wirtualne impresje

proces7

Miłość w czasach A/H1N1

z 20 komentarzami

Zauważyłem, że sporą popularnością cieszą się tu – na WordPressie – blogi traktujące o świńskiej grypie (na zapytanie A/H1N1 Google dają 103 mln odpowiedzi, to mniej więcej tyle, ile wynoszą rekordowe wygrane w loterii Euro Millions, w euro rzecz jasna).
Grypą tego typu, niezwykle groźną i śmiertelną chorobą, można zarazić się w łatwy sposób, nawet przez wdychane powietrze, przez używanie tej samej toalety, na basenie. W zasadzie wszędzie. Można również złapać zarazki drogą płciową. I to jest oczywiście najprzyjemniejszy sposób zakażenia. I tę drogę wybrałem i ja. Chorowałem jakieś pięć dni, co zauważyli z pewnością wierni czytelnicy mego bloga. Ale celowo Was nie informowałem, bo być może droga wirtualna jest również dostępna dla tych parszywych, świńskich zarazków. Pięć dni w domu, aspiryny, witamina C i gorące herbaty. Całkiem prawdopodobne, że zakażenie wirusem AH1N1 spotęgowały u mnie: spora ilość spożytego alkoholu w przeddzień krytycznego dnia, a także kac moralny związany z kontaktem erotycznym z pewnym aligatorem – kobietą. Gdybym był trzeźwy, może nie doszłoby do tego. Ale mój problem alkoholowy jest Wam znany i polega mniej więcej na tym, że kiedy nie piję, jestem trzeźwy.
Ach, i powiem Wam coś ważnego przy okazji; otóż: prezerwatywa nie chroni przed zakażeniem AH1N1 w żadnym razie! Nie dajcie się nabrać na żadne reklamy tego typu!

Świńska grypa to świetna okazja dla promocji bloga, złoty interes dla koncernów farmaceutycznych, które klepią swe pigułki na taśmach dwadzieścia cztery godziny na dobę. Ogólnie rzecz biorąc grypa taka napędza gospodarkę. Media mają o czym pisać, oglądalność programów telewizyjnych, nakłady prasy, wpływy z reklam w sieci; to wszystko rośnie jak na drożdżach. Nieliczne ofiary wirusa, jak na przykład ja, nie liczą się w tej globalnej gorączce wirusowego złota. Ba! Nawet nie mają takowych aspiracji czy pretensji.
Idą jak woda poradniki, informacje o śmiertelnych ofiarach, na szczęście bardzo nielicznych, blogi o świńskiej grypie są liderami wszelakich rankingów. Jest to także pośrednia i zakamuflowana promocja bezpiecznego (choć tu pewności nie mam) cyberseksu.

Powiem Wam, że gdyby nie te informacje, gdyby nie ta totalna i prowadzona na wszystkich frontach kampania medialna, nie miałbym świadomości, że chorowałem na tak poważną chorobę. Dzięki tak doskonałemu i precyzyjnemu dostępowi do informacji, wiem co przeszedłem, przez ile dróg, jak moje życie wisiało na włosku. W innym razie cóż, byłbym zwykłym przeziębionym, który sobie trochę posiedział w domu, poczytał książki, obejrzał nieco telewizji. A tak? Jestem ofiarą, weteranem, można nawet pokusić się o określenie: bohaterem. Mimo że zaraziłem się najprzyjemniejszą z dróg, a pogrzeb mojej partnerki, francy która mnie zaraziła, aczkolwiek nieświadomie, odbył się wczoraj, w deszczowy poniedziałek. Ciało miała zimne, gdy ją chowano, ale dupcię gorącą na bank.

Ukraińskie feministki wykorzystały ten “świński, diabelski młyn” dla promocji nowego modelu bielizny. Takie oto performance urządziły na placu Niepodległości w Kijowie. Maski i zgrzebna bielizna chronią przed zakażeniem AH1N1. Zgrzebna i wyglądająca jak bandaże bielizna chroni także przed zakażeniem drogą płciową.

ah1n1
fot. Sergei Supinsky/AFP

Nie wiem czy to potrzebne, bo jak człek chory, to nic mu się nie chce. Choć w obliczu epidemii, prokreacja byłaby wskazana, by uzupełnić wymarłe wskutek zarazy plemiona nowymi osobnikami.

I tu zrazu przychodzi mi na myśl Gabriel García Márquez i jego Miłość w czasach zarazy (El amor en los tiempos del cólera). Bo miłość jest lekiem na całe zło, lepszym niż cała apteczka pigułek. A i zakażenie zarazą odbywa się w sposób przyjemny, co powoduje, że ów żal, że padliśmy jej ofiarą, staje się jakby mniejszy.

proces7

Written by procesVII

listopad 11, 2009 @ 12:32 pm

Odpowiedzi: 20

Subscribe to comments with RSS.

  1. Proces7, jestes pewien, ze to nie byla jakas odmiana rzeżączki?

    Inspektor Lesny

    listopad 11, 2009 at 2:32 pm

  2. Co czytales przez te piec dni?

    mKyo

    listopad 11, 2009 at 6:45 pm

  3. To tryper ma jakieś odmiany? Zaskoczyłeś mnie. Wątpię czy w naszej strefie klimatycznej i przy tej ilości antybiotyków, jakie spożywamy, notuje się jeszcze przypadki tej choroby.

    Co czytales przez te piec dni?

    Chcesz się ze mną zakolegować? Nabokova i Stasiuka.

    procesVII

    listopad 11, 2009 at 7:40 pm

  4. Nie wiem. A Ty chcesz?

    mKyo

    listopad 11, 2009 at 8:10 pm

  5. mKyo, przyznaj się… jajeczkujesz…

    Kilmore Fisz

    listopad 12, 2009 at 1:20 am

  6. Pięć lat kacetu – Stasiuka to zabrzmiało jak Pięc lat w sieci..proces7. Robiłeś jakieś podsumowania ,analogie?

    Mikosz

    listopad 12, 2009 at 7:24 am

  7. Grzesiuka miało być. Nie jestem jeszcze trzeźwy…

    Mikosz

    listopad 12, 2009 at 7:27 am

  8. Miłość w czasach popkultury.

    charmee00

    listopad 12, 2009 at 11:10 am

  9. “mKyo, przyznaj się… jajeczkujesz…”

    Cale zycie, Kilmore.

    mKyo

    listopad 12, 2009 at 4:30 pm

  10. Nie jestem jeszcze trzeźwy…

    Ja też tak mam, o czym wspominałem zresztą, kiedy nie piję to jestem trzeźwy. I nic się z tym nie da zrobić.

    procesVII

    listopad 12, 2009 at 9:28 pm

  11. Ponoć aligatory zaczynają zaloty na wiosnę, kiedy temperatura powietrza wzrasta. Trafiłeś na jakiś zimnolubny okaz:)

    maskana

    listopad 13, 2009 at 12:23 pm

  12. Chcialbym przypomniec, ze nie miejsce tu na zarty.
    Autor, ze zrozumialych i oczywistych powodow, powinien byc traktowany z szacunkiem i namaszczeniem.
    No, cos tak jak Niedoszla Ofiara Holocaustu.
    Do takich wnioskow doszedlem, po przeczytaniu za sugestia Autora, kilku gazet.
    W tym Wyborczej, w sieci.
    Chcialbym rowniez przeprosic Autora za moje niedorzeczne i nie na miejscu zarty, te zwiazane z tryprem.

    Inspektor Lesny

    listopad 13, 2009 at 1:54 pm

  13. za długa notka.
    Nie doczytałam

    Jędz@

    listopad 17, 2009 at 9:25 am

  14. Dotyczy: Jedz@
    Ja od czasu do czasu robie streszczenia notek procesa7.
    Nie prosil mnie o to, ale ja tak sam z siebie.
    Potrzeba widocznie jest, zrobilem juz (az) jedno…

    Inspektor Lesny

    listopad 17, 2009 at 10:57 am

  15. Aligatory są zmiennocieplne Maskano, ale ja słaby z biologii jestem. Wiem, że mają dużo zębów, stąd ubytki jakby nie stanowią wielkiego problemu. Zawsze sporo zostaje.

    Ja od czasu do czasu robię streszczenia notek procesa7.

    Których to oczywiście uczysz się na pamięć.

    procesVII

    listopad 17, 2009 at 2:42 pm

  16. a jak się ma wirus A/H5N1 ? przestał być groźny? czy może zniknął z powierzchni ziemi?

    Sofijka

    listopad 17, 2009 at 3:58 pm

  17. Sofijka
    Proces go juz przetrawil.
    I w ten sposob unieszkodliwil.

    Inspektor Lesny

    listopad 17, 2009 at 4:37 pm

  18. Procesie, teraz do informacji o zmiennocieplności i uzębieniu możesz dołączyć jeszcze jedną – aligatory mają ochotę na amory dopiero wtedy, kiedy temperatura otoczenia wzrasta. Zapewne dlatego, że “miłość” wymaga poświeceń…cieżko się “zmusić”, kiedy dobowa amplituda temperatury otoczenia wynosi około 20 stopni i trzeba skupić się na tym, żeby ogrzewać lub chłodzić ciało, zależnie od okoliczności. Tak mówiła pani Krysia, ta od tp. I ja jej wierzę.

    maskana

    listopad 18, 2009 at 9:25 am

  19. Już widzę tych uleczonych miłością, oczyma duszy mej:)

    Flora

    listopad 19, 2009 at 11:59 am

  20. ;-) ;-) ;-)

    Farida82

    listopad 25, 2009 at 9:04 am


Dodaj komentarz