wirtualne impresje

proces7

Róże i zaraza

z 17 uwagami

elamorcolera W polityce nie ma miłości. Jeśli ona już tam jest, to wcale nie jest romantycznie, nie jest nawet grzesznie i poza przyzwoleniem społecznym. Miłości w polityce nie są zbrukane, bo i owszem, pojawiają się nieznośne plotki, ale te skandale mają zupełnie inny wymiar niż pośród znanych ludzi rozrywki. Tam też ta miłość sprowadzona jest do parteru: do ciała, seksu i pieniędzy, ale nie ma tego tragizmu, wzruszeń, dramatycznych wydarzeń, które mogłyby poruszyć serca. Komentatorzy polityczni od razu doszukują się odniesień do jakichś konfliktów globalnych. Wiążą te uczucia z budżetem, polityką zagraniczną, walką o stołki. I to wcale jest nieczułe i nawet nieerotyczne. Totalnie nieliryczne.
I właśnie dlatego polityka mnie nie zajmuje. Rozumiem ludzi, którzy sądzą, że pisząc, komentując, poszukując spisków i walcząc o władzę, mogą uważać, że coś zmienią. A tak naprawdę, to brakuje im miłości, a pasja polityczna jest jej nikczemnym substytutem.
W przekonaniu tym utwierdziły mnie ostatnie, rzekome afery związane z konkursem Blog Roku.
Jak zawsze, najbardziej zaciekłe walki toczyły się na froncie dyskusji politycznych. Mniejsza z tym, że ja tego nie pojmuję, bo przecież jeśli blog wygra kategorię ‘”Polityka”, nie będzie to oznaczać, że wygrał wybory, że jego racja jest najbloguśniejsza. Ilość komentujących, wizytujących stronę polityka nijak nie jest skorelowana z poparciem dla niego w wyborach, zaryzykowałbym nawet tezę, że taka medialna internetowa popularność jest ujemnie skorelowana z ewentualną wysokością politycznego stołka.

W konkursie chodziło o to, że Joanna Senyszyn była adorowana przez Janusza Korwina Mikke. Oczywiście dla kogoś, kto nie ma w sobie za grosz romantyzmu i nigdy nie kochał, ani kochany nie był, cała sprawa wygląda na przekręt i aferę. Ale to nie tak.
Korwin Mikke zachęcał swoich fanów by głosowali na blogi “prawicowe” (bezalkoholowe;)), żeby nikt a nikt z lewicy do finałów się nie przecisnął. A strateg z niego niezgorszy, więc wiedział, że dzięki takiemu zabiegowi, wprowadzi do finałów jedyną kobietę, którą przewrotnie nazwał Czerwonym Cierniem. I śmiem twierdzić, że Joanna to niespełniona miłość Janusza. On, odrzucony z czerwonych salonów, walczy jak lew z komuchami, a tak naprawdę poszukuje atencji Profesoressy. Bo przecież socjalizmu nie wytrzebi z urzędów i umysłów, a być może któregoś dnia wyląduje w ramionach Joanny, która za kilka dni, bo 1 lutego, kończy sześćdziesiąt lat.
Młodzi będą się śmiać, ale ci, którzy czytali książkę – bądź widzieli film nakręcony na jej podstawie – “Miłość w czasach zarazy” (El amor en los tiempos del cólera) mogą spojrzeć na rzecz z zupełnie innej perspektywy. W tytułowej cholerze ujrzą czerwonkę, z którą walczy Janusz, a w cierniu, którym niby dla Janusza jest Joanna, dojrzą odniesienie do ciernistych dróg, przez które wiedzie trudna miłość. Ptaki ciernistych krzewów, per aspera ad astra itd.

Bo czyż Janusz nie przypomina Wam brzydkiego i smutnego, acz uroczego, nieudacznika Florentina Arizy, a Joanna wyrachowanej Ferminy Dazy?
Ja sądzę, że Janusz właśnie cały wypełniony jest – jak Florentino – miłością. Blog to tylko przykrywka, a tak naprawdę, skrycie to on pisze wiersze dla Joanny. O ptakach, kwiatach i różach, stąd te ciernie. I ona motywuje ten jego przewrotny poemat.
Bo przecież polityka – tak jak i pieniądze – nie jest celem, a tylko środkiem do osiągnięcia władzy, a ta z kolei ersatzem miłości. I Janusz cierpliwie czeka na swe spełnienie. Dziś zostawił tę swoją miłość, ten czerwony kwiat w otoczeniu wilków prawicy, bo chciał ją zobaczyć wyraźnie. Jak Florentino, który przemierzał setki kilometrów w czasach zarazy i pozostał wierny swej ukochanej. Te 622 kochanki, to był szczegół. Wielki statystyczny, nieistotny dodatek do prawdziwego uczucia.
Bo tak naprawdę w życiu liczy się tylko miłość, ona nas prowokuje, uświęca i uszlachetnia. I drogi są do niej cierniste. Ale ufam w to, że kiedyś Joanna i Janusz popłyną rzeką w górę i dół i spełni się to, czego najbardziej pragną. Jak kiedyś spełniło się dla Ferminy i Florentino. Będą pływać po rzece “przez całe życie”. Bo po wielu latach samotności, na przykład stu, po zarazach, po śmierciach patriarchów w ich jesieni, przychodzi czas na miłość, która trwa całe życie i którą jesteśmy wypełnieni. Nieświadomi tego faktu. Przez całe życie.

proces7

Written by procesVII

Styczeń 26, 2009 @ 9:47 pm

Odpowiedzi: 17

Subscribe to comments with RSS.

  1. A Ty jaki masz substytut miłości?

    Fiu

    Styczeń 26, 2009 at 10:48 pm

  2. Tak politycznie wkleiłabym się gdzieś… ;)

    kawa3603

    Styczeń 26, 2009 at 11:07 pm

  3. A dlaczego o to pytasz, Fiu?

    Nie wiem o czym piszesz Kawciu.

    procesVII

    Styczeń 26, 2009 at 11:14 pm

  4. Patrzę na Janusza i faktycznie jest “brzydki i smutny”, ale żeby był “cały z miłości” dostrzec nie potrafie.
    Jeśli jest tak jak mówisz i Janusz to Florentino a Joanna jest Ferminą, to posadę ciotki Scholastyki dostał Onet:)
    Eh, trudna to miłość i spełniona może być dopiero wtedy, kiedy Jaś zostanie prezydentem a Joaśka premierem.Ponoć szczęścia chodzą parami.Ale mogę się mylić.

    Maskana

    Styczeń 27, 2009 at 2:23 am

  5. Piękna notka. Idę kochać.

    Ama

    Styczeń 27, 2009 at 9:31 am

  6. A dlaczego odpowiadasz pytaniem na pytanie?

    Fiu

    Styczeń 27, 2009 at 3:10 pm

  7. Maskana, nie potrafisz dostrzec, bo on jest cały wypełniony miłością. Gdyby był tylko we fragmencie, zauważyłabyś kontrast.

    Fiu, chcesz ze mną flirtować? Podniecam Cię jakoś, fascynuję?
    Piszę tak, bo od tego uzależniona jest odpowiedź. Mogę Ci coś walnąć na odczepne, jeśli nie chcesz tego naprawdę wiedzieć, tylko tak pytasz, dla poddierżania razgawora.

    procesVII

    Styczeń 27, 2009 at 5:33 pm

  8. Ja też, kurde, nie wiem o czym pisałam. To było wczoraj i zapomniałam. :P
    A tak w ogóle to boję się wypowiadać o tak znaczących postaciach w polityce i kulturze. Ja taka mała, oni tacy wielcy, zarabiają kasy jak lodu, mogą mnie zgnieść.
    A jak widzę, nie tylko ja się boję. Od wczoraj jedyny temat podejmowany to ten o miłości. I każdy chyba o swojej…

    kawa3603

    Styczeń 27, 2009 at 7:40 pm

  9. Przyglądam się mu dość uważnie.Zauważyłam, że jest płodny, ale nie myliłabym tego z miłością.
    Popełnię grzech niewybaczalny i pozostanę ignorantką w tej materii, albo zmienię okulistę:)

    Maskana

    Styczeń 27, 2009 at 7:41 pm

  10. Eee, no Maskana, oni by do siebie pasowali, nie odrzucałabym takiego wariantu, jest prawdopodobny. ;)

    kawa3603

    Styczeń 27, 2009 at 8:13 pm

  11. Może Kawciu, masz rację, w końcu Dawidowa i Stalin tez tworzyli parę. I pasowali do siebie, jak pięść do oka:)

    Maskana

    Styczeń 27, 2009 at 8:28 pm

  12. Sugerujesz, że odmienny światopogląd osobników przeciwnej płci niesie za sobą podświadomy afekt? Jak dla mnie spora nadinterpretacja.

    Fermina Daza nie była wyrachowana, o jej losie po prostu stanowili mężczyźni nie dając jej możliwości wyboru.

    trzykrzyzyki

    Styczeń 27, 2009 at 8:52 pm

  13. Należysz do kategorii jeżdżących Jaguarami… Pochlebiasz sobie… Ale to podobno przywara męska. Do której zresztą jako pochodząca z Wenus nigdy się nie przyzwyczaję.
    Denerwuje Cię czyjeś komentowanie? Mnie się wydawało, że blogi to miejsce publiczne i wolno komentować. Zresztą chyba o to chodzi w tej całej imprezie.
    Pytam, bo mam wrażenie, że jednak masz jakiś substytut miłości. A czy powiesz, czy będziesz się zasłaniał arogancją, to już inna sprawa… Twoja sprawa.

    Fiu

    Styczeń 27, 2009 at 8:52 pm

  14. Maskana, ponoć w Vision Express dostaniesz sporą zniżkę. Tam jest tak: ile lat, tyle procent zniżki.

    Trzykrzyżyki
    To jak to jest? Rodzimy się wyrachowani czy nabywamy tę cechę? Bo na przykład o naszym losie stanowią mężczyźni? Mogła iść do klasztoru, jak sugerował taki jeden książę duński Ofelii. Albo utopić się w Magdalenie. Nie miała wyboru?

    Posłuchaj no, dzidziu z Wenus: Jeśli już pyskujesz, to czyń to na temat. Na tym blogu piszę o sobie tyle ile zechcę, a nie tyle ile mi sugerują inni. To nie jest osobisty pamiętniczek, w którym zadajemy pytania do redakcji.
    Aroganckie to jest zadawanie publicznie tego typu pytań do – było nie było – redaktora naczelnego tego bloga.

    procesVII

    Styczeń 28, 2009 at 6:58 am

  15. Oj… Trochę się spieniłeś. Przepraszam Szanownego Pana Redaktora Naczelnego. Jest jakiś kredensik, żebym do niego trochę pośpiewała?
    Nie pyskuję. Odpowiadam w podobnym tonie jak Szanowny Redaktor.
    Jeżeli Sobie Szanowny Naczelny nie życzy podobnych pytań – wystarczy powiedzieć.
    Chociaż reakcja Szanownego Redaktora jest i tak dla mnie jasną i czytelną odpowiedzią.
    Dzidzia z Marsa również może czasami posłuchać zamiast od razu się bulwersować…

    Fiu

    Styczeń 28, 2009 at 9:47 am

  16. Śmierć biologiczna bądź społeczna-wybór wszechczasów.
    Wybór trzeciej opcji=wyrachowanie.

    trzykrzyzyki

    Styczeń 28, 2009 at 12:21 pm

  17. Przepraszam Szanownego Pana Redaktora Naczelnego

    I tak proszę zawsze. Może wtedy Cię polubię, choć póki co niewielkie masz szanse.

    Starczy spojrzeć na klasykę i kanony w literaturze czy filmie, Trzykrzyżyki.

    procesVII

    Styczeń 28, 2009 at 10:12 pm


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.