Samokrytyka wirtualnego impresjonisty
Wczoraj wysmarowałem notkę, w której żegnam się z WordPressem i przenoszę się z blogowaniem na Blox. Ale nie opublikowałem. Wywaliłem do kosza. Pretekstem, celowo nazywam to pretekstem, było usunięcie mnie z lokalnego rankingu. Śmieszne w tym wszystkim jest to, że mi chyba naprawdę niewiele zależy na klasyfikacjach. Nie chciałbym być wszędzie pierwszy. Cóż ja bym napisał młodym ludziom, którzy by tu przyszli albo tym wszystkim komentującym mnie, zapatrzonym we mnie szprotom?
Niby na każdy temat coś tam wiem, niby głupi nie jestem, ot przeciętny, ale nie znam reguł na życie, nie umiem głosić prawd absolutnych. Owszem, czasem się nadmę i przemawiam. Gdybyście wtedy mogli zobaczyć jak śmiesznie wyglądam. Mussolini mógłby mi pozazdrościć.
Ad rem.
Chodzi mi o mój stosunek wirtualny do administracji wszelakiej. Kim ma być dla mnie admin?
Mam się go bać, tak jak mam zwalniać na drodze, kiedy widzę policjanta. Nie mogę się z nim spoufalać. Ani on ze mną. Kiedy nie będzie mi chodził Blox, to pójdę go opieprzyć, kiedy zareklamuje kichę na jedynce (stronie głównej portalu) wypomnę mu. Kiedy wywali mnie z rankingu, zwrócę się oficjalnie i zapytam dlaczego. Gdybyśmy byli w bliskich i poprawnych relacjach, mechanizm taki nie mógłby funkcjonować.
Weźmy takiego Olsa, którego być może niepotrzebnie tu nadaremnie wzywam, ale cóż z niego postanowiliśmy uczynić (my proces) jakiś, tymczasowy przynajmniej, symbol admina. Nie tylko w Agorze. W ogóle. Poprawne czy powiedzmy - przyjazne relacje z nim mogłyby budzić podejrzenia, że mi sprzyja i wstawia na przykład tendencyjnie mnie na stronę główną, by przysporzyć portalowi zaniedbywanych wejść. Nie, nie będzie o Siwej, dziś nie.
Blox i forum próbują z niekiepskim skutkiem łączyć klasę i liberalizm w necie. I zgrzyty zawsze będą. Moje niezadowolenie będzie tyczyć platform, portali, którym ufam, które wybrałem. Po kij mam narzekać na Interię czy Wirtualną Polskę, skoro tam nie bywam? I guzik mnie obchodzą tamtejsze fora i blogi. Pewnie są dużo gorsze od agorowych, ale nie widzę tu sprzeczności, bo ja chcę bywać na najlepszych. I mieć dwie niemożliwe do pogodzenia rzeczy: dobry poziom i wolność. I czepiał się będę. Krytykował będę najlepszych. I jasnym jest, że kiedy Blox już wykupi WordPress, to zostanę tu i będę smęcił. O ile będę jeszcze miał ochotę pisać.
Pisałem sporo ostatnio na temat administracji wszelakich. I zauważyłem pewną sprzeczność w moim rozumowaniu.
Gdzie leży mój błąd w pojmowaniu rzeczy? Z jednej strony chcę by portal traktował wszystkich równo, czyli nie dobierał znajomych na jedynkę, nie faworyzował promocjami syndykatów, zasłużonych blogerów. Z drugiej zaś sam często oczekiwałem, a nawet wymagałem specjalnego traktowania. Weźmy Blog Roku, chciałem by jakoś admini zachęcali do udziału w nim i pomagali tym, którzy grali w konkursie. A niby dlaczego? Skoro chcę by wszystkich traktować jednako, to nie mogłem tego oczekiwać. Przecież kupa ludzi uważała ten konkurs za głupotę, tak jak ja uważam wiele blogów za głupotę, a mimo to są reklamowane i promowane. Więc Ols dobrze zrobił, że nic nie zrobił w kwestii konkursu (wiem, że są tam ponoć ważniejsi, Mpieck czy Ememzet), ale ja tego nie wiem, stąd wymieniam Olsa.
Nie chciałem nic innego tylko po prostu tego, by moje gówienko pływało na wierzchu. To był logiczny błąd. To samo na forum. Wkurzam się gdy widzę specjalne traktowanie niektórych uczestników, a sam czego chciałem? Specjalnego traktowania mojego forum i nieingerowania weń w kwestiach cenzury. Nie chcę dziś się żalić, dziś chcę się kajać, więc powiem tylko, że i tak admini i my, którzy te fora budowaliśmy, świetnie sobie przez te lata radziliśmy z tym całym czatowym gównem, które tam ściągało. Z tymi niedyskrecjami, z głąbami, tymi co śmiecili, wyzywali itd. Dziś napiszę, że te ponad dwa lata trwania i prosperity forum Lotu, Zawróconych, Pokerowa były sukcesem, naszym i też portalu, który nam to umożliwił. Są fora na prywatnych serwerach, czaty tlenu mają tego masę i co? Kupa, żadnych nowych, ani kreatywnych ludzi, a tam tylko cenzura i zarządzające fajfusy - admini z czata, którzy osiągnęli na czacie swój szczyt życiowej kariery.
Olsa nie będę przepraszał za moje wcześniejsze rozważania, on jest od tego by na niego napieprzać. Niemniej jednak należy cenić ludzi, którzy próbują ten cholernie zrelatywizowany świat netu uporządkować, nie naruszając przy tym niczyjej wolności.
Tak jak nie miałem racji, kiedy przyszedłem napuszony i pełen złości do Reuptake, wrzucając mu pod jego notką jakieś niezwiązane ze sprawą swoje żale czy chwilowe złości. Zaraz tam pójdę i go przeproszę.
On mi nic złego nie zrobił, a chciał czegoś dobrego. Bo najlepiej tak jak ja: siedzieć i narzekać i nic nie robić. Ludzie, którzy mają pasję tworzenia w sieci, są dla niej najwartościowsi. A że ich pomysły nie zawsze natrafiają na euforię, to oczywiste. Bo zamysł linkowania i podawania źródeł jest jak najbardziej słuszny. Chciałbym by można było linkować fotografie, obrazy i podawać ich źródło w sieci. Ale czy mogę to robić, kiedy znaleziony obraz pochodzi z jakiegoś bloga, gdzie jestem pewien, że właściciel bloga nie jest autorem obrazu czy fotografii? Pisząc teraz do Was też z pewnością kogoś cytuję, ktoś w przestrzeni napisał poprzednie moje zdanie. Poprzednie i następne, które napiszę, a teraz jeszcze nie wiem, jak ono będzie brzmieć. Srał tam na to co Gazeta wystawiła na czołówkę, ale przychodząc tam do “Netto” zachowałem się źle, a Reuptake nie usunął mojego komentarza i nawet nie nazwał mnie bezpośrednio trollem, tylko między wierszami. I byłem niesprawiedliwy pisząc potem o nim to co czułem.
Mogłem odnieść się merytorycznie do pomysłu, który przecież jest kapitalną ideą. Tyle, że niewygodną i trudną do wykonania. Tak jak odsyłanie lenia do biblioteki.
Myślę, że autorowi - Reuptake - chodziło o coś innego, czego ja zrazu nie pojąłem. O to by docenić myśl w sieci. Pochwalić konstruktora czy twórcę frazy bądź tekstu, który dał innym uśmiech, pomoc, radę czy pomysł na pisanie, a może nawet i życie.
Pójdę przeproszę, ale nie będę linkował ani tu ani tam, żeby nie trollować;)
Tak jak wspominałem, miałem już napisaną mowę pożegnalną i chciałem się przenieść, nie gdzie indziej, jak właśnie na Blox z tym oto głównym mym blogiem. Bo mam kilka blogów, co jest moją zmorą i sprawia, że w dzień nie jadam, a nocami nie sypiam.
Może zbyt mało używam emotek? Kafka i Czechow ich nie używali, niech chociaż w tym będę do nich podobny.
Wiem, że dziś tekst jest trudniejszy, bo ja nie umiem pisać tak jak ci dwaj pisarze, których wymieniłem. Inna rzecz, że czyta mnie też sporo głąbów oraz pipek, które komentują tekst zanim przeczytają. A potem jak już skomentują to po co mają czytać?
Prawda leży pewnie pośrodku. Nie piszę fatalnie, ale i też niezbyt dobrze. A czytają mnie mądrzejsi i głupsi ode mnie. Choć akurat ci ostatni upodobali sobie mój blog w szczególności.
No i na koniec żalu za grzechy powiem o co chodziło z WordPressem. Kilka dni nie było mnie w rankingu WordPressu. I nie będę tłumaczył nikomu, że to nie jest dla mnie ważne, bo akurat będąc poza rankingiem miałem chyba najwięcej wejść w historii tego bloga. Kiedyś tu dam screeny statystyk. Chodzi o zasadę. Byłem spakowany, ale piknęło mnie, żeby napisać do nich maila i zapytać dlaczego mnie usunęli. No i odpisali, że już nie jestem usunięty.
Nie umiem Wam tego objaśnić, ale to jest tak: chcę grać o pierwszą pozycję w platformach blogowych, ale moja mentalność ma taką konstrukcję, że pozycję lidera czułbym jako ciężar. Może nawet balast, który musiałbym dźwigać. Z taką ilością czytelników mógłbym napisać, że ktoś kogo nie lubię jest idiotą, złym człowiekiem, oszustem. Wielu by mi uwierzyło. Idąc za prostym myśleniem: skoro ma tylu czytelników - wie lepiej. Co oczywiście jest brednią, ale jednak istnieje takie zjawisko w rzeczywistości. Dla mnie ważna jest sama gra, nie jej efekt. I naprawdę nie przeszkadza mi bycie frajerem czy pożytecznym idiotą i nabijanie za friko statystyk platformom, na których pisuję.
Miałem nawet taki moment, że pomyślałem sobie: a to fajnie że jestem poza tym rankingiem, niewidocznym i oznakowanym “as mature”, będę mógł dawać fotki z Playboya i filmiki z RedTube. A liczba wejść mi się potroi. Potem jednak uniosłem się ambicją. Jakże to tak? Jeśli jakiś bank czy agent ubezpieczeniowy mnie choćby ciut próbuje oskubać, momentalnie zmieniam firmę. Dla zasady.
Zatem Blox może odetchnąć z ulgą, nie przenoszę tego kramu tam, ale będę im zapewniał wejścia, te niezaniedbywalne. Poczekam aż Agora kupi WordPress.pl wraz ze mną. Oczywiście nie dotyczy to Cyca, który walczy o ranking i siedzi Kominkowi na ogonie. Jeśli Kominek nie naciśnie mocniej na pedały to go mamy już za dwa, góra trzy tygodnie. A wtedy Janusz Korwin Mikke przyjdzie do nas i poprosi, żebyśmy go na Cycu zalinkowali.
Oczywiście zasad nie zmieniam w tej kwestii i jeśli możliwe są jakiekolwiek profity materialne z faktu dużej ilości wejść na blogu, to chciałbym dzięki temu wspomóc kogoś potrzebującego. Myślałem, że to mogłoby być tak: mamy pierwszą pozycję w Blox, przychodzi do nas Onet i mówi: wstawcie linka do nas, a my: dobrze, ale ufundujecie laptopa jakiejś szkole. Oni: zgoda. I gra.
Wstawiam wszędzie Pajacyka, innego pomysłu nie mam. Ale i tak nikt w niego nie klika, co sprawdziłem i to się da sprawdzić, więc ostrzegam, żeby nie było. Wiem kto nie klika! I kiedyś wymienię te osoby, które nie klikają z nicka!
Jeśli ktoś ma jakiś podobny - jak Pajacyk - pomysł w tej kwestii, proszę uprzejmie o informację.
Nie zrozumcie mnie źle, nie przeszedłem lobotomii i nagle nie spokorniałem. Chcę się edukować, jestem ciekawy świata. I czasem wypada też ocenić siebie i swoje błędy.
Sami wiecie jak to potem wygląda: Piszę jakąś kiczowatą notkę dla gospodyń domowych w papućkach bądź urzędniczych nierobów i zaraz pod spodem lądują dziesiątki, albo i nawet setki komentarzy, które są nieobiektywne, pełne lizusostwa, pochwały mojej kiczowatej twórczości. Pełno w nich zachwytów, pelargoniowego pierdzenia, perfumowanych komplementów. A nie ma żadnej dyskusji merytorycznej. Głaszczecie mnie tylko, a sami wiecie, że i kota można na śmierć zagłaskać. Chcę byście mi wypominali moje błędy i niekonsekwencje, a nie tylko mnie tu lizali i głaskali. Krytyka musi być, choć wiadomo, że lepiej tak robić, żeby tej krytyki nie było.
proces7


Jak czujesz, że coś zrobiłeś źle to dobrze jest przeprosić, fakt.
A krytyka ? Mnie się jednak wydaje, że masz jej tu w stopniu wystarczającym. I to Ty sam musisz dochodzić do tego co jest dobre i właściwe w Twoim postępowaniu. Ja kieruję się swoimi zasadami i olewam krytykujących. Co innego jak pytamy się kogoś o zdanie i ten ktoś je wypowiada, bo wtedy zastanawiamy się nad tym co właśnie zrobiliśmy i jego krytyka, o ile jest właściwa, może nam pomóc.
Czyli jeśli bym Cię skrytykował, napisał Ci, iż uważam, że coś źle robisz, to byś mnie olała? Kawciu? Mnie!?
Na krytykę reagujesz ignorem. Jesli akcepotujesz tylko taką, z którą sam się zgodzisz, to nie jest już krytyka. Więc się zdecyduj. Albo nie. Mnie tam wszystko jedno, zawsze Ci piszę, co widzę i myślę.
..co zresztą jest niekonsekwencją w stosunku do napisanego. Mówisz, że krytykujesz tych, którzy są tego warci. Ja też. Reagując tak, a nie inaczej na krytykę, przeczysz sobie. Przeczysz powtórnie, dziwiąc się ignorowaniu Ciebie przez Osoby, które krytykujesz Ty - skoro reagujesz tak samo, to czemu się dziwisz w ich reakcjach??
A mógłbym akceptować taką krytykę, z którą się zgodzę, Flamenco?
To już nie jest krytyka, a polityka - dobierasz wygodne argumenty krytyczne dla zmian, o których sam wcześniej myślałeś.
Dobra, nieważne. Właściwie, to chciałam tylko powiedzieć, że się cieszę widząc nową notkę i przemyślenia. Wolę wyjść, zamiast wkładać palce między drzwi - dopiero co broniłam Ciebie na własnych śmieciach, nie zebrałam sił na obronę przed Tobą. Jednak czas, to konieczna przestrzeń między młotem i kowadłem, by nie dać sobie czaszki rozłupać.
Dobranoc.
Pierwszy raz Cię pochwaliłam, a Ty juz marudzisz. Wiecznie niezadowolony.
Dzizas.. jak ja za Tobą tęskniłam.
Parę błędów logicznych (dokładnie dwa: jeżeli nie p to q i jeżeli nie q to p łącznie) znalazłam w tym wywodzie. Dwa zdania wykluczają się z założenia. Jedna sprzeczność pozorna, aczkolwiek wymaga odpowiedzi “tak” albo “nie”, co również stanowi błąd logiczny. I założenie nie wpisuje się w tezę.
Nie Procesie, olewam krytykę ogółu, osób których nie znam, które nie znają mnie. Najczęściej jest ona mało znacząca. Oczywiście posiadam coś takiego jak samokrytyka i koryguje wady w sobie, które uważam, że powinnam. Krytyka dobrych znajomych zawsze daje mi do myślenia. Dlatego zranić mnie jest trudno i łatwo jednocześnie… ;)
Z Tobą Procesie zgadzam się we wszystkim i w dodatku słucham Cię. ;) Jakże więc ma mnie nie boleć Twoja krytyka ?
Popatrz, ileż pouczających i krytykujących przyszło od razu. I jak się chełpią tym, że zawsze byłeś pod ich krytyką…
Sorki, dziewczyny, ale ja po prostu tego nie lubię, uważam za śmieszne. Naprawiać innych można jak samemu się jest idealnym, a wtedy nie robiłybyście tego w taki sposób.
Nachalna krytyka nie daje żadnych rezultatów, a więc albo o tym wiecie i przychodzicie aby zaistnieć, albo nie nadajecie się na tych co mogą coś zmienić w innych.
Charmee, może podaj czym jest p i q, bo tak Twoja wypowiedź jest czystym bełkotem. :P
Kawo, możesz mi wyjaśnic, co nas obchodzą Twoje upodobania?? Zawsze się wcinasz w to, co nie do Ciebie, jak pięciolatka albo przekupa..
A co do p i q, to.. nie ośmieszaj się takimi komentarzami. Wystarczyło skojarzyć je z hasłem >logika - nie, żeby Ci to coś mówiło od razu, ale przynajmniej może raz w życoiu by Ci szepnęło, że się zwyczajnie nie znasz, dlatego nie wiesz, o czym mowa.
EOT. Nie przychodzę tu do Ciebie, że się zawsze musisz doczepić jakkolwiek.
Wchrzaniającą się we wszystko przekupą, niezadowoloną ze świata i piszącego pocesa, na tym blogu jesteś Ty flamenco. A czym są p,q oraz logika, mam wrażenie, wiem lepiej niż Ty. :) Niestety do momentu kiedy nie określisz czym one są w konkretnej sytuacji są bełkotem kogoś co coś słyszał tylko nie wyraził o co mu chodzi, tak jest w tym przypadku. Trzeba najpierw sprecyzować myśl do końca, potem doszukiwać się braku logiki. Może ona jest, tylko jej nie dostrzegasz ? Ha ? I skąd u Ciebie to przekonanie, że Twoja krytyka jest słuszna ? Przekonanie o jedynie słusznych i właściwych prawdach głoszonych przez Flamenco ? Nie pisz mi, że ja czegoś nie rozumiem, skup się raczej na przeczytaniu ze zrozumieniem tego co ja piszę albo mi nie odpowiadaj. :) Logiczne, nie ?
Jeżeli wiesz, to jeszcze gorzej dla Twojego komentarza - nie wiem, może poczytaj jeszcze z pięć razy, to nie będziesz debilnych pytań zadawała..
Ja piszę do Autora, nie biegam po Gościach.. też nie sądzę, że załapiesz różnicę, udanego weekendu, Tchibo :)
Nie, nie piszesz do autora. Chyba że Tchibo to było do niego. Poza tym pisałam Ci już to nie jest Twój prywatny ogródek, tylko blog procesa7, publiczny. I tak jak każdy, mam prawo do odnoszenia się zarówno do treści notki, jak i komentarzy. Zresztą ja piszę tu do autora i dla niego. Skoro we wszystkim się z nim zgadzam to i krytykę wobec niego odbieram jak przeciwko sobie. Nie zapytam czy to dla Ciebie logiczne, bo u Ciebie z tą logiką jednak nie “tegez”. :D
Aha, jak już lubisz tak krytykować to powinnaś rozumieć tych co też krytykują. Cóż z tego, że akurat Ciebie ? Ja mam niezły ubaw kiedy krytykuję krytykujących, co pozjadali wszystkie rozumy. No i napiszę, bo chyba chcesz skoro mnie ciągle opluwasz i uważasz, że tak właśnie powinien wyglądać dialog. Może spróbujesz bez inwektyw, co ? Nie potrafisz ? Popracuj nad sobą. /To była krytyka, taka od serca - spójrz na siebie…/
Flamenco napisała niekiepski tekst o Kominku.
Może pytanie winno brzmieć jaśniej: Czy powinienem akceptować taką krytykę, z którą się nie zgadzam? I co znaczy pojęcie “akceptowanie krytyki”. Czy jest to zbliżone do frazy “tolerancja na krytykę”?
Krytyka:
Ostatnio był tag “gry”,
aby być wyżej w rankingu… Ludzie lubią grać.
W tej notce był tag “loty”… Ludzie czasem latają tu i tam.
Widać to tylko na stronie z klasyfikacją.
Należy ten tekst natychmiast gdzieś przekopiować, zanim Ona zamknie blog.
Jakoś ta Twoja samokrytyka, Procesie, pokrętna jest i ironią podszyta.
Skopiowałeś tekst? Jeśli kiedyś się spowiadałeś, to wiesz, że czasem nie wygląda to szczerze i ładnie, Pokerze.
Ona jest fajną Osobą, a jej Piersi są cudowne. Jest bardzo ponętnym Nickiem i jestem ciekaw czy goli sobie Cipkę. Notabene w języku niemieckim rzeczowniki piszemy dużą literą, nieważne czy jest to Człowiek czy Kutas.
Nie, nie skopiowałem, niech Kominek skopiuje. ;)
Owszem, byłem u spowiedzi, nawet dwa razy w życiu. Za pierwszym razem przezywałem, za drugim razem się uśmiałem. Właściwie, to nie było źle.
Ja spowiadam się codziennie dziewczynom na privach, Pokerze. Zawsze dają mi rozgrzeszenie.
Ostatnio spowiadałem się u Wielebnej79.
Pomyliłem nicka, mam nadzieję, że nikt nie zauważył, bo byłaby niezła draka;)
Ja widziałem, ale tylko się zdziwiłem. :)))
proces TY się spowiadasz u wielebnej…wielebna u mnie jakoś trwamy w bez_grzechu /faja/
sprawdze…moje zmyslowe usta są lepsze na tę porę niz jakieś bachomazy niebieskie /faja/
no coz widze ze koledze pytka zmiekla jak czekoladowy batonik na sloncu. ladne to i wzruszajace, kiedy ktos przyznaje sie do bledu. no ale merytorycznie chciales:
1. za duzo spedzasz czasu w sieci, dlatego demonizujesz pozycje adminow, gloryfikujesz rankingi i mitologizujesz funkcje bloga, wyolbrzymiasz moc agory.
2. znow piszesz o tej swojej nagrodzie za tworczosc amatorska - nuda.
3. wordpress nie jest polski, raczej nie kupi go firma z tak malego kraiku.
4. rankingi nie podniecaja nikogo - poza toba i kilku innych maniakow z bloxa. dlatego tak malo z nich wejsc na wordpressie.
poniewaz nazwalem cie trollem to czuje obowiazek przygladac sie twojemu rozwojowi. robie to zyczliwie i z uwaga. pozdrawiam.
Wasza przewidywalność zaczyna być nużąca..
Nie wchodzę na blogi z tabeli klasyfikacyjnej. Za długo już bloguję i, jak słusznie zauważyłeś, za dużo czasu spędzam w sieci, Hlb.
Nagroda za twórczość amatorską była dla mnie największym życiowym sukcesem. Pociesza mnie fakt, że pewien matematyk dostał Nobla w 1950 roku za amatorską twórczość literacką.
Myślę, że o tym, iż WordPress nie jest polski, wie nawet najgłupszy z moich komentatorów.
Uwielbiam jak jakiś kraik przyjmuje w gościnę ludzi z innego kraiku, a potem ci utożsamiają się z tym pierwszym kraikiem. Nie mając świadomości, że są tam najniższą kastą po Hindusach, Pakistańczykach i Murzynach.
Jeśli rankingi nikogo nie podniecają, to skąd w ogóle wiesz o ich istnieniu? I skąd wiesz, że nikogo nie podniecają, rozmawiałeś ze wszystkimi? Ja nie mam bladego pojęcia czy mam tu wejścia z tabeli rankingowej. W ogóle nie wiem skąd tu ludzie wchodzą.
Blogi są bardzo przewidywalne i schematyczne, Flamenco.
nie stresuj sie nagroda nobla ci na razie nie grozi, przynajmniej na pweno dopoki nie pojmiesz roznicy miedzy nia a konkursem na wesolego blogaska z esemesami od kolegow.
> Myślę, że o tym, iż WordPress nie jest polski, wie nawet najgłupszy z moich komentatorów.
z twojego postu nie wynikalo, zebys ty tez wiedzial.
> Uwielbiam jak jakiś kraik przyjmuje w gościnę ludzi z innego kraiku,
> a potem ci utożsamiają się z tym pierwszym kraikiem.
> Nie mając świadomości, że są tam najniższą kastą po Hindusach,
> Pakistańczykach i Murzynach.
twoja aluzja dowodzi ze nie wiesz co to jest ironia. na dodatek byla rasistowska pod adresem azjatow i czarnoskorych, co swiadczy tylko o tobie, pieknisiu :).
jesli o mnie chodzi to moge ci zareczyc, ze wkurwilbys sie do reszty, gdybys sie dowiedzial ktora ‘kasta’ jestem w tym ‘pierwszym kraiku’. zanim cos napiszesz sprawdz czy o czym piszesz. rzadziej bedziesz sfrustrowany.
> Jeśli rankingi nikogo nie podniecają, to skąd w ogóle wiesz o ich istnieniu?
o istnieniu makakow tez wiem i mnie nie podniecaja. zakladam ze ty tez slyszales o makakach - i co podniecaja cie?
prosze, nie nalegaj, zebym cie uznal za bardziej zalosnego niz mi sie gotychczas wydawalo. przez dwa dni nawet cie zaczynalem cenic.
To co ty wiesz o WordPressie, skoro nie wiesz skąd ludzie wchodzą na twój blog…
Uwolnij moje komentarze ze spamu.
Zwłaszcza te niewygodne dla ciebie, wyjaśniające tajemnicę twojej wysokiej pozycji w rankingu :|
Ten dzisiejszy o manipulacjach tagowych, widzę ujawniłeś…. Ale już wcześniej o tym pisałam. Dwa dni temu chyba
A o kim innym mogą świadczyć moje aluzje, Hlb? Dwa dni Twojego cenienia mnie wystarczają mi w zupełności. Twoje zaręczenia mam w nosie. Zaręczaj się z kim chcesz.
Ona utrzymywała, że jest zaręczona, a on zaręczał że ją utrzymuje. I takie tam. Możesz mi nawet zaręczać, że utrzymuje Cię królowa Elżbieta. Albo możesz utrzymywać, że jesteś zaręczony z tą pindą Moon.
Moon, nie wkurwiaj mnie w tę weekendową noc. Napisz do WordPressu jak ja. Nie mam zamiaru siedzieć w koszu i wyjmować stamtąd Twoje gówno. Won mi stąd, betoniaro. Śmiecisz mi tu tylko, pluskwo blogowa. Zabieraj stąd swoje tłuste i wredne dupsko.
kiedy zrobisz z siebie idiote udajesz ze to tylko bufonada. kiedy robisz z siebie bufona, potem rzniesz idiote. doprawdy intrygujaca dwójpolówka.
sek w tym ze mnie nie gryzie twoja pozycja - ani w rankingu, ani materialna. a ciebie gryzie wszystko.
i przepros moon, bo to jest jedyna odoba ktora z godnoscia probuje tutaj utrzymac twoj poziom.
Z powodu obecności hlb nie wyzwę Cię, a miałam przygotowane wyzwiska od dwóch dni :)
Mam wrażenie, że popadłeś w pisanie w kółko o tym samym. Blogi, rankingi
Jak mam wyrazić swoje zdanie, nudne to. A komentarze pod tym jeszcze nudniejsze.
Ale w sumie nie wiem na czym Ci tak tak do końca zależy, pisać dobre teksty czy zjadać swój własny ogon popularności.
Blogi może i tak. Ciebie stać na więcej. Ja też ponoć jestem przewidywalna, a jednak nie podchwyciłeś, że tym razem “obraź się, zamknij bloga, umieraj, rób co chcesz” (by Proces7) zaistniało tylko po to, żebyś napisał “nie znam się na poezji”. Z pozornej przewidywalności można zrobić atut. Ale tylko z pozornej.
Zaspamuję sobie tezą, że HeBeL sypia z Muuuuuuuun, a tu przychodzą w ramach fajki “po” - na razie kryją przed sobą wzajemnie fakt, że “po” ma więcej wspólnego z orgazmem, niż ich krycie. W sumie, czemu nie - nieszczęscia powinny chodzić parami przecież.
Jarek Pawlak, jest tu taki jeden, najpopularniejszy w WordPressie. Pisze też w kółko to samo: o tym, że PiS do dupy i że Kościół Katolicki jest pełen terrorystów. Wciąż to samo i chyba jest popularny. Nigdy tak popularny nie byłem, to i ogonek krótki do zjedzenia. Pewnie już go schrupałem.
Flamenco, Ty nie skumasz tego, że blog może służyć też do pytań, do rozważań nad samym sobą. Dla poznawania siebie.
Taki Hlb wie co i jak. Wie co jest ważne, co jest dobre i co znaczy ranking dla mnie. Ja nie wiem, co jest dobre i nie wiem co znaczy dla mnie wszelaka popularność i klasyfikacje. Po prostu pytam.
No tak - dobrze, że jest HeBeL i Cię oświeci, życzliwość ludzka nie zna granic, nawet wirtualnych..
> Jarek Pawlak, jest tu taki jeden, najpopularniejszy w WordPressie. Pisze też w kółko to
> samo: o tym, że PiS do dup
Faktycznie, to już lepiej pisać o blogach.
Przyznaję, niektóre teksty były fajne (jak “Siódma Cipa”)
oczywiscie ze ja wiem co ty mysliisz proces - zanim ty to nawet jeszcze pomyslisz.
bo pewien typ ludzi niczym nie rozni sie od siebie - ani w realu ani w wirtualu.
proces, a ja mam putanie o flamecno_night. czy to jest jedna z tych kilku milych, starszych pan z ktorymi masturbujesz sie na czatach. czy po prostu jesten z twoich rozlicznych nickjow. nie mam pewnosci, bo slyszalem juz kilka anegdot o twoich niby-intelekualnych dyskursach, ktore sam ze soba zwykles prowadzic pod roznymi nickami.
nie chce nikogo urazic, wiec wolalbym wiedziac na czym stoje - to jak to jest proces?
Kliknij we flamenco_night, to może Ci się rozjaśni..
Gdybyś miał więcej wątpliwości, to flamenco jest Loginem. A pisząca pod nim jest niemiłą młodą panią, którą Proces ma w płytkim poważaniu, a której na czatach spotkać nie mógłó, bo tam w życiu nie bywa.
Czekam na kolejne interesujące pytania :)
no jak mawia gospodarz napisac o sobie mozna wszystko. ja sklaniam sie do tezy, ze ty i proces to wszystko jedno, tym bardziej ze gospodarz chwali sie rozlicznymi blogami.
jedyne co mi nie pasuje, to styl twojego bloga. mnostwo moge (i lubie) zlego powiedziec o procesie i jego stylu, ale gdybym powiedzial ze lata tak nisko ja twoj, to bym byl niesprawiedliwy.
Czyli jednak się rozjaśniło, jak widzę :) Ja również bym Mu tak nie ubliżyła.
a skoro o Moon - to wy startujecie w jednej kategori:i poetycko-wierszowano-wydumanej. to moja ulubiona, przyznam szczerze.
no ale u moon nie znalazlem takich perel, jak u ciebie: klatka na kiedyś wolne ptaki gestów.
no do kogokolwiek by cie nie przystawic, zawsze pukasz w denko. ale jestes inspirujaca - ubawilem sie setnie.
Nie wiem, jak moon, ale ja nie startuje w żadnej - ja pieprzę od rzeczy.. teraz z kolei ubliżyłeś poezji, wierszom, ect. Nie mówiąc o stracie twojego cennego czasu - zawsze mówię to samo: mojego “bloga” stanowczo NIE polecam inteligentnym Ludziom :)
A! I miło mi co do tego ubawienia - nic nie daje większej satysfakcji, jak rozradowanie Bliźniego, HeBel ;)
no coz przekrecajac mojego nicka nie wyprowadzisz mnie z rownowagi, wiec daj spokoj, sprobuj czegos oryginalniejszego.
tak czy owak juz sie wami znudzilem. ale moze jeszcze kiedys wpadne. to pa prosiaczki.
Równie oryginalnego, jak Ty, HeBeL? ;))) Usiłowałeś mi dołożyć, a sam podsumowałes “przekręcając mojego NICKA” - flamenco, to nick.. sama mogę napisać, że flamenco_night, to cipa, co sie kurwi z połową Wirtualu i jest debilką przek0onaną o wyjątkowosci swoich pożal-się-Boże wypocin. Zapewne jest paskudną, śmierdzącą,. zapuszczoną, grubą rurą, która usiłuje tu wyrwać jakiegoś wygłodniałego samca na szybki seks po ciemku, zeby sie nie porzygał, widząc jej facjatę.. - przebijesz to? Powodzenia, HeBeL ;)))
A przyleziesz tu jeszcze niejednokrotnie i dalej będziesz klikałnon stop te “oczywiste oczywistości”, które maja się tak do całokształtu Procesa, jak ja do flamenco_night ;)
Buzi - buzi, warchlaczku :*
Spiskowej teorii dziejów ciąg dalszy. /faja/
No, ale jaki mi sie kĄplement trafił, Poker.. normalnie mi cyc zafalował z wrażenia ;DD
“to flamenco jest Loginem. A pisząca pod nim jest niemiłą młodą panią, którą Proces ma w płytkim poważaniu”
No niby ma w poważaniu, ale powiedzmy sobie szczerze, nieco go pociąga i miałby ochotę spuścić się jej na cycki.