wirtualne impresje

proces7

Zamach w Monachium

z 26 uwagami

Obiecywałem sobie, że nie będę zajmował się tematyką właściwą dla pism plotkarskich i innego typu brukowców. I nawet widzę, że żaden blogopisacz czy publicysta, który chce być poważnie traktowany, a nie strugać błazna, nie pisze o sprawie zamachu monachijskiego. No bo powiedzmy sobie szczerze, to tematyka plotkarska, nadająca się do pism dla gospodyń domowych i innych duperelowatych miejsc. Mam złe mniemanie o tych, którzy piszą cokolwiek na ten temat. Poza serwisami informacyjnymi i pudelkopodobnymi.  Ale nic to, zeszmacę się trochę i wypowiem się w tym temacie.
Po pierwsze: stewardessa która nie potrafi dogadać się z cywilizowanymi i kulturalnymi ludźmi, jakimi niewątpliwie są państwo Rokitowie, nie nadaje się do pracy na pokładzie samolotu. Jeśli wobec zmiętego płaszczyka i kapelusika oraz drobnej pyskówki jest bezradna i musi wzywać siły porządkowe, to niech poszuka innej pracy. Gdyby wszyscy pasażerowie byli przeszkoleni, zdyscyplinowani i poinformowani, praca stewardessy byłaby zbędna, wystarczyłby policjant na pokładzie samolotu. Albo jakiś ochroniarz, który zakuwałby każdego pasażera, który nie przestrzega zasad bezpieczeństwa lotu. Podczas lotu mógłby używać gazu paraliżującego i zastrzyków usypiających. Tylko wobec tych, którzy nie przestrzegają reguł i na przykład nie zapinają pasów albo kładą kapelusze byle gdzie i byle jak.
Rokita był trzeźwy, nie wygląda na gangstera ani na terrorystę, nie jest też żadnym osiłkiem, co to w ryja dać może policjantowi czy obsłudze. Jeśli taka stewardessa wzywa policję do drobnego incydentu, to należy się spodziewać, że gdyby miała do czynienia z kimś mniej kulturalnym i towarzystwem nie kumającym niemieckiego, wezwałaby dyżurną brygadę antyterrorystyczną, a w tym czasie rzeczywiście inny samolot mógłby zostać uprowadzony, bo przecież brygada antyterrorystyczna i siły policyjne zajęte byłyby użeraniem się z niegrzecznym pasażerem.
Odwoływanie się w tym wypadku do tragedii 11 września jest taką samą demagogią jak używanie argumentów związanych z nalotami Luftwaffe, też we wrześniu, ale prawie 70 lat temu.
Firmy cierpią przerost zatrudnienia, duże koszty, więc jedna stewardessa mniej, odciąży koszty Lufthansy.
Zdaję sobie sprawę z tego, że sam incydent bardziej posłuży jakimś tam politycznym i marketingowym machlojkom, a zasadnicza sprawa pozostanie zupełnie nieistotna. I proporcje zostaną zaburzone: kapelusz Nelli urośnie do rangi bomby, która zagrażała światowemu bezpieczeństwu lotów, a płaszcz premiera Marii stanie się potencjalną przyczyną katastrofy, przed którą ocaliła ludzkość bawarska policja.

Myślę, ze jesteśmy ofiarami sieczki medialnej, gdzie pasażer, klient staje się przedmiotowym dodatkiem do ważnej polityki bezpieczeństwa. I ewidentnym tego przykładem jest właśnie reakcja stewardessy i policjantów, zupełnie nieproporcjonalna do rangi incydentu.
Podmiotem lotów staje się obsługa, która ma ciężkie i trudne życie, ratując codziennie społeczeństwo przed międzynarodowym terroryzmem w kapeluszach. W całej tej sytuacji mam wrażenie, że pasażerowie są tylko zbędnym i uciążliwym dodatkiem dla działalności linii lotniczych.
Palący klienci barów stanowią zagrożenie dla zdrowia niepalącej obsługi, wiec należy wprowadzić zakaz palenia w barach. Pijani też mogą zachowywać się nieodpowiednio, stąd kelnerki mogą być narażone na ich niemiłe zaczepki. Niebawem zostanie wprowadzony zakaz picia w pubach, zobaczycie!

Wiara napatrzy się na filmy z Hollywood, gra w gry wideo, potem durnieje i wydaje im się, że za każdym rogiem, na wszystkich lotniskach czai się jakiś terrorysta, który czeka na moment nieuwagi obsługi pokładowej.

Jakieś dwa lata temu na lotnisku Orly stanąłem przed barem, chciałem zamówić kanapkę i szklankę piwa (piwo 10€, kanapka: tuńczyk z plasterkiem zwiędłej sałatki, zawinięty w kawałek białego chleba tostowego 5€). Ale barman akurat romansował z jakąś panienką w drugim końcu baru. Odczekałem swoje 15 minut mim się pojawił, bo przecież nie mogłem się niecierpliwić, bo moja nerwowość mogłaby wpłynąć źle na bezpieczeństwo portu lotniczego. A on ma swoje prawa i swoją godność. Więc rączkami, które przed chwilą trzymał pod spódniczką koleżanki podał mi nieświeżą kanapkę, która pachniała też rybą oraz szklankę ciepłego heinekena z beczki, cuchnącego siarką. Oczywiście powstrzymałem odruch wymiotny i wypiłem piwo i zjadłem kanapkę. I teraz widzę, że dobrze zrobiłem, bo gdybym zaczął pyskować, mogliby mnie skuć. A ja nie jestem tak znany jak Premier z Krakowa, więc pies z kulawą nogą nie zainteresowałby się moim losem. Jestem szczęśliwy, że nie dostałem jakiegoś rozwolnienia na pokładzie samolotu po całym tym lotniskowym skonsumowanym szajsie, bo gdybym tak zaczął biegać: odpinając i zapinając pasy, brygada antyterrorystyczna na lotnisku w Krakowie, zaraz po wylądowaniu, odstrzeliłaby mi łeb.

proces7

Written by procesVII

Luty 13, 2009 @ 8:38 pm

Odpowiedzi: 26

Subscribe to comments with RSS.

  1. Cały świat oszalał ze strachu…
    Jednak w tej sytuacji chyba nie do końca chodziło o jakieś (wyimaginowane) zagrożenie… Mam dziwne odczucie, że o takim a nie innym zachowaniu strony niemieckiej zadecydowała też narodowość “zakłócających” spokój…
    Nie lubię Niemców. Po prostu. Traktuję ich całościowo i z pełną świadomością generalizuję i pozwalam rządzić stereotypom…

    Fiu

    Luty 13, 2009 at 8:54 pm

  2. Kurcze, ja to się nie powinnam nigdzie takim samolotem wybierać. Normalnie jestem spokojna i opanowana, ale się wkurzę to mnie słychać…

    kawa3603

    Luty 13, 2009 at 9:26 pm

  3. Spotkałam się z opiniami, że Niemcy nie lubią Polaków. Choć ja nigdy na własnej skórze tego nie doświadczyłam.
    Przygoda Pana Jana Rokity przypomniała mi pewne zdarzenie:
    Małżeństwo. Ona Polka, on Anglik, lotnisko w Niemczech. Razem podróżują, celnik w okienku na jego paszport tylko rzuca okiem, jej wertuje kartka po kartce. Czekają na kolejny lot, zależy im na pierwszym lepszym do Polski. Po jakimś czasie oczekiwania, w pewnym momencie przez megafon on zostaje wezwany do punktu informacyjnego, więc idą, a tam pani zwraca się bezpośrednio do niego mówiąc, że jeśli sobie życzy, to może polecieć do Polski tym i tym samolotem, gdyż znalazło się jedno miejsce wolne.

    A notka, wg mnie świetna. Naprawdę mnie rozbawiła.
    Proces nie lubi trafiać w mój gust, nie będzie zachwycony:*

    alkacja79

    Luty 13, 2009 at 11:33 pm

  4. Alu, bo ten Proces to taki wlasnie jest… jak wytrzezwieje to wyjasnie :)

    tlow3

    Luty 13, 2009 at 11:38 pm

  5. Kurcze, ja to się nie powinnam nigdzie takim samolotem wybierać.

    Kawciu, kury nie latają przecież.

    Fiu, znam dość dobrze Niemców i naprawdę są bardzo fajni. Inna rzecz, że bogactwo i stabilizacja doprowadziły ich do przerośniętego państwa socjalnego co totalnie zabiło w nich kreatywność. I często też zdolność samodzielnego myślenia.

    Ala co Ty gadasz, uwielbiam trafiać w punkt G – ust.

    procesVII

    Luty 14, 2009 at 12:16 am

  6. Urodziłam się przy granicy zachodniej i praktycznie wychowałam w towarzystwie Niemców. Byłam świadkiem traktowania Polaków i w moim małym rozumku przełożyłam to na całą niemiecką populację.
    Może dlatego, że jestem osobą żywiołową i uczuciową, a tamta kultura jest dla mnie zimna i cholernie poprawnie poukładana…
    No cóż…. Tak już mam

    Fiu

    Luty 14, 2009 at 1:09 am

  7. Włąśnie, to ciekawe – naród, który “zrodził” wybitnych kompozytorów, Goethego, Manna, nie chce mi się wymieniać, bo lista długa – i proszę: w ostatnich dziesięcioleciach nie może poszczycić się żadnym naprawdę wybitnym pisarzem, kompozytorem, artystą-plastykiem, twórcą teatralnym, jakby jego udział w kulturze zachodnioeuropejskiej ograniczał się do konsumowania tego, co robią inni.
    Odrobinę przesadzam,ale niezbyt mocno;)

    defendo

    Luty 14, 2009 at 10:31 am

  8. Na dodatek jednego wielkiego kompozytora urodzonego w Bonn wymienili z Austriakami na kanclerza. Zobacz, Defendo, ten pragmatyzm ich zgubi kiedyś. Na temat bezwładności Niemców, na przykład w porównaniu z innymi pomysłowymi nacjami jak Włosi, można by spisać tomy.
    Kiedy w Niemczech zamykają fabrykę VW, całe miasta i wioski idą na zasiłek. Gdy w Italii upada fabryka butów, bo Chińczycy robią taniej, Włosi jadą do Chin robić im wzory. I wymyślają dodatki, wmawiając Azjatom, ze bez tego włoskiego duperela made in Italy, nigdy butów nie sprzedadzą.

    procesVII

    Luty 14, 2009 at 11:01 am

  9. Pewnie nie chciałaś wyjść za Niemca, Fiutello? Zgadłem?

    procesVII

    Luty 14, 2009 at 11:06 am

  10. Niemcy umieją porządkować, organizować, ustawiać – a porządek, aż tak precyzyjny – zabija kreatywność. W literaturze ostatnio mieli niby Grassa, ale on to też jakby mało Niemiec. Ich zespoły – jeśli niezłe – śpiewają po angielsku. Filozofia przeniosła się do Francji, pewnie zniesmaczona trawniczkami zbyt równo strzyżonymi i z krasnalami zamiast Wenus z Willendorfu.

    defendo

    Luty 14, 2009 at 11:39 am

  11. Nigdy bym za mąż nie wyszła i nigdy bym tam mieszkać nie chciała. Drażni mnie brzmienie niemieckiego języka… Po prostu.
    A to co napisałam w pierwszym komentarzu dzisiaj osobiście Jan Maria R. potwierdził – wystarczy być Polakiem, żeby zostać tak a nie inaczej potraktowanym…
    Zawsze będzie między nami i Niemcami wojna… To jest chyba nieuniknione…

    Fiu

    Luty 14, 2009 at 1:24 pm

  12. A co jeśli państwo Rokita mają zbyt wysokie mniemanie o sobie? W Polsce są znani jak każdy inny polityk ale kto zna takiego Rokitę za granicą? Co to w ogóle za wieszanie płaszcza bez pozwolenia w klasie biznes skoro miejsce mieli wykupione w ekonomicznej. Jeśli kłócili się ze stewardessą o taką błahą sprawę to powinni ich bardziej po tym samolocie przeczołgać. Nie żal mi ich wcale. Wierzyć się nie chce, że polityk takiego formatu mógł zachować się w ten sposób ale widocznie ci, którzy choć raz byli przy korycie, zostają chamidłami na dobre. Przykre.

    Deborah

    Luty 14, 2009 at 1:56 pm

  13. Deborah, no jakże to? Przecież nie tak dawno media i dziennikarze kazali nam się wstydzić zagranicą za naszych polityków: Kaczyńskiego, Leppera, Giertycha. Gdyby nie byli znani, dziś ci wszyscy dziennikarze, którzy pisali o wstydzie za rządy PiS wyszliby na głąbów.
    To jak to jest, znani są ci politycy i mamy się za nich wstydzić, czy są zupełnie nieznani i nikogo zagranicą nie obchodzą?
    Ciekaw jestem skąd ci wszyscy internetowi, dobrze naoliwieni faszyści mają uprawnienia ku temu by nazywać państwa Rokitów chamami i bucami?

    procesVII

    Luty 14, 2009 at 2:11 pm

  14. No ale kim w tej chwili jest np. Jan Maria Rokita? Prowadzi jakąś “szkółkę niedzielną” a co poza tym? Zasiada w parlamencie? W senacie? Piastuje jakieś inne stanowisko rządowe? A może jest (czyżby umknęło to mojej uwadze) europosłem? Jest zwykłym obywatelem na politycznej emeryturze. W Monachium prędzej wymienią zastępcę marszałka senatu w Pakistanie niż wpadną na to kim jest Rokita.
    Załóżmy, że jednak jest kimś. To nie zmieni faktu, że kapitan usunie z samolotu każdego o nieposkromionym temperamencie. Są dwie wersje tego wydarzenia. Rokita twierdzi, że cała ta scysja miała tak naprawdę miejsce między stewardessą a jego żoną. Media podają wersję, w której Rokita miał nawet pchnąć stewardessę. Komu wierzyć? Właściwie to mogli ich przecież pomylić ze sobą. Te kapelusze… ;)
    Reasumując, nam może być wstyd za tych galicyjskich idiotów. Niemcy mają to gdzieś. Dla nich to kolejny awanturujący się klient. Mają takich na pęczki także wśród VIP-ów.

    Deborah

    Luty 14, 2009 at 6:47 pm

  15. Ballada o Janie Marii Rokicie; .. Autor nieznany;

    Już nad Monachium wieczór zapada,
    słowik pieśń nocną zaczyna nucić,
    Jasio Marysia w samolot wsiada,
    by na ojczyzny łono powrócić.

    Tuż za nim Nelli się tarabani,
    ciągnąc za sobą różne bajery:
    dwa płaszcze z firmy “Tani Armani”,
    pięć kapeluszy, trzy nesesery.

    Lecz w samolocie ciasność doskwiera
    tej garderobie, tak bardzo licznej,
    bo Jaś Marysia, centuś i sknera,
    kupił bilety w ekonomicznej!

    “Ty ośle!” – krzyknie pani Rokita –
    na licach płomień, w oczętach ognie –
    “Kto mi zapłaci, ja ciebie pytam,
    gdy się kapelusz mnie strasznie pognie?!”

    “Nic to, powiada z Krakowa premier,
    zaraz zaradzę tu biedzie owej,
    wszakoż nie jestem ja bity w ciemię
    przeniosę ciuchy do byznesowej!

    Nawet i lepiej będzie, tak mniemam,
    skoro nadejdzie pora wysiadać,
    gdy z klasy biznes wyjdziem, jak trzeba,
    pola nie będzie by nas obgadać.”

    Jako rzekł, takoż i był uczynił,
    lecz stewardessa rzecze: “verboten,
    enschuldigung, bitte, proszę w tej chwili
    zabierać zurück deine kapotę.”

    I gdy ta Niemka coś mu tłumaczy,
    Jaś odpowiada jej z butnym gestem:
    “Ty głupia babo, wiesz, co ja znaczę?!
    Czy ty, w ogóle, wiesz kim ja jestem?!”

    “Schade – powiada Niemka Rokicie –
    że pan nasz ordnung w dupie posiadasz,
    schade, bo fakt ten znaczy niezbicie,
    że z polizei pan sobie pogadasz.”

    Herr policmajster przybył i rzecze:
    “Pan przestań krzyczeć i zechciej wysiąść.”
    “Za nic – powiada Jasio – człowiecze,
    choćbyś pan błagał i przez lat tysiąc!”

    Więc policjanci Rokitkę łapią,
    kują w kajdanki i precz wynoszą,
    A ów się szarpie, wyjąc i sapiąc,
    “Ratunku!” krzyczy, o wsparcie prosząc.

    “Ratujcie! – wrzeszczy – bracia Polacy!
    Niemcy mnie biją w tym wrażym kraju!”
    (A w tylnych rzędach myślą rodacy
    “Czy tam prosiaka gdzie zarzynają?!”)

    “Ratujcie!- krzyczy – Gwałt mi się dzieje!
    Polaka biją tu Szwaby wredne!”
    Lecz nikt do wsparcia gotowy nie jest
    i miny wszystkich… nieodpowiednie.

    Niektórym uśmiech wargi rozchyla,
    inni policję wspierają w geście:
    “Zabrać bufona! Zabrać debila!
    Niech ten samolot odleci wreszcie!”

    Jakoż odleciał, a Jaś Rokita
    wraz z Nelli, co trwa u męża boku,
    na komisariat, w końcu zawitał,
    gdzie pono rzekli mu: “Ty aszlochu!”

    Teraz Jan Maria – już bez kajdanek –
    w krajowych mediach łzy swe wylewa,
    łka, zapłakany i usmarkany:
    “Tak było pięknie, a taka krewa!”

    Lecz po tym, cośmy narozważali,
    czas by konkluzję tu jakąś przyjąć:
    czy, gdy mu Nelli w mordę przywali,
    Jaś wrzaśnie: “Gwałtu! Niemcy mnie biją!???

    Cudo

    Luty 14, 2009 at 8:43 pm

  16. Cudo, to jest cudne. :)))

    poltergeist666

    Luty 14, 2009 at 10:42 pm

  17. “Oczywiście powstrzymałem odruch wymiotny i wypiłem piwo i zjadłem kanapkę”

    Czyli jednak połykać…

    Ama

    Luty 14, 2009 at 11:08 pm

  18. /Czasem/ puenty są Twoją mocną stroną, Proces.

    Kasia

    Luty 14, 2009 at 11:08 pm

  19. Proces, plasterek zwiędłej sałatki? Chyba Cię trochę poniosło…

    Bazylissa Teofanu

    Luty 14, 2009 at 11:10 pm

  20. Deborah, cały czas piszę o proporcjach. Rokita położył płaszcz i kapelusz tam gdzie nie powinien, a zostaje wyzywany na forach (on i jego żona) od chamów i buców. Fakt, że nie lecieli biznes klasą świadczy o nich dobrze, że im się w głowach nie poprzewracało. Byle dziennikarzyna siada do klasy biznes, lata wte i wewte, a potem pismo musi zwalniać dziesiątki ludzi, bo nagle okazuje się, że ma rozbujane koszty. Jest kryzys, państwo Rokitowie chcieli taniej, dać przykład innym. Jeśli Lufthansa chce sobie zatrudniać chamski personel, niech liczy się z konsekwencjami. Bo nie każdy da sobą pomiatać.
    To samo tyczy bawarskich policjantów, jak chcą się bawić w hollywoodzkie sceny, bo naoglądali się amerykańskiego gówna, niech zatrudnią się w kryminalnych serialach jako statyści czy drugoplanowi aktorzy.
    Jesteśmy w Europie, to nie jest film. To nie była bomba, a kapelusik.

    procesVII

    Luty 15, 2009 at 9:34 am

  21. Proces, plasterek zwiędłej sałatki?

    Nie nie wiesz co to plasterek sałatki? Kiedy chodziłem do szkoły lubiłem jak mama robiła mi kanapki, w których pomiędzy listkami kiełbasy był właśnie plaster sałatki.
    Nic mnie nie poniosło, to Twoja wyobraźnia szwankuje.

    procesVII

    Luty 15, 2009 at 9:37 am

  22. /Czasem/ puenty są Twoją mocną stroną, Proces.

    Nie lubię tej maniery, tych spamerskich pseudo dwuznaczności. Pomijając fakt, że nie lubię Ciebie. Za całokształt.

    Ama, połykać albo wypluwać dyskretnie.

    procesVII

    Luty 15, 2009 at 9:43 am

  23. Sam fakt, że położyli płaszczyk i kapelusik w nieodpowiednim miejscu nie jest powodem by kogoś nazywać chamem i bucem. Tu się z tobą zgodzę. Natomiast popchnięcie stewardessy (jeśli takie miało miejsce) w jakiś sposób świadczy o kulturze tego człowieka, prawda? To taka banalna sprawa – płaszczyk i kapelusik. Jak jednak postąpić z gościem, który nie zamierza dostosować się do poleceń obsługi? To jest samolot. Tam nie mogą mieć miejsca żadne burdy, bo jeśli coś pójdzie nie tak to życie może stracić nawet pareset osób. Mogą nam się nie podobać metody bawarskiej policji. Ja również nie jestem za nadmierną brawurą ale gdy ktoś stawia opór, wręcz kurczowo trzyma się fotela żeby go siłą z niego nie wyciągnięto – czy w takim momencie jest czas na dyskusję?

    Deborah

    Luty 15, 2009 at 1:39 pm

  24. Jest czas, po fakcie. I jest nagłośnienie sprawy. Może jednak warto było nie wstawać, przytrzymać się tego fotela? Ja w szczegóły nie zamierzam wnikać, nie znoszę plotek. Inni są od wyjaśniania i wysłuchania obu stron.

    kawa3603

    Luty 15, 2009 at 1:50 pm

  25. Tam nie mogą mieć miejsca żadne burdy, bo jeśli coś pójdzie nie tak to życie może stracić nawet pareset osób.

    Paręset? Przecież gdyby nie błyskawiczna reakcja policji, życie mogłyby stracić tysiące, tak jak w WTC.
    A gdyby tak Twojego męża wywleczono z samolotu w kajdankach? Tylko mi nie pisz, że nie masz męża, bo w każdej chwili możesz wyjść za mąż.

    procesVII

    Luty 16, 2009 at 6:07 pm

  26. Wredna stacja TVN24 niechcący przetransmitowała fragment nagrania głosowego z omawianego tu incydentu.
    To było naprawdę żenujace, ale ten mąż stanu darł się jak rozhisteryzowana baba, kiedy zakuto go w kajdanki ” Ratunku biją Polaków” i dlalej w tym tonie … Ciekawe, czy jak na ulicy Policja poprosi kierowcę do radiowozu, albo z parkingu na komisariat, to też wpadają w histerię i robią przedstawienie?
    Reakcja pana R wobec stewardesy była przesadzona, teatralna, jak wiele jego zachowań, które mogliśmy niegdyś wszyscy ogladać w serialu pod tytułem ” Komisja Śledcza MSW”, dzięki której w zasadzie zaistniał w mediach i stał sie rozpoznawalny.

    a-linka

    Luty 17, 2009 at 1:41 pm


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.