wirtualne impresje

proces7

Niedoszły proces półinteligenta

z 46 komentarzami

“Pana W.” obejrzałem w peerelowskiej telewizji, jeszcze z nieodżałowanym Dyzmą, Aniołem – Gospodarzem czyli z Romanem Wilhelmim. W drugiej połowie lat osiemdziesiątych, czyli w tym czasie, o którym traktuje ma Historia pewnego Playboya. Obraz powstał na podstawie noweli “Pan Wacław” Bogdana Madeja z tomu “Maść na szczury”.
O filmie, który pamiętam jak przez mgłę, bo obejrzałem go tylko raz, nie będę pisał. Często lepsze wrażenie zostaje, gdy obejrzymy film tylko raz, bo drugi albo i trzeci jeszcze, odkrywają często niedoskonałości, które – na przykład mnie – zrażają. Lepiej jest dobudować coś w swej wyobraźni.
Pan W., grany przez Wilhelmiego podejmuje się załatwienia niezwykle trudnej z pozoru sprawy, mianowicie chce nakłonić świadków pobicia ich kolegi do wycofania zeznań. W. nie jest zawodowym obrońcą, ale jest – powiedzmy w skrócie – kimś szanowanym i prawdopodobnie wykształconym, obracającym się w kręgach drobnych przestępców i rzezimieszków.
Sprawa Szpindla, drobnego przestępcy, wydaje się być z początku przesądzona: świadkowie, milicja, która została wezwana. Pójdzie siedzieć za pobicie, nie ma mocnych. Szpindel pobił uniwersyteckiego wykładowcę, o ile dobrze pamiętam, zupełnie bez powodu. Po prostu wkurwiło go jego gadanie, które ten peerelowski mini gangster, odebrał jako wymądrzanie się. I mu przypieprzył. Sprawa oczywista: świadkowie, sąd i wyrok. Film opowiada o tym jak Pan W. nakłania świadków, bodajże trzech, do zaniechania zeznań. Świadkowie są inteligentami i kolegami pobitego. Szemrany mecenas próbuje rozbić inteligencką koalicję i przekonuje kolegów pobitego – świadków, by nie stawali przed sądem. Udaje mu się to. Osiąga to nie poprzez zastraszanie czy coś w tym stylu. Zupełnie drobne korupcje, a nade wszystko spryt i umiejętność perswazji, i argumentacji w negocjacjach, które prezentuje Pan W., ocalają Szpindla od pudła.
Na końcu padają, z ust “adwokata” słowa (coś w stylu): oni są wykształceni, mają dużo więcej niż my, stąd my musimy być solidarni. I w tym momencie chyba pada to charakterystyczne “no” z uniesioną dłonią Wilhelmiego, rodem z “Kariery Nikodema Dyzmy”. Ale być może sam sobie to dopisałem w wyobraźni. Myślę, że podczas rozmów i całych tych negocjacji, nikomu nie przyszło nawet do głowy, że W. wcale prawnikiem nie jest.

Ludzie niewykształceni, mniej inteligentni, są bardziej skłonni do lojalności, wierności i kooperacji. Myślą prościej niż inteligentni. Nie jestem zapewne odkrywcą żadnej prawdy, zauważając, że strajkujący: górnicy, stoczniowcy czy rolnicy osiągają lepsze efekty niż strajkujący lekarze czy nauczyciele.
W sieci spotykam się często z ludźmi, prawdopodobnie inteligentnymi, którzy narzekają na słabą siłę przebicia wartościowej myśli w internetowej dyskusji. Część tych niepowodzeń wynika z całą pewnością z niskiego poziomu chęci do kooperacji inteligencji. By jakąś myśl propagować, otworzyć dla innych, trzeba ją w sieci reklamować. Założyć kilka loginów na Blogboksach, Wykopach i innych forach. I solidarnie wspierać inteligencję. Dresiarze wirtualni i inny drobny element przestępczy Internetu już to zrobili, opanowali większość serwisów społecznościowych, forów, syndykatów, czatów, w których inteligent czuje się wyalienowany i narzeka. Bo jedyna siła masy tkwi w jedności i ona szybko i instynktownie to pojmuje. Człowiek inteligentny będzie miał zawsze wątpliwości. Będzie nieufny i niezdecydowany.
Szarm (kto go jeszcze pamięta?) powiedział mi kiedyś, że nigdy nie uda mi się stworzyć dużego forum, bo jestem inteligentny. Myślę, że miał rację w połowie, co oznaczałoby mniej więcej, że jestem półinteligentem. Dlaczego? Bo sam jest człowiekiem inteligentnym, więc musiał dokonać prawidłowej oceny, z drugiej strony oceniam siebie – być może błędnie – jako osobnika mającego wyższy niż średni poziom zdolności do kooperacji.
Postrzegani przez innych, intersubiektywnie, jako ludzie sukcesu, myślą najczęściej niezwykle prosto, stąd wybierają najkrótszą, optymalną drogę do celu. Dlatego wygrywają.
Do zaniżania średniej czatów, blogosfery i forów przyczynia się także rywalizacja inteligencji, nierzadko o pozycję lidera, a najczęściej o status mentora, kogoś kto przewodzi. Przeważnie wygrywa ten trzeci – najgłupszy, zgodnie ze starym, prostym przysłowiem.
Serwisy Agory S.A próbują obalić tezę jakoby fraza “inteligentny administrator” była oksymoronem. Będzie to niezwykle trudne, bo człowiek inteligentny będzie miał wciąż – zgodnie z tezą Russella – wątpliwości, a banować i cenzurować trzeba szybko.
Zgodnie z powyższymi rozważaniami, chcąc by tezy zawarte w nich były prawdziwymi, musiałbym zgodzić się z tym, że moja ocena jest bezstronna. Nie może jej dokonać inteligent, ale nie może też głupek.
Patrzę na to co napisałem, sumuję i wychodzi mi na to, że jestem półinteligentem albo półgłówkiem. Z całą pewnością muszę znajdować się gdzieś na tej borderline, jeśli chcę utrzymywać, że to nad czym rozmyślam ma sens.
No i nie mogę zapomnieć o teorii perspektywy: czy ja jestem tylko w połowie inteligentny, czy aż do połowy pusty?

proces7

Written by procesVII

czerwiec 17, 2008 @ 6:12 pm

Napisane w Impresje Procesa, Paradoksy

Tagged with ,

Odpowiedzi: 46

Subscribe to comments with RSS.

  1. Er ist der Dopste,
    meinen die Leute…oooh
    und wenn er hostet
    schreien die Bräute
    Seit er im Game ist, ist alles anders, oooh
    nicht dass er Fame ist, ich meine den Standart
    Wenn irgendjemand dich fragt wer er ist
    dann steh nur auf, schau mir ins Gesicht und saaaaaaaag

    lonstar

    czerwiec 17, 2008 at 7:04 pm

  2. Nie ważne, czy postrzegasz szklankę do połowy pustą, czy do połowy pełną. Z której strony byś na to nie patrzył zawartość będzie taka sama, tylko emocje z tym związane będą odmienne.

    Lunetarius

    czerwiec 17, 2008 at 10:38 pm

  3. Większych głupot jeszcze nie napisałeś, procesie. Ciekawi mnie tylko, kto pod ta notką spojrzy trzeźwo na te brednie, a kto ci bedzie słodził. Ja nie mam zamiaru.
    Napisałeś brednie. Oto otwiera się pole dla owej zaszczutej inteligencji. tu, w miejscu wolnym od blogowych dresiarzy, może się wypowiedzieć.
    Ale skonczy się jak zwykle – kto nie lubi mnie, to mi dowali, kto nie lubi ciebie, dowali tobie.

    lonstar

    czerwiec 17, 2008 at 11:07 pm

  4. Nie oglądałam filmu, więc i nie bardzo jarzę do kogo mówił “adwokat” o tym wykształceniu. Coś mi tam nie gra i nie wiem co.
    Zaś z tym przebiciem mas zgadzam się z Tobą w zupełności. Rzeczy głupie są prostsze w realizacji, nie potrzebują zastanowienia. Pewność powodzenia i determinacja w realizacji są jakby naiwnością i głupotą, a może tylko ryzykiem i chęcią sprawdzenia ?
    Opierasz się na słowach Szarma, że człowiek inteligentny nie zbuduje nigdy dużego forum. Mylił się ? Gdzie jest to forum ? W efekcie finalnym stało się to o czym i Ty doskonale wiedziałeś. Sprawdzenie, że można i realizacja poprzez rzeczy banalne jest możliwa, ale nigdy nie sprawdzi się w czasie. Sam fakt, obalenia jakiejś tezy /po części/ nie powoduje tego, że stajesz się kimś innym, co wypływałoby z logicznej analizy.

    kawa3603

    czerwiec 18, 2008 at 9:49 am

  5. “W sieci spotykam się często z ludźmi, prawdopodobnie inteligentnymi, którzy narzekają na słabą siłę przebicia wartościowej myśli w internetowej dyskusji. Część tych niepowodzeń wynika z całą pewnością z niskiego poziomu chęci do kooperacji inteligencji. By jakąś myśl propagować, otworzyć dla innych, trzeba ją w sieci reklamować. Założyć kilka loginów na Blogboksach, Wykopach i innych forach. I solidarnie wspierać inteligencję.”

    No to rzuć kilka tych wartościowych myśli, które nie mają siły przebicia w dyskusji. Jakichż to myśli nie da się propagowac w sieci wśród inteligentów?
    Uroiłeś sobie, że paru wyszczekanych, kawiarnianych smętków, to inteligencja.
    Inteligencja ma się w sieci gdzie spotykać. A jesli ty tam nie trafiłeś, to twój problem. Nie uzurpuj sobie prawa do twierdzeń, że usunięcie twojego forum, to zamach na polskich intelektualistów.
    Bycie inteligentnym, nie oznacza bycie cząstką inteligencji.

    Twoim fetyszem jest stworzenie jakiegos forum-molocha. I co? wielkośc forum ma się wprost przekładac na jego zawartość?
    Mam wrażenie, że inteligenci w sieci jakoś daja sobie świetnie radę bez ciebie i twojego forum. A ty wszystkie swoje sieciowe porażki tłumaczysz administracyjnym dresiarstwem i rozdrobnieniem inteligencji.

    Trafiłem do mybloglog. Tam jest cała masa fantastycznych blogów pisanych przez naprawdę fenomenalnych ludzi. I jakoś oni potrafią przyciągnąć do siebie czytelników. I tych z górnej i z dolnej półki. Potrafią wytworzyć klimat. Tylko oni nie uzurpują sobie prawa do bycia wzorcem z Sevres i jądrem wszechświata. To właśnie tam kwitnie wymiana myśli, spostrzeżeń i pomysłów. Bo tam się nikt nie wysila i nie nadyma.
    To, że nie wszyscy chcą kooperować z tobą, nie znaczy, że z inteligencją jest coś nie tak, procesie.

    Nie byłem na twoim legendarnym forum. ale z ciekawości wczoraj zajrzalem na inne. Przegladałem stare posty, przeglądałem nowe.
    Gówno prawda, że tam sa jakies idee i pomysły. wulgarne nudziarstwo i nic więcej. Tam się nic nie rodzi. Tam mozna się tylko ewentualnie popisac elokwencją.

    lonstar

    czerwiec 18, 2008 at 12:03 pm

  6. A ja nie trafiłem na Mybloglog, tylko na główną stronę Gazeta.pl, Wykop i Blogscheissy. Sam nie mam problemów z kooperacją, co zresztą napisałem. Forum nie jest legendarne, ani nie było moim fetyszem, Lonstar.
    Nie umiem zdefiniować pojęcia “inteligencja”. Kiedy podam Ci konkretne przykłady miejsc, które uważam za inteligentne, zakwestionujesz ich poziom albo stwierdzisz, że oni przecież reklamować się nie chcą.
    Wedle mnie, indywidualizm, który cechuje ludzi inteligentnych jest wrogiem kooperacji.
    Zaznaczam, że piszę cały czas o sieci, bo w realnym życiu kooperację można wesprzeć pieniądzem. Środkiem niezawodnym.

    procesVII

    czerwiec 18, 2008 at 12:26 pm

  7. nie “na” tylko “do” mybloglog. trafiłes za to do technorati. może ja miałem więcej szczęścia?
    nie uzurpuj sobie prawa do wiedzy, co zakwestionuję. podaj te miejsca, te oazy twórczej myśli. konkrety, konkrety proszę.

    jeśli trzeba podjąc wspólne działanie, to kooperacja jest niezbędna. ale jesli nie jednoczy nas wspólna idea, a tylko staramy się wymienić poglądy, to cóż złego w indywidualizmie? nic. wprost przeciwnie! dla mnie kooperacja nie oznacza mentalnego kołchozu.

    lonstar

    czerwiec 18, 2008 at 12:37 pm

  8. Tak, w rzeczy samej, Lonstar. Kiedy opowiadasz o jakiejś książce, filmie czy firmie, to winienem – o ile nie znam tych rzeczy – napisać, że nie trafiłem “do”: książki, filmu, firmy. A nie trafiłem na (natrafiłem). Na Technorati też nie trafiłem i nie wiem jak to się stało, że trafiłem “do”.
    Oczywiście, ze kooperacja wymaga poświęceń i mentalnej jedności. Kiedy importuję telewizor z Chin czy ubieram bawełnianą koszulkę tam wyprodukowaną, bo większość tych rzeczy tam się wytwarza, to znaczy, że popieram politykę Pekinu wobec Tajwanu. Tankując do samochodu saudyjską ropę, muszę być poniekąd wyznawcą islamu.

    procesVII

    czerwiec 18, 2008 at 1:12 pm

  9. Rozmawiacie o dwóch różnych rzeczach, tak mnie się wydaje. Lonstar sam przyznał, że nie natrafił na żadne forum, na którym warto by było się zatrzymać. Proces pisał o tym, że sam tworzył forum duże, choć jako osoba inteligentna nie powinien do tego się nadawać. Czyli musiał obniżyć loty, aby coś takiego móc stworzyć. Coś dla mas, jednak przyszłości to nie miało, bo nie mógł zgromadzić tam tych, których chciał widzieć. Ty piszesz, że trafiłeś na jakieś blogi ciekawe, myślę że proces też. Ale blogi to już nie miejsce masowe i powszechne. Miejsca o tym wyjątkowym klimacie są miejscami “niszowymi”, miejsca gdzie jest ruch i tłumy są szajsem.

    kawa3603

    czerwiec 18, 2008 at 1:24 pm

  10. Do technorati trafiłeś, bo prosiłeś, żeby kawa tam zapisała cycka. to, że nie wykorzystujesz możliwości tego serwisu, nie jest moją sprawą.
    Tankując saudyjska ropę wspierasz islam. Pieniążkami.
    Pisząc o mentalnym kołchozie miałem raczej na myśli inercyjne oddanie się idei i utratę tożsamości.
    Kupowanie koszulek dla mnie nie jest kooperacją, ale czynnością cywilno-prawną. W trakcie jej wykonywania z nikim nie kooperuję. ani z producentem, ani ze sprzedawcą. Zawieram tylko i wyłącznie umowę.

    Wszelkie kołchozy powinny byc dobrowolne, procesie. Jezeli odpowiadają mi zasady kooperacji, to je respektuje. jesli nie – zmieniam kooperanta.

    Gładko się prześliznąłeś nad kwestią inteligenckich oaz w blogowo-forumowym szambie. Nie podałes przykładów. Zapewne jestem za głupi by zrozumieć wzniosłość krzewionych tam idei. Będe jednak wytrwale czekał na konkrety z twojej strony.

    lonstar

    czerwiec 18, 2008 at 1:39 pm

  11. Masz poniekąd rację, kawo.
    Ja ciągle nie jestem w stanie zrozumieć, co takiego może miec w sobie forum. Forum jest z zasady otwarte. I prędzej czy później zamieni się w szambo.
    Jezeli robisz coś masowego, to musisz zwinąć skrzydła. Tak jest ze wszystkim! Albo się bawimy w masówkę, albo stawiamy na jakość.
    Oto wybór procesa – albo gromadze tych, których ja chcę tu widzieć, albo gromadze tych, którzy sami chcą się tu widzieć. Dwie odmienne strategie działania.
    Zgadzam się z tobą, że miejsca niszowe sa często najciekawsze. I zazwyczaj ogniskuja się wokół albo idei, albo konkretnego projektu, albo fascynujacego człowieka. Nie można ich stworzyć pstryknięciem palcami. Ludzie sami lubia decydowac o tym, gdzie bywaja i z kim się zadają.
    Ja po prostu nie wierzę w pogrom inteligencji w sieci. nie wierzę w jej zagubienie i niemoc. Ludzie inteligentni sa różni. Mają rózne poglądy. nie da się ich zjednoczyć pod wspónym sztandarem z napisem “inteligencja”. Mozna ich jednoczyć chociażby wspólnym przedsięwzięciem. Człowiek naprawdę inteligentny, widząc drzwi z napisem “tylko dla inteligencji” ma opory, żeby je otworzyć. Filatelistów jednoczą znaczki pocztowe. co ma jednoczyć inteligentów? Oni wchodzą na różne fora, dyskutują o różnych sprawach i wymieniają poglądy.
    To tak, jakby próbowac zjednoczyć na siłę rudych. gdyby była organizacja zrzeszająca rudych, to nie wszyscy by się do niej zapisali. A część by ją zapewne wyśmiała.

    lonstar

    czerwiec 18, 2008 at 2:03 pm

  12. Wszystkie moje blogi, poza tym, mają formułę otwartą, każdy może tam pisać. Gdyby ktoś zaproponował mi pisanie na blogu, na którym nie ma cenzury, który lubię, pisałbym tam, o ile miałbym jakiś cel. Cel zbieżny z e strategią właściciela. Dlatego celem Cyca jest ranking, bo to rzecz relatywnie uniwersalna. Mnie tematyka taka, jaka obecnie króluje na Cycu, nigdy nie pociągała. Poszedłem na kompromis, co nie było trudne, bo ja widzę pozytywy takiej kooperacji – uczę się od innych. Inni poszli na kompromis i starają się powiększać grono czytelników bloga, jego pozycję w klasyfikacji. To nie jest kołchoz, to jest kooperacja. Nikt mnie nie zmusza do redakcji tekstów rodem z pism dla kobiet czy Plotków. Na takich tekstach też można się uczyć poznawać inne dziedziny.

    procesVII

    czerwiec 18, 2008 at 2:30 pm

  13. No i tak właśnie to wygląda, Lonstar. Procesowi udało się coś stworzyć na jakiś czas, ale to nie miało racji bytu. Zostało zduszone przez głupotę, bo dostało się na szerokie wody. Co z tego, że działało przez jakiś czas skoro idea przewodnia została obalona i dalej ciągle jest obalana, nawet przez tych co są inteligentni. Nie zgodzę się z tym, że człowiek inteligentny nie potrafi czegoś tu stworzyć wielkiego, potrafi i wcale przez to nie stanie się półinteligentem ani nim nie musi być. Po prostu jego projekt nie sprawdzi się w czasie, kiedyś musi rymsnąć. Tak jest wszędzie i ze wszystkim. Z kolei kiedy tworzysz coś niszowego jest to fajne tylko przez pewien czas, bo jak już zaczerpniesz wszystkich myśli to zaczyna całość być mdła i nieciekawa. Zaczyna być za miło i nie ma dostępu świeżego powietrza. Najlepiej więc zmienić miejsce, ale wtedy z kolei ktoś się obraża, ktoś ma Ci coś za złe. To takie koło bez wyjścia. I jak sam wspomniałeś, inteligencja musi mieć jakiś wspólny punkt zaczepienia, a znaleźć ten punkt jest bardzo trudno, ze względu na tę różnorodność zainteresowań, oczekiwań oraz chęci wyciągnięcia zysku.

    kawa3603

    czerwiec 18, 2008 at 2:30 pm

  14. Natomiast zasady, które możesz uznać za śmieszne w danym miejscu są właśnie deklaracją chęci uczestnictwa w jakimś projekcie. Przyjęcie ich to kooperacja, coś za coś, ze względu na różnorodność przekonań, dążeń, wyobrażeń one muszą istnieć.

    kawa3603

    czerwiec 18, 2008 at 2:36 pm

  15. procesie
    – nawet przez sekunde nie odniosłem się w moich wypowiedziach do cyca. i tego nie zrobię. w mojej wypowiedzi słowo kołchoz nnie odnosiło się do cyca. rozumiem świetnie, po co powstał cyc. rozumiem co jest jego celem. nie musisz mi tego tłumaczyć. Pisząc tam, nie łamałem swojego sumienia, gdyz mając najgłupszy blog z was wszystkich mogłem się tam łatwo zaaklimatyzować.

    Byc może kiedyś przyjdzie do głowy jakas bardziej ambitna idea niż cyc. a ja chętnie jej się przyjrzę.

    kawo,
    kazde forum kiedys padnie. każde forum otwarte – bo zaleją je scieki. forum zamknięte – bo zmęczy się materiał. trzeba naprawdę umiejętnie manewrować, by znaleźć złoty srodek i jakies metody przedłużenia mu zycia.

    ciągle jednak nie zgadzam się z tezą procesa – o zjednoczonych dresiarzach i rozbitej inteligencji.

    lonstar

    czerwiec 18, 2008 at 2:49 pm

  16. “Natomiast zasady, które możesz uznać za śmieszne w danym miejscu są właśnie deklaracją chęci uczestnictwa w jakimś projekcie. Przyjęcie ich to kooperacja, coś za coś, ze względu na różnorodność przekonań, dążeń, wyobrażeń one muszą istnieć.”

    100% racji!! Popieram!

    lonstar

    czerwiec 18, 2008 at 3:09 pm

  17. Inteligencja jest rozbita, bo nie może znaleźć zbyt wielu punktów wspólnych, znalazłaby ale ograniczają ją jeszcze takie wartości jak czas i miejsce. Dresiarzy zaś są rzesze i ponieważ powstaje mnóstwo for, czatów, skupisk publicznych oni górują, gdyż “niszowi” stamtąd uciekają, a im podobni czy też tacy co się im podporządkują zatrzymują się w tym miejscu. Nie istnieje też dla nich ograniczenie czasowe czy miejscowe, bo te miejsca po prostu są i ich przyrasta. Proces ma rację, pisał kiedyś o Googlach. O tym jak pozycjonowanie szajsu zalewa informacje naprawdę użyteczne, a znajdujące się pod tym samym hasłem. I jest coraz gorzej.

    kawa3603

    czerwiec 18, 2008 at 3:21 pm

  18. rudzi tez są rozbici. i miłośnicy pomidorowej.
    inteligencja nie jest rozbita. jest niejednorodna. myślenie o inteligencji jako warstwie spolecznej już było.
    Są inteligentni ateiści i wierzący. spotykają się na forach tematycznych i dyskutują. dyskutują na forach o ufo, o kuchni węgierskiej i o filozofii.
    forum podpisane “tu spotykają się inteligentni”, niewielu inteligentnych przyciągnie. Większość będa stanowili zblazowani pozerzy.
    nie da się inteligentów wtłoczyć w ramy centralnego planowania.
    internet jest przestrzenią bez ograniczeń. gdyby powstało milion forów dla dresiarzy, to w niczym nie przeszkadza to w stworzeniu dwóch milionów forów dla inteligentów.
    w necie nikt nad nikim nie góruje. tu się istnieje obok siebie.
    atutem inteligenta jest zdolnośc do kreatywnego indywidualizmu, gdyż zdaje sobie sprawę, że wtłaczając się w sztywne ramy – może się ograniczyć. innym atutem powinna być zdolnośc do współdziałania w ramach okreslonych projektów. kooperując swobodnie, można się rozwinąć. inteligent zawsze znajdzie miejsce dla siebie. znajdzie podobnych sobie.
    a dresiarz przeciwnie – siłę daje mu grupa. bez niej jest nikim. nie potrzebna mu indywidualność.
    jeśli chodzi o ten tekst o googlach, to masz rację:)

    ciekawe, czy kltoś to wogóle przeczyta:) ty mnie chyba podpuszczasz celowo, żebym tu dalej pisał :P

    lonstar

    czerwiec 18, 2008 at 3:55 pm

  19. Ja no coś Ty ? Ja liczę na ściągnięcie inteligencji. :P :D :D

    Lonstar, no jasne, że nie wywiesza się plakietki “dla inteligentnych”, ja nawet nie wiem czy powinnam o tym pisać, bo zaraz mnie posądzą, że się wywyższam /a takie ze mnie nic/. To delikatny temat. Tu raczej chyba chodzi o ściągnięcie, zgromadzenie ludzi myślących podobnie i nie uduszeniu się we własnym sosie. I nie da się w takiej sytuacji nie ubabrać.
    I różnorodność uważam jest piękna.
    A dresiarz zawsze zajdzie swoje miejsce, bo dla niego miejsc jest już stworzonych i istniejących wiele. Po prostu na niego czekają.

    kawa3603

    czerwiec 18, 2008 at 4:22 pm

  20. myślący podobnie, czyli mający podobne poglądy? wykształcenie?
    a może podobną wrażliwośc, poczucie humoru?
    ja się boję jednego – dyskusji o niczym. cyc, jaki jest – kazdy widzi. ale jest jakims tam wspólnym celem. wymaga nakładu pracy przy jego tworzeniu. a efekty widac, lub nie.
    forum, gdzie jedynym produktem jest słowo, to strasznie jałowy ugór. tam mogą wzrosnąć tylko chwasty.
    coś ciekawego może się narodzić na forum fizyków, matematyków, reżyserów. na forum “myślących podobnie inteligentów” nie urodzi się wiele. wydaje mi się więc, że ktoś mający ambicj twórcze, na takim forum nic nie osiągnie.
    to, co nazywasz “wspólnotą ludzi myslacych podobnie” to po prostu dojrzali ludzie lubiący swoje towarzystwo. żaden wulkan intelektu. żadna akuszerka idei.

    nie wątpię, że można w ten sposób mile spędzić czas. zrelaksowac się, czasem dowiedzieć czegoś ciekawego. ale nic ponadto.

    mnie to naprawde nie pociąga. szkoda, że proces nie dał mi tych adresów, gdzie zbiera się w necie inteligencja:)

    lonstar

    czerwiec 18, 2008 at 4:54 pm

  21. Lonstar, jest tak jak piszesz. Po cóż Ci adresy skoro wszędzie są skupiska tych ciekawych miejsc ? Tylko pójść i brać. ;) Przecież dresiarze niczego nie zalali, można czerpać i się zachłystywać. :)))

    kawa3603

    czerwiec 18, 2008 at 5:14 pm

  22. No, ba! Ale czym się zachłystuje proces? To mnie interesuje!

    lonstar

    czerwiec 18, 2008 at 6:04 pm

  23. Ja nie narzekam na brak interesujacych ludzi i miejsc w sieci.

    lonstar

    czerwiec 18, 2008 at 6:11 pm

  24. Nie podam Ci Lonstar z dwóch powodów. Po pierwsze, masz dość takich miejsc, jak twierdzisz, więc szkoda się rozdrabniać. Po drugie zaś, mógłbyś tam za mną pójść i narobić mi obciachu, a ja tam występuję na innym pseudonimie i jestem powszechnie szanowanym nickiem.

    procesVII

    czerwiec 18, 2008 at 6:18 pm

  25. Hahaha:)
    Tak, tak… Pójdę ci narobić obciachu…:)))
    Cienas z ciebie i tyle:) I mitoman:)))

    lonstar

    czerwiec 18, 2008 at 6:43 pm

  26. http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=77374169&v=2&s=0

    już znalazłem to miejsce, gdzie jestes powszechnie szanowanym nickiem:)

    lonstar

    czerwiec 18, 2008 at 7:52 pm

  27. Te betoniary (wrzuć sobie w Google “betoniara”) Evita_duarte i Bene_gesserit to prawdopodobnie to samo. Evita_duarte ma tu blog na WordPressie.

    procesVII

    czerwiec 18, 2008 at 7:54 pm

  28. poplakalem sie ze smiechu czytając ten wątek:)))))))
    ta dyskusja na tym forum jest boska, dawaj częściej takie kwiatki:)))))

    lonstar

    czerwiec 18, 2008 at 8:37 pm

  29. Z tym blogiem duarte, tos nie błysnął. kiedyś już tu dawałeś jego adres i okazało się, że ten mruczuś ols na tym blogasku do niej ćwierka.

    lonstar

    czerwiec 18, 2008 at 8:58 pm

  30. o ile pamiętam, to duarte siedzi na jakimś zadupiu i studiuje literaturę lesbijską

    lonstar

    czerwiec 18, 2008 at 9:06 pm

  31. Głupia sprawa, nie ładuje mi się blox, a mam wewnętrzny imperatyw spamowania. /faja/

    poltergeist666

    czerwiec 18, 2008 at 10:20 pm

  32. mam to samo, poker:(

    lonstar

    czerwiec 18, 2008 at 10:27 pm

  33. cyc mi się ładuje, ale tam wewnętrzny imperatyw niespamowania

    lonstar

    czerwiec 18, 2008 at 10:28 pm

  34. Być może minęły czasy kiedy inteligencja była jakąś grupą w sensie możliwości wspólnego działania. Z drugiej strony proces jednoczenie się ludzi, którzy uważają sie za elitę jest w pewnym sensie naturalny. Przypomniało mi się sytuacja z Schulzem i Gombrowiczem. Schulz był jednym z nielicznych osób, który potrafił odkryć i docenić Gombrowicza i vice versa.
    Czyli podsumowując jakaś tendencja do znajdywania się a co za tym idzie jednoczenia jest. Sieć na pewno będzie jedynym miejscem spotkań, tylko , ze trzeba by wymyślić po co niby ta inteligencja miała by się jednoczyć. I jedyna rzecz jaka mi przychodzi do głowy to wpływ na władzę polityczną. Forum jako narzędzie kształtujące politykę państwa i wypowiadania opinii społecznej, które zastąpiło by referendum. Tylko nie wiem zupełnie czy taki twór jest możliwy

    Lonstar -> miałeś wątpliwości, czy toś będzie czytał waszą dyskusję a ja np. przeczytałem z ciekawości bo była tym razem ciekawsza niż notka główna.

    PJerry

    czerwiec 21, 2008 at 4:31 pm

  35. Po głębokim zastanowieniu przypomniało mi się zajście, które dobrze ilustruje to co napisał Proces. Otóż nie dalej jak 2 tygodnie temu wlazłem na jakiegoś bloga od strony gazety (co mnie podkusiło?) i przeczytałem jakieś użalania typu “nudzę się i szukam wyzwań”. Jak zacząłem czytać pochlebne komentarze, to poczułem się zażenowany, przy czym każda z komentujących pisze mniej więcej podobnego bloga (inna napisała o migrenie). Wzajemnie się komentują, nabijają sobie liczniki i co najciekawsze komentarze są zawsze miłe i zgodne bo wiadomo życie jest okropne a więc na forum musi być miło.
    Tyle, że nie wygląda mi to na jakieś świadomie jednoczenie sie. Choć faktem jestem, że czynnikiem jednoczącym jest specyficznie miałkie podejście do różnych co zresztą jest charakterystyczne dla naszej “kosmetycznej” współczesności.

    PJerry

    czerwiec 21, 2008 at 10:00 pm

  36. No wcale się nie dziwię Pjerry, że potwierdzasz moją tezę. A raczej tezę Russella czy Otregi y Gasseta.
    Zobacz sobie na dyskusję na blogu, który jest polecany przynajmniej raz w tygodniu:
    http://mim.blox.pl/2008/06/niedomowienia.html
    Trafiłem tam ze strony głównej, a autorka najpierw skasowała moje komentarze, na drugi dzień miała dobry humor i przywróciła.
    Przecież tam jest tylko poklepywanie się po plecach i TWA. Takich blogów nie powinno się dawać jako “reprezentacyjnych” na jedynkę. Wejdzie ktoś postronny, powie co myśli, dostanie opierdol albo skasują jego komentarze. Trafi ze strony głównej i wyciągnie wniosek: blogi w Blox to cenzorzy i towarzystwa wzajemnego lizania się po tyłkach.
    Pisałem na forum “O Blox.pl” nieraz na ów temat, ale ci admini, którzy dają blogi na jedynkę myślą loginami, nie mózgami.
    Parkinson i Zasada Petera, Blox.pl nie ma szans na rozwój czy ekspansję. Kiszą się we własnym sosie, w lęku przed konkurencją, wymieniając się tylko “zaniedbywalnymi dla Agory” wejściami.

    procesVII

    czerwiec 22, 2008 at 12:24 am

  37. Wstyd dla Bloxa. Dobrze że tu nie ma adminów. Ani na Bloggerze.

    Moon

    czerwiec 22, 2008 at 2:54 am

  38. -> PJerry

    Nic nie poradzę, że mam naprawdę marne zdanie na temat blogowo-forumowej inteligencji. To, że jest mnóstwo inteligentnych ludzi na forach i blogach, nie znaczy, że maja oni ochotę na dobrowolną stygamtyzację tym epitetem i zamykanie się w swoim gronie.
    inteligenci tu się i tak wybijają. nawet pólinteligenci.
    ja nie uzurpuję sobie prawa do żadnego z tych epitetów, ale naprawdę chciałbym zobaczyć coś, o czym pisze proces. to znaczy jakąs ideę, wokół któtrej ogniskują się ludzie. jakąs formę współpracy, jakieś miejsce w sieci. cokolwiek, co zaowocuje efektami.
    bo jesli kooperować – to tylko jednocząc się w ramach jakiegos konkretnego projektu. nie da się zjednoczyć wybijających się inteligencją ludzi, wokół wirtualnego kawiarnianego stolika, kawy, ciastka i tematu “marcel proust versus james joyce”.

    masz raję pjerry – blogosfera powinna być forpoczta obywatelskiej walki z idiotyzmami i przekrętami władzy. tak jest w usa. u nas, tak nie jest i chyba nie będzie.
    kiedys blogowiczka kataryna łoiła wszystkich w dupę, aż grzmiało. a dziś? blogi typu “kataryna watch” obnażają jej manipulanctwo.

    lonstar

    czerwiec 22, 2008 at 8:52 am

  39. Już kiedyś to pisałam, ale nie mogę się oprzec by napisać jeszcze raz. Watek aż sam się prosi ;))
    Moja ulubiona anegdota , w ktorej w rolach głownych występują: Himilsbach i Holubek:

    Obaj panowie byli na jakiejś niezwykle waznej uroczystosci. Wszyscy byli eleganccy, dostojni i.. znużeni czyimś tam niezwykle popisowym, zbyt długo trwającym juz krasomówstwem.

    Zniecierpliwiony Himilsbach nie wytrzymał i rzucił swoim chrapliwym głosem:
    - INTELIGENCJA – SPIERDALAC!
    Nastapiła pełna konsternacja. W tym momencie niczym nie skrępowany Holubek wstal, poprawił marynarkę garnituru i rzekł od niechcenia:
    - Nie wiem jak Państwo, ale ja spierdalam.
    Jak powiedział tak uczynił .
    A ja pobiegnę za nim;) Miłego dnia!

    sofijkaa

    czerwiec 22, 2008 at 3:00 pm

  40. ps. te Wasze nadzwyczaj inteligentne przepychanki sprowokowały mnie do tego. Jak tak Was czytam, to wolę pozostać sobie półidiotą. Same mądrale. Pióro w tyłek se wsadźcie i się przemaszerujcie. Poczujecie się lepiej. Zapewniam.

    sofijkaa

    czerwiec 22, 2008 at 3:13 pm

  41. sofi… nawet półidioci wiedzą, że Mistrz miał na nazwisko Holoubek :)))

    lonstar

    czerwiec 22, 2008 at 3:15 pm

  42. Lonstar, Twoja inteligencja wbija mnie w ziemię ;)

    sofijkaa

    czerwiec 22, 2008 at 4:14 pm

  43. Ba!!!

    lonstar

    czerwiec 22, 2008 at 5:28 pm

  44. żartowałam.

    sofijkaa

    czerwiec 23, 2008 at 1:03 am

  45. Proces, przyznaję, ze wdałam się niedawno w podobną dyskusję ale potem dopadło mnie zniechęcenie i brak czasu na przepychanki.
    Akurat problem nie leży w takim blogu jak Mim. To klasycznego zmęczenie materiału i o ile przejrzałem te najstarsze notki to było śmiesznie, potem zabrakło już pomysłów, typowe dla każdego tasiemcowego serialu.
    Faktycznie sens promowania blogów na stronie gazeta.pl, które są w pierwszej dziesiątce jest bez sensu :-)
    Chociaż czasami na stronie głównej były tam ciekawe blogi, np. mój aż 3 razy. Aż się zdziwiłem, że jakiś guru ktoś tam trafił.

    PJerry

    czerwiec 23, 2008 at 11:02 pm

  46. PJerry, prowadzę blogi w Agorze już prawie dwa lata, nawet jeden został Blogiem Roku, ale n i g d y nie trafiłem na jedynkę. Natomiast dali na stronę główną, w ostatnim dniu głosowania w konkursie blog mojego głównego rywala – Quentina. Syndykat.
    Paradoksalnie to ja robię wszystko by nigdy tam się nie dostać. Ale ja lubię tę grę.

    procesVII

    czerwiec 23, 2008 at 11:18 pm


Napisz odpowiedź