Ania Mucha i Oskar
Wczoraj obejrzałem w telewizji “Listę Schindlera”, Korzystając z mego kosztownego abonamentu, paszportu do bieżących wydarzeń kulturalnych i tych mniej kulturalnych, które zapewnia mi moje kochane i opiekuńcze państwo.
Ale nie będę pisał o tym jak mogłem się – dzięki ukochanemu memu rządowi i zarządowi TVP – delektować niesamowitymi rolami Ralpha Fiennesa i Bena Kingsleya.
Oskar Schindler, grany u Spielberga przez Liama Neesona
Hauptsturmfuehrer (kapitan) Amon Goeth, grany przez Ralpha Fiennesa
Grała tam też Anna Mucha, była zauważalna w swej epizodycznej roli, choć być może to sugestia, nie pamiętam bym ją dostrzegł, gdy widziałem film pierwszy raz. Nabokov przed ‘Lolitą’ też nie sprzedawał się tak dobrze jak po. Owszem, nazwiska aktorki nie kojarzyłem, ale pamiętałem jej twarz z serialu “Matki, żony i kochanki”, przy czym ona wówczas była jeszcze za młoda by być jedną z trójcy tytułowej. Grała córkę jednej z matek, żon i kochanek.
U Stevena Spielberga w impresji o Oskarze Schindlerze była brzydką okularnicą, to samo w serialu. Ale grzeczną i posłuszną dziewczynką. Co może być budujące dla dzisiejszych zakompleksionych nastolatek, bowiem Mucha wyrosła na laskę, która dziś macha cyckami w którymś jesiennym wydaniu Playboya.
W sprawę jej amerykańskich kontaktów zamieszany byli Roman Polański i Andrzej Wajda. Ale zbadanie związków między lolitką, Polańskim, Nabokovem i członkiem z żelaza, pozostawiam faktom, taktom, pudelkom, przekrojom i politykom. One specjalizują się w tych tak zwanych penetracjach analnych albo inaczej: dziennikarstwem i felietonami z dupy strony.
W Playboyu Ania wymachuje dumnie nie tylko cyckami, ale i błyszczy swą księżycową pupą w pełni, a i zakamarki waginy można tam obaczyć.
Mnie jakoś nie pasuje ten algorytm od Polańskiego, Spielberga czy Machulskiego do Playboya. Może powinno być odwrotnie w tym kalejdoskopie? Choć kiedy ma się pokazywać, kiedy będzie już starą i uznaną aktorką? Ale za lat kilka może się zdarzyć to, co przydarzyło się mnie z Melanie Tressler, kiedy to córka owej niemieckiej czwartorzędnej aktoreczki wynalazła na moim blogu zdjęcie swojej dwudziestoparoletniej mamusi z Playboya z lat osiemdziesiątych. I jej pełnomocnik zażądał ode mnie usunięcia tej fotki, argumentując żądanie, że córka nie chce oglądać gołej mamusi. Usunąłem, bo dobry ze mnie człowiek, a poza tym cykam się, że Qui penis –a mi skasują znienacka, tak znienacka jak wyjeżdża czołg.
Wniosek?
Pasztetowe i zakompleksione nastolatki, nie traćcie nadziei, przypomnijcie sobie historie o Kopciuszku i brzydkim kaczątku i spójrzcie na historię Anki Muchy. Muszki wprawdzie nie zamieniają się w ptaki, ale larwy w motyle tak, a te motylki to później wędrują do brzuszków i łaskoczą, zupełnie jak muchy, które niektórzy mają w nosach i oczach. Ci którzy mają w oczach, bardzo często o tym nie wiedzą, bo nie widzą tych muszek, albowiem mają właśnie muchy w oczach. Muszka jest też w szerbince karabinu, a kiedy zostanie idealnie spasowana z nią, wtedy się strzela i trafia (o ile nie ma w oczach much, bo wówczas pudłuje).
Inny wniosek płynący z mych finezyjnych i bystrych przemyśleń jest taki, że gdyby Samanta Gailey wcześniej zagrała, a potem się rozebrała – jak Ania Mucha to uczyniła – może byłaby dziś sławna. No i przede wszystkim nasz ulubiony Polański by nie siedział.
Pamiętajcie dziewczyny, najpierw rola, potem striptiz i seks. A rola jak to rola, trza orać i siać, by zebrać plony. Czego wszystkim, jesiennym, rozkwitającym i przekwitającym kobietom z całego serca życzę.
proces7
“trza orać i siać, by zebrać plony. Czego wszystkim, jesiennym, rozkwitającym i przekwitającym kobietom z całego serca życzę.”
A czego zycze, tak bardziej konkretnie, jesli mozna?
Orania i siania, czy tez plonow zbierania?
Bo caly zestaw to tylko twardzi rolnicy wytrzymuja.
A nie kruche kobiety…
Inspektor Lesny
Listopad 3, 2009 at 6:33 pm
Jesteś kobietą Inspektorze?
Nawet taka Mucha musiała zasiać, by zebrać. Każda musi, tylko nieliczne potrafią uzyskać tak obfity plon, by im wystarczył do starości.
“Pamiętajcie dziewczyny, najpierw rola, potem striptiz i seks.”
Znaczy, najpierw trzeba dać się zaorać, czy też nie dać?
winnata
Listopad 3, 2009 at 8:41 pm
W grę wchodzi taka kwestia jak “oranie”. Przypominam, że właśnie w Oranie rozgrywa się akcja “Dżumy” Alberta Camusa.
Przypominam też o nawożeniu gleby, naturalnym bądź syntetycznym nawozem.
Znaczy, najpierw trzeba dać się zaorać, czy też nie dać?
Kawciu, a jaka jest baba? Ozima czy jara?
A nie kruche kobiety…
Kruche to są ciasteczka. Kobiety są silniejsze od facetów. Żyją dłużej, więc są więcej orane, mają też więcej różnych bruzd z tego powodu.
procesVII
Listopad 3, 2009 at 8:51 pm
Niepotrzebnie sie wzialem do tej dyskusji.
Porownanie kariery przedstawicieki tzw. show biznes´u
Z twarda, dajaca sie latwo zmierzyc i zwazyc praca rolnika czy murarza jest drwina, lub ironia.
Nie dotyczy to wszystkich, duza czesc ciezko pracuje, ale ci rzadko osiagaja szczyty.
Tzn. uznanie i zaplate.
Spora czesc buduje swa kariere na umiejetnym zdjeciu majtek, akurat gdy reflektory i kamera sie po nich przeslizguje.
Inspektor Lesny
Listopad 3, 2009 at 8:52 pm
Ironia nie zawsze bywa zrozumiana.
“A nie kruche kobiety…”
Oczywiscie, ze maja sil wiecej niz byk, ale sa na tyle cwane, ze nie marnuja ich (najczesciej) na prace, tylko wybieraja droge na przelaj.
To te glupsze biora sie do roboty.
Inspektor Lesny
Listopad 3, 2009 at 8:57 pm
Niepotrzebnie sie wzialem do tej dyskusji.
No widzisz, frajerze.
Umiejętne zdejmowanie majtek to sztuka. Jeśli chodzi o szczyty i szczytowania, to bardzo szeroki temat. Na odrębną notatkę. Ja pamiętam jeszcze czasy, kiedy murarz bywał rolnikiem i nazywano go wówczas “chłoporobotnikiem”.
procesVII
Listopad 3, 2009 at 9:06 pm
“zdejmowanie majtek to sztuka”
A, to, to sa trzy rozne rzeczy, cwaniaku.
Sztuka, sztuczka i powodzenie zbudowane na solidnym gruncie talentu, praca.
Inspektor Lesny
Listopad 3, 2009 at 9:27 pm
“Kawciu, a jaka jest baba? Ozima czy jara?”
To już zależy od temperamentu tej kobiety?
kawa3603
Listopad 3, 2009 at 10:16 pm
Znaczy “baby”, kurde.
kawa3603
Listopad 3, 2009 at 10:17 pm
Sztuka, sztuczka i powodzenie zbudowane na solidnym gruncie talentu, praca.
Jest jeszcze coś takiego jak “fart”. Są ludzie, którzy po prostu go mają. Dla samej popularności nie jest istotny fakt, w jaki sposób podmiot ją uzyskał. Ona jest przedmiotem.
procesVII
Listopad 4, 2009 at 1:34 pm
” jeszcze coś takiego jak “fart”. Są ludzie, którzy po prostu go mają”
Tutaj sie zgadzam w calosci z proces7.
Moge jedynie dodac, ze “fart” to nie jest cos co sie “nalezy” bo ktos jest zdolny i pracowity.
Po prostu jedni go maja, a inni nie.
Inspektor Lesny
Listopad 4, 2009 at 6:21 pm
Supplement
Jednak wydaje mi sie, ze jest roznica miedzy popularnoscia np, niedawno zmarlego Stanislawa Lema,
ktory swa popularnosc zbudowal wieloma dziesiatkami lat pracy, a mloda kobieta ktora w odpowiednim momencie odbyla stosunek plciowy, przed kamerami, np. w programie “Big Brother”.
Inspektor Lesny
Listopad 4, 2009 at 7:43 pm
Nieorana baba to inaczej nieużytki. Ale w tym temacie to Ala jest mocniejsza.
sprawa7
Listopad 5, 2009 at 10:30 pm
Kawciu, a w temacie kobiecego temperamentu , to można mówić o “jurnej” babie, a nie “jarej”, no i o “zimnej” babie, a nie “ozimej”.
sprawa7
Listopad 5, 2009 at 10:34 pm
Odłóg79- wyprzedzam procesa.
alkacja79
Listopad 5, 2009 at 10:37 pm
Nieużyta a zużyta. Może: ugór? Pamiętam to z historii średniowiecza, choć słaby z niej byłem – trójpolówka. Pole dzielone na trzy części i jedna stanowiła ugór właśnie. Od razu mam perwersyjne skojarzenia z trzema miejscami, gdzie można siać, orać i bronować. Może: ujarana(zjarana) i oziębła?
procesVII
Listopad 6, 2009 at 12:16 am
Ach, Procesie, ileż wyschniętych poletek, ileż kamienistych ugorów i ileż łąk niekoszonych, czeka na Twój finezyjny pług, Twoje pieszczotliwe grabki i brutalną łopatkę. Nie zliczysz. Tylko czy z tego jakieś plony zebrać można?
Najarana na Procesa. Oziębła lepsza niż zimna, ale tylko jeśli chodzi o nazewnictwo, w uprawie obie do bani. Zimna to w kalendarzu ogrodnika Zośka jest.
sprawa7
Listopad 6, 2009 at 9:23 am
Trójpolówka kojarzy mi się z trójkątem. Klasycznym.
charmee00
Listopad 6, 2009 at 11:29 am
“gdyby Samanta Gailey wcześniej zagrała, a potem się rozebrała – jak Ania Mucha to uczyniła – może byłaby dziś sławna.”
No właśnie, być może… Marilyn Monroe u początków swojej kariery, jako jeszcze nikomu nieznana aktorka, pozowała nago do zdjęć. Kilka dobrych lat później, kiedy była już gwiazdą filmową, jej zdjęcia z przeszłości, o której Marilyn może i wolałaby zapomnieć, ukazały się w Playboyu.
Marilyn Monroe miała fart- posiadała umiejętność być seksy bez konieczności rozbierania się. A może to nie fart, tylko talent?
Jeśli o Muszkę chodzi, to ma swoje pięć minut, które z pożytkiem dla kariery wykorzystuje. W końcu liczy się końcowy efekt. Pożyjemy, zobaczymy…
georgeeliot
Listopad 8, 2009 at 9:35 am