wirtualne impresje

proces7

Terapie, terapie

z 26 uwagami

Nie nadaję się do indywidualnych terapii. Najzwyczajniej jestem kiepskim materiałem do tego typu obróbki plastycznej mózgu. Terapia musi być grupowa, bo na taką jestem podatny. Moja obecność w sieci jest w tym momencie prawie zerowa, od lat nie bywam na czatach, o ile one jeszcze one istnieją, nie używam komunikatorów, mailuję tylko z realnymi ludźmi bądź całkiem nierealnymi instytucjami. Nie mam konta w naszej klasie, nigdy nie miałem, nie mam też bladego pojęcia do czego służy facebook, dlaczego i po co, i jakie ma znaczenie społeczno – seksualno – operacyjne to ustrojstwo. Nie znam też zadań taktycznych i strategicznych tych wszystkich społeczności. Gdybym był artystą, pewnie byłbym dzikusem jak Gauguin albo – zdając sobie sprawę ze swego społecznego niedostosowania – obciąłbym sobie pół lewego ucha brzytwą, jak to uczynił Szalony Holender. Ale, dzięki bogu, idiota nie zdaje sobie sprawy z tego, iż jest szaleńcem.
Idea tego wspólnego, redakcyjnego blogowania, tak jak marzenia saintsimonistów i fourierystów, okazały się utopią, co jest pocieszające, bowiem udowodniliśmy po raz kolejny, że historia kołem się zatacza. A taka stabilność i monotonia, dają nam poczucie bezpieczeństwa.
Dziewczyny z mojego otoczenia, które uwiodłem, zniknęły. Bo czytelnika na blogu najpierw trzeba uwieść, by go potem przekonać. Nie tęsknię za tym co było, bo wiem, że za moment pojawi się nowe, jeśli tylko zechcę. Zawsze tak było, stąd mój puls indukcji podpowiada mi, że następnym razem będzie tak samo. Tak jak wy jesteście przekonani, że jutro wstanie dla was Słońce. O tak, jutro jeszcze tak.
Postaram się utrzymywać pod tym wirtualnym respiratorem te Terapie i Terapie. Och dziękuję Ci publicznie George Eliot (cóż za pretensjonalny pseudonim!) za dostarczanie tlenu tym zwłokom. Nie wiem czy to ma sens, ale nie wgłębiam się w to.
Z powrotami do starych konstelacji jest tak, jak ze zmartwychwstaniem bliskich. Gdyby wrócili, nie umielibyśmy z nimi rozmawiać, choć rozpaczaliśmy przy ich umieraniu, choć tęsknimy, pragniemy głęboko i niezłomnie, by powrócili. Mnie już realnie przeraża ich wizja powrotu. To tak jakby pojawił się przede mną Chrystus i dotknął mego policzka. Moje życie straciłoby wówczas wszelką stabilność, sens.

Nie wiem co się stało z dawnymi ekipami blogowo – czatowo – forumowymi , zdecydowanie mnie to nie interesuje, nie tęsknię też za minionymi dziewczynami, które przecież stanowiły jedyny napęd dla moich twórczych silników i nie zaśpiewam dla nich To all the girls i’ve loved before.
Bo jeśli ktoś opuszcza terapie, znaczy, że jest zdrów i zajął się normalnym życiem. Zakupami w Tesco, oglądaniem seriali, płaceniem podatków, liczeniem pieniędzy i załatwianiem kredytu na nowy mały, biały domek.

Jeśli ktoś z was był albo w szczególności w szpitalu psychiatrycznym, ten wie, że w takich miejscach zawiązują się szybkie więzi, w krótkim czasie i dość mocne. Moim zdaniem najbliższe definicyjnie tym wirtualnym, z wszystkimi tymi atrybutami égalité, fraternité. Ale, choć miło wspominamy te czasy hospitalizacji, nie chcielibyśmy tam przecież wracać.
W tych terapijnych miejscach umieramy po prostu wolniej. Ale podczas tej życiowej i realnej akceleracji nie oglądamy się za siebie, nie interesują nas losy dawnych, efemerycznych przyjaciół. Może mgnie nam coś chwilowo, kiedy usłyszymy o ich śmierci. Wtedy niektórzy z was zastanawiają się być może nad tym, czy życie polega na tym, by żyć, czy na tym, by przeżywać innych. Ja się zastanawiam.

proces7

Written by procesVII

Czerwiec 19, 2011 @ 5:42 pm

Odpowiedzi: 26

Subscribe to comments with RSS.

  1. Bardzo lubie gdy piszesz.
    To wszystko.

    tilow3

    Czerwiec 19, 2011 at 6:25 pm

    • Prosto i pięknie. Celne.

      Bazylissa Teofanu

      Czerwiec 22, 2011 at 10:41 pm

  2. Jeśli gotujesz trzy porcje zupy, zawsze wyjdzie pięć. Tak i z pisaniem blogów. :)
    Show must go on!

    georgeeliot

    Czerwiec 19, 2011 at 10:10 pm

    • No racja, ta dywersyfikacja portfela blogowego mnie irytuje. Może, skoro masz w sobie tyle energii, uzupełnisz tam z raz w miesiącu terapie bloksowe, hę? Bo Kawcia i Alkacja zniknęły bezpowrotnie w otchłaniach realu.

      procesVII

      Czerwiec 20, 2011 at 1:59 pm

      • Zajrzyj na pocztę. :)

        georgeeliot

        Czerwiec 21, 2011 at 12:30 am

      • Kawcia i Alkacja zniknęły bezpowrotnie w otchłaniach realu

        Tak, jak się nie da zjeść dwa jabłka na czczo, tak i nie da się zastąpić pewnych osób. Jeśli kto miał energię, to Kawa. A do tego pomysły, fantazję, ogromną wiedzę. Była rzetelna i odpowiedzialna, tzn nadal jest, bo przecież te cechy przyniosła z realu. Bardzo jej brakuje.

        georgeeliot

        Czerwiec 22, 2011 at 10:50 pm

  3. “Nie wiem co się stało z dawnymi ekipami blogowo – czatowo – forumowymi , zdecydowanie mnie to nie interesuje,”
    zdecydowanie lepiej to wpływa na samopoczucie :) ja się zainteresowałam i żałuję;))
    Wypaliłeś się ? zawiodłeś? , znudziłeś?

    justyna

    Czerwiec 20, 2011 at 12:42 am

    • “zdecydowanie lepiej to wpływa na samopoczucie :) ja się zainteresowałam i żałuję”

      No i po wpychałaś swe ciężkie dupsko w wirtual? Z tego co piszesz, widzę, że zawiodłaś się podwójnie. Pierwszy raz uciekając na czaty.

      procesVII

      Czerwiec 20, 2011 at 12:09 pm

      • a mało to człowiek błędów porobił w życiu:>?

        justyna

        Czerwiec 20, 2011 at 1:02 pm

  4. Proces jako żywo mi przypomina “jancio wodnika” któego obnoszą w lektyce po odpustowych blogowiskach gdzieś na przaśnych rubieżach wirtulandii. Usadowiony na tronie z oblazłymi pozłoceniami,posród jarmarcznej tandety ,wygłasza swoje słowa testamenty. Rysuje kosturem na ziemi przeszłe konstelacje które w czarowny sposób zmienia w odrapane maszkarony z zaklętymi duszami ,które ustawia na bazylice wspomnień.Ten mistyczny spektakl wznosi się niebieską mgiełką ponad wszystko co nas otacza i znika nad cudowną przełęczą zapominania. Wyzwala to w wiernych euforię i owczy pęd który każe im unieść ponownie lektykę i podążać tam gdzie odnajdą swój los oprawiony w złoty garniec ułudy.

    Mikosz

    Czerwiec 20, 2011 at 10:13 am

    • Mikosz jak zwykle w swej uwodzicielsko – poetycznej formie. I tak do emeryturki na tym czaciku se dotrwasz, Miki. Bo już na realne gżenie się z tymi czatowymi upiorami i zombie z czterdziestek, to chyba za późno.
      Do jakiego wieku można walić konia? Może Inspektor coś wie na ten temat?

      procesVII

      Czerwiec 20, 2011 at 1:56 pm

      • Nie mam czasu na czat procesie. Buduję kolejny dom i pokazuję wnukom jak to się robi. Sporadycznie zaglądam na internet i blogi . Jak sam widzisz miernota . Myślę że dobrym rozwiązaniem byłoby spotkanie się przy piwie . Dwóch dziadków wspominajacych dawne ,dobre czasy – bezcenne…

        Mikosz

        Czerwiec 20, 2011 at 2:41 pm

  5. Co ta kurwa blogowa, Mikosz, ma właściwie na myśli?

    Inspektor Lesny

    Czerwiec 20, 2011 at 11:13 am

  6. onia? Może Inspektor coś wie na ten temat?

    Nie jestem specjalista w tej dziedzinie, ale podejrzewam, ze to zależy, czy swojego, czy cudzego…
    No szczęście mamy experta od tych spraw:

    http://pelnakultura.wordpress.com/

    Jak ten kapłan obrządku trzepania konia nie poradzi, to znaczy, ze ratunku nie ma…

    Inspektor Lesny

    Czerwiec 20, 2011 at 6:20 pm

  7. em byłoby spotkanie się przy piwie . Dw

    Mikosz, nawet spotkanie z Toba w sieci miewa przykre konsekwencje.
    A co dopiero realne, fizyczne spotkanie. I to przy piwie.

    Inspektor Lesny

    Czerwiec 20, 2011 at 6:23 pm

  8. Nie tylko blogowanie jest terapią, wszystko nią jest, choć nazywa się inaczej. Na przykład , radością życia , realnym przeżywaniem, uprawianiem seksu, sluchaniem muzyki, chodzeniem do kina. Nawet chodzenie do pracy i mycie się to terapia oddalajaca nas od tkwienia z niczym, w nicości . Życie jest terapią i śmierć jest terapią , i bóg wi jeszcze co nią jest ;)
    Ale to w sumie smutne to, że dla ciebie blogowanie to terapia. Lepiej brzmialoby “buduje sieć ku wspólnemu pozytkowi mas “. No tak ale ty się starzejesz to co będziesz budował, jak budowales jednoosobowo , a terapeutyzujesz się zbiorowo. Raczej pora burzyć he he , cha. Zdrówka życzę :)
    Ps. Nie odp. bo ją tu rzadko wpadam. Kupiłam nowy tablet, to latam sobie i sprawdzam jak się z niego fajnie czyta ….

    awicca

    Czerwiec 20, 2011 at 8:14 pm

  9. “Nie tylko blogowanie jest terapią, wszystko nią jest, choć nazywa się inaczej. Na przykład , radością życia , realnym przeżywaniem, uprawianiem seksu, sluchaniem muzyki, chodzeniem do kina. Nawet chodzenie do pracy i mycie się to terapia oddalajaca nas od tkwienia z niczym, w nicości . Życie jest terapią i śmierć jest terapią , i bóg wi jeszcze co nią jest ;)”

    Rzekłabym, że to oczywiste oczywistości…

    Bazylissa Teofanu

    Czerwiec 21, 2011 at 9:52 am

    • Rzekłabym, że to oczywiste oczywistości…

      To chciałbym napisać właśnie tej przemądrzałej pipce, ale wówczas posądzono by mnie o niegościnność.

      procesVII

      Czerwiec 21, 2011 at 12:14 pm

      • Stary zblazowany siwy dziad :) Pipki mu się zachciewa he he , dobre, na dodatek modelki he he . Namaluj swój autoportret :D i go tu wystaw, w formie terapii dla innych. A nie wyskakujesz za winkla i się mądrzysz …

        podróże&różne

        Lipiec 15, 2011 at 1:00 pm

  10. no proszę… zawsze kiedy człowiek zda sobie sprawę, że może potrzebować terapii uruchamiają się w nim niejakie instynkta obronne wmawiające mu, że jest wszystko ok, a konowały mogą tylko zepsuć go jeszcze bardziej brakiem kompetencji i niewłaściwą diagnozą…
    terapia grupowa teoretycznie niesie mniej zagrożeń, bo to w końcu nie “teta-a-tete” i można zignorować fragmenty mniej przekonywujące lub niezgodne z własnym oglądem sytuacji.
    Czytając tego bloga miałam ochotę ponownie się zapisać na grupową terapię, z której jakiś czas temu “wyszłam do realu”.. zatęskniłąm za tym anonimowym błądzeniem w gąszczu myśli pokręconych (stanowczo zdradzających, że autor również potrzebuje terapii i pewnie dlatego tak nęcące), które rozszerzają horyzonty i burzą własne zapyziałe często standardy myślenia… czułam głód tego “nowego otwarcia”…
    Czytając komentarze – zaczęłam sie zastanawiać, czy jestem na tyle wytrzymała, by poddać się aktywnej terapii grupowej – może powinnam pasywnie sprawdzić na “zajęciach próbnych” czy całość kursu w sanatorium pod klepsydrą niejako mnie interesuje.
    Wiedząc jednak, że wszelkie transformacje są procesem bolesnym i wymagają poświęceń (a poza tym rezygnowanie z czegoś – tylko ze względu na to, że jest obarczone pewnego rodzaju ryzykiem – nie nie leży w mojej naturze) postanowiłam dać procesowi temu szansę (obstawiając dwoistośc natury człowieka – jak to najlepiej chyba obrazuje Dr. Jekyll i Mr. Hyde).

    to takie tylko impresje do wirtualnych impresji… poprosze o łaskawą gościnność

    szlonko

    Czerwiec 22, 2011 at 1:53 pm

    • Czytając tego bloga miałam ochotę ponownie się zapisać na grupową terapię, z której jakiś czas temu „wyszłam do realu”..

      Postaramy się byś wylądowała niebawem pod kroplówkami najbliższego szpitala psychiatrycznego.
      Dlaczego do jasnej cholery na moje blogi nie przychodzą normalne i szczupłe kobiety!?

      procesVII

      Czerwiec 24, 2011 at 3:31 pm

      • jestem całkiem szczupła… a o normalności decydują tylko ramy jej oceniającego, więc udam, że nie rozumiem zarzutów.

        szlonko

        Lipiec 27, 2011 at 5:23 pm

  11. Notka notką, ale ja mam interes do autora, interes jak najbardziej realny

    ala

    Czerwiec 24, 2011 at 4:44 am

    • mam interes do autora, interes jak najbardziej realny

      Mój interes jest również jak najbardziej realny, choć niewielki.

      procesVII

      Czerwiec 24, 2011 at 3:25 pm

  12. Szczęściarz z Ciebie… pech chciał, że urodziłam się bez interesu :(

    zawodowa

    Czerwiec 24, 2011 at 4:01 pm

  13. podróże&różne

    Nawet stare i zblazowane dziady pragna czasami pipki. Nic w tym zlego, ze pipki jakiej takiej jakosci. Z awatara sadzac, Twoj czas juz minal. Na podroze i rozne. Odstap wiec na bok, i nie przeszkadzaj…

    Inspektor Lesny

    Lipiec 18, 2011 at 9:47 pm


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.