wirtualne impresje

proces7

Dlaczego lubię paradoksy

z 51 uwagami

To smutne, że głupcy są tak pewni siebie, a ludzie mądrzy tak pełni wątpliwości.

Pewnie każdy z Was spotkał się z tym cytatem Bertranda Russella, laureata Nagrody Nobla w dziecinie literatury, choć Russell w zasadzie był matematykiem, logikiem, filozofem, pacyfistą, chyba najbardziej znanym agnostykiem i wiele innych.
Russell sformułował szereg paradoksów, stąd noblistą został też paradoksalnie w dziedzinie, z której niewiele go znamy.
Zakładając, że teza postawiona przez Russella jest prawdziwą, płynie z niej wniosek, iż ludzie nazywający się wierzącymi bez żadnych wątpliwości jako i zadeklarowani ateiści, nie mogą być inteligentni. No i paradoksalnie agnostycy. Agnostyk bowiem zawiesza poszukiwania, uznaje niemożliwość znalezienia prawdy. Stwierdza, iż Boga zdefiniować się nie da, stąd poszukiwanie go bądź jednoznaczne odrzucenie jest niemożliwe. Nie ma wątpliwości?
Istnieje też możliwość, że teza Russella o głupcach i mądrych jest błędna, ergo powtarzający ją i cytujący wielkiego matematyka, humanistę, człowieka wszechstronnego są idiotami (w tym ja).
Człowiek nauki wie, że jego teoria jest słuszna dopóty, dopóki jej nikt nie obali, ma świadomość tymczasowości, doraźności swej prawdy.
Istnienie czy nieistnienie Boga jest zaś teorią niezwykle tymczasową, bo trwa średnio około kilkadziesiąt naszych subiektywnych i subiektywnie dorosłych lat.
Człowiek inteligentny zatem będzie po kres swego życia poszukiwał Boga bądź wszelkich dowodów wskazujących ponad wszelką wątpliwość, że go nie ma.
Można też uznać, że poszukiwanie sensu życia jest rzeczą nieistotną. Ale znów zrobić to bez wątpliwości? Wierzyć albo nie bez poszukiwań?
Hrabia Russell by wypowiedzieć owe słowa jako logiczną prawdę nie mógł być ani mądry, ani głupi. Jeśli uznamy, że istnieje paradoks kłamcy w logice. Musiał wypowiedzieć prawdę w metajęzyku.
Inteligentny człowiek stwierdzając, iż jest mądry, musiałby mieć pewność głupca.
Można też unikać osądu i relatywizować rzeczywistość, odraczać osąd, jak agnostyk. Tyle, że inteligentny agnostyk musi mieć wątpliwości czy aby na pewno jest agnostykiem.

proces7

_______________________

W dyskusji pod poprzednią notką pojawiło się pytanie czy piękna kobieta, inteligentny człowiek czy dama są w stanie zdefiniować siebie jako wymienionych.
Kiedyś napisałem o czymś podobnym na blogu Qui penis…. Zdaje mi się, że to niekiepski pretekst by tę notkę odświeżyć.

Written by procesVII

Czerwiec 3, 2008 @ 9:42 pm

Odpowiedzi: 51

Subscribe to comments with RSS.

  1. No dobrze, Proc. A co, jeśli Boga uznajesz za nieskończenie mądrego? Głupotą jest w Niego wątpić?

    flamenco_night

    Czerwiec 3, 2008 at 10:09 pm

  2. Jak możesz wątpić w istotę, a raczej jej istnienie (byt?), którą równocześnie określasz “nieskończenie mądrą”?
    Owszem, możesz definiować Boga, jeśli uważasz, że nie istnieje. Tak jak nie musisz wierzyć by budować religię dla mas.

    procesVII

    Czerwiec 3, 2008 at 11:58 pm

  3. Budować iluzję w celu manipulacji, nie definiować Boga.. wiara nie jest ślepa, jeśli – to jest to głupia wiara. Albo wygoda alternatywnego podejścia do Boga. Podejścia, które pozwala przyjąć kłamstwo, które za mocno nie ingeruje w życie, nie skłania do refleksji, nie wymaga życia wg zasad moralnych (wyspowiadam się i mogę grzeszyć do kolejnej spowiedzi.. to NIE jest moralność).

    flamenco_night

    Czerwiec 4, 2008 at 12:58 am

  4. Gdyby nie to, że sama wierzę, powiedziałabym, że to właśnie Ludzie inteligentmni wierzą w Boga.
    Na podstawie tego, co widzą dokoła. Bardziej naiwna jest wiara w ślepy przypadek, który gdzieś kiedyś doprowadził do zaistnienia Ziemi, a potem ściągnął naszych przodków z drzew – niż wiara, że jest to rzeczywiście zaprojektowane przez dalece inteligentniejszą, rozumną Istotę, która posiada moc umożliwiającą zaistnienie Wszechświata i nas.

    No, ale jak mówiłam.. ja wierzę, więc nie jestem bezstronna w kwestii Stwarzanie kontra Ewolucja.

    flamenco_night

    Czerwiec 4, 2008 at 1:02 am

  5. Zjedziesz mnie za to spamowanie, ale nic.. myśli przychodzą w różnym tempie..

    Głupiec jest pewny siebie.. ale Wierzący jest pewny nie siebie, a Boga – wierzy Mu. Jest przekonany, że sam wobec mądrości Bożej jest głupcem, dlatego szuka mądrości u źródła. Tak myślę.. i już spadam, spoko.

    flamenco_night

    Czerwiec 4, 2008 at 1:19 am

  6. Jestem pełna wątpliwości od rana do wieczora… Załapuję się do Klubu Inteligentnych.

    Było o d… i statystykach, i nagle robi się intelektualnie…

    Moon

    Czerwiec 4, 2008 at 2:04 am

  7. Myślę, że ten cytat za bardzo chcesz zrobić uniwersalnym, mającym odbicie w każdym aspekcie życia. Z tą mądrością i inteligencją to też jest tak, że nie są jednoznaczne. Człowiek mądry może być inteligentny jedynie emocjonalnie, w inteligencji wyuczonej może być przeciętniakiem. Z kolei geniusz w danej dziedzinie może być jednocześnie debilem emocjonalnym. Spotkałam się też z takimi ludźmi, którzy mają ogromną wiedzę nabytą, sypią cytatami z rękawa, przeczytali dużo i dużo wiedzą. Cóż z tego skoro nie potrafią tych wiadomości połączyć, spojrzeć na nie z pewnej perspektywy, skorzystać z tego co podano im na tacy, przeanalizować dane. :)
    Pewność w jakimś odkryciu, kiedy zgłębiamy coś co nie zostało jeszcze odkryte, nie może być głupotą, bo czy z przeanalizowanych prawd i mądrości może zrodzić się głupota ? Nie, ale może zrodzić się coś głupiego.
    Odnośnie wiary. Wiara jest czymś o czym nie można dyskutować, po prostu się wierzy i rzeczywiście w tym przypadku można się zastanawiać czy inteligentna osoba może być wierząca albo nie. Czy w świecie tylu rzeczy niepewnych można z całą pewnością powiedzieć, że nic nie ma poza tym światem ? Choćby inna forma życia, dużo inteligentniejsza i bawiąca się naszym światem jak małym laboratorium dla dzieci. Ja wierzę, że jest siła nas przewyższająca, może ona jest nawet w naszych umysłach, tylko nie potrafimy z niej korzystać. Wiara i pewność pozwala z niej korzystać. A może dlatego tylu głupców jest przy władzy ? ;)

    winnata

    Czerwiec 4, 2008 at 9:23 am

  8. Piękna kobieta wie że jest piękna, inteligentny człowiek czy dama też wiedzą kim są. Piękna kobieta mówi o swej piękności, gdy jest pusta i próżna. Podobnie jest chyba z człowiekiem inteligentnym. Jednak dam i człowiek mądry już o tym mówić nie będą.

    winnata

    Czerwiec 4, 2008 at 9:29 am

  9. “Nie to ładne co ładne co ładne, ino co się komu podoba.” To na temat piękna.
    W kwestii następnych potrzebny jest punkt odniesienia.
    I tak np na tle Procesa7 wypadam na nieprzeciętnie inteligentną.
    Aby temu nie dac wiary Proces7 paradoksalnie stwierdzi “ależ z Cebie idiotka, Sofijko”

    sofijkaa

    Czerwiec 4, 2008 at 12:21 pm

  10. “Zakładając, że teza postawiona przez Russella jest prawdziwą, płynie z niej wniosek, iż ludzie nazywający się wierzącymi bez żadnych wątpliwości jako i zadeklarowani ateiści, nie mogą być inteligentni”.
    Dokonujesz tu jednak bardzo chytrego manewru. Sugerujesz, że człowiek prawdziwie wierzący, nie wątpi. A skoro tak, to jest głupi.
    Całkowicie się z Tobą zgadzam. Masz rację.
    Przeczytaj nie tylko dzieła ojców i doktorów kościoła czy dzieła mistyków, ale chociażby Biblię. Wszystko tam jest pełne wątpliwości. Bóg ciągle doświadcza nas właśnie po to, żebyśmy mieli watpliwości i żebysmy szukali. Wiara jest łaską, o która się trzeba modlić. Trzeba ją ciągle odświeżac i zgłębiać. Wiara nie jest nam dana ot, tak. Żeby wierzyć potrzebny jest rozum. Żeby nie wierzyć – również. Jeżeli ktoś wierzy calkowicie bezrefleksyjnie i nigdy się nad tym nie zastanawia, jest głupcem. Ludzie odarci z watpliwości, nie są w pełni ludzcy. Nie umiem wierzyć jednoczesnie nie watpiąc. Życie człowieka wierzącego powinno być nieustannym doskonaleniem siebie. Budowaniem osobistej więzi i relacji z Bogiem. Brak watpliwości jest zatrzymaniem się w pół drogi i pójściem na łatwiznę. to własnie watpliwości i poszukiwanie dobrze swiadczą o rozwoju duchowym człowieka, a nie ich brak.
    Tak naprawdę nie wiesz, jakie rozterki przeżywali ludzie głębokiej wiary, czy uznani za świętych.
    Postawiłeś znak równości, że głęboka wiara, to brak wątpliwości i na tym zbudowałeś rozważania.

    Si comprehendis, non est Deus – dla mnie akurat to jest kluczem do wiary. W żaden sposób nie zwalnia mnie to ani z jej pogłębiania, ani z myslenia. a watpliwości traktuję jako rzecz naturalną.

    Masz całkowitą rację z “paradoksem kłamcy”. Może Russel powiedział to właśnie po to, żeby sie z nami podraznić?

    lonstar

    Czerwiec 4, 2008 at 4:00 pm

  11. W tym wszystkim po środku stoi Platońskie pytanie czym jest prawda? Gdzie i w jaki sposób można ja zlokalizować. Odpowiedzi jest mnóstwo i stąd nieporozumienia w dyskursach na ten temat. Paradoksy stawiane przez Russela służą pobudzeniu myślenia i wskazaniu, że w poszukiwaniu prawdy czyhają na nas pułapki.
    Inteligencja nie stoi w opozycji do wiary, niewiary, czy agnostycyzmu. Mając – w sensie obiektywnym, a nie tylko wewnętrznego przekonania – prawo twierdzić, że jest się inteligentnym można wybrać każdą z dróg myślenia o sobie w świecie i swoich relacjach z istotą (istotami) nadprzyrodzoną. Wszytko jest związane z punktem wyjścia (system aksjomatów), o które opiera się myślenie konkretnego człowieka.

    Lvnetarivs

    Czerwiec 4, 2008 at 4:41 pm

  12. Czy piękna kobieta jest w stanie zdefinowac się w ten sposob?
    Odnośnie pieknych kobiet wiem jedno z cała pewnością. Tóż nie sztuka być piękną kobietą. Sztuka jest od tego nie zgłupieć.

    lonstar

    Czerwiec 4, 2008 at 5:58 pm

  13. Oczywiście, że paradoksy nie mają rozwiązań albo mają tych rozwiązań wiele, są formułowane po to by pobudzić dyskusję. Przy czym, żadne z rozwiązań paradoksu nie jest doskonałe, pytanie zawsze jest otwarte.
    Z rozwiązaniem paradoksu jest podobnie jak ze znalezieniem prawdy. Jedno jest rozwiązanie, o ile jest takie i jedna prawda.
    To są właśnie te puste, akademickie dyskusje, które nie mają rozwiązania, ale rozwijają.
    Negocjacje w biznesie czy polityce się zamyka. Zalicza się dupę, spłaca kredyt, zaciąga nowy, kupuje się w salonie samochód i się wsiada. Etap zamknięty, odfajkowany.

    procesVII

    Czerwiec 4, 2008 at 6:39 pm

  14. Czy paradoks można rozwiązać? Jesli tak, to czy był on paradoksem? Paradoks o kłamcy rozwiązano. Rozwiązanie jest doskonałe, proste i jedno.
    to może lepiej zając się matematyką?

    Czy mozna podzielic kwadrat na skończoną liczbę samych nieprzystających kwadratów?

    a może cos łatwiejszego:

    Wyrażona w jednostkach K objętość Księżyca dokładnie równa się wyrazonej w tych jednostkach jego powierzchni. Ile metrów ma jednostka K, jesli promień księżyca wynosi 1728 km?

    lonstar

    Czerwiec 4, 2008 at 7:19 pm

  15. Paradoksy są pozorne, ale trzeba to umieć zrozumieć :).

    Moon

    Czerwiec 4, 2008 at 8:30 pm

  16. Lonstar, co Ty próbujesz tu wmówić?
    Objętość nie może równać się powierzchni.
    I co ma znaczyć “objętość Księżyca”? Czy Księżyc jest sferą czy kulą?

    A to pierwsze matematyczne pytanie jest złośliwe.

    Moon

    Czerwiec 4, 2008 at 10:53 pm

  17. powierzchnie mierzymy w metrach kwadratowych [na przykład] a objętość na przyklad w metrach sześciennych. kumasz moon? to normalne zadanie matematyczne.
    a gdzie jest złośliwośc w pierwszym zadaniu, oświec mnie proszę. to normalny problem matematyczny.

    lonstar

    Czerwiec 4, 2008 at 11:44 pm

  18. załóżmy, że jest idealną kulą. naprawdę – to normalne zadania, anie podchwytliwe pułapki. jak nikt nie rozwiąże, to napisze rozwiązanie oczywiście. ale może ktoś to zrobi pierwszy:)

    lonstar

    Czerwiec 4, 2008 at 11:46 pm

  19. proces jest inzynierem to rozwiąze w trymiga. to znaczy nie rozwiąże, bo ma to w dupie:) ale może ktoś spróbuje

    lonstar

    Czerwiec 4, 2008 at 11:47 pm

  20. Jeśli ktoś do mnie mówi “kumasz Moon” jest oczywiste, że nie będę kontynuować na tym poziomie.
    Zdałam maturę w klasie matematyczno-fizycznej, z matematyki na rozszerzonym poziomie, i nie mylę metrów kwadratowych z sześciennymi… Chodziło mi o inne rzeczy…

    Proces to pewnie nie tylko jest inżynierem, ale i Panem Bogiem.

    Moon

    Czerwiec 4, 2008 at 11:52 pm

  21. Normalny problem matematyczny, to dziecko nawet wie, ale Ty nie rozumiesz metafor…
    Trzeba stąd chyba naprawdę zniknąć.

    Moon

    Czerwiec 4, 2008 at 11:54 pm

  22. a dlaczego pierwsze zadanie jest złośliwe, to o kwadratach?

    Zadanie o księzycu jest żywcem przepisane z periodyku “Scientific American”.

    jesli chodzi ci o to, że ty Moon a zadanie o księżycu, to naprawdę, czysty przypadek. zero złośliwości i podtekstów, nawet o tym nie pomyślałem. po prostu mi się nawinęło pod rękę pierwsze z brzegu:)

    lonstar

    Czerwiec 4, 2008 at 11:58 pm

  23. Jest złośliwe, bo zwykle powierzchnię definiuje się jako nieskończoną ilość przystających do siebie kwadratów, ale podobno i ta definicja też nie zawsze jest słuszna… (Tak dobra z matematyki jednak nie jestem, aby wiedzieć dlaczego.)
    A Ty mówisz o nieprzystających kwadratach, co już zupełnie miesza mi w głowie.

    Napisałeś “objętość dokładnie równa się powierzchni”… To błąd. Ewentualnie liczby wyrażające wielkość powierzchni i objętości w różnych jednostkach mogą być równe…
    Metr kwadratowy to nie to samo, co metr sześcienny.

    No i na koniec, to że ten Księżyc tylko teoretycznie jest kulą.

    Moon

    Czerwiec 5, 2008 at 12:12 am

  24. pytanie brzmi: czy da się podzielić kwadrat na skończoną liczbę kwadratów, z których żadne nie będa do siebie przystające. czyli -podzielić kwadrat na skonczoną liczbę kwadratów, z których kazdy będzie inny.

    zadanie drugie przyjąłem że K to umowna jednostka. jesli napiszesz K to będzie jednostką długości. jesli K kwadrat, to jednostką powierzchni. a jesli K sześcian, to jednostką objętości. Może byc kula o objętości jeden metr sześciennny? może. Może być kula o powierzchni jeden metr kwadratowy? tez może. i własnie chodzi o znalezienie takiej wielkości i wyrazenie jej w metrach.

    lonstar

    Czerwiec 5, 2008 at 12:21 am

  25. Nie jestem złośliwy, nie mieszam w głowie nikomu, tylko dałem dwa proste [albo nie ] problemy. Chodzi tylko o to, żeby je normalnie rozwiązac – jak w szkole. tu nie ma nic podchwytliwego.

    lonstar

    Czerwiec 5, 2008 at 12:23 am

  26. Nie da się podzielić.

    To o Księżycu już rozumiem od dawna, ale nie uważam metra kwadratowego i sześciennego za takie same jednostki.

    Moon

    Czerwiec 5, 2008 at 12:31 am

  27. Skoro wszystko wiadomo, to czekam na rozwiazania:)))))))

    Może ktoś się pokusi.

    Moon, a dlaczego się nie da podzielic tak kwadratu?

    lonstar

    Czerwiec 5, 2008 at 7:33 am

  28. nigdzie nie napisałem, że jednostki objętości równają się jednostkom powierzchni. szukamy wartości K. Ta wartość nie służy do mierzenia ani powierzchni ani objętości.

    lonstar

    Czerwiec 5, 2008 at 7:52 am

  29. A ja ten kwadrat podzieliłam jak do kibla poszłam, na lustrze. Wcześniej sprawdziłam, co to znaczy przystający, ale jak mi wytłumaczyło, tak przestałam rozumieć.
    To skoro mamy dany kwadrat:
    http://medithanera.blox.pl/resource/kwadrat1.JPG
    To ja go podzieliłam w ten sposób:
    http://medithanera.blox.pl/resource/kwadrat1.JPG
    Są nieprzystające kwadraty? Są. I mogę się nawet o to targować, tak jak sobie właśnie przypomniałam, dlaczego przez całe liceum królowa nauk ceniła mnie tak bardzo, że aż zapraszała na dłuższe przesiedzenia wieczorne i wakacyjne.

    Powierzchnia mi wyszła 37623398. Objętość 21619479674. To w takim wypadku odpowiedzi są dwie. Pierwsza – najmniejszy wspólny dzielnik ich obu, czyli jeden, czyli odpowiedź błędna. Pierwsza prim bardzo mocne “~” 576. Druga – nigdy się nad tym nie zastanawiałam, to był pierwszy i ostatni raz, bo do niczego mi to niepotrzebne i ta nie jest błędna. A objętość punktu moglaby być równa jego powierzchni, gdyby tylko matematyka zechciała zrobić mi przyjemność.
    A co do paradoksów to mam jeden – czemu sobie mimo czegoś w rodzaju grzywki potrafię zrobić idealny warkocz dobierany, a na czyjejś głowie mi nigdy nie wychodzi.
    I jeśli głupiec mówi, że jest głupi, myśląc, że jest mądry, ale nie chce mówiąc, że jest mądry wyjść na głupca, to jest głupi czy mądry mówiąc prawdę, przy odrzuceniu założenia, że są to niesprecyzowywalne terminy umowne i z pominięciem możliwości wniknięcia w jego umysł, kiedy wpada na coś genialnego, powodowany przypadkiem, a nie geniuszem?

    Me.

    Czerwiec 5, 2008 at 12:25 pm

  30. tfu, to jest kwadrat po podzieleniu: http://medithanera.blox.pl/resource/kwadrat2.JPG

    Me.

    Czerwiec 5, 2008 at 12:27 pm

  31. @Lonstar
    W praktyce, to różne bywa, ale teoretycznie nie powinno się dać podzielić kwadratu na skończoną liczbę samych nieprzystających kwadratów, bo skoro kwadrat ma idealną powierzchnie, czyli nie jest “sitkiem”, to ilość takich nieprzystających kwadratów chyba dąży do nieskończoności?
    Do zadania o Księżycu nie chce mi się na razie szukać wzorów.

    Moon

    Czerwiec 5, 2008 at 1:34 pm

  32. czemu mój genialny post jest awaiting moderation, a niegenialny nie jest?

    Me.

    Czerwiec 5, 2008 at 1:46 pm

  33. Ja zawsze myślałam, że coś da radę zrobić tylko teoretycznie, a praktycznie nie…
    Moon, rewolucjonizujesz naukę…

    charmee

    Czerwiec 5, 2008 at 2:13 pm

  34. @Charemee
    Nie będę pytać, jak dobra byłaś z matematyki, bo i tak skłamiesz…

    Mnie mógł dotknąć wtórny “analfabetyzm matematyczny”, ale przynajmniej mam pojęcie o temacie. I słowa “teoretycznie” i “praktycznie” mają tu trochę inne znaczenie niż w języku potocznym.

    Moon

    Czerwiec 5, 2008 at 2:20 pm

  35. Paradoks kłamcy?

    charmee

    Czerwiec 5, 2008 at 2:28 pm

  36. V=4/3π(r3)
    S=4π(r2)
    r=1728 km = 1728000 m
    r3-r do sześcianu; r2-r do kwadratu
    S x K=V

    4π(r2)K=4/3π(r3) /: 4π(r2)
    K=r/3
    K=1728000/3=576000 m

    kawa3603

    Czerwiec 5, 2008 at 2:36 pm

  37. Chyba wszelkie możliwe paradoksy widać, gdy wziąć pod uwagę Ciebie, Flanellę i inne osoby, które patrząc na mnie są szczęśliwe, że znalazły w sieci kogoś głupszego od siebie… :).

    Moon

    Czerwiec 5, 2008 at 2:39 pm

  38. Straszne te wzory. Włos się jeży…

    Moon

    Czerwiec 5, 2008 at 2:40 pm

  39. Ja nigdy nie powiedziałam, że jesteś głupia, Moon…
    Nie jesteś z mojej bajki, ale to nie znaczy, ze uważam Cię za głupią…
    Bez odbioru…

    charmee

    Czerwiec 5, 2008 at 2:43 pm

  40. Źle ?

    SK2=VK3
    S=VK

    1=Kr/3 , K=3/r

    Kurde, potem jeszcze pomyślę. :D
    Lonstar Ty masz pomysły

    kawa3603

    Czerwiec 5, 2008 at 2:45 pm

  41. kawa – szacun 576000. jak w mordę strzelił.

    lonstar

    Czerwiec 5, 2008 at 3:55 pm

  42. a jęsli chodzi o zadanie z kwadratami, to jest ono o tyle ciekawe, ze nikt go jeszcze do tej pory nie rozwiązał. pochodzi z “księgi szkockiej”. i tak naprawde jest jedynym znajdującym się tam zadaniem zrozumiałym dla laika.
    może kiedyś komuś uda się je rozwiązać?

    bede tu częściej wrzucał jakies łatwe zadanka jak to o księżycu:)))

    lonstar

    Czerwiec 5, 2008 at 3:58 pm

  43. Komentarze z linkami wrzuca do moderacji, Me. Jeśli zawiera dwa lub więcej linków, wtedy czeka na akceptację. Teraz sprawdzałem. To są ustawienia “fabryczne” WordPressu i można to zmienić. Jeśli ktoś z Was będzie potrzebował w jednym komentarzu podać więcej niż jeden link, zmienię to, tylko trzeba mi wcześniej dać o tym znać. Bo ja to ręcznie zmienię.

    Oczywiście, że nie da się podzielić kwadratu na żadną skończoną liczbę kwadratów. To samo dotyczy każdego prostokąta, trójkąta, słowem – każdej figury geometrycznej.

    procesVII

    Czerwiec 5, 2008 at 5:15 pm

  44. @M
    Z głupimi nigdy nic nie wiadomo, ale typowemu głupiemu chyba nie przyszłoby do głowy, aby powiedzieć krytycznie o sobie “jestem głupi”, po to, aby być uznanym za mądrego.

    Moon

    Czerwiec 5, 2008 at 6:04 pm

  45. Zadanie z rozbijaniem kwadratu sformułował matematyk Ruziewicz. To zadanie numer 59. w ‘księdze szkockiej”.
    teksty typu “oczywiście się nie da podzielić” są o tyle wartościowe, o ile towarzyszą im wyjaśnienia dlaczego się nie da podzielić. czy istnieje jakieś matematyczne prawo mówiące, że się nie da?
    Skoro nie dali rady temu problemowi Banach, Steinhaus czy Ulam, to chyba rzecz nie jest aż taka oczywista.

    lonstar

    Czerwiec 5, 2008 at 6:21 pm

  46. W “Skiroławkach” Nienackiego jest takie zdania (cytuję z pamięci), które pasuje w pewien sposób do Twojej notki
    “Doktor Niegłowicz jak każdy człowiek rozumny raz w Boga wierzył a raz nie”

    PJerry

    Czerwiec 5, 2008 at 8:38 pm

  47. To w zadaniu tylko o trzy zera się pomyliłam. W takim razie kocham się i jestem wspaniała. I jak zwykle mój geniusz zagubił się w wszechświecie wielkiej antyspamistyki…

    Me.

    Czerwiec 6, 2008 at 12:04 am

  48. Chyba w kwestii wiary, to ja większość czasu poświęconego tej sprawie, zastanawiałem się dlaczego nie wierzę w życie po śmierci.
    Oczywiście istnienie Boga w wymiarze katolickim czy w ogóle chrześcijańskim uważałbym za przypadek, jeślibym wierzył. Ale czy ja wierzę?

    procesVII

    Czerwiec 6, 2008 at 12:16 am

  49. Too jest jak dla mnie w dalszym ciągu mylenie pojęć.
    Jedzenie po obiedzie. Drzemka po pobudce. Utrzymanie równowagi na kawałku kry w temperaturze 20 stopni C. Jeść po obiedzie można, ale to już nie będzie obiad. Spać po śnie też, ale nie przestanie on być przerwany pobudką.
    Wiara nie ma większego znaczenia. To jak z pytaniem o to, jak się skończyła farba. Takim pytaniem pan mnie intelektualnie obraża, jak się skończyła farba… a jak się zaczęła. Najpierw jest dużo farby, potem jest coraz mniej, mniej, potem zbliża się do połowy, mniej i mniej, aż widać dno, aż w końcu się kończy.
    Nie rozumiem po co nieskończone ględzenie o czymś zupełnie bez znaczenia z mojego obecnego punktu widzenia, na co nie mam absolutnie żadnego wpływu, bo nie mogę mieć pewności ktoczykiedyjak i według jakich zasad będzie mnie oceniał. Więc nie ma to znaczenia z mojego obecnego punktu widzenia.
    Jak powiedział ktoś, zapomniałam bo dzisiaj nie śpię i a rano będę miała w żyłach tylko własny jad i kofeinę. Bóg to dzieciak a my jesteśmy jego kolonią mrówek. I jak powiedziałam ja, próbując trafić w dwunastocyfrowy kod doładowania komórki (pierdolę to, kombinacji jest zbyt dużo a motywacji za mało, żeby się na to marnować).
    A wiara nie ma znaczenia. Nie można wierzyć nie wiedząc ani potępiać nie objawiając.
    Przynajmniej takie byłyby stałe, gdyby to były moje mrówki. Potem pewnie dość szybko z braku innych rozrywek i odpowiednich partnerów do prowadzenia inteligentnych konwersacji, zaczęłabym je przypalać papierosami, obrywać im nóżki, przecinać paznokciem i rozwalać to, co sobie z wielkim trudem zbudowały.
    Ale bądźmy dobrej myśli. Przecież Bóg na pewno się nie nudzi, w końcu ma tyle zajęć. I na pewno nie jest takim cynicznym sadystą jak ja. Jak ja względem mrówek powiedzmy. Nie mógłby być. Przecież gdyby był, to świat byłby jedną, zagubioną, głodującą umieralnią próbującą odbudować ciągle coś co się nieustannie rozsypuje, a mrówki boją się swojej nieuchronnej tak zwanej śmierci panicznie wręcz śmiertelnie, mimo że śmierć przypomina zmianę z mrówki w termita albo w śledzia. Śledzie, gdyby tylko chciały, potrafiłyby być takie intrygujące jak ja po kieliszku.

    Me.

    Czerwiec 6, 2008 at 4:38 am

  50. G………; prawda!!!!!! Małżeństwo nie tylko prawdziwe, ale najdoskonalsze mimo iz nie zostanie odjęte berło ani laska pasterska, na tak długo az przyjdzie ten do którego ona należy.

    abutollong

    Czerwiec 6, 2008 at 9:59 am


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.