Ekonomia dla Kur
Hodowałem kury i sprzedawałem jajka. Było różnie, raz dostawałem 50 groszy za sztukę, innym razem więcej. Czasem mniej.
Pomyślałem sobie tak: wolę dostawać mniej, ale mieć pewne, ile dostanę za sztukę. Chciałem zaplanować budowę kurników, powiększyć stado, mieć jakąś życiową stabilizację. Umówiłem się z moimi odbiorcami, że będą mi płacić 50 groszy za sztukę w przyszłości, bez względu na cenę jaka będzie na rynku, Podpisaliśmy stosowne dokumenty i każdy z nas wpłacił do banku depozyt. Ponieważ kury znosiły mi 10000 jaj w miesiącu, wiedziałem, że dostanę za nie 5000 złotych. Mogłem z tego żyć i mieć na paszę dla kur i ewentualnie planować budowę kurników. W pierwszym miesiącu jaja były po 50 groszy, więc kontrahent odebrał, wziąłem z banku pieniądze i wszystko grało. W następnym miesiącu, jaja były po 60 groszy na rynku, wkurzony byłem, bo mógłbym je sprzedać na rynku, ale no umówiłem się, poza tym wpłaciłem depozyt 20 groszy od jajka, który w razie nie wywiązania się z mojej umowy, przepadłby. Kontrahent był bardzo zadowolony, bo miał jaja 10 groszy taniej niż na rynku. Potem przyszedł fajny miesiąc, bo jaja były po 30 groszy na targu, ale ja wiedziałem, że dostanę 50 groszy za sztukę. Kapitalna sprawa. Kontrahent jednak nie odebrał jaj, kupił sobie od kogoś innego. Ja odebrałem z banku 2000 jego depozytu, a jaja sprzedałem po 30 groszy za sztukę na targu i wyszedłem na swoje.
Wpadłem na pomysł, żeby sprzedać kury i handlować tylko jajami, których nie mam. Wpłacałem do banku depozyt i zakładałem się z innymi kontrahentami, którzy również przestali kupować jaja, czy cena wzrośnie czy spadnie. Bank przyjmował te zakłady, biorąc stosowne prowizje. Na początku szło mi rewelacyjnie, kupowałem jaja, których cena rosła jak cholera., Powiedzmy: kupowałem po 50 groszy, a one w momencie teoretycznego odbioru kosztowały 80 groszy. Obiecałem, że kupię 100 000 jaj, stąd mój zysk wyniósł 30 000. Boże, jaki ja głupi byłem, że hodowałem te kury! Potem obiecałem, że sprzedam po 50 groszy, a cena jaj spadła na 30 groszy. Więc wziąłem depozyt kontrahenta 20 groszy za sztukę od 100 000 jaj, co dało mi 20 000. Byłem bogaczem. Gość nie odbierał wcale ode mnie jaj, które zamówił, jakby potrzebował, kupiłby sobie na rynku po 30 groszy. Zamówił po 50 groszy, stąd tyle zapłacił. Z tego 20 groszy dla mnie za sztukę.
Szło mi rewelacyjnie, więc bank zaproponował mi, że pożyczy mi pieniądze na budowę kurników. Mówię im, że ja kur nie mam, ale oni powiedzieli, że ceny kurników idą w górę jak cholera, to sprzedam. Pomyślałem: dobra. Zacząłem budować kurniki, bank sypał kasą, bo cena jaj i kurników szła do góry, a ja kupowałem jak szalony.
I znów wpadłem na pomysł: po cóż mi budować kurniki, zamawiać te firmy budowlane, mogę sprzedawać kurniki inwestorom, którzy zechcą je kupić. Takie niezbudowane. Obiecane. Oni nawet nie chcieli ich oglądać. Nieistniejące, ale zabezpieczone moimi, drożejącymi i nieistniejącymi jajami. Z tego co pamiętam, to nikt z nich kur nie widział, ale kupowali kurniki, bo ceny rosły. I jaj i kurników.
Nie pamiętam jak się to stało, ale poszedłem chyba do banku i powiedziałem, że chciałbym zjeść jajko. Oni mi powiedzieli coś w stylu: to ty chłopie chcesz mieć jajko i zjeść jajko? Teraz? Kiedy jaja takie drogie? No i zapamiętałem jeszcze, że ten makler drapał się po jajkach, jakby coś mi chciał zasugerować może?
Od tego momentu wszystko się zaczęło pieprzyć, bo okazało się, że bank sprzedał tyle tych kurników, że w ogóle na świecie tyle kur nie ma, które by tam można było wsadzić. A wszystko to pod zastaw jaj, które wszystkie kury świata zniosą dopiero za tysiąc lat. Ceny tych nieistniejących jaj i niezbudowanych kurników pieprznęły tak bardzo, że okazało się, iż jestem kurzym bankrutem. Nie było żadnych kur, kurników, ani nawet jaj. Wszystko opierało się na obietnicach, gwarantowanych przez bank.
Pogodziłem się z tą tragedią, kupiłem jedną kurę, za pieniądze, które pożyczyłem od teściowej i chciałem powrócić do starego biznesu. Zacząć od nowa. Spłacić po latach długi, wyjść na prostą.
Za kilka dni napisali w gazetach, że to nie moja wina, że to jakiś Greenspan się pomylił, a winne są temu rządy i chciwość kapitalistów. No i powiedzieli mi w banku, że mogę dalej handlować tymi nieistniejącymi jajami i kurnikami, bo to nie była moja wina, a ja nie mogę ich teraz zawieść, bo oni są w ciężkiej sytuacji.
Do tego wszystkiego dostałem odszkodowania i dotacje unijne do kur. Tłumaczyłem urzędnikowi, że mam tylko jedną kurę, a on mówi, że dokumentach stoi wyraźnie, że mam tych kur parę milionów.
Skoro mówi to wie. Za dotacje kupiłem mercedesa, a za kredyt pojadę gdzieś na wczasy. Kurę zarżnąłem w niedzielę i zjadłem rosół. Jeszcze zaczęłaby znosić jajka, a z tych jaj to potem same kłopoty.
_______________________________________________
Kilkoro znajomych prosiło mnie bym jakoś naświetlił im ten kryzys, bo trąbią o tym w mediach. Nie cierpię kogoś nauczać, pouczać, całe życie miałem wokół siebie nauczycieli. Nie znam się nadto na ekonomii, ale pocieszam się faktem, że nawet mój guru Alan Greenspan się pomylił. No cóż, Izaak Newton nie przewidział STW Einsteina. Teorie ekonomiczne, jak i te z innych nauk, są słuszne dopóty , dopóki ich ktoś nie obali. Nie chcę się wymądrzać po fakcie, a niektórzy słyszeli o tak zwanym hindsight bias. Post factum wielu wie lepiej. Pisałem już na tym blogu o Nicku Leesonie i Barings Banku (ależ to obciach linkować siebie). Kryzysy i bankructwa to nihil novi. Przeżyłem na własnej skórze takowe i tamte minione właśnie były najtragiczniejsze i wyjątkowe. W poprzednich krachach finansowych obwieszczano, że właśnie ten jest największy i przełomowy. Że to właśnie teraz.
Zrobię wyjątek i przedstawię kilka takich całkiem lekkich impresji ekonomicznych. Jeszcze nie wiem w jakiej formie. Myślę, że na początek kurom wystarczy to co powyżej.
Dedykuję tę notkę wszystkim zwolennikom regulacji rynku, bo ja uważam, że jeśli kury słabo się niosą, to ludzie niemajętni jedzą po prostu mniej jajek, bo te są drogie. Kiedy tych jaj jest za dużo i tanieją, to kury się zarzyna i je kurze udka.
Nigdy nie pomyślałbym, że państwo ma zwracać pieniądze tym, którzy zainwestowali w giełdowe przedsiębiorstwa budowy kurników. Albo w banki, które pożyczały pieniądze tym przedsiębiorstwom. Inwestycje w akcje, a tym bardziej w instrumenty pochodne, czyli wzajemne zakłady, są dobrowolne i wysoce ryzykowne, państwo nie może gwarantować wiecznych wzrostów. No, ale widać bardzo chce.
No jest problem naszych emerytur, ale powiedzmy sobie szczerze, do odkładania pieniędzy na starość też nam państwo jest zbyteczne. Majątek na stare lata możemy odkładać w jajach, niekoniecznie złotych.
proces7
napisz kiedyś o kremach przeciwzmarszczkowych dostępnych na rynku. te najlepsze otul swoim powabnym komentarzem. przetestuje je na siebie. poważnie.
uzależniasz. w 90proc. Cie nie rozumiem, ale jednak czytam.
bo to 10 proc. w przypływie inwencji wykorzystam i olśnię współtowarzyszy biesiadnej imprezy. i poczuję się tak fajnie.
:)
przaśna zoska
Październik 27, 2008 at 10:35 pm
Śmiało zwróciłbym pieniądze tym, co zainwestowali w wirtualne kurniki, żeby nie dopuścić do pęknięcia bańki spekulacyjnej.
Mamy nadprodukcję w rolnictwie, intensyfikuje się produkcję.
Cudo
Październik 27, 2008 at 11:08 pm
Piszę sporo o kremach w serwisie Znam.to, Zośka.
Cudo, zwracaj śmiało, ale ze swoich, nie z moich. Pompując pieniądze w system bankowy, państwo staje się spekulantem, a dzięki niemu Ty.
procesVII
Październik 27, 2008 at 11:30 pm
Spekulacje i hazard zostawmy hazardzistom, takim jak ja. Sławę i chwałę politykom, a drobiarze niech produkują jajka.
Póki co, politycy robią sobie z nas jaja, spekulanci drapią się po jajkach, a kury – mam nadzieję – uczą się podstaw ekonomii.
procesVII
Październik 27, 2008 at 11:45 pm
Spekulacje są stanem normalnym, więc nie cechuj pejoratywnie. Zapewne własną klęskę upatrujesz w tym, że za dużo Ci w życiu pomagano, jednak zarówno w Twoim przypadku, jak i w przypadku rynku nie jest to tak łatwe do uściślenia.
Cudo
Październik 27, 2008 at 11:48 pm
Nie wiem, żaliłem się, jakobym odniósł jakąś klęskę? Nikt mi nie pomagał, miałem fart po prostu.
Kiedy byłem młodym chłopakiem i przeżyłem swój pierwszy krach, startowałem – powiedzmy – z poziomu 10 tysięcy dolarów, po roku miałem milion, a po dwóch, po kryzysie 100 tysięcy. Straciłem 90% z tego co miałem, ale i zyskałem dziesięciokrotnie. Takie są często “kryzysowe prawdy”.
Oczywiście, że są stanem naturalnym, pół życia spędziłem na hazardzie. Choć wolałbym na Harvardzie.
procesVII
Październik 27, 2008 at 11:54 pm
Gdybym miał opierać wiedzę o ludziach w oparciu o to, co o sobie mówią, nie wiedziałbym o nich niemal nic.
Cudo
Październik 28, 2008 at 12:01 am
Tu jest jeszcze gorzej, bo tylko piszą o sobie.
procesVII
Październik 28, 2008 at 12:07 am
No i wreszcie zaczynam rozumieć o co chodzi w tym całym kryzysie. Wystarczyło tylko podać przykład z życia i wszystko zaczyna być jasne! Nawet dla kogoś takiego jak ja! Proces dlaczego nie zostałeś pedagogiem?!!!
I jakieś takie cholerne współczucie ściska mi jeszcze gardło. Żal mi się zrobiło Ciebie, bo tak fajnie to napisałeś, że można w tą historię uwierzyć naprawdę.
szatniara
Październik 28, 2008 at 9:12 am
Chyba zapiszę się na ten procesowy Kurzoniwersytet.
Czesne proces przjmuje w jajach.
lonst
Październik 28, 2008 at 11:40 am
I mnie pojaśniało we łbie, w dziedzinie ekonomii.
P.S. Dlaczego tu nawet nie można sprawdzić, która jest godzina?
poltergeist666
Październik 28, 2008 at 1:07 pm
Właśnie, proces – dlaczego nie zostałeś pedałgogiem?
lonst
Październik 28, 2008 at 1:10 pm
Bo zostałem spekulantem, Lonstar. Kiedyś nazywałem siebie “inwestorem”.
Ty masz idealny zegar Pokerze, nastawiam sobie od niego swój. Poza tym, tu chyba nie da się wstawić zegara. Na pierwszym wordpressowym blogu miałem, ale to był taki, co sam wykupiłem stronę.
Nie mogłem zostać pedagogiem, bo nie umiem dawać banów, Szatniaro. A najlepiej edukuje się ludzi poprzez banowanie i kasowanie blogów. Doświadczyłem tego na własnej skórze.
procesVII
Październik 28, 2008 at 3:50 pm
Myślę sobie, że zawodowi spekulanci nie tracą wiele w czasie kryzysów, o ile nie zarabiają na takowych. Ja na przykład, przy takim rynku mam regułę -10/+10%. Czyli jeśli tracę na danej pozycji (albo zarabiam) 10 %, zamykam ją. Po trzech stratach z rzędu, robię przerwę. Itd itp.
procesVII
Październik 28, 2008 at 3:57 pm
Procu bo to nie na kury się stawia a na kaczki:/
justysbytomianka
Październik 28, 2008 at 4:11 pm
Tu są same kaczki dziwaczki, Justysiu. Kaczki mają sraczki. Poza tym Kaczki przegrały wybory, a w Polsce niewiele się zmieniło. Ba, nawet przez tę Platformę, co to na nią głosowałem, kryzys mamy.
Gdyby teraz rządzili Kaczyńscy, media obciążyłyby rząd Jarosława za kiepską sytuację na giełdzie i byłoby git. A tak? Mają problem.
Justyno, czy ja mógłbym być pedagogiem i drapać się po dzwonku i po przerwie?
procesVII
Październik 28, 2008 at 4:22 pm
Nie Procu nie mógłbyś. Dzwonek jest elektryczny i jak nie masz uprawnień od napięcia to nie pozwolą grzebać, a przerwy są ograniczone:( najdłuższa 25 minut lub jak kto woli minet. Wiesz ja zawsze głosowałam na myszke Mikkiego i było to powodem nieustającej drwiny, ale nie muszę teraz się wstydzić , że ktoś, coś i dupa – kwas;)
justysbytomianka
Październik 28, 2008 at 5:26 pm
Myślałem, że nie zostałeś pedałgogiem, bo lubisz dziewczyny.
lonstar
Październik 28, 2008 at 5:56 pm
A trzeba lubić chłopców by zostać pedagogiem?
procesVII
Październik 28, 2008 at 7:21 pm
PEDAŁGOGIEM, procesie…
lonst
Październik 28, 2008 at 7:46 pm
proces, powinieneś napisać książkę.
spłodzić syna
wybudować dom
i posadzić drzewo.
właśnie w tej kolejności.
przaśna zoska
Październik 28, 2008 at 11:24 pm
no tak, ale zapomniales wspomniec o gospodyni. bo jest w kazdym kurniku taka stara zasada, ze nie mo co stawiac na kury, kiedy juz nawet gospodynie zaczynaja sie drapac po jajkach.
posluchaj tez przasnej zoski: wybuduj drzewo i posadz syna.
hlb
Październik 29, 2008 at 1:33 am
Hlb – doktor honoriskauza procesowego Kurzoniwersytetu
lonst
Październik 29, 2008 at 10:29 am
Zośka sobie po prostu jaja robi. Od dwóch dni giełda w Warszawie rośnie, więc nastroje się zmieniają, oczywiście za chwilę znów się zmienią.
Ale, jeśli politycy zaczynają odgrywać rolę na tej arenie wolnego rynku, to nie jest dobrze.
procesVII
Październik 29, 2008 at 5:53 pm
Zgrabnie to ująłeś. Różne dziwne instytucje wmówiły ludziom, że będą mnożyć ich pieniądze w nieskończoność a oni w to uwierzyli.
Najbardziej boję się, że ten kryzys nikogo niczego nie nauczy. Przykład obecnych działań różnych rządów pokazuje, że rzeczywisty kryzys dopiero nas czeka
PJerry
Listopad 2, 2008 at 9:25 pm
“Najbardziej boję się, że ten kryzys nikogo niczego nie nauczy”
Jestem pewien, że nikogo nic nie nauczy. I na szczęście. Kiedy ruszy następna hossa, ludzie zaczną kupować i będziemy mieć prosperity. Gdyby przyjęli naukę i stali się ostrożni, nie byłoby rozwoju. Mimo wszystko jestem przekonany, że ludzka chciwość zwycięży wszelkie decyzje rządów. Kac nie trwa wiecznie.
procesVII
Listopad 2, 2008 at 9:41 pm
OCH! jak szkoda że nie mam żadnych dotacji chętnie kupiłabym trochę takich czerwonawych połyskujących jajeczek, cena jest kusząco niska :]
alinka
Listopad 6, 2008 at 6:40 pm
Nie dostaniesz dotacji Alinko, bo jesteś przestarzała moralnie.
procesVII
Listopad 6, 2008 at 8:33 pm
świetny tekst! bardzo się ubawiłem:)
Karol Stilger
Styczeń 7, 2009 at 3:44 pm
Miałem to kontynuować, ale wydawało mi się, że nie ma popytu, Karol. No niby mógłbym go sztucznie generować, ale to chyba poszłoby w przynudzanie takie.
procesVII
Styczeń 7, 2009 at 6:01 pm
Na tyle mi się podobało, że podlinkowałem u siebie: http://stilger.eu/2009/01/07/ekonomia-dla-kur-czemu-tak-pozno-to-znalazlem/
Co do ciągnięcia to myslę, że jak coś dodasz w tym tekście to możesz przedobrzyć. W tej chwili jest dobrze.
Karol Stilger
Styczeń 7, 2009 at 7:11 pm
Cieszę się, że mnie linkujesz i podoba Ci się moja pogadanka, ale nie wiem czy Ty dobrze robisz. Obawiam się, że Twoim czytelnikom nie spodoba się mój tekst. Sądzę, że spora część Twoich czytelników może uważać, że moja notatka to zwykłe trollowanie. No, ale to Twój blog.
Zdrówka;)
procesVII
Styczeń 7, 2009 at 8:43 pm