jej po oczach. To było nic, bzdura, a jednak później wpłynęło na moje zachowanie, kiedy zapraszał mnie kolega, to najpierw unikałem spotkania, a później jakoś zebrałem się na odwagę – oczywiście nie ominęła mnie jakaś z jej strony uwaga – niby nic wielkiego, ale po co mi to było – zupełnie niepotrzebne. Ja sporo szperałem po necie i, szczerze powiedziawszy, najbardziej polubiłem czytać tę trójkę – Procesa, Procesie, Mikosza i Kotka. Oczywiście Procesa najwięcej, z racji tego, że najwięcej pisał i wcale nie tak całkiem nieciekawie i banalnie, chociaż, jeśli mógłbym wtrącić uwagę, unikałbym wpychania na siłę w teksty wszystkiego, co wiem, szczególnie pominąłbym to, czego co dopiero się dowiedziałem – takie informacje wyczuwa się, że nie zostały zasymilowane, są pozbawione kolorytu emocjonalnego, pozbawione głębszych asocjacji – są puste, czyta się je jak podręcznik ze znienawidzonego przedmiotu.
Cudo
Sierpień 7, 2011 at 8:28 pm
szczególnie pominąłbym to, czego co dopiero się dowiedziałem – takie informacje wyczuwa się, że nie zostały zasymilowane
To takie banalne, ale mam nieodpartą chęć dzielić się z czytelnikiem świeżym niusem. Stare rzeczy wydają mi się nieistotne i oczywiste.
procesVII
Sierpień 8, 2011 at 2:05 pm
tak , ja jestem bytomianka.
co do wyrazów zwanych inwektywami, to masz rację. Są umownie przyjmowane jako te wyrazy brzydkie. Analiza słowotwórcza wykazała np. że słowo uznawane za “brzydkie” wulgarne jakim jest chuj , swój początek powstania wzięło od całkiem niewinnego słowa chudy , chudziak, marny posturą:) Ty chuju znaczyło , ty chudziaku , ty marniaku…chuj był chudy;)
justyna
Sierpień 8, 2011 at 5:48 am
słowo uznawane za „brzydkie” wulgarne jakim jest chuj
Piszesz tak jakbyś nigdy tego chuja nie czuła wibrującego w Twoim wnętrzu, jakbyś nie znała jego drżącego smaku. Jego uwielbienia i pragnień. Penis to dla Ciebie brzydkie zdjęcie z sieci albo sucha mapka z podręcznika do biologii.
procesVII
Sierpień 8, 2011 at 2:12 pm
Procu :) Penis to penis a chuj to chuj i nie mylmy tych pojęć ;) błagam:))
Z chujami nie obcuję i się nie zadaje;))
justyna
Sierpień 8, 2011 at 2:25 pm
Słowo “chuj” to czysta poezja, ostatnio wybitnie przeze mnie ulubione. Ciasto z galaretką sztywne jak chuj po stężeniu, nędzny chuj za kierownicą auta, że aż chuj sękaty strzela… Piękne słowo, a znając etymologię można go używać z niekłamaną przyjemnością w wielu chujowych sytuacjach ;)
Mnie się wulgaryzmy kiedyś wydawały szczególnie brzydkie, tak mi wpojono jako grzecznej dziewczynce we wczesnym dzieciństwie, ale jak się zastanowić, to naprawdę tylko nasze robaczywe skojarzenia przydają im brzydoty i wulgarności.
Niech Wam chuj kością stoi! (oby nie w gardle) :)))
Katja_
Sierpień 11, 2011 at 7:45 am
Pragnę powyższą wypowiedź wzmocnić przykładami z życia, które pozwolą zdecydowanym przeciwnikom wulgaryzmów na delikatne oswojenie, a może i przyswojenie. Ta stronka swego czasu mnie urzekła:
http://rrltdco.strefa.pl/txt/20050421/swp.htm#_Toc101862005
Katja_
Sierpień 11, 2011 at 8:12 am
Ale cisza na tym forum….
Bazylissa Teofanu
Wrzesień 4, 2011 at 7:05 pm
Nie wykluczam, że ja właśnie swoje przegrywam.
suka
Grudzień 3, 2011 at 12:41 pm