Miranda warning
Kiedy “puszczali” “Przypadek” Kieślowskiego i “Przesłuchanie” z Krystyną Jandą (Boże jak można mieć na imię Kryśka!?) byłem gówniarzem. Oglądałem to w kinie Mikro w Krakowie. Nawet nie wiem jaka to ulica była. Zapomniałem. W innych kinach ich nie było, zakazane były.
W tym kinie śmierdziało, ale tam był pianista i grał, warto było tam bywać. Było duszno i cuchnęło potem i przedtem, a ja mam fobię zapachową, jak źle pachnie to uciekam. Jerzy Stuhr tam mieszkał, gdzieś blisko. Pamiętam, że mieszkał tak blisko, że nawet nie miał skarpet jak wchodził do pobliskiego baru po albo przed seansem. Ja nie piłem wówczas, jeszcze nie umiałem pić. Piłem dla szpanu ajerkoniak. Co za syf!
Janda była wielka, tak jak i Linda był wielki.
Ale ja chciałem napisać o wolności, jak zwykle zresztą. Wiecie co mi się podoba w Europie? Taka jedna, drobna rzecz: policjanci nie dotykają podejrzanych. Miliony razy byłem sprawdzany przez policję we wszystkich krajach Europy. Nawet po wypiciu pięciu piw alkomat wskazywał mi “zero”. Te małe różnice pomiędzy USA i Europą. Oni nie kumają, że w Europie jest lepiej, ale tylko o tę jedną rzecz. Policjanci nie dotykają podejrzanych, czy jak ich tam nazwać. Owszem, czasem jak się boją to strzelają i jest ostro, zdarzyło mi się. Ale wiecie? W latach 80 – tych milicja mogła wpierdolić takim gówniarzom jak ja i nikt nawet nie pierdnął. Ot po prostu: manewry.
I niech tak w Europie pozostanie. Niech policjanci nie dotykają ludzi, niech się boją, że im nie wolno. Wszystko inne mamy gorzej niż w USA, Wiecie, że w Illinois czy Teksasie policja może Was skasować za seks w samochodzie? Samochód idzie do “czyszczenia” i oni wiedzą lepiej, że laska z którą się pieprzycie w samochodzie jest dziwką. Oni wiedzą i decydują, nie ma tak, że to Wasza narzeczona, nie uwierzą.
W USA mają głównie automatyczne skrzynie biegów, to wiecie, no a nie ma nic fajniejszego jak seks francuski (europejski!) jak się zapierdziela autem, n’est – ce pas? I automat jest bene. No który facet nie lubi jechać ze dwieście i mieć usta na penisie? I ślady szminki na dodatek? Właśnie tam?
Obraziłem się na parę miejsc, to chyba jakiś rodzaj e – dumy, tak? Bloksa bojkotuję do końca maja. Ale to jedyne moje prawo i władza: prawo do ignorowania. Tyle mojego, a Wy róbcie co chcecie.
proces7
“e-duma i e-uprzedzenie” Dokąd ten świat zmierza…
sofijkaa
maj 12, 2009 at 10:28 pm
Sofijka? A Ty umiesz zrobić facetowi loda? Tak wiesz, odlotowo? Umiałabyś w samochodzie, po drodze?
procesVII
maj 12, 2009 at 11:12 pm
Nie spotkałam takiego faceta, któremu chciałabym tak zrobić, więc nie wiem.
sofijkaa
maj 12, 2009 at 11:21 pm
Może kiedyś Tobie zrobię, bo paradoksalnie uświadomiłam sobie dzięki Tobie sporo spraw w życiu realnym.
Chociaż nie.. Tobie nie zrobię, bo mogłabym się porzygać :P
sofijkaa
maj 12, 2009 at 11:28 pm
“No który facet nie lubi jechać ze dwieście i mieć usta na penisie?”
Dwóch facetów w aucie?
Kasia
maj 12, 2009 at 11:31 pm
“Dwóch facetów w aucie?”
No nie, przy całej mej tolerancji i otwartości. Dwóch facetów pieprzących się to dla mnie obrzydliwość. I wiesz co? Chuj z nimi! Ja kocham cipki, umrę za nie.
procesVII
maj 12, 2009 at 11:58 pm
“No który facet nie lubi jechać ze dwieście i mieć usta na penisie?”
W Europie to raczej usta na penisie i wolne wleczenie się w korku – ach, te małe różnice…
Ama
maj 13, 2009 at 9:46 am
Who’s that lipstick on the glass… Tak mi się skojarzyło z powyższym…
charmee00
maj 13, 2009 at 11:21 am
Ama, są w Europie zajebiste drogi, autostrady, tak?
Maanam, Charmonio?
procesVII
maj 13, 2009 at 12:20 pm
Tak są. I komunikaty “5 km Stau”
Ama
maj 13, 2009 at 12:39 pm
Ale w Niemczech – teoretycznie – wolno popieprzać ile fabryka dała. We Włoszech się nie czepiają, można zapieprzać. Przecież płacisz za każdy kilometr. Lubisz tango?
procesVII
maj 13, 2009 at 12:54 pm
Maanam, Procesie. Ma – nam być lepiej.
charmee00
maj 13, 2009 at 2:37 pm
Lubię tango
bo do tanga trzeba dwojga..
sofijkaa
maj 13, 2009 at 10:32 pm
Nie umiem tańczyć.
Ama
maj 14, 2009 at 9:10 am
Nie umiem tańczyć.
Nauczyć Cię?
procesVII
maj 14, 2009 at 7:35 pm
To ja nie mam monopolu na Procesa? Dziwne…
defendo
maj 14, 2009 at 10:03 pm
Jasne.
Ama
maj 14, 2009 at 10:39 pm
Tę naukę tak sobie wyobrażam ;)http://www.youtube.com/watch?v=dBHhSVJ_S6A&feature=related
Marianna
maj 14, 2009 at 10:52 pm
Ja sobie nie wyobrażam, czekam co Proces wymyśli.
ama
maj 15, 2009 at 8:36 am
Teach her to dance
alkacja79
maj 15, 2009 at 10:39 pm
Alkacja mnie zna. Ale skąd? Zna mój gust, niebezpieczna jest, muszę jej unikać.
Proces nic dziś nie wymyśli, jutro, ok?
Fajnie, że jesteście dziewczyny. Jesteście wspaniałymi kobietami. Naprawdę.
procesVII
maj 16, 2009 at 4:35 pm
O ile mnie pamiec nie zawodzi to kino “Mikro” bylo na ulicy Feliksa Dzierzynskiego. Nazwa chyba teraz juz zmieniona. No i kina tez chyba niema…
Inspektor Lesny
maj 17, 2009 at 9:03 pm
Chyba chodziło jednak o wolność w tej notce?
Dla mnie to matka wszystkich moich praw. Od niej pochodzą, z niej wyrastają, ją ludzie tak chętnie oddają do przytułków, kiedy nie umieją jej cenić albo z niej korzystać.
Większość ludzi panicznie boi się wolności.
defendo
maj 18, 2009 at 12:51 am
Ja głupi myślałem, ze to z godności ludzkiej wynikają wszystkie prawa i WOLNOŚCI.
Tutaj chyba jednak o Godności, lepiej nie wspominać.
ja tu tylko sprzatam
maj 18, 2009 at 12:44 pm
Panie czy tez Panowie lub tez i to i to defendo i ja tu tylko sprzatam ,przykro mi to przypominac, ale wolnosc wynika albo z nieobecnosci przymusu, albo z wlasnej sily.
To jest deprymujace , ale innej altenratywy chyba nie ma.
Inspektor Lesny
maj 18, 2009 at 3:00 pm
Dzięki prawu rodziły się społeczeństwa. Dzięki niemu przetrwała ludzkość. Wierzę w prawo, choć niektórzy mi zarzucają, że jestem anarchistą.
Ale nie można przenosić prawa z realnego życia do Internetu. W realu mam dom i mam prawo do jego obrony, gwarantuje mi to konstytucja, kodeksy przeróżne, a państwo ma obowiązek zapewnić mi bezpieczeństwo mojej własności. Blog to nie jest dom, to nie jest własność w sensie bezwzględnym. Mogę zapisywać swoje myśli na dysku, na papierze i chować je do szuflady. Wtedy są prywatne i prawo ma je chronić. Ale kiedy chcę gadać z innymi, to jak? Ja mam ustalać reguły tej pogawędki. No wolno mi i wpadam w klasyczny paragraf dwudziesty drugi.
procesVII
maj 18, 2009 at 5:33 pm
“Ja mam ustalać reguły tej pogawędki. No wolno mi i wpadam w klasyczny paragraf dwudziesty drugi.”
Chyba dopiero teraz to załapałem. Dzięki Proc.
ja tu tylko sprzatam
maj 18, 2009 at 5:54 pm
Prawo to nie wolnosc.Prawo to ograniczenie wolnosci.
Czasami sluszne, alw w dzisiejszych czasach czesciej nie.
Inspektor Lesny
maj 18, 2009 at 6:00 pm
“Prawo to ograniczenie wolnosci.”
Wolność – to sfera nieingerencji państwa.
Prawo – to sfera – która przez państwo ma być chroniona.
ja tu tylko sprzatam
maj 18, 2009 at 6:04 pm
Pulp fiction to klasyka royal.
Wolnosc osobista jest ograniczona jedynie wolnoscia osobista innych. Jakos od siebie zalezymy. Nawet wolni.
A ja lubilam Wolne ptaki Varius Manx. Tez juz dawno temu i nieprawda.
Störungsquelle
maj 18, 2009 at 11:47 pm