Pilotka czyli te wspaniałe kobiety w swych latających maszynach
Czuję, że mam inny sposób czytania newsów niż większość. Słyszę, czytam i widzę często informację z szyldem Palikot, dużo go w mediach. Ale nie wiem dokładnie co on tam powiedział i jak to zostało zinterpretowane. Głosowałem na niego, tak jak na Dzięcioła, albowiem od dawna głosuję na Donalda Tuska. Ale nie mam zdania na temat aktualnego rządu, w zasadzie dla mnie go nie ma. Ważne, że mi nie przeszkadzają. Niech nic nie robią i prześpią tę kadencję, ilekroć politycy się za coś biorą, spieprzą to.
Inna rzecz, że na panów posłów Dzięcioła i Palikota głosowałem jakby nieświadomie.
Wracając do czytania informacji, to jest tak: widzę często PALIKOT, więc anagramuję słowo i dostaję rzeczownik PILOTKA (scrabble’owa siódemka!).
Pilotka to jedno z tych zabawnych słów, które ma więcej niż jedno znaczenie. Bo jest to zarówno kobieta prowadząca samolot, jak i rodzaj czapki.
Nieporozumienia mogą się pojawiać, gdy próbujemy tłumaczyć dane słowo na obcy język. Weźmy taką klasyczną “piłkę do metalu” i związany z tym dowcip, w tłumaczeniu na język angielski. No bo przecież piłka to ball.
Miałem taką przygodę w Mediolanie, kiedy chciałem kupić łożysko do takiej sporej maszyny do produkcji obuwia. W języku włoskim la placenta oznacza łożysko. Sprawdziłem w słowniku i chciałem kupić tę część w pewnej fabryce. Wymawiałem na różne sposoby, a znajomy inżynier wybałuszał na mnie gały. Gość znał tylko włoski i parę słów po polsku, bo to prosty facet był. Patrzył na mnie niepewnie i nic nie kumał. Potem sprawdziłem w słowniku i to ja oczywiście nie doczytałem. La placenta we włoskim owszem, oznacza łożysko, ale takie płodowe. Il cuscinetto powinienem był użyć. Myślę, że nie skumał, co chciałem od niego kupić, bo byłby obciach na sto kulek.
No i poszukałem sobie pilotki w różnych źródłach. Na pierwszy i – jak się okazało ostatni – ogień poszedł język niemiecki. I znalazłem parę ciekawostek. Informację o trzech pilotkach niemieckiej Luftwaffe w czasie drugiej wojny światowej. Bo trzy takie gracje były, które latały. Wszystkie trzy niezwykle interesujące.

Beate Uhse (pilotka z pilotką na głowie), która założyła pierwszy seks szop na świecie. Władze alianckie zabroniły po wojnie latać niemieckim pilotom, więc musiała się czymś zająć. A zaczynała skromnie, z małym sklepikiem. Od broszur związanych z higieną intymną i poradami małżeńskimi, i propagowaniem prezerwatyw. Dziś każdy zna międzynarodowy koncern erotyczno – pornograficzny Beate Uhse AG.
Druga z nich, również pilotka Luftwaffe – ślicznej białej pilotce – kapitan Hanna Reitsch, posiadaczka około 40 rekordów w lotnictwie sportowym, odznaczona przez Hitlera Żelaznym Krzyżem I Klasy. Podobno namawiała Führera do ucieczki z oblężonego Berlina, bo wylądowała tam 26 kwietnia 1945 roku. Jaki facet potrafiłby tak skołować miliony Rosjan pod oblężonym Berlinem? No dobra, Hans Kloss umiałby ją zestrzelić, Janek Kos z Czterech pancernych też, ale przecież to fikcyjne postaci.
W maju – podobnie jak Beate Uhse – udało się Hannie Reitsch zwiać samolotem do strefy nieradzieckiej. Beate trafiła do brytyjskiego sektora, we Flensburgu. Warzą tam fajne piwo i pakują do takich butelek jak peerelowskie – gierkowskie jeszcze – oranżadówki. Wiem, że tak pakowane piwo dziś sprzedają, ale dwadzieścia lat temu w Peerelu już nie było takich butelek, a w RFN tak. I mówią z fajnym akcentem pochodzącym z dolnosaksońskiego. Hanna zaś znalazła się w niewoli w amerykańskim sektorze.
Trzecia pani pilot, to kapitan Melitta Schenk Gräfin von Stauffenberg. Tak, żona Alexandra, starszego brata pułkownika Clausa von Stauffenberga, autora zamachu na Hitlera w Wilczym Szańcu koło Kętrzyna.
Melitta spędziła kilka tygodni w areszcie śledczym po zamachu, jednak została zwolniona, bowiem była niezbędna III Rzeszy jako doświadczony pilot. Próbowała pomóc innym członkom rodziny, którzy mieli być skierowani do obozów koncentracyjnych. Ósmego kwietnia 1945 roku została zestrzelona nad Bawarią w swym treningowym samolocie przez amerykański myśliwiec. Mimo odniesionych ran, potrafiła sprowadzić maszynę na ziemię, jednak urazy jakich doznała od kul pokładowych karabinów były na tyle ciężkie, że zmarła po kilku godzinach.
Tym kobietom nie było lekko, bo wówczas feminizm nie był tak popularny jak dziś. Anglicy zaś mieli fart. Bo gdyby więcej niemieckich kobiet latało w Luftwaffe, niechybnie przegraliby Bitwę o Anglię. Takie jak – chyba najbardziej sławna niemiecka pilotka XX wieku – Elly Rosemeyer-Beinhorn. Ona nie latała w Luftwaffe, choć była członkiem SS. Miała małe dzieci, a pod koniec wojny udało jej się przedostać z Prus Wschodnich do Bawarii, gdzie zmarła przed ponad rokiem, w wieku lat stu.
Mam nadzieję, że w RAF -ie czy USAF w czasie ostatniej wojny światowej latały kobiety, bo gdyby tak nie było, wyszłoby na to, że Hermann Göring i Hitler byli feministami, a tego feministki by nie zniosły. To, że kobiety służyły w jednostkach pomocniczych alianckiego lotnictwa bojowego to wiem na pewno. Ale czy latały?
No dobra, rozgadałem się o tych wspaniałych kobietach w swych latających maszynach, a przecież miało być o Palikocie, bo wszyscy o nim piszą. Prawdę mówiąc, to w zasadzie mnie wali co mówi – notabene inteligentny i z ciekawą osobowością – Janusz Palikot. Wolę gadać o damach przestworzy.
Zresztą dziś w tym teatrze działań polityczno – promocyjno – marketingowych wciąż się wszystko zmienia, a ja aż tak małego fifoka nie mam, żebym pisał o polityce. Wniosek jednak i przesłanie jakieś muszą być, pewien związek, sens.
Więc napiszę: Janusz Palikot przypomina mi tragicznie zmarłego Jörga Haidera i na pewno jest politykiem sporego formatu. Tak jak Haider lubi skandale, jak na przykład sugestie, że jest biseksualny. Również grozi mu wykluczenie z partii, tak jak kiedyś wykluczono byłego gubernatora Karyntii z FPÖ (Austriackiej Partii Wolnościowej). Kiedy Haider wszedł do rządu Republiki Austrii, większość krajów UE zastosowała wielomiesięczne sankcje wobec tego kraju.
Kto wie…? Palikot jest silny, ma poparcie. Tusk wie, że Palikot w Platformie jest bezpieczniejszy dla niego niż poza nią. Może władze PO nie widzą analogii, którą ja dostrzegam. Najsilniejsze media są panu Januszowi przychylne, więc nie musimy się za niego wstydzić przed Zachodem tak, jak byliśmy zmuszeni czerwienić się i spuszczać łby na ulicach i w innych publicznych miejscach za Kaczyńskiego, Leppera, Giertycha itd. A za skandale mogą nas czekać sankcje z UE, owszem.
Haidera przedstawiano często jako faszystę i miłośnika III Rzeszy, stąd ta moja mała dygresja o znanych, niemieckich pilotkach Luftwaffe. Poza tym Haider urodził się w tym samym landzie – Górnej Austrii (Oberösterreich) – co najsłynniejszy niemiecki kanclerz. To, że lubiłem Haidera i lubię Palikota nie ma znaczenia.
A to co pan poseł Palikot powiedział i kogo obraził to ja nie wiem, niezbyt mnie to zajmuje, zostawiam to popularnym blogom, bo przecież mój jest offowy.
proces7
a KAPITOL miły panie?
untaxilanuit
Styczeń 17, 2009 at 3:18 pm
Wiem, wiem i nawet myślałem o KAPITOL -u, jednak to nazwa własna i piszemy go zaczynając dużą literą. Tyczy to i rzymskiego Kapitolu, i waszyngtońskiego. Słownik w grze w scrabble odrzuciłby to słowo. Tak jak nie zaakceptowałby słowa PALIKOT, choć jest znane jak znane nagie gwiazdy. Może kiedyś “doda” z “palikotem” wejdą do słowników, kto wie…
procesVII
Styczeń 17, 2009 at 4:35 pm
Przypomniała mi się ta notka:
http://proces.wordpress.com/2008/09/25/licencja-na-walenie-konia/
Pilotka ? Nieźle brzmi, tak delikatnie. ;)
kawa3603
Styczeń 17, 2009 at 4:41 pm
Miałem kumpla w akademiku, który sypiał w pilotce. Bo cieplej i mniej przeszkadzały mu imprezowe turbulencje. To prawie tak jakby sypiał “z pilotką”.
Nie wiem dlaczego akurat ta notka Ci się przypomniała. Że niby “licencja pilota”?
procesVII
Styczeń 17, 2009 at 4:49 pm
Pewnie nie pamiętasz o czym tam pisałeś. Wcale nie myślałam o tytule.
kawa3603
Styczeń 17, 2009 at 4:55 pm
To była bardzo absurdalna notka, czyli wszystko comme il faut.
Najlepsze życzenia urodzinowe, Procesie.
Licencja
Styczeń 18, 2009 at 12:56 am
Nooo proszę – jaki falstart :] Tak to jest, kiedy ktoś chce zabłysnąć i opiera się nie na tych źródłach…
charmee00
Styczeń 18, 2009 at 6:29 pm
Nie wiem o czym piszecie, ale dziękuję za życzenia. Czegokolwiek by one dotyczyły.
procesVII
Styczeń 18, 2009 at 7:06 pm
To prawda, Charmee, źródło kompletnie niewiarygodne, ale moje życzenia i tak były bardziej bliżej urodzin Procesa, niż te źródła;-) Poza tym, czy to nie wszystko jedno, jak są to życzenia wszystkiego najlepszego?
Nie bądź małostkowa, nieładnie.
Licencja
Styczeń 18, 2009 at 8:30 pm
Tak, jak zwykle, Ty Li, wiesz najlepiej i jesteś najbliżej. Nie chodzi o czas co do sekundy.
poltergeist666
Styczeń 18, 2009 at 9:30 pm
Bo ona ma ten, wiesz… Analityczny umysł :]
charmee00
Styczeń 18, 2009 at 9:34 pm
Jeśli po przeszło po sześćdziesięciu latach na jakimś blogu pojawi się nazwisko Palikot, tak, jak teraz na Impresjach nazwiska tych niemieckich pilotek, to będzie to w jakimś stopniu miernikiem tego, czego dokonał i jak…
georgeeliot
Styczeń 19, 2009 at 3:52 pm
Jeśli miałbym obstawiać, George, to napiszę, że nie. Tyle, że zakład taki byłby zupełnie niedorzeczny. Nawet z samym posłem Palikotem.
Ale to tylko zakład, bo jeśli Janusz Palikot zostanie premierem? Nie takie cwaniaczki i leszcze już zostawały premierami.
procesVII
Styczeń 19, 2009 at 4:07 pm
Charmee i Pokerze. Czy oddaliście już swój głos na literacki blog Licencji? Niewiele czasu już się Wam ostało! Pospieszcie do urn.
procesVII
Styczeń 19, 2009 at 4:08 pm
Proces, ja wiem, że Ty najchętniej widziałbyś mnie w jakiejś urnie, w postaci prochu.
poltergeist666
Styczeń 19, 2009 at 4:51 pm
Poker, ja wiem, że Ty wszystko wiesz lepiej ode mnie. Nie masz czasem myśli, że wszyscy się sprzysięgli przeciw Tobie? Że ktoś Cię śledzi? Nie widzisz bladych, martwych twarzy witających Cię w otchłani?
procesVII
Styczeń 19, 2009 at 5:54 pm
Życzę Ci wygranej w konkursie, Procesie:) Dużo zdrowia z okazji urodzin:)
cornelli
Styczeń 19, 2009 at 6:58 pm
Gówno Cię obchodzą mój konkurs i moje urodziny. Z hipokryzją spadaj na swój własny blogasek, Cornelli.
procesVII
Styczeń 19, 2009 at 7:38 pm
Procesie, odpowiada się: dziękuję za pamięć:)
cornelli
Styczeń 19, 2009 at 7:52 pm
Widzę twarze, słyszę głosy, Procesie. A teraz mnie zdiagnozuj, jak przystało na autentycznego psychiatrę internetowego.
poltergeist666
Styczeń 19, 2009 at 9:12 pm
Były te urodziny czy nie były?:)
Wszystkiego dobrego jakby co;)-jestem bardzo ciekawa co odpiszesz biorąc pod uwagę powyższe komentarze;)
trzykrzyzyki
Styczeń 20, 2009 at 8:57 am
Nic nie odpiszę, Trykrzyżyki. Po prostu nic.
Poker, mnie kiedyś diagnozowała pewna “autentyczna pani psycholog”. Gdzieś tu jest ten tekst. Jeśli nie tu, to na pewno na którymś z forów.
procesVII
Styczeń 20, 2009 at 7:08 pm
dodaspalikotem…
Farida82
Styczeń 27, 2010 at 8:40 am