Czekając na lustro
Owszem, można pokazywać twarz w sieci, być popularnym, jak Doda, Wiśniewski czy Węglarczyk. Można opowiadać o swoim intymnym życiu, wystawiać je na pokaz. Ale można też inaczej, pozostać w cieniu.
Autor “Endgame” (“Fin de partie”), Samuel Beckett nie pokazywał swej cierpiącej twarzy, nie był w żadnym razie popularny w dzisiejszym sensie węglarczykowym czy plotkowym. Żył skromnie i ubogo.
Są ludzie, którzy – jak wielki noblista, autor “Czekając na Godota” – wolą żyć w cieniu. Czy po sieci krążą fotki Czechowa, Márqueza?
Pod pseudonimami pisali: Aleksander Głowacki (Bolesław Prus), Mary Ann Evans (George Elliot), Allan Stewart Königsberg (Woody Allen). I wielu innych znanych i wielkich.
Blogerowi piszącemu anonimowo zwykle nie chodzi o pieniądze. Nie jest zdeterminowany do pisania na zawołanie, tak jak publicysta, który zarabia w ten sposób na chleb.
Nikt nie ma obowiązku udowadniać, że nie jest wielbłądem, te czasy odeszły w zapomnienie. Owszem, dziennikarz, najbardziej promowany przez portal, jego pupilek i prymus, może się irytować faktem, że nie zna nazwisk, że nie widzi fotografii jego adwersarzy.
Węglarczyk może dać do Plotka, najbardziej dochodowego działu Gazeta.pl, który generuje zyski na gaże dla takich blogerów jak on, fotki swojej żony nago. Może – o ile nie jest szują – pokazać jak się kochają, na filmiku w RedTube. W innym razie można uznać, że zdradza małżonkę i ich stosunki nie układają się najlepiej. Jak to z szujami bywa.
Kapitalna większość blogerów pisze pod pseudonimami i w żadnym razie nikt nie weryfikuje ich tożsamości. Ukryci za nickami piszą też administratorzy, moderatorzy portali i forów.
Niech Węglarczyk spróbuje zaistnieć w sieci pod pseudonimem, bez agorowej, chronicznej i natrętnej promocji. Bo w rzeczy samej, wciskają go jak przeceniony towar na promocjach w supermarkecie. Ja – anonimowa szuja bez twarzy i nazwiska – wstydziłbym się, gdyby mnie tak upychano na chama i gdzie się da.
Dziś ludzie pokazują twarze bez skrępowania, nagrywają podobne, chamskie filmiki jak ten redaktorek:
Podziwiam tych blogerów, którzy bez nazwisk, bez fotografii, w których pokazują jacy to oni są seksowni i przystojni i zajebiści, i jak innymi anonimowymi gardzą, potrafili osiągnąć sukces i przyciągnąć czytelników. Bez kolesiów z redakcji, bez linków na pierwszych stronach portali, bez chwalenia się swoimi fotkami i zdjęciami rozebranych małżonek.
Autolustracja w sieci jest, póki co, dobrowolna, a jej orędownik, wielki zwolennik lustracji i lustrzycy, nie ma prawa nazywać swoich komentatorów i czytelników szujami. Skąd zresztą wiadomo, że ów redaktorek nie jest twórcą Plotka i reżyserem na PornHub? Niech to udowodni. Można pisać blogi podpisując się fałszywym nazwiskiem, a można ich pisać wiele, każdy na innym pseudonimie.
Z czata pamiętam, że wiele kobiet, które nie umiały porządnie pisać, wysyłało swoje fotki albo pokazywało się w kamerach. Chętnie też zdradzały swoje nazwisko, nierzadko adres i telefon, w oczekiwaniu na okazję do bezpruderyjnego spotkania. To samo było z facetami.
Są ludzie, których nie interesują sława i pieniądze. No dobra, możemy pisać o czymś takim jak popularność pseudonimu, która nie niesie żadnych korzyści dla naszego realnego życia. Może ciut podnosi nam ego, czujemy się lepsi. Do tego grant w postaci satysfakcji jaką czuje się, kiedy pseudo redaktor się obnaży, licząc na karierę i pieniądze. No i potwierdzi, że w redakcjach pism jest cała masa chamów, nierzadko większych niż ci anonimowi blogerzy. A to pozwala pogodniej spojrzeć na sieć. Bo o ile pamiętam, to na wyzywaniu i obrażaniu swoich czytelników sporą popularność pozyskał Kominek.
W tym naszym kraju, który kiedyś stał węglem i stalą i dymiły kominy hut. A wtedy kiedy dymiły, też tylko wybrani mieli głos, ci, których nazwiska i twarze były znane i przyjazne władzy.
Poza internetowymi szujami, proponuję stworzyć pojęcie internetowej dziwki. Czyli takiego blogera, który nieproszony obnaża się, żądając od wszystkich tego samego i przystąpienia do wspólnej orgii. Za pieniądze, a jakże.
To całkiem normalne, że ludzie mają wątpliwości, nie są pewni, że to co piszą ma sens, jak Samuel Beckett próbują porozumieć się z innymi, bratnimi duszami za pomocą luster, a ich pisanie i niepewność, są czekaniem na nieznane. Może nie odkryli jeszcze, nie znaleźli tu swego miejsca. Albo nie mają dokąd pójść? To co, idziemy? Chodźmy.
Ja się obnażam nie za pieniądze i nie dla podziwu – bo i podziwiać nie ma co.. pilnie potrzebuję kwantyfikatora, Proc..
Swoją drogą, ci z obnażonymi twarzami bywają cholernie nudni pozasieciowo..
flamenco79
czerwiec 26, 2008 at 7:35 pm
Flamenco, jestem w trakcie pisania notki. Kwantyfikator egzystencjalny nie ma wiele wspólnego z egzystencją. Tak jak Węglarczyk ma słaby związek z węglem do kominka.
Mogę z Tobą dyskutować bez nazwiska, nawet nie znając Twego imienia, Flamenco. Mogę z Tobą nie tylko rozmawiać, możemy robić inne rzeczy, nie znając swoich imion i lat. Szeptałbym Ci w ucho: moja słodka szujo.
procesVII
czerwiec 26, 2008 at 7:42 pm
nawiasem czytal ktoś ‘Czekając na Godota’? , byłam na tym w teatrze, pierwsza sztuka na ktorej panowie sciągneli porcięta to tak nawiasem… spektakl zajefajny :)
koya123
czerwiec 26, 2008 at 7:49 pm
Szepcz.. tylko nastrój nie ten, bo znasz moje imię.. zawsze coś zawalę przed waleniem (to o takim morskim żyjątku, “ofkors”)
Węglarczyk za to starał się błyskać intelektem i dowcipem na wizji.. tyle z tego “dobrego”, że niejaka Dorota W. mogła się czuć przy nim trzcinką ;)
flamenco79
czerwiec 26, 2008 at 7:49 pm
offtopicowo:
Ten avatar, to specjalnie dla jednego POKERA.. paskudniejszy od mojego cycka jest.. mój drugi cycek – dołączam fotodokumentację niniejszym ;P
flamenco79
czerwiec 26, 2008 at 7:56 pm
Daj te awatary, wstawię na terapie.blox.pl, w celach terapeutycznych rzecz jasna.
procesVII
czerwiec 26, 2008 at 8:06 pm
Proc.. ja już wisiałam w takich ujęciach w sieci.. no, może w nieco bardziej profesjonalnych, ale równie ubranych.. wystarczy ;)
No i mój biust (że raz JE kulturalnie nazwę) mógłby nie wytrzymać ciężaru krytyki..
flamenco79
czerwiec 26, 2008 at 8:11 pm
Flamenco daj linka, pozazdrościmy ;)
Błyskotliwa notka. Zwłaszcza tuba ;))
Może warto by było podrzucić ją Węglarczykowi ? Notkę oczywiście
sofijkaa
czerwiec 26, 2008 at 8:30 pm
A znasz jakiegoś trolla, który zalinkowałby tę notkę w stosownym miejscu, Sofijko?
procesVII
czerwiec 26, 2008 at 8:33 pm
Trolla bym znalazła, tylko nie wiem, czy ten trafiłby do stosownego miejsca.
sofijkaa
czerwiec 26, 2008 at 8:36 pm
Heh nic z tego, Sofi.. a zazdrościć stanowczo nie ma czego ;P
Ja mogę zalinkować – co mi zależy.. tylko nie wiem, gdzie :)
flamenco79
czerwiec 26, 2008 at 8:37 pm
W porozumieniu z trollem juz wiem, ze odnajdzie owo miejsce .
sofijkaa
czerwiec 26, 2008 at 8:38 pm
Posłuchajcie, podkładamy się. Kiedyś sobie zażartowałem, by dać link na Wykop, Ols zrobił screena i opublikował to na Blipie.
Zresztą sami zobaczcie:
http://www.wykop.pl/link/65159/spam-cyc-blox-pl-na-wykopie
Oczywiście tę notkę, o spamie na Cycu, zalecam kopać ile wlezie;)
procesVII
czerwiec 26, 2008 at 8:41 pm
Mam bana na wykopie:)
lonstar
czerwiec 26, 2008 at 8:53 pm
dzizas, ale z Was Szuje!
antonina_przypuszczalska
czerwiec 26, 2008 at 9:12 pm
antonino_przypuszczalska, czemu linkujesz się listą komentarzy do bloga Węglarczyka?
lonstar
czerwiec 26, 2008 at 9:19 pm
to jakieś dziwadło jest, nie zwracaj na nia uwagi , Lonst ;)
sofijkaa
czerwiec 26, 2008 at 9:25 pm
Nudzi mi się…
lonstar
czerwiec 26, 2008 at 9:39 pm
mecz poogladaj
sofijkaa
czerwiec 26, 2008 at 9:48 pm
Cycki bym jakieś pooglądał
lonstar
czerwiec 26, 2008 at 9:49 pm
A są w Googlach fotki Węglarczyka nago? Wiśniewskiego są. Wiecie, ja wolę już Wiśniewskiego, niż taką celebrytkę jak Bartoszka Węglarczykówna.
procesVII
czerwiec 26, 2008 at 11:44 pm
dopiekl wam proces ta weglarczyk
ale
zdaje sie doszuo do naduzycia semantycznego
on szujami nazwau
tych anonimow
co saom trollami
czy jakos tak
no a gupcy z ynternetufff nie zakumauy
teraz bedzie fpis o gwautownej percepcji w sieci pozbawionej poguembionej refleksji intelektualnej
“bedzie wojna, przed wojną tez wenglarczyk przywieźli”
analog
czerwiec 27, 2008 at 1:09 am
Fajna notka
Zresztą jakie znaczenie ma to, że się podpiszesz ? Kto to zweryfikuje ? A może będzie to podpis elektroniczny.
Z tego co pamiętam to istnieje jeszcze coś takiego jak pseudonim artystyczny
A facjata? Bez żartów. Każdy z nas przyprawia sobie w sieci jakąś gębę. To wystarczy
Pjerry
czerwiec 27, 2008 at 8:57 am
BW wywala komcie.
sofijkaa
czerwiec 27, 2008 at 10:06 am
Wywala? Naprawdę nie chce mieć dużo komciów na swoim blogasku, ten WęGlArcZyK?
Warszawa78
czerwiec 27, 2008 at 10:59 am
A jak ktoś się nazywa na przykład “Kazimierz Dolny”…Ma taki delikwent wyskakiwać z personaliów pod każdą notką? Przerypane. Trauma jak dzik. Zawsze można podnieść sobie ego pseudonimem literackim, jak to zrobiła Apolonia Chałupiec, czy Aleksander Głowacki…
A wizualizacja? Pamiętam, jaka byłam rozczarowana, kiedy zobaczyłam na zdjęciu Katarzynę II (Wielką) albo Królową Wiktorię…
Hołk.
charmee00
czerwiec 27, 2008 at 3:05 pm
Na miejscu Michnika bym wypierdzielił Węglarczyka z redakcji. Michnik pisał jako Zagozda i był szują, wedle tego gównianego redaktorka.
Węglarczyk sam jest szują, albowiem nie chciał zgłosić się do IPN po status pokrzywdzonego. Indagowany o to, wymigał się:
http://www.pardon.pl/artykul/150/bloger_bernard_lustruje_dziennikarzy
Tu nie chodzi o fakt jakiejś durnej lustracji, a o szantaż: nie podasz nazwiska – jesteś szują. Podasz, to ci powie, ze jesteś szują, bo on nie wie czy to prawdziwe. Jest to nic innego jak walka o pieniądze. Wielu blogerów – amatorów pisze o polityce amerykańskiej i wyborach solidniej i mądrzej niż Bartosz Węglarczyk. Nic innego jak zwykła zazdrość. Jest mu przykro, że newsy musi zrzynać od anonimowych szui, którymi przecież gardzi.
procesVII
czerwiec 27, 2008 at 3:54 pm
Ech.. ugryzę się w rozdwojony ozór, żeby paluchem nie wskazać analogii zachowania.. po co zawsze mam mieć w d! od Siódmego.. ;)
flamenco79
czerwiec 27, 2008 at 5:23 pm
Ciekawostka, procesie.
Mój post o Węglarczyku jest niewykrywalny przez google, a powinien być.
Mam dziwne podejrzenia. Wszystkie inne wpisy można w googlu odnaleźć, a tego nie, mimo, że notkę wrzuciłem kupę czasu temu.
lonstar
czerwiec 27, 2008 at 6:17 pm
Cierpliwości, Google mają swój tajemny sposób indeksowania. Poza tym Blox.pl miał ostatnio w ogóle kłopoty z indeksowaniem w Google’ach. Nie sadzę by coś manipulowali w Bloksie, ale jeśli to robią, wyjdzie to prędzej czy później.
Przyłapałem adminów Bloksa na różnych drobnych przekrętach, ale na takie numery są chyba jednak za krótcy.
procesVII
czerwiec 27, 2008 at 6:34 pm
Proces, nie uwierzysz, ale sprawdzam na bieżąco – notka była w googlach i zniknęła. Słowo.
lonstar
czerwiec 27, 2008 at 6:38 pm
A Galba jezeli kogoś wykończył, to nie Ewę Milewicz, ale Elizę Michalik.
lonstar
czerwiec 27, 2008 at 6:39 pm
Tu masz martwy blog Ewy Milewicz:
http://ewamilewicz.blox.pl/html
Poszukaj sobie tam tekstów o Galbie i komentarzy Galby.
procesVII
czerwiec 27, 2008 at 6:48 pm
Cena popularności – bo tego art. dotyczy… nie widzę w tym podniecającego. Wszystko zależy od tego kto czego szuka i jak bardzo potrafi “skurwić się by sprzedać swą muzykę”. Kazik napisał o tym w kilku dosadnych słowach i rozstrząsanie tego problermu (jeśli takowy dla kogoś jest) jest tylko powielaniem tego co już było/co czytaliśmy itp. itd.
Procesie – jeśli mogę prosić napisz o czymś o czym rzadko się czyta – powiedzmy : jak niewchodznie na czata przez maniaków wpływa na ich zdrowie psychiczne ;)
Pozdrawiam
ewa_czasu
czerwiec 28, 2008 at 10:46 am
Ewuś, a może Ty po prostu czytaj częściej tam gdzie Cię coś zainteresuje ? Najlepiej sama coś napisz. Podobno najlepiej czyta się siebie samego. ;)
kawa3603
czerwiec 28, 2008 at 11:49 am
Ewa_czasu, prośby przyjmuję w każdy czwartek, nieparzysty dzień miesiąca. Owszem, wszystko już było. O maniakach i ich zdrowiu psychicznym pisał Szekspir. I o metodzie, która tkwi w szaleństwie. Zresztą myślę, że już wówczas niektórych nudził, bo przecież powielał Homera.
procesVII
czerwiec 28, 2008 at 8:50 pm