West Indies Home Banking Ltd
Zauważyłem, że wielu ludzi używa jako straszaka sformułowania: w sieci nikt nie jest anonimowy. Anonimowość to iluzja.
Skoro to prawda, to nie ma sensu się przedstawiać, bo przecież ci co zechcą, dowiedzą się kim jestem. Nie sądzę też, bym był tak ważny, że warto byłoby szukać, ale gdyby się ktoś uparł, byłoby mi niezmiernie miło. A znowu na siłę się przedstawiać i legitymować też nie ma sensu, tym bardziej, że dokumenty mam nieważne.
Blogi są często czyimiś marzeniami. Tak, dokładnie, są wyobrażeniem autora o sobie, są podróżą w przeszłość albo w przyszłość. A o tym nie opowiadamy nikomu, nawet często najbliższym. Żonom, dzieciom, matkom i kochankom. Bo często wstydzimy się swoich marzeń.
Sam mam też konkretne powody by nie zdradzać mej tożsamości. I są one bardziej prozaiczne. Nie zdradzę oczywiście szczegółów, ale pewnie się dowiecie sami, jeśli mi się uda i wszystko pójdzie zgodnie z planem. Bo ja plan mam.
Pewnie wielu się nie przyznaje, ale myślą o wielkiej kasie, o stworzeniu jakiegoś bloga, który pozyska miliony z reklam, serwisu internetowego jak Łukasz Foltyn od Gadu Gadu czy Maciej Popowicz z Naszej Klasy.
A może jakieś wielkie wydawnictwo zechce opublikować wasze blogi i staną się bestsellerem, tłumaczonym na setki martwych i żywych języków? Niektóre blogi zekranizują? Inni blogowicze zostaną dostrzeżeni przez inwestorów, redakcje zaproponują im lukratywną pracę w telewizji TVN, udział w serialu jak Cichopek czy etat sowicie opłacanego dziennikarza Radia Maryja. Kto to wie?
Kiedy ja skasuję swe wielkie pieniądze za moją sieciową twórczość, nikt nie będzie wiedział jak się nazywam, nie chcę być znany jak Bill Gates czy Arystoteles Onassis. Nie chcę zostawiać po sobie dzieł, pomników. Nie chcę by mnie pamiętano po mej śmierci.
Pewnego, całkiem przeciętnego dnia, niepozorny facet z dokumentami na nazwisko Smith albo Brown zjawi się w małym banku w maleńkim miasteczku, całkiem maleńkiego księstwa, gdzie pobierze czek na 700 milionów franków szwajcarskich z jego prywatnej fundacji. Pieniądze, które przelała tam właśnie przed chwilą pewna firma z Cypru. Włoży czek w kieszeń i poleci najbliższym samolotem z Zurychu do Chicago. Tam przesiądzie się do następnego samolotu, który dostarczy go na Wielkiego Kajmana. O godzinie 10.05 a.m. lokalnego czasu, kiedy jeszcze słońce nie będzie takie uciążliwe, usiądzie w klimatyzowanym pomieszczeniu maleńkiego banku w George Town. Dyrektor zaproponuje coś do picia, ale klient odmówi. Napije się dopiero w następnym samolocie. Urzędnik nawet nie zapamięta jego twarzy, a facet będzie się uśmiechał do siebie, bo ani prasa, ani żaden urząd nie będą nic wiedzieć. Nawet żona, teściowa i kochanka. No, może ta urocza stewardessa z Singapore Airlines, która będzie mu podawać zimny sok pomidorowy, przez moment zacznie się domyślać, ale na pewno nikomu o tym nie powie.
Plan mam opracowany w szczegółach, nie wiem tylko jak z pieniędzmi, bo pasowałoby pobrać gotówkę i zakopać ją gdzieś przy drogowym słupku (jak w filmie “Sztos” Olafa Lubaszenki, gdzie Pazura i Nowicki zapisują numer konta;)). No bo sami wiecie, banki jak to banki, często je obrabiają.
proces7
Lepszy przekręt niż obrabowanie banku? Założenie banku.
lonst na tymcz
wrzesień 7, 2008 at 8:48 pm
Proces, a z Zurychu do Chicago to mógłbyś przez Londyn? Nie mógłbyś. Ok.
Ala
wrzesień 7, 2008 at 11:19 pm
Anglicy do dziś nazywają obszar Karaibów “Indiami Zachodnimi”. Przez Londyn będę wracał. Ale nie wiem dokładnie jakim lotem. Jeszcze nie rezerwowałem.
procesVII
wrzesień 7, 2008 at 11:29 pm
Jesli bedziesz wracal przez Londyn, to koniecznie daj znac. Chetnie pokaze ci kilka miejsc z ktorych przy szklance dobrego alkoholu mozna spokojnie obserwowac fasady bardzo dobrze wypozazonych bankow, hahaha….
hlb
wrzesień 7, 2008 at 11:56 pm
Co pewien czas napotykam na podobne teksty w blogosferze. Jak jednak odnaleźć instrukcję w jaki sposób pozbyć się dużej gotówki, całkiem bez śladu? Nie jest to wbrew pozorom wcale takie proste.
telemach
wrzesień 8, 2008 at 3:13 pm
Procesuś, życzę tobie jak najlepiej. Ściskam kciuki i nie tylko, aby to o czym piszesz zrealizowało się w stu procentach. hah! Idiota!
szatniara
wrzesień 8, 2008 at 4:25 pm
Gotówkę można spalić, jeśli jest papierowa. Taką w monetach można przetopić na jakiś pomnik. W drugim wariancie potrzebne są jednak nieco wyższe temperatury.
Akurat ta część Indii Zachodnich jest pod zwierzchnictwem Korony Brytyjskiej.
“Procesuś” piszą do mnie dziewczyny, z którymi miałem seks analny. One wiedzą dlaczego tak piszą. Jakoś sobie nie przypominam…
procesVII
wrzesień 8, 2008 at 6:21 pm
Nie przyznawaj się Proces do takich gabarytów.
Moon
wrzesień 8, 2008 at 6:50 pm
Anonimowo zainwestować w nieruchomości /bez podtekstów/…
charmee00
wrzesień 8, 2008 at 7:35 pm