Full metal jacket
Nie macie czasem takiego uczucia, że jesteście tak naładowani, wypełnieni czymkolwiek, a nie możecie, nie chce wam się wybuchnąć, obawiacie się pustki po tym wszystkim? Albo nie wiecie, gdzie wstawić zapalnik? Chcielibyście być może eksplodować, ale nie wiecie jak podzielić ładunek. Ciąży wam pełny magazynek, a nie macie cierpliwości by podzielić ładunek na stosowne porcje, dla różnych celi po troszku. Taki potencjał i tyle możliwości, celów sprawiają pewien paraliż, wtedy często człowiek nie robi nic, bo rozważania strategiczne i wycena celów pochłaniają go, a potencjalna siła i związane z nią: podniecenie, gorączka, paraliżują.
Mam tak właśnie, cała masa historii do wypowiedzenia, setki przemówień kłębiące się pod czaszką, a kiedy usiądę nad maszyną do pisania – pustka. Nic, zero.
Kiedy moje życie staje się intensywne, wciąż coś przeżywam, nie umiem tego opisywać. Zawsze chętniej sięgałem do rzeczy przeszłych, przeżywanych w myślach wielokrotnie, dopisując wyobraźnią konteksty i scenografie. Może lepiej wydobywać z życia rzeczy nieistotne, potem je upiększać, niż relacjonować na gorąco sprawy subiektywnie mocne i dręczące duszę?
Vincent van Gogh podziwiał Paula Gauguina za to, że ten dzikus malował swe płótna penisem, dlatego są takie mocne. Szalony Holender zwierzał się Koke, że lepiej maluje, gdy ma pełny magazynek pożądania, bo wówczas obrazy pokrywa nie farba, a sperma. Która upływa na obrazy, miast w kobiece łona. Koke miał inne zdanie. Zaspokojony i spełniony seksualnie, z oczyszczonym od żądz umysłem, witał w umyśle krystaliczną, nieskażoną chuciami wenę.
To co pisałem o Koke i Szalonym Holendrze wiem z książki Mario Vargasa Llosy Raj tuż za rogiem.
Kontrolowanie masy krytycznej, która eksplodowałaby jedynie chaosem, prymitywnymi bohomazami jest nużącym zajęciem, wypalającym energię. Lepiej racjonować pociski, nawet gdy magazynek jest pełny.
Llosy nie musicie czytać, no może jedną obowiązkową pozycję, ale jeśli ktoś nie widział filmu Stanleya Kubricka, którego tytułu pożyczyłem dla mojej notatki, to pomylił się wielce szukając czegokolwiek na tym blogu.
proces7
Widziałem. I pamiętam recenzje tego filmu. Mial być “głęboko krytyczny do wojny i przemocy”. Albo recenzent go nie widział, albo pomyślał sobie, ze takie ładne słowa to szkoda byłoby nie napisać w gazecie…
Inspektor Lesny
Czerwiec 30, 2011 at 4:21 pm
No, czasem mnie rozpiera energia, czasem coś paraliżuje i nie wiem co zrobić, by zmienić swoje podejście. Ale wtedy, blokuje mnie włożenie w ramki, z których nie mam już ochoty wychodzić. Te ciągłe życiowe ograniczenia. A z pisaniem o rzeczach bieżących… ja też nie lubię o nich pisać, nigdy się nie użalałam nad sobą i nad tym co teraz mnie spotyka, rzucałam się w wir i parłam do przodu, starając się nie rozczulać, jak coś nie wyszło. Zawsze do przodu, nawet pod prąd. Jednak o tym, co się działo tutaj, w wirtualu, pisałam na gorąco i sprawiało mi to frajdę.
Jestem życiową optymistką, zawsze szukam dobrych stron w tym co mnie spotyka, czasem krzyczę, jak stracę cierpliwość i potem jest już lepiej. Dobrze sobie tak pokrzyczeć, choć chwilkę. ;)
Film, film w tytule – obejrzeć, zapamiętać.
Cmok.
kawa3603
Lipiec 1, 2011 at 3:10 pm
Cmok.
Treści przeżyć tworzyły pewien rodzaj wirtualnej fabuły, chronologii. Emocje zaś raz to wypływały z internetowego chaosu, innym razem znów wstrzykiwaliśmy w sieć nasze realne pragnienia i lęki.
procesVII
Lipiec 1, 2011 at 3:18 pm
Ups, zabłądziłam… Wrócę za dwie godziny:)))
Katja_
Lipiec 1, 2011 at 5:17 pm
Doświadczam czasami takich stanów , ale nie w obawie pustki po wybuchu , a z innych powodów:) z obawy ,że moje stany emocjonalne są zbyt osobiste by je komukolwiek przekazać ,że zostaną kompletnie wypaczone w odbiorze, spłycone, zszargane obcymi łapami, wymiętolone, przeżute i wyplute;)) Dla mnie to sacrum a ktoś z tego zrobi profanum;) Mam też stany ,że chciałabym wykrzyczeć coś, powiedzieć ,że z taką podłością, czy fałszem, czy okrucieństwem nie spotkałam się i że nie wyrażam zgody na to, a nawet zwalczam i depcze i odrzucam … ale jestem zmiażdżona psychicznie , zohydzona i smród jaki nie otacza jest silniejszy od chęci riposty np.
justyna
Lipiec 4, 2011 at 6:07 am
errata- i smród jaki mnie …
justyna
Lipiec 4, 2011 at 6:08 am
że zostaną kompletnie wypaczone w odbiorze, spłycone, zszargane obcymi łapami, wymiętolone, przeżute i wyplute
W takiej sytuacji wypij butelkę wódki i oddaj się pierwszemu napotkanemu woźnemu o żylastych łapskach. Wtedy, taka sponiewierana, odczujesz pustkę.
Bezpieczniejszy, choć mniej skuteczny sposób, to zesmarowanie dupy jakiemuś sieciowemu leszczowi lub zdołowanie czatowej idiotki.
procesVII
Lipiec 4, 2011 at 6:39 pm
“wypij butelkę wódki i oddaj się pierwszemu napotkanemu woźnemu o żylastych łapskach…”
Procu to musiało być dla Ciebie traumatyczne:(
Idiotkom czatowym najczęściej towarzyszą wirtualne leszcze , jedno i drugie omijam szerokim łukiem:)
justyna
Lipiec 5, 2011 at 7:36 am
Procu to musiało być dla Ciebie traumatyczne
Ależ złośliwe babsko z Ciebie. Ja z poradą z serca, a Ty wyciągasz tu mroczne me tajemnice. Założę się, że masz takie fantazje, dwóch facetów, w kotłowni, usmarowanych węglem, spoconych, a Ty przecież nie możesz się bronić. Poddajesz się losowi, jesteś niewinna, usprawiedliwiona.
procesVII
Lipiec 5, 2011 at 5:48 pm
“Założę się, że masz takie fantazje, dwóch facetów, w kotłowni, usmarowanych węglem, spoconych, a Ty przecież nie możesz się bronić. Poddajesz się losowi, jesteś niewinna, usprawiedliwiona…”
No i byś przegrał:)) Poczytaj sobie o strzelcach ;) lubią dominować:P
justyna
Lipiec 6, 2011 at 5:20 am
Osobiście najbardziej cenię Rozmowę w katedrze.
Bazylissa Teofanu
Lipiec 6, 2011 at 8:38 am