Konkurs i pożyteczni idioci
Pewnie niektórzy zauważyli, że nie robię tu żadnych kampanii reklamowych, nie nakłaniam nikogo do głosowania esemesem. Nie czynię tego nie tylko dlatego, że mam nieco doświadczenia w tej esemesowej grze i z moich obserwacji wynika, że jest to absolutnie nieskuteczne. Wstawiłem tylko informację, że gram i tyle.
Zauważyłem, że niektórzy blogopisacze, biorący udział w Turnieju Blogowym, zachęcają, pod każdą notką powielają numer, na który należy głosować. Polecają ich też znajomi blogowicze. Nikt nie będzie sięgał po telefon by nagrodzić tekst, który mu się spodobał, skoro może go czytać za darmo. Jeśli przed kioskiem postawicie puszkę na datki, zamiast kioskarki inkasującej pieniądze za prasę, gwarantuję Wam, że poniesiecie sromotne straty na takim kolportażu.
Moja strategia pozyskiwania głosów jest dość prosta i – jak pokazał poprzedni rok – skuteczna. Mógłbym wydać jakąś książkę, nawet gniot, bo cóż innego, a sprzedałbym sporo egzemplarzy. Pewnie więcej niż uznani pisarze.
Nic nie daje też pisanina “pod konkurs”, która ma usprawiedliwić moją obecność w danej kategorii. Niektórzy tak robią, wyciągając w tym czasie swoje karty atutowe. Atutowe bądź telefoniczne. Najfikuśniejsze tekściki z szuflady blogaska.
To jest blogopisanie, nie ma jakiejś klasyki w tym gatunku, kanonu, reguł. Trzeba samemu przetrzeć sobie szlaki. Ale znudzenie pisaniem przychodzi zwykle dużo wcześniej niż wiedza związana z technikami blogowymi. Ktoś kto długo pisze wie, czuje, które teksty wzbudzą reakcje komentatorów, wie też jakie przyniosą sporą ilość wizyt z wyszukiwarek. Jeśli ma jakieś stałe grono komentatorów, orientuje się ile mniej więcej pojawi się komentujących odgłosów. Przy czym tu można już w samych komentarzach rozwijać dyskusję. I rozpoznanie tej pewnej przewidywalności jest właśnie symptomem osiągnięcia fazy plateau przez blogopisacza. Bo jak się pozna pewne mechanizmy rządzące blogoprzestrzenią, odechciewa się pisać. Choć nie zawsze. Porównałbym to do sytuacji, w której widziałem jak produkuje się parówki czy kiełbasę bądź wiem jak hoduje się łososie czy krewetki na farmach. Część ludzi traci pożądanie dla pewnych potraw i przestaje je jeść. To samo jest z blogami: cynizm, rutyna i staż, działają przeważnie na niekorzyść bloga.
Czytam głosy takich, którzy piszą o konkursie Onetu, wyrażając przy tym jednocześnie swoje votum separatum. Blog to w ogóle jest votum separatum w pełnym sensie. Masa blogowa jest tak zdystansowana i tak indywidualna, że aż przeciętna. Ci, którzy są tak przeciętni, że aż się wyróżniają tą ponadprzeciętną przeciętnością, królują w popularności blogusińskiej.
Nie zmienia to faktu, że turniej onetowski jest najbardziej prestiżowym w polskiej blogosferze. Pewnie, że startowanie w konkursie to obciach, fajans i popelina, ale pisanie bloga samo w sobie jest już kiczem. Jeśli już piszę, to tak jakbym tracił czas na grę w cymbergaja. Pomijam tych, którzy piszą bo mają misję do spełnienia albo chcą się wylansować na potrzeby zarobków w innych mediach.
No więc, jeśli już tracę czas na grę w cymbergaja, to dlaczego mam nie zagrać w mistrzostwach Polski w cymbergaju?
Podobne rozważania prowadziłem w ubiegłym roku, więc możecie zerknąć.
Wielu znanych, chcących być uznawanymi za poważnych blogerów, boi się zaryzykować zagrać. Bo jakże by to było: ja uznany twórca i autorytet blogosfery, powszechnie linkowany, ceniony albo nawet znany z innych mediów, miałbym przegrać? Więc lepiej nie startować, bo to ryzyko. A nuż by się okazało, że jakiś wybitny publicysta, felietonista, polityk, mentor, dostał gównianą ilość głosów? Wtedy mogłoby paść podejrzenie, że w zasadzie gdyby głównie on publikował w danym, znanym czasopiśmie lub gazecie, ludzie by tego nie kupowali. Bo czytelnikom łatwo wmówić, że coś jest dobre. Jeśli kogoś publikują w znanej prasie, znaczy, że pisze on dobrze. I wcale tu nie musi zachodzić sprzężenie zwrotne w implikacji: pisze dobrze, więc publikują. Publikują i z tego wynika, że jest dobry. Tak dziś najczęściej jest.
Inny zaś znany blogopiszący może mieć setki czytelników z Google, a esemesów zero. Mogłoby to rodzić podejrzenia, że komentuje siebie sam, a jego pozycja w rankingach wszelakich wynika li tylko z umiejętnego pozycjonowania. Po co ryzykować? Najlepiej napisać, że konkurs jest do dupy i dlatego nie biorę w nim udziału. A jeśli napiszę o konkursie, to dostanę masę “czytelników” z wyszukiwarek, bo fraza blog roku jest teraz popularna.
Jeśli założymy, że konkurs Onetu jest dla idiotów, to ludzie, którzy nie biorą w nim udziału, a wypowiadają się o nim, poświęcając mu czas i blogowe notki zdystansowanych, pełnią rolę pożytecznych idiotów wobec idiotów grających w turnieju. Za co jestem im cholernie wdzięczny. Chwała Wam blogowi kontestatorzy konkursu, piszcie więcej ku jego i mej chwale! Udzielam Wam pochwały przed frontem konkursowej części blogosfery! Niech Wam ciotka Googla w wizytach to wynagrodzi.
proces7
Jaka jest Twoja strategia pozyskiwania głosów?
Ama
Styczeń 20, 2009 at 8:49 pm
Na upartego z każdego można zrobić idiotę. Dla idiotów ktoś inny niż oni też będzie dla nich pewnie idiotą, wg nich. Czy będzie nim w istocie ?
Wygrasz ? ;)
kawa3603
Styczeń 20, 2009 at 10:06 pm
Ja biorę udział, ale nie udzielam żadnych wskazówek, jak na mnie głosować… Stać Cię na to, Proces?
Ty pewnie znowu MUSISZ wygrać…
Moon
Styczeń 20, 2009 at 11:26 pm
Zauważyłam już w zeszłym roku, że rzucanie się z prośbami itd itp nic nie daje. To znaczy daje, poczucie, że wszyscy, na których liczymy mają nas w dupie :-P
Gratulacje ;-) Tak prawdę mówiąc jesteś jedyną osobą, którą można czytać wśród pierwszej dziesiątki. I tak prawdę mówiąc ciągle mnie zastanawia fenomen pojawiania się w czołówce blogów, które są… hmmm… niekoniecznie tego warte.
Życie ;-)
Fiu
Styczeń 20, 2009 at 11:28 pm
Kto powiedział, że muszę wygrać? Zresztą o wyniku konkursu decyduje juror danej branży. Chyba, żeby spróbować jakoś skorumpować skład sędziowski. Stąd system czy pomysł na głosy dają jedynie pozycję w tabeli rankingowej, ale nie zapewniają wygranej.
Moja strategia jest tajemnicą i nie jest do sprzedania, Ama.
Sądzę, że z mojego wywodu wynika, dlaczego w czołówkach różnych kategorii znajdują się blogi, których nie da się czytać. Poniekąd i z mojego punktu widzenia. Mają jednak swoich fanów i czytelników, niekoniecznie musisz to być Ty lub ja, Fiu.
Moon, Twój kolega Hlb też nie wywiesił szyldu i też startuje w kategorii literackiej. I on o tym nigdzie nie pisze. To jest dopiero odwaga! Heroizm wręcz! Nie macie jeszcze ani jednego esemesa. Ale link jest. Na szczęście nie napisaliście o tym na swoich blogach, bo mam znajomą w kategorii “Blogi literackie”, zepchnęlibyście ją na koniec tabeli i wygralibyście wszystkie nagrody w cuglach.
procesVII
Styczeń 21, 2009 at 6:43 pm
Doszliśmy do ugody z tą Twoją znajomą. Nie będziemy jej przeszkadzać.
Moon
Styczeń 21, 2009 at 7:02 pm
już jeden głos zdobyłeś tak, przez przypadek , zgadałam się z kumpelą na nk, ja też w tym biorę udział tak po prostu, przyjaciele mnie namówili ,chyba bardziej im na początku na tym zależało , teraz trochę mi zależy:)
kasiexa
Styczeń 21, 2009 at 7:45 pm
No trochę Ci brakuje, Kasiexa. Ale szanse by wejść do pierwszej dziesiątki jeszcze masz. Nie wiem czy nie powinnaś być w kategorii “Moje zainteresowania i pasje”? Zresztą z tymi kategoriami to jest problem, w ubiegłym roku czułem się nieswojo w “Kulturze”, dziś też jakoś nie do końca mi pasuje ta “Absurdalność i offowość”.
procesVII
Styczeń 21, 2009 at 8:39 pm
Na szczęście mam swoje dość spore i wierne grono czytelników ;-) Zresztą… Zapraszam i Ciebie ;-) Bo ja się mam zamiar tutaj, u Ciebie wygodnie rozgościć ;-)
Fiu
Styczeń 21, 2009 at 8:55 pm
No ale dokąd mnie zapraszasz? Trochę za dużo tych emotek typu: “;-)” i nie wiem jak interpretować Twoje wypowiedzi.
procesVII
Styczeń 21, 2009 at 9:10 pm
Życzę Ci powodzenia, najszczerzej, jak potrafię. Oczywiście tylko jednym głosem, ale poradzisz sobie:)
zabociek
Styczeń 21, 2009 at 11:13 pm
No dzięki Żaboćku. Prawdę mówiąc taka wygrana bardziej przydałaby się innym niż mnie. Niestety, nie umiałem wielu ludzi zachęcić do gry. Bo to jest tak, że ja pełnię rolę pożytecznego idioty, reklamującego ten konkurs już od dawna.
Czasem mam wyrzuty, bo wiem, że są blogopisacze, którym – wedle mnie – przydałby się jakiś drobny sukces. I też bardziej im się należy. Niestety, blogowe szlaki trzeba sobie wyrąbać siekierą. Nie umiem tego zrobić za kogoś.
procesVII
Styczeń 21, 2009 at 11:46 pm
A mnie już się odniechciało, pomimo że lubię rywalizację i walkę. W tamtym roku czułam jakąś fajna energię i zabawę, w tym na konkurujących ze sobą blogach są zarzuty o oszustwa, startery i mobilizowanie znajomych. Mam głosów mniej niż dziennych wejść, mam mniej głosów niż miałam w ubiegłym roku w analogicznym okresie, mając wtedy mniej czytelników, a mimo wszystko na jednym z blogów przeczytałam, że oszukuję, bo niby skąd taki nieznany blog jak mój, mógł zajść tak wysoko.
Podpisuję się pod wszystkim co napisałeś w notce, Proc. Pozdrawiam:-)
Licencja
Styczeń 22, 2009 at 12:52 am
“w tym na konkurujących ze sobą blogach są zarzuty o oszustwa, startery i mobilizowanie znajomych.”
W tym roku nie widać dokładnej ilości głosów, bo przecież są te “kulki”. Stąd można jedynie szacować. Przykładowo Ty i ja mamy na tę chwilę między 51 a 250 głosów. Mam mniej niż prowadzący w klasyfikacji, ale więcej niż pozostałe. Te “mające 3 kulki”.
Używanie starterów i mobilizacja znajomych to oszustwo? Zachęcanie znajomych na blogu czy poza nim, to ma być machlojka? Bez przesady. Gdybym w ubiegłym roku pozyskał głosy ze starterów, wyszedłby mi laptop, którego notabene i tak nie odebrałem, dużo drożej niż w sklepie.
Przecież Twój blog jest znany, startował w ubiegłym roku i miał wysoką pozycję. Tu być może tkwi przyczyna, ludzie złapali nawyk głosowania. W tym roku specjalnie nie zabiegam o głosy, a idzie mi niezgorzej.
procesVII
Styczeń 22, 2009 at 1:19 am
Zobacz tu:
http://nakozetce.blog.onet.pl/
Moi czytelnicy piszą mi w mailach, że mobilizują swoje rodziny i znajomych, i to mnie cieszy najbardziej. Że im się chce to dla mnie zrobić!
Niestety sama niewiele mogę ponamawiać znajomych, straciłam telefon ze wszystkimi numerami i pamiętam tylko numer do swojego brata, a on już na mnie zagłosował:-)
Licencja
Styczeń 22, 2009 at 1:36 am
To ja teraz pożebram, poproszę wszystkich o SMS-a o treści F00227 na numer 7144 – moja strategia jednak byla do dupy, co przyznaję, jestem tuż za burtą (11.miejsce), więc proszę ludzi dobrej woli o wsparcie.
Warszawa78
Styczeń 22, 2009 at 9:46 am
Licencja, na Ciebie już wysłałem, w ogóle zerknij na swojego blogaska :)
Warszawa78
Styczeń 22, 2009 at 10:19 am
Zerknęłam, no i co?
I nie jęcz tak:-)) Masz ode mnie 3 smsy z moich komórek, za brak wstydu;-))
Nie oczekuję rewanżu, naprawdę:-))
Licencja
Styczeń 22, 2009 at 10:30 am
Wiesz, poznawszy dobrze mechanizmy funkcjonawania blogosfery już dawno wyzbyłem się wstydu jakiegokolwiek.
Warszawa78
Styczeń 22, 2009 at 10:42 am
A ja dziś się przeleciałam /bez skojarzeń/ po tych pierwszodziesiątkowych blogach i zauważyłam, że odchodzi zmasowane kasowanie niesłusznych ideologicznie komentarzy. Szczególnie w kategorii “Blogi /ekhm/ literackie” i szczególnie w tych z pierwszej trójki…
charmee00
Styczeń 22, 2009 at 11:48 am
“Moja strategia jest tajemnicą i nie jest do sprzedania, Ama.”
A gdzie ja napisałam, że chcę ją kupić?
Ama
Styczeń 22, 2009 at 11:50 am
Moja “strategia” wymiany i żebractwa też się sprawdzila, w końcu się załapałem, ale rpzez następnym rok mam o czym mysleć i wykomnbinuję coś doskonalszego.
Warszawa78
Styczeń 22, 2009 at 2:12 pm
mam takie techniczne pytanie, do każdego tekstu masz 22 komentarze. jak to robisz, że ci taka równa liczba wychodzi. sorry, teraz masz 23…
hlb
Styczeń 22, 2009 at 3:39 pm
Zapraszam do mojego zakręconego świata.
A co do emotek…. To moje emocje po prostu… Ale jeżeli tu obowiązuje totalna i całkowita powaga… nie ma problemu przystosuję się…
Fiu
Styczeń 22, 2009 at 3:45 pm
Licencjo
Powiedz mi jak Ty znalazłaś ten blog, w którym tak źle pisano o Tobie? W zasadzie to nawet nie o Tobie, a o innych blogach, które podobno oszukiwały. W dziesiątkach miejsc w sieci mnie obgadują, a ja nie mam o tym zielonego pojęcia. Myślę, że to albo marketing, albo zwykłe pieniactwo.
Nie odbieraj tego jako coś przeciw Tobie, choć wiem, że i tak odbierzesz, ale powiem Ci szczerze: jesteś klientką awanturującą się. A jak wiadomo klient w krawacie jest mniej awanturujący się.
procesVII
Styczeń 22, 2009 at 4:48 pm
“Na upartego z każdego można zrobić idiotę. Dla idiotów ktoś inny niż oni też będzie dla nich pewnie idiotą, wg nich. Czy będzie nim w istocie ? ”
Kawo, kurwa! ale o So Si chodzi?
Przepraszam za wyrażenie, ale tego się kurwa nie da zrozumieć….
hanka
Styczeń 22, 2009 at 4:57 pm
bo to jest napisane szyfrem ;)) jak większość wypowiedzi drogiej Kawci;)
justyna
Styczeń 22, 2009 at 4:59 pm
“Zapraszam do mojego zakręconego świata.”
O! Jakaś nastolatka! Dobra, jedna może być, przyda się. Musisz wiedzieć Fiu, że tu przychodzą starsi ludzie, większość kobiet jest samotna, schorowana, zniszczona życiem. Powinienem Cię uprzedzić, że jesteś tu pośród schorowanych i zgorzkniałych zombie blogosfery.
Nie mamy siły się śmiać i być niepoważnymi.Ja na przykład traktuję blogopisanie z niezwykłą powagą i dostojeństwem wręcz.
procesVII
Styczeń 22, 2009 at 5:03 pm
“Kurwa”, Haniu i Justysiu. Czy ja “kurwa” do Was coś pisałam. Powiem krótko – spierdalać!
kawa3603
Styczeń 22, 2009 at 5:41 pm
I przepraszam za słownictwo, Procesie, ale do niektórych na Twoim blogu nie można inaczej. ;)
kawa3603
Styczeń 22, 2009 at 5:44 pm
Startowałam w konkursie wiedząc,że nie mam większych szans a i tak byłam zdziwiona,ze warszavka dostała więcej niż 6 głosów ;)
Zdecydowanie jakość swego bloga liczę ilością subskrybentów, nie wysłanych smsów. Ale tu też jest jakaś nieścisłość. Ostatnio google reader coś podrasował w statsach, bo mi sie z 30iluś skoczyło na 50iluś(na warszavce). Nie mnie jednej sądząc po znajomych,którzy to sprawdzają.
Czyli?
To tylko liczby i algorytmy.
Na pewno ilość komentujących daje siłę do ciągnięcie dalej tej taczki. Durny powód – ktoś to czyta,może lubi, to mu dam radochę jeszcze jeden raz. Ale działa.
Jest mi o tyle łatwiej,że robienie zdjęć jest dla mnie czymś naturalnym, nawet nie mając fotobloga i tak bym fociła(bez ambicji artystycznych,tych nie miałąm nigdy). Co do jedynego bloga gadającego(lavnetu), to coraz wolniej piszę i coraz mniej. Nawet nie to,że mi się nie chce,ale pisanie w kółko o tym samym jest nudne. Zatem piszę tylko tyle ile uważam za stosowne. Ani słowa więcej.
lavinka
Styczeń 22, 2009 at 5:55 pm
Na nikogo nie głosowałam, ale może jeszcze zagłosuję… Jak będą grzeczni!
Ja nie dostałam żadnego głosu. No, ale nie miałam banera, ani żadnych wskazówek jak głosować. Nie czuję się zdołowana.
Moon
Styczeń 22, 2009 at 6:15 pm
A jak wiadomo klient w krawacie jest mniej awanturujący się.
Aha, krawat łagodzi obyczaje. A ja nie noszę, stąd widocznie wywodzą się wszystkie moje awantury.
Bloga znalazłam przeglądając tzw. konkurencję.
Tego wpisu już nie ma, a mnie oburzyło generalizowanie i posądzenie o oszustwo.
Licencja
Styczeń 22, 2009 at 7:29 pm
“Zdecydowanie jakość swego bloga liczę ilością subskrybentów, nie wysłanych smsów.”
No i słusznie, każdy powinien stosować takie kryterium jakościowe, w którym wypada najlepiej.
Oczywiście Moon, gdybyś miała baner, zabrakłoby kulek na sklasyfikowanie Twojego bloga.
“Kozetka” nie posądzała Ciebie. To było na zasadzie “uderz w stół…”. No i odezwała się Licencja. Coś czuję, że w tej “literackiej” kategorii marzeń będzie niezły magiel. Wszyscy tam ambitni i przewrażliwieni na swoim punkcie.
procesVII
Styczeń 22, 2009 at 8:17 pm
“Kozetka” pisała o blogach w czołowce, a zwłaszcza tych nad nią. Czyli między innymi o mnie. Wspominała też coś o blogach nieznanych, które nagle są przed nią, podobno jest znawcą blogosfery. No i oczywiście, że to mnie ubodło najbardziej;-) Wszak dzięki Tobie jestem znana jak mało kto:]
Chyba poczuła, ze przegięła, bo tego postu już nie ma. Ani komentarzy. No i ok.
Licencja
Styczeń 22, 2009 at 8:25 pm
Ja tam wiem jedno – poznawszy mechanizmy Konkursu, nie będę już namawiał nikogo na wysyłanie SMS-ów w tej edycji, chociaz trwa jeszcze jakiś konkurs na “Bloga Blogerów”. Odpuszcze sobie, prosiłem swoich czytelników o głosowanie, wielu dało z siebie naprawdę dużo, ale to nie wystarczyło, musiałem sięgnąć na koniec po inne metody. Więc nie walcze już o “Bloga Blogerów”, bo to raczej walka o tytuł “Bloga Rodzin”, “Bloga Znajomych”, “Bloga Kolegów z Pracy”, wreszcie “Bloga Starterów Komórkowych”. Ja się zmęczyłem, osiągnąłem to, co chciałem (3.etap), teraz czas odpocząć, a z czasem opisać konkursowe mechanizmy.
Ja i tak jestem leszczem – w mojej kategorii znacznie więcej SMS-ów dostały blogaski (m.in. bloxowe) mające znacznie mniej czytelników ode mnie. Więc ja im gratuluję, ja jestem cienias, a oni są strongmenami blogosfery. Życze im dalszych sukcesów, a co mi tam :)
Warszawa78
Styczeń 22, 2009 at 10:39 pm
A może to jednak mój błąd, że od rodziny miałem tylko 6 głosów na 97, bo innych nawet nie prosiłem? Może jednak powinienem obdzwonić wszystkie ciocie, co to je ostatnio 6 lat temu na jakimś rodzinnym pogrzebie widziałem? Sam już nie wiem.
Z pracy otrzymałem 0 głosów na 97 – tam się nikomu nie chwalę, bo zdarza mi się blogowac w godzinach pracy i ktoś mnie może podpierdolić szefowstwu :)
Warszawa78
Styczeń 22, 2009 at 10:42 pm
Ot cała tajemnica zdobywania esemesów to zniżka na piwo która trwała 2 tygodnie w jednym z Krakowskich pubów.Wystarczyło wysłać sms’a na tego bloga by otrzymać piwo za 1,5.Ot cała tajemnica i marketing tego pana.
Piwosz
Styczeń 22, 2009 at 11:11 pm
To nieźle gostek musiał natrzaskać tych esków, bo ja dostałem zniżkę w pewnej agencji towarzyskiej w Wawce;-) Panienka mi rzekła: możesz mi pochlapać co chcesz, ale najpierw chlapnij eska na nr tego blogaska;-) Ten blog od początku mi śmierdział jakąś mafią związaną z nierządem i handlem alkoholem! Ale kurewka była niezła, może czyta ten blog?;-) Jak czyta tu ją mocno całuję;-)
Sexoholik
Styczeń 22, 2009 at 11:41 pm
No, no. Ciekawe. Tyle, że za taką jazdę bez błotników, z chlapaniem, to musiałbyś dopłacić pewnie ze sto złotych, a to 20 starterów i dwadzieścia głosów. Piwo w lokalu w Krakowie też kosztuje zapewne więcej niż pięć złotych. Więc co to za “system”?
Inna rzecz, że ja mam udziały w wielu interesach, być może chcieli mi się podlizać i faktycznie rozdawali coś za SMS na mnie. Poza tym ludzie mnie lubią, więc jak Ci panienka dała więcej, to z sympatii do mnie.
Zobacz Warszawo na ilość głosów w kategorii “Polityka”. Poza tym Ty nie odróżniasz czytelników od czytelników. Ci z Google Image Argentyna niekoniecznie są pasjonatami fotek z warszawskich ulic. Na blogach przeważają tacy czytelnicy. Też mam takich i to kapitalną większość. Oni SMS nie wyślą, zapewniam.
procesVII
Styczeń 23, 2009 at 12:07 am
Michalkiewicz to naprawdę jest ktoś – ponad 1988 głosów. Teraz zacznę czytać jego stronę. Ten facet nie może być głupi.
Ta cała przereklamowana “Matka Burka” tylko 643 głosy.
A nasz drogi autor ma zbyt wielu wrogów…tylko 155 głosów.
Moon
Styczeń 23, 2009 at 12:29 am
Tuszę iż przeniesiesz się tam nie tylko z czytaniem, ale i z komentowaniem. Pan Michalkiewicz się ucieszy, a Ty zyskasz więcej wejść niż z bloga, który pozyskał prawie 13 razy mniej SMS od redaktora Michalkiewicza.
procesVII
Styczeń 23, 2009 at 12:49 am
On nie jest tak uroczy jak Ty… Nie przeniosę się z komentowaniem.
Moon
Styczeń 23, 2009 at 1:11 am
” Poza tym Ty nie odróżniasz czytelników od czytelników. Ci z Google Image Argentyna niekoniecznie są pasjonatami fotek z warszawskich ulic.” – akurat odróżniam, dlatego wyciskałem ile się da z tych 500 _realnych_ czytelników dziennie (stałych lub okazjonalnych), 1000 googlowców dziennie od razu spisałem na straty.
Warszawa78
Styczeń 23, 2009 at 7:16 am
Wiesz Warszawa, oni są tacy “realni” jak ta nad Tobą “Czytelniczka”. Ona nie czyta, a tylko komentuje i esemesa nigdy by na mnie nie wysłała. Owszem, donos by złożyła, żeby mi blog zamknęli. To tak.
procesVII
Styczeń 23, 2009 at 7:21 am
“Kurwa”, Haniu i Justysiu. Czy ja “kurwa” do Was coś pisałam. Powiem krótko – spierdalać!
A dlaczego Ty nas wyganiasz nie będąc TU gospodarzem:>? Droga Kawciu .
justyna
Styczeń 23, 2009 at 9:10 am
Justysiu, droga Kawcia prawdopodobnie w ten sposób odreagowuje stres, powodowany brakiem umiejętności w jasnym wyrażaniu myśli ;)
Musimy być wyrozumiałe jednak …
Zatem droga Kawo….IGNOR :)
Pozdrowienia dla Gospodarza .
hanka
Styczeń 23, 2009 at 3:44 pm
Nie złożyłabym donosu na Ciebie. Po co? Czasem można się tu czegoś dowiedzieć… W końcu doświadczony z Ciebie człowiek, choć lubisz czasem podkoloryzować fakty.
Moon
Styczeń 24, 2009 at 12:09 am