Królewna Procesja i Siedmiu Krasnoludków
Sprawa Hotelu Lonstar staje się coraz głośniejsza na tym wirtualnym zadupiu, jaki tworzą pewne kamienne kręgi towarzystw wzajemnej adoracji i reasekuracji blogowych.
Dostaję listy z pytaniami, jestem indagowany na priv, czy aby to mnie i moje życie autor tam opisuje.
Pominę stek bredni, w których sugerujecie mi, że Lonstar, autor bloga Krasnoludkowa jest jednym z moich siedmiu krasnali ogrodowych, tym siódmym, brakującym ogniwem w teorii Krasnala. A na jego blogu znajdują się portrety przodków Lonstara, które miałyby rzekomo przypominać mu o jego dziedzictwie. I teraz właśnie, kiedy wyrwał się ze swej karłowatej niewoli i dzięki impresjom w Hotelu Lonstar, uzyskał wymiar kingsajz. I to na dodatek dzięki moim dostawom proco cockty.
Weźcież się puknijcie w łeb! Autor oświadczył jasno i wyraźnie, że podobieństwa do osób czy zdarzeń realnych w jego blogowej operze mydlanej są zupełnie przypadkowe. Napisał też, że nie jestem na tym blogu adminem. Jeśli ktoś założy blog, może oddać hasła i wówczas traci wszelkie uprawnienia. Przyjrzyjcie się najpierw meandrom prowadzenia bloga na WordPressie, a potem stawiajcie pytania i snujcie swe wizje.

Padają oskarżenia, że skorumpowałem Lonstara i nakazałem mu prowadzić ten blog by zwiększyć sobie popularność. Cóż za wierutne bzdury!
Oświadczam, że obecnie nie mam nic wspólnego z tamtym blogiem. Nawet tam nie komentuję, by nie narazić się na dodatkowe pomówienia i oszczerstwa.
Niektórzy nawet w swych fantazjach posunęli się tak dalece, iż domniemają jakobym był ojcem autora. Ojcem, którego nigdy nie miał okazji poznać, bowiem porzuciłem jego matkę, podczas gdy ta była jeszcze brzemienną. I teraz ów mści się za to schrzanione, krasnoludkowe dzieciństwo, które w żadnym razie nie przypominało bajki. Ależ macie fantazję! A kiedy przeglądam tamtejsze komentarze, widzę ile w Was nienawiści i tej okrutnej i durnej Schadenfreude.
Któż mógł wymyślić historię jakobym był zdolny do spłodzenia krasnala? Uważacie mnie za czarnoksiężnika? I czy słyszał ktoś z Was aż tak nieprawdopodobną, acz nie powiem, wzruszającą historię: syn odnalazł swego ojca w blogosferze. Ojca, którego nigdy nie widział!
Czy mój skromny i nic nieznaczący plemnik mógł zabłąkać się w świecie baśni i dokonać cudu? Cudu na miarę waginy wszech czasów? Przedostać się do skutego lodami łona w krainie śniegu? Niczym lodołamacz z napędem atomowym? Odpowiedzcie sobie na to pytanie.
Nawet Pudelek czy Pardon nie wymyśliliby takiej chały. Ale Wy owszem. Świadczy to jedynie o tym, że jesteście totalnymi durniami.
Ostrzegam, jeśli ktoś w tej sprawie będzie pisał do mnie listy bądź wypytywał mnie na komunikatorze o dalszy bieg zdarzeń, zablokuję, zignoruję i wywalę na zbity pysk!
Zresztą nawet, no załóżmy, gdyby historia z cudownie odnalezionym ojcem Lonstara była prawdziwa, to czy autor przedstawiałby swojego starego w tak niekorzystnym i ułomnym, wręcz w karłowato – krasnoludowym świetle? Żaden przyzwoity i szanujący się krasnal ogrodowy nie będzie srał do swojego ogródka.
Blog Hotel Lonstar jest mi zupełnie nie na rękę, ponieważ stawia mnie w niekorzystnym świetle. Zakładając, że jest on satyrą na mnie tworzoną przez tego skrybę.
Jak wiecie od dawna pracuję w sieci na swoje dostojne, wręcz monumentalne i nieskalane image. Więc jakiż sens miałoby dla mnie wspieranie, linkowanie czy w ogóle istnienie tego bloga? Czy myślicie, że dziś w dobie twardego i brutalnego marketingu grafomanów blogowych, byłoby mnie stać na taką drwinę z mych Czytelników i Komentatorów?
Wiem, że nie przekonam tych, którzy uważają mnie za kłamcę, bo dla nich zawsze będę blagierem i klownem.
I niech myślą, że to mój blog. Ale chyba są tu jakieś dobre i szanujące mnie duszyczki, które mi uwierzą, że z Hotelem Lonstar nie mam absolutnie nic wspólnego. To robota wrogich sił, wichrzycieli, mącicieli i elementu antyspołecznego! Zachowajcie olimpijski spokój i lodowe oblicze królowej śniegu. Jak u braci Grimm.
Ufam, iż są jeszcze tacy, którzy mnie cenią i szanują. Oni będą wiedzieć, że to nie moja robota, ta cała, obrzydliwa i żenująca farsa, opera za trzy zafajdane, blogowe, szaro – mydlane grosze.
proces7
Przecież już na pierwszy rzut oka widać, że ten blog Hotel Polter jest owocem wspólnych działań marketinkowych Lonstara i Procesa. Tworzą scenariusz fikcyjnej wojenki, bo doskonale wiedzą, że taka koncepcja blogaska sprzeda się najlepiej, znacząco podnosząc popularność i jednego i drugiego w blogosferze. Push-pull i się kręci;)
alkacja79
Listopad 19, 2008 at 5:52 pm
marketingowych*
alkacja79
Listopad 19, 2008 at 5:59 pm
Synek Krasnal ma zupełnie inny styl pisania, więc na pewno nie jest to wspólna robota Tatusia i Syneczka.
Moon
Listopad 19, 2008 at 6:07 pm
I znowu tyle się dzieje. Nie można na chwilę odwrócić się plecami. ;)
kawa3603
Listopad 19, 2008 at 6:16 pm
Widać tam geny Procesa jak na dłoni, Moon.
alkacja79
Listopad 19, 2008 at 6:18 pm
Ja tam nie widzę żadnych genów procesowych, raczej geny tych co wieszają się na Procesie, aby zyskać na popularności.
kawa3603
Listopad 19, 2008 at 6:32 pm
Synek na razie nieśmiały. Żadnej waginy nie wstawił przez trzy odcinki.
Moon
Listopad 19, 2008 at 6:39 pm
Wiesz Ala, nie podejrzewałem Cię o taką bezmyślność. Ten “push – pull” to chyba z jakiejś sieci frykcyjnej, tak?
Niepotrzebnie dałem ten obrazek z waginą, sprowadza Was to na niewłaściwy trop. Ogary poszły w blog.
procesVII
Listopad 19, 2008 at 7:00 pm
Tylko spokojnie obywatelu Cipszczak, tylko spokojnie :D ;)
Bez obaw, Lonstarowi prędzej czy później inwencja się skończy. On potrafi pisać długo i namiętnie tylko o jednej osobie – Izabeli Daukszy ;)
kajman
Listopad 19, 2008 at 7:05 pm
Ludzie lubią snuć różne fantasmagorie nie licząc się z innymi. Mój nick też stał sie obiektem niewybrednych ataków… sugerowano mi przynależność do którejś z płci… co za upodlenie!
Łączę sie z Tobą w bólu kryształowego jak górski potok serca
wodasuczaju
Listopad 19, 2008 at 7:12 pm
a jakie to ma znaczenie, kto jest udziałowcem a kto nie. O kim, o czym, kto z kim i dlaczego. Ważne, że się kręci nie?
sofijkaa
Listopad 19, 2008 at 9:24 pm
“sugerowano mi przynależność do którejś z płci… co za upodlenie!”
No fakt, bycie kobietą bądź mężczyzną to upodlenie. Bezpłciowość rulez.
procesVII
Listopad 19, 2008 at 9:25 pm
“Ważne, że się kręci nie?”
Najważniejsze by tak się kręciło, aby ciężar Twoich komentarzy przeniósł się stąd na blog Lonstara.
procesVII
Listopad 19, 2008 at 9:26 pm
Młodszy brat, to może (kilka ciuchów po Tobie nosi – chyba przez nieuwagę – publicznie).. ale, żeby Ojciec od razu? Ludzie serca nie mają, że o wyobraźni nie wspomnę..
flanelka
Listopad 19, 2008 at 9:31 pm
Procesie, że tak nieśmiało zapytam, gdzież podział się Twój dystans?
sofijkaa
Listopad 19, 2008 at 9:32 pm
Ala, Ty wiesz i ja wiem. A ja stąd, że procesowi się privy poplątały i zupłenie niechcący przeczytałam:
“I więcej pornografii, Lonst, i cycki pokaż”
No to co to miało być, jak nie wskazówki co do ciągu dalszego powieści./faja/
Oczywiście, poprzednia notka o wiele lepsza.
sprawa7
Listopad 19, 2008 at 10:41 pm
“Procesie, że tak nieśmiało zapytam, gdzież podział się Twój dystans?”
A widziałaś tu jakiś dystans? Kiedykolwiek?
Mela i Ty też powtarzasz te obrzydliwe i wierutne kłamstwa? Nie będę się więcej tłumaczył, bo tylko się pogrążam.
procesVII
Listopad 19, 2008 at 11:42 pm
Podobną historyjkę, w formie i nawet treści, pisałem już kiedyś:
http://proces.blox.pl/2007/01/Proces-Indukcji-Nielogicznej-Moj-PIN.html
procesVII
Listopad 20, 2008 at 12:51 am
Proc, nic się nie martw, to w końcu tylko nicki. Ja niedługo zapewne zostanę Cipszczakową i świat wróci do normy. No chyba,że Kawa nią zostanie;)
sofijkaa
Listopad 20, 2008 at 2:29 am
“No fakt, bycie kobietą bądź mężczyzną to upodlenie. Bezpłciowość rulez.”
Bardziej upokarzające mogłoby być tylko posądzenie o inteligencje… ale fakt komentowania na tym blogu powinien uciąć wszelkie domysły
wodasuczaju
Listopad 20, 2008 at 7:02 pm
To tylko chwilowy pseudonim, niebawem go zmienisz. Ja już siódmy rok pisuję na tym samym, więc to ja mogę mieć problem.
Zmienisz pseudonim i nikt Cię nie rozpozna. Nikt tu nie zna innej Twej tożsamości, Twojego bloga. Jesteś bezpieczna. Znikniesz tak szybko i bezszelestnie jak się pojawiłaś.
procesVII
Listopad 20, 2008 at 7:06 pm
jest też ktoś o loginie ir_ving. Twierdzi,że jest mężczyzną a ja odbieram “jego” pisanie jako kobiece. Może to wodasuczaju? ;)
sofijkaa
Listopad 21, 2008 at 11:00 am
Jeśli pisze o sobie woda – to w rodzaju żenskim, jeśli wodasuczaju – męskim
wodasuczaju
Listopad 21, 2008 at 3:36 pm
Sofijka:
“jest też ktoś o loginie ir_ving. Twierdzi,że jest mężczyzną a ja odbieram “jego” pisanie jako kobiece. Może to wodasuczaju?”
Sofijko, bez żadnych sugestii. Ir_ving jest z całkiem innego hotelu, a mianowicie New Hampshire. I nie sika wodą. :P
georgeeliot
Listopad 21, 2008 at 5:50 pm
“Jeśli pisze o sobie woda – to w rodzaju żenskim, jeśli wodasuczaju – męskim”
A “wodąszczaju” to w jakim będzie? ;)
Przepraszam szanowne Towarzystwo za moje niepoprawne zachowanie. Ale to taka bajkowa notka, że poczułam się znowu dzieckiem :)
georgeeliot
Listopad 21, 2008 at 5:55 pm
Myślę, że do blogów najbardziej przyciąga nas to, iż przypominają nam dzieciństwo, George. Beztroskie i pełne fantazji.
procesVII
Listopad 21, 2008 at 6:12 pm
“A “wodąszczaju” to w jakim będzie? ;)”
Znów zanieczyszczasz wodę George… to grozi katastrofą ekologiczną… skażenie może objąć okoliczną blogosfere
wodasuczaju
Listopad 22, 2008 at 9:16 am