Historie uznane za całkiem nieobiektywne
Moje spojrzenie na politykę, której nieszczęśliwie ostatnio dotykam, będzie zdeterminowane przez ekonomię. I to tę postrzeganą jak najbardziej subiektywnie.
Kiedy byłem na studiach, wyjeżdżałem w czasie wakacji do pracy zagranicę, tam w ciągu dnia mogłem zarobić tyle, ile w Polsce zarabiano w ciągu kwartału. Więc podobał mi się Zachód. I nie chodziło mi wtedy o kwestię wolności słowa, której wówczas na własnej skórze tam nie czułem.
Kiedy przyszli Wałęsa, Balcerowicz, mogłem w Polsce w ciągu dnia zarabiać tyle, co na zgniłym Zachodzie w kwartał.
Moje oceny dla przeszłości przełomu między PRL, a wolną RP będą bardzo subiektywne.
Z pewnością też subiektywnie odczuwam fakt, że w latach dziewięćdziesiątych tej wolności miałem więcej, teraz czuję jak mi jej ubywa. Ale może najzwyczajniej się starzeję.
Mam sporo pokory i szacunku dla wolności, wiem, że jest ona tymczasowa, w żadnym razie nie jest ostateczna. Dlatego dziś delektuję się nią i zapamiętam każdą jej chwilę.
Obozy koncentracyjne, gułagi, więzienia dla politycznych mają tylko przerwę techniczną.
proces7
Chyba zbyt pesymistycznie patrzysz na teraźniejszość i nieodległą przyszłość. Ale nie da się wykluczyć tego, co zawarte w Twej końcowej konkluzji. Zbyt wiele już traktatów pokojowych zawierani, by okazało się, ze to co miało być wieczne było tylko na chwilę.
Lunetarius
czerwiec 28, 2008 at 11:38 pm
Uczucie wolności jest czymś co zawsze, w którymś momencie umyka. Ja nie wiem czy to nie jest tylko nasze złudne wyobrażenie, że jesteśmy wolni.
kawa3603
czerwiec 28, 2008 at 11:53 pm
Pozostając w naszym pojmowaniu czasu, nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak wszelka nauka, jej teorie, cała polityczna harmonia czy dysharmonia są tymczasowymi.
procesVII
czerwiec 29, 2008 at 12:50 pm