wirtualne impresje

proces7

Cinema Paradiso i prawda

z 34 komentarzami

Może niektórych z Was pocieszy moje małe wyznanie. Otóż: nie wszystko co napisałem w sieci, było zgodne z prawdą. Przy czym podkreślam, iż piszę o momentach, w których świadomie fabularyzowałem czy konfabulowałem rzeczywistość. Nic o przypadkach, w których wszystko zdarzyć się mogło.
Spotykam się z tym w wielu miejscach w sieci, gdzie innym zarzuca się kłamstwo, nieszczerość, zmyślanie, przedstawianie siebie – na przykład na blogach przez ich autorów – z zupełnie innej perspektywy. Nieprawdziwej. Wielu oczekuje by pisano w sieci prawdę, tylko prawdę i całą prawdę.
To dość trudne, bo spojrzenia są subiektywne, a od pisania czy mówienia prawdy są przecież politycy, dziennikarze oraz pomniejsi urzędnicy bankowi. Do tego, jeśli założyć, że prawda jest jedna, a fałsz ma nieskończoną ilość postaci, fakty na blogach byłyby przedstawiane w identyczny sposób. Oględnie i znacznie upraszczając można by dojść do wniosku, że wówczas, na dany temat pisano by tak samo. Co byłoby dość nudne i nużące.
Ale załóżmy coś nieprawdopodobnego, beznadziejnie ryzykowną tezę, że ludzie posiadają zdolność przedstawiania rzeczy w obiektywny sposób. Zdolność, możliwości i wystarczającą wiedzę. Zgodnie z zasadami klasycznej logiki zaś, z prawdy wynika jedynie prawda. Z fałszu zaś cokolwiek, zarówno prawda jak i fałsz. I to wynikanie znużyłoby nas, przy założeniu, że piszemy, konsekwentnie, permanentnie i ściśle to, co wynika z prawdy, czyli prawdę.
Sam jestem zwolennikiem tezy, że prawda jest tajemnicza i ma jedno oblicze. Stąd – jak każdą tajemnicę – należy umieszczać ją w szczelinach, rogach, gdzieś pomiędzy cynicznymi sekwencjami. Nie należy owej tajemnicy podkreślać, wytłuszczać czy pisać dużymi literami.
Poznanie prawdy mogłoby mieć dla nas poważne konsekwencje, na przykład takie, że zaprzestalibyśmy jej poszukiwania. Może nawet przestalibyśmy myśleć, czego konsekwencją byłoby częstsze otwieranie rozporka (w różnych celach) niż umysłu. Czy chcemy oglądać powszedniość, codzienność? Te najokropniejsze z okropności i przykrości jakie nas spotykają?

Staram się unikać, naprawdę próbuję się kontrolować, choć nie zawsze mi wychodzi, by nie operować wytłuszczeniami, podkreśleniami albo wyrazami pisanymi dużą literą. Bo czytelnik musi sam znaleźć ów prawdziwy wyraz, w magicznej szczelinie. Pominąwszy inny, ważny aspekt: podkreślenia, wytłuszczenia i inne zaznaczania są objawem braku szacunku dla czytającego. Piszący sugeruje na co masz zwrócić uwagę, co jest istotą rzeczy w danym tekście. A od takich wyborów jest przecież odbiorca.
Lubimy, a nawet kochamy prawdę, ale paradoksalnie jej nie chcemy, uciekamy, gdy pochłania ona nasze szczeliny i zakamarki. Spróbowałbym nawet zestawić prawdę z kobietą: im bardziej tajemnicza i nieodkryta, tym bardziej uwodzi. W końcu tak jak kobieta jest ona rodzaju żeńskiego.
W cyrku zawsze najprawdziwszy był dla mnie klown, reszta zaś sztuczna i lukrowana. Klown, który, przewrotnie i wbrew intencjom otyłego dyrektora cyrku w meloniku, był tam najmniejszym blagierem.

Skoro w poprzednim odcinku przywołałem film Giuseppe Tornatore to, konsekwentnie i prawdziwie, zawołam go jeszcze raz filmem “Cinema Paradiso”, który jest dla mnie następstwem i konsekwencją filmu Petera Bogdanovicha “Ostatni seans filmowy” z 1971 roku. I pewnie uważni widzowie dostrzegli, że akcja obu filmów znajduje się w tym samym czasie. Inna przestrzeń, ale czas ten sam. Bo był to czas śmierci kina, jego pierwszego upadku.

casablanca

Blog jest sceną, jest kadrem filmowym, przynajmniej dla mnie. Rzeczywistość, prawda leżą na zupełnie przeciwnym biegunie niż te z świata reklamy i seriali. My chcemy ją widzieć w wersji kinowej, uproszczonej, niezłożonej. Zatem nieprawdziwej, bo prawda to pełny i bardzo szeroki horyzont, ujmujący wszelakie aspekty, konteksty i perspektywy.
Na blogach ją znajdziemy, w skrawkach, strzępach, odpadkach. Tak jak w filmie “Nuovo cinema Paradiso” (1988) znajdował ją Salvatore w wyciętych kadrach. I tak składał te strzępki, odnajdując w nich siebie: szczerego, pragnącego, prawdziwego.
I taki moim zdaniem ma być blog, ma być narzędziem do szukania prawdy o sobie. Jedni dochodzą do poznania siebie szybko, inni przez całe życie. Skoro zatem blogopisanie jest urządzeniem, może i nawet pomocnym, niedorzecznym byłoby badanie jego autentyczności. Weryfikowanie prawdy w zakamarkach, prawdy, której właśnie poszukuję.

proces7

Written by procesVII

wrzesień 19, 2009 @ 10:21 pm

Odpowiedzi: 34

Subscribe to comments with RSS.

  1. Chciałabym czasem być takim “odławiaczem” tych właściwych słów, a tak, płynę na fali własnych wyobrażeń popartych wcześniejszymi doświadczeniami /oze nawet płyniemy?/.

    kawa3603

    wrzesień 20, 2009 at 4:31 pm

  2. *może

    kawa3603

    wrzesień 20, 2009 at 4:32 pm

  3. może nawet płyniemy?

    Sugerujesz, że znamy się z jakiegoś spływu?

    procesVII

    wrzesień 20, 2009 at 4:53 pm

  4. Nic nie sugeruję, tylko pytam, może to był szum w pobliskiej ubikacji?

    kawa3603

    wrzesień 20, 2009 at 5:07 pm

  5. W świecie blogowo – czatowym nie istnieje coś takiego, jak prawda, jeśli oczywiście myślimy o prawdzie dającej się zdefiniować. Tu prawda jest subiektywna, zarówno w przekazie jak i w odbiorze. Zawsze powtarzałam, że ja w necie wyłącznie kłamię, to taka gra w tajemnice. Nikt nie wie, ile słów zgodnych z rzeczywistym stanem zostało wypowiedzianych i każdy układa własne puzzle niby z tych samych elementów, a jednak tworzących zupełnie odmienne historie. Prawdą jednakże jest fakt, że czasem czytając “pomiędzy”, odkrywamy więcej, niż z wytłuszczonych wierszy.
    I coś jeszcze, myślę, że o wiele więcej dowiadujemy się o kimś, czytając rolę, jaką ten ktoś sam dla siebie wybiera i odgrywa. Ona odzwierciedla jego pragnienia, wyjaskrawia cechy jego charakteru, pokazuje kompleksy i emocje. Opowiadanie o rzeczywistym, często szarym, życiu, niewiele nam powie.

    sprawa7

    wrzesień 21, 2009 at 12:32 am

  6. Jakie znaczenie ma czy jak piszesz tutaj mówisz prawdę czy kłamstwo? Czego byś nie napisała i tak odbiór będzie podlegał indywidualnej weryfikacji. To, że z prawdy wynika prawda wcale nie ma tu zastosowania, bo błędna interpretacja czytającego może zrobić z tego kłamstwo, ale czy będzie kłamstwem? Właśnie to mi się podoba. Można napisać wszystko, a i tak nikt nie będzie pewien co jest prawdziwe, a co nie. :D
    Przewidywalni są tylko Ci co trzymają się kurczowo zasad swego tu istnienia i jeszcze o nich piszą, prawda?
    Niczego tu o nikim się nie dowiadujemy, ale pewne cechy ludzkie wychodzą tu i są aż za bardzo czytelne.

    kawa3603

    wrzesień 21, 2009 at 8:44 am

  7. Zawsze powtarzałam, że ja w necie wyłącznie kłamię

    Jeśli przeto napiszesz, że właśnie skłamałaś, co to będzie oznaczać? Ktoś kto zawsze kłamie, oświadcza, że właśnie powiedział nieprawdę?
    No więc uważny czytelnik poznaje grającego po tym jak i co najchętniej gra? Nieprawdaż?

    Niczego tu o nikim się nie dowiadujemy, ale pewne cechy ludzkie wychodzą tu i są aż za bardzo czytelne.

    No to dowiadujemy się czy też nie? Skoro poznajemy cechy człowieka, bo piszesz o cechach ludzkich, tworzy nam to zatem jego obraz. Chyba, że nie wiemy czy to prawdziwy czy nieprawdziwy widok.

    procesVII

    wrzesień 21, 2009 at 11:28 am

  8. Paradoks kłamcy w necie. Coś pięknego.

    sprawa7

    wrzesień 21, 2009 at 11:40 am

  9. Aby powiedzieć coś o danej osobie trzeba być pewnym założeń, za dużo jest “jeśli”. Poznajemy cechy, reakcje, próbujemy sobie tego kogoś wyobrazić, przy dobrych lub złych założeniach.

    kawa3603

    wrzesień 21, 2009 at 11:47 am

  10. “blog, ma być narzędziem do szukania prawdy o sobie… itd”

    Blog nie ma prawa być takim narzędziem. Pisząc bloga możemy się jedynie od tej prawdy oddalić… dzieje się tak z powodu czytelników, którzy z czysto egoistycznych celów będą przy każdej okazji włazić mam w dupę.

    Dlaczego czytelnicy są tacy mili? Głównie po to byśmy my byli mili dla nich, czytali ich blogi i zostawiali na nich miłe komcie. Utwierdzą nas w każdym nonsensie jaki napiszemy na nasz temat, a wszystko to nadziei że my będziemy robić to samo…

    Kilmore Fisz

    wrzesień 21, 2009 at 2:25 pm

  11. Co prawdą jest, a co kłamstwem i tak oceni czytelnik.

    poltergeist666

    wrzesień 21, 2009 at 5:19 pm

  12. dzieje się tak z powodu czytelników, którzy z czysto egoistycznych celów będą przy każdej okazji włazić mam w dupę.

    Włażenie w dupę jest dość gównianą i uciążliwą sprawą, stąd nie podejrzewam nikogo o całkiem bezinteresowne stosowanie tego procederu.
    To uzasadnienie komentowania na blogach tym, że poszukujemy reklamy dla swoich sieciowych miejsc, wydaje mi się mocno przesadzoną Twą teorią. Bo jakże wytłumaczyć obecność – choćby na tym blogu – tych, którzy blogów nie posiadają?
    Poza tym sprawdziłem to na własnej skórze, korelacje pomiędzy ilością pozostawianych komentarzy na różnych blogach a statystykami blogowymi owego komentatora są bardzo słabe. Dodatnie, ale niewielkie. Są też nietrwałe, przez co doraźne.

    i tak oceni czytelnik

    W większości przypadków taka ocena jest zupełnie zbędna, a jeszcze rzadziej jest wyrażana w komentarzach. Po prostu dla tych tekstów blogowych taka kwestia nie ma znaczenia.
    Bo co? Wstawię fotkę Pameli Anderson i napiszę, że to Doda?

    procesVII

    wrzesień 21, 2009 at 5:53 pm

  13. Tak długo, jak czytanie tekstu daje satysfakcję, wyzwala większe lub mniejsze emocje, skłania do refleksji czy po prostu odpręża, nie ma dla mnie znaczenia czy autor pisze prawde, czy też puścił wodze fantazji. Schody zaczynają się w chwili, kiedy na tekst patrzy się przez pryzmat własnej wiedzy na temat autora. Im wiedza większa, tym trudniej się zdystansować.

    maskana

    wrzesień 21, 2009 at 5:55 pm

  14. Aby powiedzieć coś o danej osobie trzeba być pewnym założeń, za dużo jest “jeśli”.

    A każde “jeśli” to rzut monetą. Jeśli zatem ten cykl składa się z – powiedzmy – dziesięciu założeń, to tak jakbyśmy dziesięć razy z rzędu wyrzucili orła (albo reszkę). Wiesz jakie jest prawdopodobieństwo takiego zdarzenia?

    procesVII

    wrzesień 21, 2009 at 5:57 pm

  15. Im wiedza większa, tym trudniej się zdystansować.

    Uważam, że jest całkiem odwrotnie.

    procesVII

    wrzesień 21, 2009 at 5:59 pm

  16. Prawdopodobieństwo wyrzucenia orła w każdym rzucie jest 1/2. Czy jednak jeśli wyrzucę 9 razy z rzędu orła to będzie to oznaczało, że za 10 razem na pewno wyrzucę reszkę? Dalej prawdopodobieństwa tego dopełnienia będzie 1/2. Prawdopodobieństwa nie musimy tutaj obliczać. Jeden potrafi robić większość dobrych założeń, drugi nie potrafi wcale i to zupełnie nie jest przypadkowe…

    winnata

    wrzesień 21, 2009 at 7:00 pm

  17. Kawciu, chodziło o prawdopodobieństwo zdarzenia, w którym dziesięć razy z rzędu wypadnie ta sama strona monety. To są właśnie te Twoje założenia “jeśli”. Oczywiście uprościłem trafność takich założeń do 50%.
    Przykład:
    Zakładam, że laska jest szczupła, potem, że ma ładne oczy i dłonie i tak dalej. Jeśli jest gruba, brnę w nieporozumieniach i fałszu przez dziewięć kolejnych rzutów, a moje założenia można rozbić o kant dupy. Na wstępie.

    procesVII

    wrzesień 22, 2009 at 6:13 pm

  18. Tak!
    Teraz zajarzylem!
    Tu chodzi o wyklad z teorii gier.
    Choc zaowalowany…

    Inspektor Lesny

    wrzesień 22, 2009 at 6:49 pm

  19. Podobno ponad 60% naszych realnych konwersacji jest kłamliwych, a przeciętny człowiek kłamie co najmniej raz dziennie.

    Rezerwa

    wrzesień 23, 2009 at 9:26 pm

  20. Zastanawiam się nad definicją “kłamliwej konwersacji”. No i nad tym, kiedy dziś skłamałem. I nie mogę sobie przypomnieć.

    procesVII

    wrzesień 23, 2009 at 11:49 pm

  21. To pewnie dlatego, że te statystyki nijak mają się do Ciebie, zresztą do mnie też. :D

    kawa3603

    wrzesień 24, 2009 at 1:23 pm

  22. “Nie dowiesz, nie dowiesz nigdy się
    Co prawdą, co prawdą a co kłamstwem jest…” Że sobie zanucę /merytorycznie/ pod te teorie gier i definicje “realnych konwersacji”…

    charmee00

    wrzesień 24, 2009 at 2:39 pm

  23. Przyznam, że wcale nie myślałem o teorii gier. Ani pisząc ten tekst, ani przez ostatnie miesiące.
    Tu jest właśnie przykład na pewne nieścisłości komunikacyjne, które właśnie stanowią sedno blogopisania: przekaz i odbiór. Związki kina i komunikacji sieciowej z teorią gier.

    procesVII

    wrzesień 24, 2009 at 4:32 pm

  24. “…No i nad tym, kiedy dziś skłamałem. I nie mogę sobie przypomnieć.”
    Zakładając, że jesteś jednostką przeciętną, powyższe świadczy o naturalności kłamstwa.
    Jeśli natomiast moje założenie jest błędne, brnę w nieporozumieniach i fałszu.

    Rezerwa

    wrzesień 24, 2009 at 7:38 pm

  25. Definiowanie blogu jest dość trudne ze względu na to ,że jest to przestrzeń wirtualna , która należy do właściciela, czyli autora blogu. Autor blogu teoretycznie może wg. własnej inwencji i wyobraźni zagospodarować tą przestrzeń( w praktyce wiemy,ze bywa różnie , alt jakby odrębny temat), dlatego blogosfera jest różnorodna.Jedni zakładają coś w rodzaju pamiętnika , drudzy gazety wirtualnej, fotoalbumu itd.Jeśli jesteś właścicielem tej przestrzeni to Ty również ustalasz formę , treść, prawdę lub fałsz.Czytelnik albo to “kupi” ale nie.W mojej opinii blog jest zawsze sprawdzeniem siebie, narzędziem marketingu lub komunikacji z innymi osobami – komentatorami.Jako czytelnik jest mi w pewnym sensie obojętne czy jesteś ze mną szczery, dla mnie ważne jest czy jesteś ciekawy, czy to co piszesz mnie zainteresuje, spowoduje że się zastanowię, że wyzwolisz we mnie chęć skomentowania, że wrócę tutaj do tego miejsca w nadziei,że kolejny raz przeczytam coś fajnego :) no to chyba tyle :)miłego dnia;)

    justyna

    wrzesień 25, 2009 at 7:00 am

  26. errata jako czytelnik= jako czytelnikowi

    justyna

    wrzesień 25, 2009 at 7:02 am

  27. No tak Justyś, dla mnie blog jest pewną formą prowokacji czytelnika. Sprawdzam co mam do niego napisać by wywołać u niego reakcję. Niekoniecznie jest to komentarz, istnieją przecież też różne narzędzia statystyczne. Przy czym te ostatnie są dość przewidywalne. Jeśli komentarze na blogu zwykle bywają, a potem, przy innych wypowiedziach, ich nie ma, jest to też reakcja.
    Dla ludzi pozbawionych dystansu czy poczucia humoru, sama forma pisania może być nieszczerością.

    procesVII

    wrzesień 25, 2009 at 5:25 pm

  28. Zgadzam się ,że komentarze nie są jedynymi miernikami, nawet sądzę że to miernik dość złudny jeśli idzie o jakość blogu. Jak wiemy 5 osób może “naspamować” ponad 200 komentarzy i nijak to ma się do jakości. Wydaje mi się ,że stali oraz wracający czytelnicy są jakimś wykładnikiem jakości. Mogę oczywiście się mylić, bo blogosfera jest dość kapryśnym obiektem do badania;)

    justyna

    wrzesień 26, 2009 at 7:02 pm

  29. A co do ludzi pozbawionych dystansu i poczucia humoru to mogę im tylko współczuć, każdą krytykę odbierają jakby im tlenu zabrakło i nadchodził koniec świata:) histeryczna agonia :) tam wszystko jest na wierzchu, tylko nie wiadomo jak odbierać tę wiwisekcję? Ja przynajmniej nie wiem:)

    justyna

    wrzesień 26, 2009 at 7:08 pm

  30. Jak wiemy 5 osób może “naspamować” ponad 200 komentarzy i nijak to ma się do jakości.

    To zależy czy piszesz o jakości notki, czy jakości komentarzy. Sam nie traktuję blogopisania ortodoksyjnie, nie oczekuję merytorycznych komentarzy. Blog jest dla mnie bardziej pretekstem do pogawędki. Nie służy jakimś promocjom, zarabianiu czy przekonywaniu kogoś do moich poglądów politycznych.

    procesVII

    wrzesień 26, 2009 at 7:59 pm

  31. ogólnie o jakości :) i żeby była jasność to miałam na myśli świetne teksty Szarma, pod którymi często było mało komentarzy, choć wiele osób je czytało:)

    justyna

    wrzesień 26, 2009 at 10:37 pm

  32. Szukasz prawdy o sobie a jestes trywialny pelen zawisci , epitety to twoja specjalnosc w ktorej mozesz sie odnalesc .To ostatnie moje wejscie na Twoj blog i moj wpis . Masz skrupuly sumienia- tur le mandarin .

    meskie

    wrzesień 30, 2009 at 9:46 am

  33. jestes trywialny pelen zawisci , epitety to twoja specjalnosc w ktorej mozesz sie odnalesc

    I to jest właśnie prawda o mnie, którą odkryłeś i określiłeś. Potwierdzając moją tezę.
    Pamiętaj co napisałeś w powyższym komentarzu. Za Twoją deklarację jestem Ci niewymownie wdzięczny. Żegnaj.

    procesVII

    wrzesień 30, 2009 at 4:34 pm

  34. “I to jest właśnie prawda o mnie, którą odkryłeś i określiłeś”
    Nu, da i co komu z takiej prawdy?
    Prawda to powinna byc ladna…

    Inspektor Lesny

    wrzesień 30, 2009 at 9:06 pm


Dodaj komentarz