wirtualne impresje

proces7

Bryndzowate perwersje i baranie newsy

z 26 komentarzami

Dawno temu słyszałem taki dowcip, jak to juhas wychodzi nocą z bacówki, podciąga portki, przeciąga się z zadowoleniem na twarzy i rozmarzony spogląda ku gwiazdom. I wzdycha:
- Ech owieczko ty moja, żebyś ty jeszcze gotować umiała.

W kilku serwisach, między innymi w Gazecie.pl znalazłem informację, że w Wielkiej Brytanii chcą jakiegoś gościa wsadzić do więzienia, bo molestował owcę. Brytyjczycy mają specjalny sentyment do owiec, wszakże to u nich została sklonowana pierwsza owca. Nieżyjąca już dziś, urodzona 5 lipca 1996 roku sławna owieczka Dolly. Do aktu molestowania seksualnego doszło w maju, miesiącu zakochanych. Policja nawet badała DNA na gaciach tego gościa. Rzeczywiście, londyńska Metropolitan Police nie ma nic do roboty, a wieści o tym, jakoby Polacy tam przebywający zwiększyli przestępczość, okazują się nieprawdziwe. Nie stoją na bakier z prawem albo skutecznie się maskują.
Z początku pomyślałem, że to jakiś góral, z naszych hal, ale z informacji wynika, że ten 27 letni gwałciciel to Anglik spod Londynu.
Ciekaw jestem jak owca będzie zeznawać, bo przecież nie wiadomo czy nie było to uczucie. Może to była zwykła miłość, której Metropolitan Police nie bierze pod uwagę?
Chyba, że owca była nieletnia, ale kiedy owca osiąga pełnoletniość?
Istnieją również podejrzenia, że aresztowany fotografował zwierzęta przed seksem. Na moje oko świadczyłoby to na jego korzyść. Ale nie dla policji, dla nich będzie to dodatkowy element obciążający.

Teraz wiecie dlaczego nigdy nie ufałem blogowiczom, którzy na swoich blogach umieszczają fotografie kotów, psów i innych zwierzątek domowych?
Taka jedna z drugą wstawia fotki kota albo psa na blogasek, a skąd wiadomo, że go potem nie molestuje? Stąd ostrożnie podchodzę do blogów, gdzie właściciele wstawiają fotografie, najprawdopodobniej molestowanych przez nich, zwierząt domowych. Oblicze takiego psa czy kotka nie opowie nam o tym co przeszedł, jak perwersyjne i wyrafinowane żądze właściciela musiał zaspokajać.

W sieci natrafiłem na taką fotkę pana Romana Kluski.
Dziwię się, że nie wykorzystały jej środowiska antypisowskie. Bo twórca Optimusa, Roman Kluska, był doradcą premiera Jarosława Kaczyńskiego. Więc do pakietu Kluski można by dołożyć owieczkę. Owce wraz z kaczkami i kluskami już całkowicie by pogrążyły Kaczyńskich.

Generalnie sobie myślę, że taka owieczka to fajna jest, ma takie niewinne spojrzenie, a przede wszystkim nigdy nikomu nic nie wygada. Fakt, gotować nie umie, ale jest milcząca. Może to zabrzmi nieco perwersyjnie i złowrogo, ale jeśli już miałoby dojść co do czego, to ja wolę te czarne owce. I takie z niezbyt dużym owłosieniem.
Pod artykułem w Gazecie znalazłem pewne podejrzane zdjęcie. Ten po prawej z rogami to baran:


Owce są prawdopodobnie dojone, ale kto wie, co tam dalej mamy? A barany się doi? Czy tak jak kota, pierze się, ale nie wykręca? Czyli doimy barana, a mleka nie pijemy?
Molestowana z lewej jest wydepilowana, a z prawej wersja dla zoofili – gejów, czyli baran. Baran, choćby przez samą nazwę, jest najpewniej głupszy od owcy, ale można go potrzymać za rogi, a to najprawdopodobniej wzmacnia efekt perwersji przy praktykach BDSM. Paradoksalnie, rogatego też łatwiej zgwałcić, przytrzymując za rogi.
Powyższe zdarzenie może spowodować szereg konsekwencji i wynikającego z nich ciągu nieporozumień. Nie wiem czy wpłynie na kurs baraniny albo notowań wełny Merynos na światowych rynkach, ale z pewnością sprawa zostanie powiększona o ludzki wymiar. Na dodatek Baranina to był taki znany gangster, kumpel Nikosia, a Izrael i kraje arabskie są jednymi z największych importerów baraniny, co w ogóle może spowodować kaskadę pomówień, oskarżeń i prawnych komplikacji.
No cóż, w nudnym sezonie ogórkowym barany lubią poznęcać się nad jakąś czarną owcą, a robienie bryndzy to przecież esencja współczesnego dziennikarstwa. Jego spécialité de la maison.

proces7

Written by procesVII

lipiec 19, 2008 @ 8:03 am

Odpowiedzi: 26

Subscribe to comments with RSS.

  1. Matko, jaki szajs…

    lonst-na-tymcz

    lipiec 19, 2008 at 9:22 am

  2. Nie masz pojęcia Lonstar czym żyje współczesna blogosfera. Teraz na blogi wstawia się fotografie zwierzątek, które się kocha.
    Na większości popularnych serwisów, na blogach szanujących się blogerów znajdziesz fotki ich kotów. Bloger bez kota jest nie ma wyrazu, jest nijaki. Kot podnosi ranking blogaska.
    A ta informacja, o owcy, została umieszczona na większości majestatycznych blogów.

    procesVII

    lipiec 19, 2008 at 9:30 am

  3. No przecież ja nie o Twojej notce, tylko o tych owcach.

    lonst-na-tymcz

    lipiec 19, 2008 at 9:36 am

  4. Hlb mieszka w Anglii i jakoś jego blog zamilkł. Mieszka pod Londynem, a jeśli ma 27 lat, to by się zgadzało…

    procesVII

    lipiec 19, 2008 at 10:29 am

  5. Proces, ciesze sie ze czytasz mojego bloga z taka namietnoscia. Cierpliwosci, wtyrzymaj jeszcz troszke i cos nowego napisze. No rozumiesz, jest sezon letni, trudno sie skupic…

    Na marginesie, nie dworuj sobie. Jako moj staly czytelnik, dobrze wiesz ze mam lat 37, nie 27:). I nie mieszkam pod londynem, tylko w centrum. No wez. POdpuszczaj mnie jakos inteligentnije, bo stac cie na to.

    Acha, i fajnie ze interesujesz sie moim krajem. Mnie twoj oczywiscie tez interesuje. Slyszales moze historie o pociagu expessowym ktory stal w polu szesc godzin bo ktos pozyczyl szyny a przewoznik mial w dupie pasazerow kturym sprzedal te ‘expressowa’ usluge.

    Cala Anglia sie smiala i pol Walii tez. Reszta sie nie smiala, bo zajeta byla przy owcach.

    Pozdrowienia
    PS. Na wyjezdzie tez miewam tesknote za zyciem prostych toskanskich barmanow.

    hlb

    lipiec 19, 2008 at 1:13 pm

  6. Dzięki za wpis na blogu, strasznie mnie rozbawiłeś.
    Zaczynam Cię lubić, procesie.

    lonst-na-tymcz

    lipiec 19, 2008 at 1:13 pm

  7. * kturym – zostawilem dla twoich nadwornych bralczykow, tych zabawnych goblinow ktorych hodujesz.

    hlb

    lipiec 19, 2008 at 1:14 pm

  8. Kiedyś czytałem akta sprawy, gdzie faceta złapali in flagranti ze zwierzakiem. Mało apetyczne.

    lonst-na-tymcz

    lipiec 19, 2008 at 1:15 pm

  9. Lonstar, cała przyjemność po mojej stronie.

    Hlb, oczywiście, że interesuję się Twoim krajem. Czekam aż wrzucisz fotki Twojej owieczki na blogasek.
    No dobra, nie zagaduję Cię więcej, dziś sobota, pewnie umówiłeś się w plenerze z jakąś owieczką. A może w Londynie są jakieś owcze agencje towarzyskie? Jakaś “Wełniana Słodka Landrynka” albo “Jagnięce Perwersje”?

    procesVII

    lipiec 19, 2008 at 1:23 pm

  10. Nie przesadzaj Lonstar, nieraz słyszałem jak faceci mówią do swoich ukochanych: żabciu, kotku, króliczku albo myszko.

    Ciekaw jestem czy jakby Hlb znalazł się na bezludnej wyspie z owcą i Moon, z kim by się zaprzyjaźnił? Wyspy Owcze należą wprawdzie do Danii, ale tam dość bezludnie jakoś.

    procesVII

    lipiec 19, 2008 at 1:28 pm

  11. Proces, podpowiem ci zebys poguglal za inflatable sheep doll ze sieci Ann Summers. Przez pewien czas mijalem taka na wystawie sklepu tej sieci. Stala obok mnekina w stroju z PVC z maska gazowa na twarzy.

    hlb

    lipiec 19, 2008 at 1:34 pm

  12. Swoją drogą w tej Anglii straszne pasztety muszą być, skoro faceci dymają owce. Jestem w stanie zrozumieć beduina na pustyni z wielbłądem, jakąś starą pannę samotną z kotkiem, opisującą potem to na blogasku, ale w takim wielkim mieście jak Londyn za owieczkami się uganiać?

    procesVII

    lipiec 19, 2008 at 1:39 pm

  13. Może taka moda jest, że każdy gentleman z Londynu ma swoją owieczkę na wsi? Z futerkiem?

    procesVII

    lipiec 19, 2008 at 1:40 pm

  14. Jezu, Proces, zwarowałeś czy co? Skąd wytrzasnąłeś taką notkę? Musiała Ciebie spotkac jakaś zła przygoda. Zycze samych wspaniałych przygód tym razem z kozami albo nie może z tymi z wyschniętymi…

    dawna Vani

    lipiec 19, 2008 at 3:12 pm

  15. Poczułam się, jak w barze dla gejów.. czyli całkiem nieźle, jako heteryczka pośród niegroźnych samców.. hm..

    flamenco79

    lipiec 19, 2008 at 7:24 pm

  16. Po co to ty się, procesie zajmujesz tak niewirtualnym bytem, jakim są owce?
    Nie poczatujesz z taką, nie poderwiesz przez skype, nie wyślesz romansowego maila… Taka owca jest szalenie niekomunikatywna. Nie namówisz jej nawet, żeby ci wysłała swoje rozbierane foty, czy filmik, na którym sama robi sobie dobrze.
    W sieci mozna spotkać tylko kurczaki Grzegorza Halamy. Rozerotyzowanych, napalonych owiec – nie.

    lonst-na-tymcz

    lipiec 19, 2008 at 7:34 pm

  17. Chyba, że to ja źle szukałem…

    lonst-na-tymcz

    lipiec 19, 2008 at 7:35 pm

  18. Proces podjął temat owiec jako że jest uważany za taką czarną owcę w stadzie … musi się przejął losem pozostałych /faja/

    koya123

    lipiec 19, 2008 at 7:57 pm

  19. Nigdy nie byłem w barze dla gejów, Flamenco. Kiedyś zajrzę, choć nie wiem czym miałby się różnić bar dla gejów od baru dla motocyklistów.
    Obawiam się, że dla Ciebie większość samców jest niegroźna. I to tych wielorako zorientowanych seksualnie.

    procesVII

    lipiec 20, 2008 at 10:24 am

  20. Obawiasz się? Uważaj, bo współczuć mi zaraz zaczniesz..

    flamenco79

    lipiec 20, 2008 at 11:01 am

  21. procek, nie mogę znaleźć twojego maila… a bym chciała. Wiem, niedorzeczność… Ale jestem kobietą, nie?

    Jędz@

    lipiec 20, 2008 at 12:59 pm

  22. Nie wiem czy jesteś kobietą, nie widziałem cycków. Chodzi Ci o mail do mnie?
    Jeśli tak, to proszę: proces7@tlen.pl

    procesVII

    lipiec 20, 2008 at 1:44 pm

  23. Owcze zapędy ? ;)

    winnata

    lipiec 23, 2008 at 5:58 pm

  24. jasna dupa!
    nie wiedzialem, ze jestem takim zboczencem
    na swoje usprawiedliwienie mam tylko tyle, ze ja w zasadzie tylko przez szybe, prosze wysokiego sadu…
    patrze…
    ;o)

    analog

    lipiec 24, 2008 at 5:13 pm

  25. Fajny. Łaciaty rudzielec. Koty mnie lubią, Analogu.

    procesVII

    lipiec 24, 2008 at 6:28 pm

  26. hmmmm
    koty pewnie tak…
    ;o)

    analog

    lipiec 24, 2008 at 10:33 pm


Napisz odpowiedź