Motyw
Kiedyś pytałaś mnie, w którąś z jesiennych, pewnie całkiem niepoetycznych, bo niedżdżystych i niemglistych nocy jak ja to czuję, za co chciałbym być podziwiany, pożądany, lubiany. Instynktownie czułem jakąś wadę w tym pytaniu. Skazę, która nie pozwoli tobie właściwie postawić pytania, ani mnie nieunikania odpowiedzi. Przy czym to jest tak, że pragnienie jest i nie ma beznadziei i bezsilności w niemożności.
Mógłbym ci opowiedzieć czym chcę nie błyszczeć. Niebłyszczenie jest łatwiejsze do zdefiniowania. Na pewno nie tym co mam. Albo nie tym czego nie chciałbym mieć. Nie zaczarowaną ekonomią monety, na pewno też nie frazą liryczną czy logicznym koncertem wiedzy. Strojnym kirysem i błyszczącym koniem nie, na pewno nie.
Pewnie chodzi tu o te skrzydła, które przyspieszą galop, o tę obietnicę twoich włosów, które opadną mi na ramiona, kiedy wygram. Ale też o to samo kiedy przegram i będziesz mnie pocieszać. Choć ja nie biorę sobie do serca wcale, że dla ciebie wynik jest nieistotny. Bo jeśli akceptujesz każdy, to znaczy, że chcesz mnie. Ja nie wiem jak ty widzisz moje drżące dłonie i lęk o którym nigdy ci nie opowiem w żaden mglisty poranek. Nawet jak będę czuł, nawet jak będę bardzo przewidywał, że to ostatni raz wymknąłem się z twoich ciepłych i śpiących ud w leśną grudniową mgłę.
Chciałbym, żebyś udawała, że śpisz, kiedy będę ci opowiadał jak mały chłopiec o wszystkich koniach Waterloo, o każdym poranku Wszechświata.
—
W filmie “Pojedynek” (Duellists) Ridleya Scotta z 1977 roku, dwaj żołnierze Bonapartego pojedynkują się, skłóceni jakąś dawną zaszłością, której nikt z nich nie pamięta. Film nakręcony na podstawie powieści Josepha Conrada, w którym cała kampania napoleońska jest jakby tłem. Może reżyser nieco faworyzuje tego, który mniej kochał cesarza i po jego klęsce szybko przeszedł na służbę Burbonów. Ale to nieistotny szczegół, Ridley Scott jest Anglikiem. Tak jak Joseph Conrad, wprawdzie urodzony w Polsce, też poddany korony brytyjskiej. Pasjonująca gra ich dowódców pułków, by zrównać ich szarżą cała presja otoczenia na kontynuowanie pojedynku, który w zasadzie nie przynosi ostatecznego rozstrzygnięcia. Musieli mieć ten sam stopień wojskowy by móc się pojedynkować i oczywiście nie mogli tego czynić w czasie gdy trwała wojna. Więc niewiele mieli momentów do wykorzystania w napoleońskich czasach. Obaj przeżyli, obaj nie umieli powiedzieć o co im poszło. Można odnieść wrażenie, że ów tytułowy pojedynek i ich obsesja, a także presja otoczenia uzależniona od tego niezrozumiałego dla nikogo, nawet samych bohaterów, konfliktu, były czymś co utrzymało ich przy życiu. W tym całkiem niezgorszym czasie do umierania dla faceta, który właśnie w twoich oczach jest całe życie chłopcem.
To nieprawda, że mężczyźni zakleszczeni w tej pasji i owładnięci hazardem nie myślą o tobie. Jesteś zawsze gdzieś w tle, tą jedyną nagrodą, tym nigdy do końca niezdobywalnym łupem, twojego przecież wojownika.
proces7


Film świetny.
Notka świetna.
Tak ma byc za każdym razem, procesie:)
ATPO: dwa następujące po sobie zdania w pierwszej części tekstu, kończą się słowem “poranek”. Ewentualnie skoryguj.
proces to pytanie bylo jak wiele innych, myslalam że nie pamiętasz..;)
Miał być tu zupełnie inny komentarz, ale w ramach świadomosci, że pod tak piekną notką i tak zareagujesz komentarzami w zupełnie innej tonacji.. jedynie, jako kretynka wielorasowa, zostawię ślad uznania.
miałam poprzestać , ale notke wypada pochwalić… jak piszesz jak CZŁOWIEK proces, bez tych wszystkich rankingów, to całkiem Ci to nieźle wychodzi…nawet lepiej niż nieźle ;)
No, dzięki Lonstar, poprawiłem.
Coś mało tych zachwytów i peanów. Zawiedzionym.
Eee, no w końcu… . Super notka, taka wiesz…:D
Nie podoba się.
Nie podoba się.
Pięknie:)
Pięknie:)
Ja napisałam raz, a tu wyskoczyło dwa razy :?
..się Dziewczęta jąkają w zachwycie.. znaczy się, nieźle jest ;)
pisales juz notki, o tym ze:
1. chcesz dostac nagrode za swojego bloga
2. dostales nagrode za swojego bloga
3. dostales nagrode za swojego bloga i zrobilo ci sie dobrze
4. zrobilo ci sie niedobrze i juz nie chcesz nagrody za bloga
Wszystko to bylo nudne, ale nareszcie jestes w formie, wiec gratuluje. kto wie, moze swym kunsztem doscigniesz kiedys Moon :).
to bylem ja, twoj wierny kibic
Prawdę mówiąc, szukałem odnośnika i autora pierwszej części tekstu i na końcu znalazłem Twoją parafę, Procesie. :)
poker
Moon, skoro musisz codziennie wpisać swoją porcję komentarzy, bliską pewnie dwóm setkom, to zapraszam na Cyca.
Ala Ty wiesz, znaczy wiesz co, prawda?
Pisanie i czytanie blogów to w ogóle nudne zajęcie. Moje nudziarstwo zapewnia mi jednak pewną oryginalność. Któż chciałby plagiatować nudziarza, n’est-ce pas? Hlb?
Nie lubię tego zwracania się do każdego komentującego w stylu:
@Moon
@Pizarro
@Cornelli
@flamenco_night
@itd
I kurwa robił tego nie będę, choćby po trzykroć mieli mnie nazywać trollem, chamem czy chujem. Tak samo uważam za buractwo pogrubianie czcionki, kiedy się zwracamy do kogoś. To nie urząd.
Tylko spróbuj się do mnie zwrócić z małpą, tylko raz, a nie ręczę za siebie. /faja/
Zaprosiłem Moon na Cyca, ale ona lubi śmiecić w nobliwych miejscach. Wiesz Pokerze, największym moim bólem jest to, że w sieci, ale i też w życiu, zawsze podążały za mną kobiety, które niestety są idiotkami.
Cholera, ja nigdy nie miałem brania, nawet u idiotek.
Nie musisz się zwracać do mnie, Procesie, wyraziłam tylko swoje zdanie o notce, nie o Tobie.
Nie wiedziałam Procesie, że jest w Tobie tyle romantyzmu.
Wydaje Ci się Proces że za Tobą podążam? Ktoś musiał to skrytykować.
Troll i grafoman.
To nie romantyzm, nadziejko.
To tęskne wycie ugodzonego samca.
Zakochany Proces?
Moon, Proces to chyba Cię podrywa. A może Ty jego.
Zagadzam się z Moon. Ona, kurna, zna się jak nikt z nas na grafomaństwie.
“Kota w worku” miałabym podrywać?
A Ty Lonstar Co tu tak zasuwasz z tą wazeliną?
Popieram cię Moon. Z tym grafomaństwem. Całkowicie!
Perzeciez, kurna, codziennie widzę, jak walczysz z grafomaństwem na swoim blogu. Walczysz heroicznie. I trzymam kciuki, że kiedyś może uda Ci się tą walkę samej z sobą wygrać.
Dlatego w kwestii grafomaństwa jesteś dla mnie ekspertem.
Rozumiem, że Moon, to taki “chłopiec do bicia”…
Nadziejko, tu jej nie lubią na WordPressie, ona jest dla nich kraterem na żółć. Jakby była ładniejsza, to mogłaby być moim kraterem na nasienie;) Niewypełnialnym.
Lonstar, jak na tę całą grafomańską blogosferę, piszę całkiem dobrze, nawet niewiele się wysilając.
I nie zmieni tego niczyja głupia gadka :)
Gdyby tę notkę podpisał ktos inny, to Moon zachłystywałaby się i wpadała ekstatyczne orgazmy z rozkoszy.
Widzę, na jakie blogi łazi i jaki bździnami się zachwyca.
Procesie, a mnie kiedyś mówiłeś, że podobam Ci się i co z tego ;)
Lonstar, aleś Ty zadziorny.
Jeśli pijesz nieco mniej niż inni alkoholicy Moon, nie znaczy to, że nie jesteś alkoholiczką.
Ale jeśli masz nadwagę i jest Ci lepiej, kiedy przeczytasz w sieci, że większość kobiet ma nadwagę, to dobrze.
Z Twoim sposobem pisania komentarzy, na 95% blogów w Blox uznaliby Cię za trolla, Moon.
Moon, przestań napinać zwierzacz i straszyć nas, co byś zrobiła, jakbyś tylko chciała.
To weź i zrób.
Aniołek choinkowy Proces ujrzał we mnie trolla :|
Upadłeś Lonstar.
Jestem na dnie, Moon.
Tylko czemu notorycznie słysze, jak ty pukasz od dołu?
Zobaczę czy długo tak potraficie :)
Tiia, przyszła Nadziejka i ucięła dyskusję. /faja/
Moge kontynowac jednostronnie, pokerze. reflektujesz?
Lubie czytać, gdy się ludzie “napierają” w sieci. ;)
No to pogadaliście bardzo konstruktywnie;)
Wymienię skrzydła na bilet w klasie biznes w jedną stronę. Ala i pstro, załatwiam i dla Was.
Proces ty chyba robal jakiś jesteś, a może krętek blady? Powiedz mi jak można wymknąć się z ud? No chyba, że się w nich siedzi, ale to chyba dla człowieka dość trudne zajęcie. Jeżeli chcesz strzelic coś grafomańskiego, jak to słusznie zuważyła Moon, to to musisz się bardziej starać. Poklask idiotów nie świadczy o tym, że coś jest dobre tylko o tym, że jest mierne - pamiętaj o tym.
Twój wyegzaltowany styl jest miło przeciwwagą dla ostatnich jeków i płaczów, które ładnie podsumował HLB. Widzę, że się starasz. To dobrze. Może jeszcze z trolla staniesz się normalnym człowiekiem, czego z całego serca Ci życzę.
PS. Dziś nie było mocnych epitetów w ramach świątecznej promocji oraz z okazji zmiany tematu ostatnich lamentowań.
Czy mój kolejny komentarz potraktujesz jak spam? A rzekomo Twój automat się uczy? Widać tak samo jak ty, czyli miernie. Ale mam czystą nie skażoną niczym satysfakcję, że doprowadziłem Cię do takich a nie innych działań.
Kiwam głową z zastanowieniem.
Mela na Ciebie to zawsze mozna liczyć /tuli/ jak to o nas pamięta kochana taka ;)
Moon, proces juz tak ma. Nie bierz do siebie. Okaż się twardzielką i nie pyskuj tylko poklaskuj gdy On zwraca się do Ciebie w ten sposób. Bedzie gut.
On chce przeleciec jedna z panien, więc tłucze inne, a tą głaska, zeby jej pokazac jaki jest zafascynowany. Typowe zagrywki netowe.
Notka bylaby zapewne cudowniejsza w odbiorze, gdyby nie te moje stłuczenia…
pozdrawiam
Nie fascynuje mnie jego osoba, więc i nie przeżywam tego co mówi on, czy ci jego koledzy, którzy tu komentują… :) Im się wydaje, że mnie to wkurza. Dziwni ludzie.
Mnie fascynuje /faja/
I jego koledzy tez mnie fascynują.
I kolezanki nawet.
:))
A to się fascynujcie :)
Proces znowu nie puszcza postów. Nic nowego.
A najbardziej to fascynują mnie jego wrogowie /faja/.
“Przedstaw mi swoich wrogów, a powiem Ci kim jestes”
coz, plagiaryzm to jest motor wszelkiego rozwoju, jesli o to chodzi.
czepiasz się do notki procesa, czy do mojego awatara, hlb? :)
niczego sie nie czepiam. nie chce mi sie bo pozno wstalem. odpowiedzialem procesowi na:
> Pisanie i czytanie blogów to w ogóle nudne zajęcie.
> Moje nudziarstwo zapewnia mi jednak pewną oryginalność.
> Któż chciałby plagiatować nudziarza, n’est-ce pas? Hlb?
jakos nie pasuje mi to stwierdzenie, hlb. to nie plagiatyzm jest motorem rozwoju. To oryginały sa motorem do powstawania plagiatow..
nie ma oryginału, nie ma plagiatu, nie ma rozwoju jako dązenia do świetnosci lub nawet prześcignięcia tej swietnosci oryginału.
alez wy tutaj lubicie plawic sie w banale. doprawdy czasem lepiej od czasu do czasu gadac glupoty niz nadymac sie w takich pseudoerudycyjnych, niby-inteligentnych pozach.
…ale na moon krzyczycie i palcem pokazujecie.
no to pa zuczki - jezeli o mnie chodzi to ja juz wychodze.
tos mnie teraz rozbawił hlb :))
pa:)
zawsze do dyspozycji, pa:)
Dobrze, ze Proces ma tego bloga.. Gdzie by Inteligencja WP chodziła poutyskiwać..
A ja zawsze po obiedzie ://
Proces znowu mnie oznaczył jako spam? Potem powie, że samo trafiało do spamu…
Skąd Ty Proces zapożyczyłeś pierwszą część tej notki? Coś mi to przypomina.
Dwa moje komentarze jednak są w spamie, i jak znam WordPress same tam nie trafiły :|
Moon, mam pytanko.. czytujesz grafomaństwo seryjnie i zachowujesz w pamięci?
Połowa polskiej literatury to grafomaństwo… Musiał mi pozostać w pamięci ten czyjś specyficzny styl :)
Jak rozumiem, literatura NIE-polska, to same arcydzieła? No, ale o to mniejsza..
Jesteś krytykiem literackim, poetką, pisarką, czy.. tak się czepiasz bez okazji i wiedzy w temacie? Masz coś konkretnego do powiedzenia w ramach choćby rytmu tego tekstu? Czy wynika z niego, że wstęp jest intymny i ma być czytelny jedynie dla adresata, czy może jest retrospekcyjną ilustracją dla tezy postawionej recenzją motywu filmowego? Jest etiudą, w ramach ćwiczeń, czy końcowym efektem?
Na razie czytam Twoje grafomańskie komentarze, jeśli już w tej stylistyce mamy się poruszać, nazywając rzeczy po imieniu..
Nie ujawnię, kim jestem. Tu nikt nie przedstawia takich danych :)
Przyjrzy się swojemu powyższemu komentarzowi, zanim nazwiesz moje komentarze grafomańskimi.
Ta pisanina Procesa coś mi przypomina. A może Proces sam to napisał? Nie rozwiał moich wątpliwości.
Moje są grafomańskie z założenia, nie mam przerostu ambicji, jak Ty. Porównując się z kimś, zawsze kogoś stawiam wyżej. Nie krępuj się więc z aluzjami..
Strasznie Cię ciągnie tutaj. Klepiesz wciąż to samo, niezależnie od notki (zauważasz, że się zmieniają w ogóle??) na poziomie mniej więcej pięciolatki - choć nie wiem, czy nie ubliżam tym samym pięciolatkom, bo teraz dzieci szybciej się rozwijają. Mimo, ze Proces takiego słownictwa nie trawi, to jednak ja się wypowiem po swojemu - dawno nie widziałam bardziej klasycznego trolla, niż Ty na jakimś blogu.. NIC nie mówisz, a masz TYYYYYLE do powiedzenia..
Notki Procesa się zmieniają w bardzo niezmienny sposób.
Proces był zupełnie nie-trollowaty, gdy wpadł na mój blog, aby mi poubliżać… Choć niewiele mnie to obeszło.
Wkurwia mnie ta Moon. Procesowa bulimiczka. Żre go w tajemnicy łyżkami, aż się zachłystuje, a potem publicznie rzyga nim, żeby po chwili znów się mogła go nałykać. Nie może przeżyć, że proces w kółko o blogach i czatach. A u niej na blogu? W kółko o procesie! Zakochana, czy co? Dzień w dzień przyłazi tu, truje dupę i żyć bez procesa nie może. Teraz pewnie żłopie czarną kawę i smaruje mściwą notkę. A później apiać przylezie.
I jeszcze mnie tu będzie straszyć, co to by ona mogła napisać, jakby tylko chciała. Ale Moon nie chce. Ale jak jej się zachce, to fiu, fiu… strach się bać. Z tym jej talentem, to pewnie awansem Pulitzera dostanie. I niech po odbiór płynie Titanikiem.
Jakby tę notkę napisał polarny, to by rzadkiej sraczki dostała z rozkoszy.
Największa palma odbija babom, które nie mogą się zdecydować: kochać, czy nienawidzieć?
Ponieważ nie będzie mi się chciało odszczekiwać raz wtóry, to od razu..
Gdyby Twoje komentarze miały iść do kosza, to w ogóle byśmy Cię tu nie czytali - trochę pomyślunku sie przydaje czasami, zanim się durne tezy i pytania stawiać zacznie. Czytamy tylko dlatego, że Proces brzydzi się cenzurą - u mnie nie miałabys szans powisieć, bo ja smieciowych tekstów nie trwię. Chyba, że to sa śmieci miłe memu oku - np. confetti porozrzucanego spamu miedzy Znajomymi, żadna impreza nie urąga “salonom nawet”.
Gdyby tekst był zapożyczony, widniałoby pod nim źródło, jak zwykle. Ale nie w tym rzecz, właściwie. Skoro insynułujesz ploagiat, to boli Cie, że tekst się podoba. I to bardzo boli, o czym świadczą Twoje komentarze - nie tylko w treści treść tkwi, “Kobieto”. Najprawdopodobniej podoba sie także, o zgrozo!, Tobie - stąd zjadliwość uporczywego używania “pisanina” i “grafomaństwo”. Gdyby nie, machnęłabyś ręką i poszła gdzieś, gdzie Muzę całuje się w rowek.. między pierśmi bialy, gdzię drżące jej serce ulata.
Gdyby ten blog i jego Autor Cię nie interesowały i nie zajmowały, nie byłoby Ciebie tutaj co notkę prawie. Tylko skończony kretyn krytykuje to, co sam naśladuje. Przychodzisz tu i zarzucasz Procowi trollowanie - sama trollując. Przychodzisz pożalić się nad grafomaństwem - sama pisząc na tyle nudno, że nawet nie doczytałam do końca pierwszej strony Twojego bloga (różnicy może nie wyłapiesz, to Ci nakreślę, jak kopytnej na granicy: skoro uważam, że Twój blog jest do bani, to nie muszę łazić po nim jak nawiedzona, żeby Ci to zakomunikować.. chcesz się dowartościować takim łażeniem?? Współczuję.) Przybiegasz tu i komentujesz, że Proca świta to to i tamto i taka i owaka.. a za Tobą przylatuje Twój piesek “HBL” - czy jak Mu tam - i robi to, co podobno zarzucasz “świcie Proca”. Ups! Zarzucacie. Skoro tak się Tobą zachwyca, to czemu tu, nie u Ciebie? Średnio interesuje to potencjalnych Czytelników Procesa - bo tacy tu przychodzą właśnie, wyobraź sobie. Robicie jakąś swoją piaskownicę co drugi wątek i jeszcze okraszacie ją hasłem “ale tu beeeee”.. na siłę Was tu zaciągaja, czy ki.. penis?? Przypatrz no się trochę swoim tu występom, bo zakładam, ześ dorosła.. choć wizerunek wspomniany przeczy.
Zaćmienie, to jednak zawsze tylko zwiewniej nazwana ciemnota.. nieistotne, czy Księżyca, czy nie..
EOT
Ja tam nie wiem, Lonstar, bo ja się zdrowo odżywiać muszę. Jadam, co zdrowe.. no, dobra, czasami też to co smaczne, choć może niezbyt zdrowe.. ale, zeby niesmaczne?? Współczuję, bólu tego nie zaznawszy na szczęście..
Ani kochać, bo się nie da…
Ani nienawidzieć, bo to bez sensu…
Rozmawiać też on nie umie. Coraz większa strata czasu :|
komu współczujesz flamenco i czego?
Powyższe było do Lonstara, w razie czego.
No takiemu Osobnikowi, płci obojętnej (mi przynajmniej), co przychodzi, je i wymiotuje.. nie rozumiem, po co tak własnej inteligencji przeczyć..
spróbuj zrozumiec, flamenco:
spacer
Miałem zrozumieć. Nie rozumiem
Wcisnąwszy smutek ręką w kieszeń
uciekam z wolna skryty w tłumie
nie mogąc pojąć skąd ten ogień
rozświetlający we mnie trwogę
Matko płomieni
Gwiazd strażniczko
Ciszo od głosu potężniejsza
Dotknij człowieka na ulicy
Tak, by zrozumiał, od dotknięcia
Poczytaj sobie trochę parawdziwej poezji, flamenco, bo od tego barchanowego grafomaństwa z innych blogów, możesz się uwstecznić. A szkoda by cię było.
EOT
Ja za gUpia na poezję jestem, Lonstar.. powzdycham bez zrozumienia :)
chcesz jeszcze powzdychać? to ci cos podrzucę:)
Szkoda, że spalił mi się modem i muszę korzystać z jakiejś durnej wtyczki orange’a. Nawet sobie pokomentować nie można…
A jak ja zdechnę od tego wzdechu?? Boję się tak silnych wrażeń.. ;)
Charmee.. jak nie mozna, jak komentujesz? ;>
***
Gaśnie woda
Wschodzą słowiki
W ciemnym milczeniu
Róża odchodzi aleją zapachu
Twoje palce
Zakwitają w mojej dłoni
Dzień dobry wieczór wszystkim.
Widzę, że Moon nadal wystawia pupę do bicia.
Mam nadziejkę, że chociaż trochę przyjemności z tego ma… :)
Qrna..
Ile jeszcze w zyciu przede mną..
Szczególnie łaknę oczyma dotCHnąć te wschodzące.. ptaki ;))
Nadziejko, musi, że ma.. innej opcji nie widzę;)
Przepraszam bardzo, ale zauważyłam pewną zależność - gdy ja zaczynam pisać, to lonstar przestaje. Nie wiem, czy tak wpada w zachwyt nad moim pisaniem, że milknie z wrażenia, czy po prostu ucieka.
To miało być bicie? A czym? Chłoszczącym biczem waszych argumentów?
Trochę pokory…
Moon, może to była pieszczota.
Taaa, można - za dziesiątym razem udało mi się wstawić jedno zdanie, a strona otwierała się pół godziny. Nieważne.
Moon to kwintesencja Licentia Poetica (wielkimi literami) - nie czepiać się…
Takie argumenty, jaki tyłek.. a nic specjalnego fotela nie zajęło, wybacz ;D
nadziejko, doskwiera ci moje milczenie?
nie piszesz do mnie inwokacji, więc ja nie piszę nic do ciebie.
Charmee, ja się nie czepiam.. ja chłonę..
ps. z Licencjackich?
Nadziejko, ja tak mam wszędzie, idzie się przyzwyczaić ;)
***
Kwiaty bardziej wymowne
Nie pozwoliły jej dojść do słowa
Plamka od plamki błękitnej
Wypełniała milczenie
Aż wypogodniało
I wierzyła znowu
Dopiero kiedy odszedł
Zakwitły spojrzenia
masz fajny wierszyk, flamenco.
Lonstar, nie doskwiera, tylko zastanawia. I nie chodzi o pisanie do mnie, tylko o pisanie w ogóle.
Inwokacji, powiadasz. Też masz wymagania. Ale może popełnie o Tobie jakiś wiersz, bo widzę, że ostatnio poezja w modzie.
Flamenco, znaczy, popadają w zachwyt nad Twoich pisaniem? ;)
nadziejko - o co chodzi ci konkretnie? przeciez piszę tu dośc często.
Lonstar.. bo ja się w sobie zamknę i przestanę własne bzdety produkowac, jak Ty mnie taką SZtuką zarzucisz..
Zabijam zapachem, Nadziejko ;DDD
Flamenco, tak? No popatrz, jakoś na mnie to nie działa odstraszająco :) Sympatia od pierwszych literek.
Oj Lonstrar, Lonstrar… :) O nic mi nie chodzi :) Tak chciałam się trochę z Tobą podroczyć.
Może masz katar? ;) Ja mam, jak cholera, cholera :///
Spoko, spoko. Nie mam żadnego kataru ;)
Widzę, że jednak chcesz mnie do siebie zniechęcić. Nic z tego! ;)
proces nie lubi spamu na tym blogu. od spamowania jest cyc. dlatego raczej nie eksplatuję się tu werbalnie
Ja się za bardzo starać o to nie muszę ;) Mam we krwi zniechęcanie ;)
Wiem co Proces lubi, a czego nie ;)
Znam się z Procesem od ponad 3 lat /faja/
Lonstar nas przywołał do porządku :) Generalnie ma rację w dodatku ;) Lepiej wiać, nim Proc rzyjdzie i rzuci garścią penisów w podsumowaniu ;DDD
Miłego Państwu :)
a od kiedy znasz mnie?
Flamenco, widocznie odporna jestem. Może dlatego, że też mam to we krwi…
Zniechęcanie i drażnienie upatrzonego osobnika ;)
Lonstar, Ciebie w ogóle nie znam :)
nic nie tracisz:)
Sam wiesz najlepiej :)
przez grzecznośc nie zaprzeczę:)
Spokojnie. Nie grozi nam bliższe poznanie się :)
nadziejko - dobrze wiem, co mi grozi, a co nie:)
Zawsze musisz mieć ostatnie zdanie?
To moja specjalność :)
Wybaczcie, że nie witam, nie odpowiadam, nie pokazuję, że się cieszę czy wkurzam. Czujcie sie jak u siebie w kiblu;).
Cześć Mela.