wirtualne impresje

proces7

Menadzie

z 12 uwagami

Nie ukrywam, że chcę by to określenie wywoływało pewne skojarzenia. Takie jak: pedzie, dzidzie czy amerykańskie fedzie, czyli urzędnicy federalni nazywani tak pogardliwie przez lokalne policje. Na pewno nie chodzi o celownik rzeczownika menada, określający dionizyjską, szaloną bachtankę. Może mi nie wyszło, ale cóż, próba nie strzelba.
Najlepiej ich porównać ze starymi żołnierzami w tak zwanej wojskowej fali. W armii starzy gówno znaczą, zresztą w armii każdy gówno znaczy, o ile nie ma wojny albo wojsko nie objęło władzy. Żołnierze ze stażem znaczą jedynie coś, wobec tych świeżych, rekrutów i w pełni tę władzę wykorzystują.|
Pamiętam jako świeżutki rekrut, najbardziej poddawany byłem torturom wymierzanym przez tych, którzy byli najniższym elementem w łańcuchu pokarmowym armii. Inna rzecz, że byłem już wówczas niemłody, po szkole, stąd jako podchorąży, byłem kiepskim celem. Oni to wiedzieli, ich przyszłość była związana z wojskiem, moja trzymiesięczna, mogłem ją w kiblu na szelkach przeczekać, przespać. Poza tym nas strasznie szybko awansowali. Ich wolniej, dużo wolniej. Wiadomo, porucznik pragnął zostać kapitanem, bo lepsze przydziały, większe mieszkanie, pensja itd. Plutonowy sierżantem, bo zamiast magazynu z bronią i amunicją, gdzie nie mógł nic zakosić, dawano mu – za awansem – pod nadzór magazyn z żarciem, gdzie już miał większą władzę. Takiego jednego plutonowego z magazynu broni pamiętam. Wojsko mu życie uratowało, sprawiło, że ze szczerbatego cywilnego menela, przeobraził się w ważną personę, a nawet mój dowódca plutonu – podporucznik – musiał się z nim liczyć, bo rozliczał mu łuski ze zużytych pocisków, a przecież zawsze ich brakowało, choć nikt ich nie kradł, po prostu ginęły.
Raz właśnie z tym podporucznikiem, poszedłem po naboje, bo oficer musiał mieć tragarza, plutonowy, jak to się mówiło w armii, zjebał mnie okrutnie, że fatalnie wyglądam, nieregulaminowo i że się nie umiem zameldować. Ja oczywiście standardowo odpowiedziałem, że nas jeszcze tego nie uczono, byłem w wojsku od parunastu dni. On sobie użył, poczuł się lepiej, mnie nieco wystraszył, podporucznik był szują, więc nie wiem czy cokolwiek poczuł.
Dzięki takim strukturom, armia stanowi pewną bezwładną i zorganizowaną masę. Wiedzieli o tym totalitarni przywódcy, tworząc funkcję kapo w obozach śmierci, i stawiając przed żołnierzami – strażnikami widmo wschodniego frontu. Wiedzą o tym dziś duże koncerny, z wielką bezwładnością. Menadżer w banku czy makdonaldsie ma szanse na awans, jeśli będzie większym kutasem wobec młodszych rangą. Dla klienta wszyscy oni znaczą tyle samo. Chyba, że chodzi o reklamacje, w których im bardziej dymają klienta, tym więcej punktów zyskują u zwierzchników. Co jest naturalne, firma więcej zarabia.

Na pewno zdarzyło się wam natknąć na ten menadziowy beton. Mnie się zdarzyło. Na przykład w Tesco, gdzie w trakcie nocnych zakupów rozbiłem butelkę bourbona, przerażona kasjerka zawołała menadzia, który stwierdził, że muszę zapłacić, kiedy powiedziałem nie, zawołali ochronę. Ochroniarze to inny temat, prócz emerytowanych milicjantów, którzy są tymi dobrymi, są  wśród nich pryszczate osiłki, którzy marzyli o armii czy policji, ale nie przyjęto ich tam z powodu niedyspozycji psychicznych takich jak: sadyzm, depresje maniakalne i inne seksualne zboczenia. Oni wyobrażają sobie, że niepodporządkowany regulaminom klient to strategiczny cel w Afganistanie i marzą o tym by sprzedać mu rakietę w ryj. Że ten pieprzony klient – przestępca, to legendarny gangster, którego właśnie należy w blasku fleszy i kamer rzucić o glebę i zwinnymi ruchami nałożyć mu kajdanki. To jedyne co może się wydarzyć w życiu takiego ochroniarza, jego chwila flar i potęgi.
Wówczas w Tesco tak się wystraszyłem tej nocy, że sam wezwałem policję, ale i tak zapłaciłem, dla świętego spokoju i z przerażenia.
Menadzie często są takim murem, firewallem, który niczym zasieki chroni firmę przed niezadowolonymi klientami. Szeregowy pracownik odsyła nas oczywiście do menadzie, który gówno znaczy, ale ma plakietkę czy mówi o sobie „menadżer”, albo w mailu podpisuje się jakoś tam. Menadzio do spraw potarganych i zasranych. Większość klientów męczy się po odbijaniu piłeczki ze ścianą, stąd rezygnują. Gdy menadzie jest zbyt ambitny i psuje wizerunek firmy, zawsze można go bez skrupułów wypierdolić albo awansować.

Ekstremalną przygodę przeżyłem z menadziami noclegowni Etap w Warszawie. Notabene przy okazji imprezy Onetu Blog Roku. Tak bardzo ich uraziło to, że powiedziałem, iż nic nie znaczą, że wezwali policję, która chroniąc kapitalizm przed kulturą (bo nominację dostałem w takiej kategorii). Natychmiast, nagiego, owiniętego tylko w derkę, przewieźli mnie śródmiejscy, warszawscy stróże prawa, do izby wytrzeźwień (miałem poranne 1,5 promila). Po drodze, w śniegu, dostałem, taki nagi i z kajdanami na plecach jeszcze po ryju. W warszawskiej izbie, już trzeźwy byłem poddawany eksperymentom przez lokalnych unterscharfuehrów i mengelów. A który sąd uwierzy, że pijany ma rację, wobec zeznań dwóch policjantów? Nawet żaden sąd nie przesłucha świadka obrony, bo nadużycia policji mogłyby zachwiać poczuciem bezpieczeństwa oglądaczom serialu „Ojciec Mateusz” i innych kryminalnych zagadek.

A pomyśleć, że cała historia zaczęła się od menadziów noclegowni Etap w Warszawie, sztuk dwie, bo w armii liczy się sztuka. Sztuka, która absolutnie nic nie ma wspólnego z kulturą.

Ale taka instytucja menadzia musi być, bo my zjadacze powszedniego, naszego batonika mars, święcący imię M jak miłość, bo jako w serialu, tako i w życiu, musimy czuć się szczęśliwi i bezpieczni. My dobrze naoliwieni i idealnie pasujący do konstrukcji precyzyjnego mechanizmu kart i kredytów musimy być jeszcze lepiej dostosowani, bo jutro należy do nas, a chwała czeka niewidzialna.

proces7

Written by procesVII

Lipiec 3, 2011 @ 5:35 pm

Odpowiedzi: 12

Subscribe to comments with RSS.

  1. ;) Ludzie lubią być ważni:) a im mniej są tym bardziej lubią;)) ze swoich wspomnień przykładem mogą być praktyki studenckie tzw. zerowe, czyli po egzaminach przed pierwszym rokiem , rzucano studentów tam gdzie były braki kadrowe . Mnie rzucono do baru studenckiego na zmywak:) i moją “menadzia” była starsza zmywakowa:)), która codziennie dowartościowywała się na grzbiecie wystraszonej studentki czyli moim;).
    Zjawisko paskudne , ale trochę pokory mnie nauczyło:)no i przede wszystkim tego by nie być w przyszłości menadzią:)

    justyna

    Lipiec 4, 2011 at 5:58 am

    • Ach, to już wiem, że jesteś starsza ode mnie, bo ja już praktyk “zerowych” na studiach nie miałem.

      procesVII

      Lipiec 4, 2011 at 6:28 pm

      • Zaoczni nie mieli ;)

        justyna

        Lipiec 5, 2011 at 7:30 am

  2. Każdy chce mieć swoje 5 minut. Czasem to nie wystarcza i przeciąga się na lata. Próbowałam w wieku 6-7 lat na starszej grupie wiekowej w szkole mojej mamy, zniechęciły mnie ironiczne uśmieszki. Głupiemu zawsze wiatr w oczy i szybkie dojrzewanie :)))

    Katja_

    Lipiec 4, 2011 at 8:14 am

    • “Próbowałam w wieku 6-7 lat”

      Wcześnie zaczęłaś swą karierę stójkowej. Ale Ty zawsze miałaś sadystyczne zadatki. Na czacie wyssałaś krew z setek facetów, rozkochując ich najpierw w sobie niewinnie. Potem, gdy już miałaś pełną kontrolę, kastrowałaś ich bezlitośnie. Spójrz choćby na takiego Mikosza, wrak człowieka snujący się niczym zombie po czatach.

      procesVII

      Lipiec 4, 2011 at 6:32 pm

      • Cuś mnie zmiksowało…

        Katja_

        Lipiec 5, 2011 at 9:00 am

      • Aha, procu, bardzo mnie ujęła terminologia, “menadzie” zapożyczam:)

        Katja_

        Lipiec 8, 2011 at 8:25 am

  3. Procu, dzięki wczesnym początkom mam szansę ewoluować, na razie jestem na etapie SM, z coraz mniejszym udziałem ssania na jednostkę wampiryczną ;)
    Nie jesteś na bieżąco, Mikosz się już nawet nie snuje, myślę że poszukuje nowych metod samounicestwienia oraz bada naturę zombie, służąc jako twórca i tworzywo jednocześnie…
    Pragnę donieść, że nie doszły mnie żadne reklamacje od ofiar, więc sprawy jakby nie ma :))))))

    Katja_

    Lipiec 5, 2011 at 8:59 am

    • Pragnę donieść, że nie doszły mnie żadne reklamacje od ofiar,

      A czyż martwi nie są niemi?

      procesVII

      Lipiec 5, 2011 at 5:41 pm

      • Bingo procuniu, obnażyłeś mnie;)

        Katja_

        Lipiec 6, 2011 at 9:05 am

  4. “Spójrz choćby na takiego Mikosza, wrak człowieka snujący się niczym zombie po czatach”

    - dobrze że jestem postrzegany jako zombie w necie…to daje mi dużo komfortu psychicznego w tzw realu.

    Co tam Kejt u Ciebie ? Pozdrawiam.

    Mikosz

    Lipiec 7, 2011 at 2:07 pm

    • Mikosz, co to za podchwytliwe pytania, przecież widzisz że kwitnę ;)
      Pozdrowienia biorę jak swoje, kolekcjonuję przejawy ciepła jako rekompensatę za paskudną jesień latem…
      Ciumk w komfort :)

      Katja_

      Lipiec 8, 2011 at 8:22 am


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.