wirtualne impresje

proces7

Dwie Róże, ich płatki i słowo

z 16 komentarzami

Śmierć to temat tabu, nawet w kontekście wirtualnym. W Internecie gdzie można dramatyzować, umierać wielokrotnie. Można manipulować życiem i śmiercią by wzbudzić emocje. Śmierć jest częścią życia, a sieć tylko w pewnym stopniu odbiciem rzeczywistości. Jak teatr, w którym Ryszard III umierał już wielokrotnie na polach Bosworth. I umrze jeszcze nie raz. Myślę, że każdy boi się śmierci w podobnym stopniu: wierzący, ateista. Stary i młody. Może strach nie jest dobrym określeniem, bo dotyczy czegoś zdefiniowanego, poznanego, a nade wszystko – nazwanego. Nazywam ten stan lękiem. Choć to nadal tylko słowo. Kolejne słowo, które można tylko sprzedać. Niektórzy pozostają w mirażu, że słowa da się kupować i przechowywać w domowych, kuchennych pudełeczkach. Że kiedyś, niczym akcje solidnej firmy albo kosztowności, przydadzą się im, nabiorą gigantycznej wartości. Słów, które teraz, kiedy zestawiam w kombinacje i sam się ich lękam.
Inni obawiają się ludzi, którzy nie boją się śmierci. Albo inaczej: boją się tych, o których myślą, że nie lękają się umierania.
Są ludzie, którzy twierdzą, że słowa mogą ranić, zabijać. To nieprawda, bo nie można słów kupić. Kiedy już zasnę, wy zaśniecie, słowa dalej będą się błąkać po różnych drewnianych i żelaznych mostach, po rzęsistych łąkach i sprężystych autostradach. Całkiem bezkarnie i bezpańsko. Niewinnie i bezpłatnie.

Podobno w chwili śmierci życie przebiega ci przed oczyma. Ta jedna sekunda, wcale nie trwa sekundę. Rozciąga się jakby ocean. Tak jak obserwacja nieba na obozie harcerskim, gdy patrzyłem na spadające gwiazdy i żółte liście klonów, które rosły na mojej ulicy. Dłonie mojej babci i skóra jak pergamin. Albo kiedy zobaczyłem nowego Firebirda mojego kuzyna Tony’ego. I Jane, i Carolyn. Mógłbym się wściekać o to co mnie spotkało, ale trudno się wkurzać, skoro świat jest wypełniony pięknem. Czułem jakbym cały ogrom tego piękna czuł naraz. Serce mi rośnie niczym balon, który ma za chwilę pęknąć. Potem chcę się odprężyć, pamiętać by nie być spiętym. Kiedy przelatuje mnie deszcz, czuję wdzięczność za każdą chwilę mego durnego życia. Z pewnością nie wiecie o czym mówię, ale nie martwcie się, kiedyś zrozumiecie.

Powyżej takie całkiem dowolne tłumaczenie ostatniej sceny z filmu American Beauty, w reżyserii Sama Mendesa; 1999 rok produkcji.

proces7

Written by procesVII

październik 16, 2008 @ 9:15 pm

Odpowiedzi: 16

Subscribe to comments with RSS.

  1. Stać się półanielicą, zwieszoną gdzieś pomiędzy niebem i ziemią. Stać się nią i zwisnąć se nad wybrańcem.
    A potem zmiana, ile można wisieć?

    winnata

    październik 16, 2008 at 11:01 pm

  2. w filmie cobra verde jest taka scena kiedy kinski lezy z dziewczyna na stepie i ona go pyta: jak to jest, przemierzasz 30 mil kazdego dnia, a jednak zawsze chodzisz boso. kinski zamyslil sie i odparl: nie ufam butom.

    to jest tak samo dobra metafora zycia i smierci, mysle ze sie zgodzisz z tym.

    hlb

    październik 17, 2008 at 1:40 am

  3. “Są ludzie, którzy twierdzą, że słowa mogą ranić, zabijać. To nieprawda, bo nie można słów kupić.”

    A co ma jedno do drugiego?

    P.S
    A owszem, słowa się kupuje. I płaci za słowa.

    Moon

    październik 17, 2008 at 3:38 am

  4. Smierć jest wpisana w nasze życie i choć to banał to nie podlega dyskusji. Każdy z nas kiedyś umrze. Myślę,że boimy się nie śmierci, bo to jest akt nieunikniony, boimy się nieznanego i bólu, którego nie jesteśmy pewni, ale z góry zakładamy ,że będzie trudno.Co do słów, uważam że należy za nie brać odpowiedzialność. Nie znoszę “bicia” piany, unikam ludzi z logoreą i takich co mają zawsze rację i znają się na wszystkim. Unikam ludzi którzy pedagogizują na każdym kroku , mają taką misje pouczania, Irytują mnie osoby, które lepiej wiedza co ja chciałabym powiedzieć i co ja myślę;)
    Słowa wywołują emocje, moga ranic , mogą powodować ,że mamy dobry nastrój, zwłaszcza jesli sa wypowiadane przez osoby , które sa dla nas ważne.
    a co poeta na to ?
    “Słowo to taka mała rzecz a wiele znaczy
    Jedno rzucone mimo woli słowo
    Moze dać ożyć radosci na nowo
    Albo pogrążyć w otchłani rozpaczy
    Wypowiedziane tak lub inaczej może być cierniem albo wonią kwiatową
    Jeżeli możesz,powiedz dobre słowo
    To taka mała rzecz a wiele znaczy.”
    i od siebie dodam to nie nic wspólnego z mizianiem ciumkaniem , gilaniem czy innym emotikowaniem;)

    justysbytomianka

    październik 17, 2008 at 9:49 am

  5. errata nie ma ( brakujace ma)

    justysbytomianka

    październik 17, 2008 at 9:51 am

  6. Każda opowiedziana historia, jak i ta notka, wywoła zapewne u różnych odbiorców różne reakcje, wspomnienia, skojarzenia i rozważania. Mnie osobiście wzruszyła…

    georgeeliot

    październik 17, 2008 at 4:50 pm

  7. “Są ludzie, którzy twierdzą, że słowa mogą ranić, zabijać. To nieprawda, bo nie można słów kupić. Kiedy już zasnę, wy zaśniecie, słowa dalej będą…”

    Ciało i dusza z osobna nie potrzebują słów. Ale tworząc razem całość, nazywaną Człowiekiem, produkują myśli- dobre i złe nośniki energetyczne, oraz słowa, za pomocą których ciało je przekazuje dalej. Można kupić przełożone na słowa myśli i zamiary ludzkie, bo myśl ubrana w słowa rodzi czyn. Czy słowo samo w sobie jest abstrakcją? „Na początku było słowo”- to znany wszystkim cytat z Biblii.

    georgeeliot

    październik 17, 2008 at 5:49 pm

  8. Myślę sobie czasami, że lęk przed śmiercią nie jest tak naprawdę lękiem przed nią samą, jest bardziej lękiem przed tą chwilą prawdy ostateczniej, której w końcu będziemy musieli spojrzeć w oczy.
    Może jest tak, że boimy się, bo nikt nie chciałby wyznać wtedy przed samym sobą, uczciwie i otwarcie, że jego życie nie było takie, o jakim marzył.
    Że nie był szczęśliwy, że brakowało odwagi, że przespał, zmarnował swoją jedną, jedyną szansę.
    Bo kiedy żyjemy i popełniamy błędy obiecujemy sobie, że kiedyś je naprawimy, bo przecież mamy jeszcze na to czas. Wtedy wszystko wygląda inaczej.

    alkacja79

    październik 17, 2008 at 6:51 pm

  9. A film widziałam kilka razy. Super.

    alkacja79

    październik 17, 2008 at 6:53 pm

  10. No tak, chyba ten sąd ostateczny przeraża najbardziej, przecież w swoich oczach jesteśmy zawsze bez skazy, a jeśli już nawet, to wydaje nam się , że mamy na swoim koncie tyle dobrych uczynków, że jesteśmy ‘kryci’ w ogólnym rozrachunku. Niestety nie nam dane jest siebie sądzić…

    koya123

    październik 17, 2008 at 9:48 pm

  11. Dla mnie najgorsza byłaby świadomość umierania. Umrzeć szybko i bez wiedzy o tym jest chyba najlepszym darem losu. Potem, niezależnie od tego czy jakaś moja cząstka będzie istniała dalej, śmierć nie może być zła. W najgorszym wypadku niebyt. Teraz trochę “boję się” niebytu, nie mogę sobie wyobrazić, że po prostu przestanę istnieć. Wiem, że śmierć musi nastąpić. Ta cielesna, mam jednak nadzieję, że nie będzie całkowita. I nie wiem czy chciałabym znać teraz prawdę.

    kawa3603

    październik 18, 2008 at 4:35 pm

  12. W wirtualu, słowo oznacza życie, nie ma słowa – jest śmierć.
    Sprzedaż i kupno słowa…można to rozpatrywać w wielu aspektach. Pisząc tekst, autor liczy na to, że czytelnik kupi jego myśl, ale chyba lubi też, gdy czytelnik trochę się potarguje.
    Z drugiej strony, kupić, to mieć na własność, tego z wirtualnym słowem zrobić się nie da. Każdy je, w jakiś sposób, może zawłaszczyć i w efekcie końcowym nie należy ono do nikogo. Czy słowa rzucane na wiatr ktoś kupi?
    W ogóle, to temat na mnóstwo notek i niech się mądrzejsi produkują.;)

    sprawa7

    październik 18, 2008 at 5:14 pm

  13. Nie wszystek umrę…

    charmee00

    październik 18, 2008 at 5:16 pm

  14. Ja się ciągle boję, że nie przeżyję swojego życia tak, jakbym tego chciała.

    “Niektórzy pozostają w mirażu, że słowa da się kupować i przechowywać w domowych, kuchennych pudełeczkach. Że kiedyś, niczym akcje solidnej firmy albo kosztowności, przydadzą się im, nabiorą gigantycznej wartości.

    Sądzę, że można słowa kupić i można je sprzedać, tak samo jak kupuje się i sprzedaje pieniądzę, bo słowa w internecie są właśnie taką naszą walutą. Dzięki nim zyskujemy i przez nie tracimy. Nie wiem, czy można traktować je jako inwestycję, bo słowa mają to do siebie, że kurczą się i tracą na wartości, a jednyną pewną, jaką gwarantują nam słowa są wspomnienia. A te jak wiadomo, dla jednych mogą być bezcenne, a dla drugich mogą okazać się koszmarem.

    alkacja79

    październik 19, 2008 at 2:06 am

  15. >>Sądzę, że można słowa kupić i można je sprzedać, tak samo jak kupuje się i sprzedaje pieniądzę, bo słowa w internecie są właśnie taką naszą walutą.<<

    Potwierdza się więc prawo mowiące, że pieniądz gorszy wypiera z obiegu pieniądz lepszy. Zauważyć mozna także olbrzymia nadwyżkę owego wirtualnego pieniądza na rynku, dzięki czemu bardzo osłabiła się jego siła nabywcza. Stał się prawie zupełnie bezwartościowy.

    lonst

    październik 19, 2008 at 10:48 am

  16. Pięknie komentujecie, ale ja już nie pamiętam, co chciałem wyrazić tą notką.

    procesVII

    październik 19, 2008 at 4:14 pm


Napisz odpowiedź