wirtualne impresje

proces7

Eva i Clara

z 23 komentarzami

Co łączy te dwie kobiety? Na pierwszy rzut oka pewne oczywiste sprawy, obydwie były kochankami, a jedna nawet przez jeden dzień żoną, dwóch mężczyzn, którzy na wiele lat po wojnie stali się symbolami zła, ludźmi, których w największym stopniu obciąża się za największą tragedię jaką spotkała ludzkość w jej historii – drugą wojnę światową.
Dla człowieka śpiącego snem spokojnego, uczciwego, pamiętającego o fakcie złożenia zeznania podatkowego na koniec miesiąca kwiecień w zasadzie to wystarczy. Można też odczuwać niepokój, jaki ja odczuwam i zastanowić się, dlaczego te kobiety zginęły. Przecież żadna z nich nie dokonała zbrodni przeciw ludzkości, żadna nikogo nie zamordowała. Obie popełniły grzech, tę samą winę, kochały i pozostały u boku swych wybraków do końca ich dni. Dwie te kobiety w momencie ich śmierci miały po trzydzieści trzy lata, jak Chrystus, bowiem zarówno Claretta jak i Eva, urodziły się w lutym 1912 roku. Eva otruła się w bunkrze mężczyzny swego życia 30 kwietnia 1945 roku, dzień po ślubie z Adolfem Hitlerem. Eva próbowała się otruć już wcześniej, nim została oficjalną sekretarką i kochanką Hitlera.

Eva Braun w 1944 roku


Kobiety te, ku zadowoleniu ich kochanków, polityka nie zajmowała wiele, były zapatrzone w swoich mężczyzn.
Komunistyczni włoscy partyzanci, którzy mieli rozstrzelać il Duce, prosili Clarę by odeszła, ta jednak zasłoniła ciało swego ukochanego i ją pierwszą dosięgły kule. Tak jak Eva Braun, która pierwsza straciła świadomość po zażyciu trucizny. Mężczyźni, a może przypadek, w tej ostatniej chwili oszczędzili im widoku swych śmierci.
Claretta żyła krócej od Evy, dwa dni wcześniej zginęła. Rozstrzelano ją 28 kwietnia w miejscowości Mezzagra, 29 kilometrów od Como na granicy szwajcarskiej, gdzie próbowali się przedostać, nim zostali schwytani przez partyzantów.

Clara Petacci

Ciało Evy Braun spłonęło w Berlinie. Gdyby nie zechciała w kwietniu pojechać do Adolfa Hitlera, nie zapragnęła być przy nim i wziąć z nim ślub, pozostałaby w rodzinnym Berghofie, a po wkroczeniu Amerykanów, pewnie zostałaby gwiazdą mediów, opisując swe życie obok tyrana i mordercy. To samo pewnie byłoby z Clarą, która jednak mniej oficjalnie była kochanką, żonatego przecież Benito Mussoliniego. Zwłoki rozstrzelanej Petacci powieszono na placu Loreto w Mediolanie, naprzeciw stacji benzynowej Esso, obok jej ukochanego. Za nogi, martwymi głowami w dół.
Obie kobiety pochodziły z katolickich rodzin, a jeden z chłopaków, którzy wieszali Clarettę obok Duce, zawstydził się, bo sukienka, która opadła na twarz martwej kobiety, odsłoniła jej bieliznę, podszedł i założył suknię między uda wiszącej. Włochy to katolicki kraj i nawet wywieszone przez komunistów włoskich ciało kobiety, ku uciesze lombardzkiej, wyzwolonej gawiedzi, było czymś nieprzyzwoitym i nietaktownym. Claretta nie czuła wstydu, była martwa. Nie mam pojęcia co czuła Eva Braun nim usnęła. Może widziała uśmiechniętego i czule na nią spoglądającego kochanka? Na pewno nie myślała o ruinach Berghofu czy Berlina. Miast, które wyjątkowo ożywają wiosną i zwykle ślicznie wówczas pachną.
Klimatu Lombardii nie lubię. Tam zbierają się wody, które żywią Italię, aż po ujście Padu. Jest sporo wilgoci, komarów. Zimy, nawet przy lekko dodatnich temperaturach, sprawiają wrażenie ciężkich, bo zimno przenika wraz z wilgocią, a te mgły na drogach są przygnębiające. Wiosna jest tam piękna, świeża, wcale nie zapowiada dusznego i parnego lata, które zawsze gości w Mediolanie. Kule oszczędziły kochankom tych nieprzyjemności związanych z latem, które przecież mogli spędzić w lombardzkim, wcale nieklimatyzowanym śledczym areszcie. Fotografie Claretty po egzekucji, w scenerii tej lombardzkiej primavery: 1) 2) 3).
Może lżej kobiecie umierać obok kochanka, u progu miesiąca maja, który przecież jest miesiącem zakochanych. W tę tak ważną dla historii ludzkości wiosnę. W pięknym dla kobiety wieku lat trzydziestu i trzech.

proces7

Written by procesVII

kwiecień 25, 2008 @ 4:57 pm

Napisane w feminizmy i mizoginie

Tagged with

Odpowiedzi: 23

Subscribe to comments with RSS.

  1. no widzisz, szanowny procesie, bardzo ladnie. moze troche w stylu Moon, no ale nie zawsze czlowiekowi musi zaraz Borgesem wychodzic.

    pozdrawiam, zycze dalszej weny i mniej natretnych mysli o statystyce :)

    hlb

    kwiecień 25, 2008 at 11:44 pm

  2. Zachwyciłam się zdjęciem Claretty. Zamyśliłam nad cudem i potęgą miłości. Nie rozumiem dlaczego zostały skazane … za miłość?

    cornelli

    kwiecień 26, 2008 at 1:06 am

  3. Wybacz procesie, ale nie budzą mojego entuzjazmu notki dotyczące historii, w których stosunek inwencji autora do zasobów googla ma się jak 1 do 10.
    Być może gdyby dotyczyło to innej dziedziny, to by mnie zaciekawiło, ale historią, [zwłaszcza tą najnowszą], zajmuje się na okragło, więc dla mnie to nie są żadne rewelacje.

    lonstar_lonstar

    kwiecień 26, 2008 at 8:26 am

  4. A mnie się podoba.
    Ten hardcore historyczny zawiera wątek romantyczny, lonst;p
    Oddanie i lojalnośc za wszelką cenę. Miłośc bez granic. Bezwględna akceptacja człowieka. Ukochanego. Jak Romeo i Julia.
    I myslę, ze TO własnie VII chciał nam powiedziec.
    A przy okazji sprzedal nam trochę faktów z innej dziedziny niz blogosfera. W koncu;)

    Ja jestem na TAK :)

    sofijkaa

    kwiecień 26, 2008 at 8:52 am

  5. Oniemiałem… ale z pozytywnego zaskoczenia. Bo teksty Procesa o blogosferze już sobie odpuszczałem.
    W końcu coś dla ludzi, niekoniecznie dla historyków. A to, że korzystał z jakiś materiałów? Cóż z tego? Ważne, że ładnie to opowiedział.
    Podpisuję się pod opinią sofijkii.

    lunetarius

    kwiecień 26, 2008 at 9:08 am

  6. ależ ja tez jestem na tak. Tylko, że dla mnie osobiście to nic odkrywczego:)
    Romeo i julia powiadasz? romantyczna miłość? Ty wiesz, jak rzadko ludzie się myli w tamtych czasach? Zapewniam, cię, że osadzenie miłości tych dwojga w ścisłych realiach tamtego okresu, uczyniłoby ją w Twoich oczach raczej niestrawną:)
    Po prostu – ludzie lubią idealizowac i karmić się złudzeniami:)

    lonstar_lonstar

    kwiecień 26, 2008 at 9:14 am

  7. oj tam.. Napoleon lubił jak Józefina nie myła się przez tydzien. Więc wszystko dla ludzi. Co kto lubi .
    kUchanie. tu nie o czystosc ciała chodzi lecz o czystośc uczuc. Nie bądż taki przyziemny :p

    sofijkaa

    kwiecień 26, 2008 at 9:34 am

  8. Racja, sofi:)
    Faceci są teraz zbyt zniewieściali. Nie dalej jak wczoraj kupilem sobie “żel peelingujący pod prysznic dla mężczyzn niezawierający mydła”. Zastąpię go jednak druciakiem i szarym mydłem.
    I chyba rzeczywiście więcej uwagi poświęcę uczuciom…

    lonstar_lonstar

    kwiecień 26, 2008 at 10:03 am

  9. Lonstar, mam te same wątpliwości. W Google jest prawie wszystko. Najbardziej przerażające jest to, że stosunek własnej inwencji Jerzego Pilcha do zasobów światowych bibliotek wygląda jeszcze mniej korzystnie dla autora “Pod Mocnym Aniołem”.
    Cieszę się, że Wam się podoba fakt, iż przestałem pisać o rankingach. Sam wolę pisać o kobietach. Zresztą niebawem sporządzę tu tabelę najbardziej ponętnych komentatorek. Najfajniejsze cipki będę wieszał na mojej blogowej “jedynce”.
    Chciałem też zaznaczyć, że wagina “największa” czy “wielka jak krater”, wcale nie oznacza tego samego co “najfajniejsza”. Żeby nie było niedomówień.

    procesVII

    kwiecień 26, 2008 at 1:48 pm

  10. Lubię być pod wrażeniem lekkości pióra.. tylko się obawiam, czy wszystkie powyzsze “nareszcie” i “na tak”, łącznie z moim, nie trafią na mur przekory :)

    Wypada się zatrzymać nad pytaniem, czy owe Kobiety były tak zaślepione, jak miłość w maju, czy może tak dalece skupione na innych, że w katach doszukały się miłości, dla której warto było żyć – choćby po to, by móc z nią odejść..

    flamenco_night

    kwiecień 26, 2008 at 3:46 pm

  11. No już wydawało się pięknie, ale… Proces nie byłby sobą nie rzucając nam przed oczy cipkami i waginami o krater zahaczając:-)
    Nie tracę jednak nadziei.

    lunetarius

    kwiecień 26, 2008 at 4:08 pm

  12. Czytelni nie są ciekawi dla Czytelników.. zawsze bardziej przyciągaja ci, po których można się spodziewać wszystkiego ;)

    flamenco_night

    kwiecień 26, 2008 at 4:10 pm

  13. Zakochały się w niewłaściwych facetach, w nieodpowiednim czasie. Może właśnie ta przestrzeń, w której znaleźli się ci mężczyźni wywołała uczucie? Kto wie. Kobiety zawsze pociągała władza.
    Wedle ówczesnych standardów Claretta jak i Eva były uznawane za piękne kobiety. Dziś pewnie pisano by o nich w Pudelkach albo tańczyłyby z jakichś programach dla plebsu.

    procesVII

    kwiecień 26, 2008 at 4:17 pm

  14. No dobrze. Ale one sie od owej władzy trzymały na tyle z daleka, że niekoniecznie widzę związek. Niejaka Prokula, żona Piłata, kochała rzeczywiście władzę swogo Męza, a nawet – co na tamte czasy może dziwić – bez oporów przeciwstawiała się błednym w jej rozumieniu decyzjom politycznym. Władza była podnietą dla kleopatry – tu już sama w sobie, Mężczyzn traktowała przedmiotowo. Bezkrytyczność wymienionych przez Ciebie Pań wobec poczynań ich Kochanków, sugeruje jednak inne podłoże fascynacji.

    flamenco_night

    kwiecień 26, 2008 at 4:27 pm

  15. W rzeczy samej, Eva, jak i jedna z jej sióstr – Gretl, uważane były za – nazwałbym to – trzpiotki. Eva do końca nie przyjmowała do wiadomości upadku Trzeciej Rzeszy. Myślę, że sam Hitler też do końca liczył na cud. Jak gracz w kasynie, który chciałby przechytrzyć koło fortuny i historii.

    procesVII

    kwiecień 26, 2008 at 4:52 pm

  16. Pokuszę sie zatem o tezę, że Męzczyznom z wizjom pomagają silne Kobiety, które potrafią wizje wziąć za łeb i sprowadzić na ziemię. Uległe, zapatrzone jak w obraz, pozwalają swobodnie zeglować swoim Panom w obłędy irracjonalnego absurdu.. a wszystko to w dobrej wierze i nie bacząc na środki.

    Znów jest, jakby na to nie patrzeć, na nas.. Baby to mają krzyż pański ;))

    flamenco_night

    kwiecień 26, 2008 at 5:01 pm

  17. Z wizjOM.. fffajna jestem :) Że sie komentnę samodzielnie ;)

    flamenco_night

    kwiecień 26, 2008 at 5:02 pm

  18. zgadzam się z Tobą w lej rozciagłosci flamenco :)
    i z Tobą lonst równiez. W kwestii zniewiescialosci facetow. Mam nadzieję, ze nie naduzywasz zelu do wlosow i solarium ;)

    sofijkaa

    kwiecień 27, 2008 at 3:26 am

  19. całej*

    sofijkaa

    kwiecień 27, 2008 at 3:27 am

  20. Uromantycznianie tych “miłości” to są wolne żarty.
    Ale nie dlatego, że ludzie się nie myli w tamtych czasach, jak chce geniusz Lonstara.
    Chcę przypomnieć, że “kochankowie” owi są odpowiedzialni za śmierć milionów ludzi.
    To choćby czyni absurdem i niedorzecznością jakąkolwiek miłość, w którą jakoby mieliby być oni zamieszani.
    Stając po stronie potworów, te kobiety same stawały się potworami.
    Choćby tylko przez swoją głupotę, zaślepienie i słabość.

    Stylizując w ten sposób podobne wątki, dajemy dowód na nasze słabe wyczucie proporcji i aksjologiczne wypuszczenie się w maliny.
    Literatura nie powinna być baldachimem dla rzeczywistości, a zwłaszcza dla największej zbrodni ludzkości jaką była II wojna światowa.

    Logos Amicus

    lipiec 2, 2008 at 2:06 am

  21. Proces tu ciągle takie “bajki” serwuje, a ciemny lud w to wierzy…

    Moon

    lipiec 2, 2008 at 6:25 am

  22. Proces tu ciągle takie “bajki” serwuje, a ciemny lud w to wierzy :(

    Moon

    lipiec 2, 2008 at 6:26 am

  23. Proces tu ciągle takie “bajki” serwuje, a ciemny lud w to wierzy…

    A teraz przestraszył się i już mnie zbanował, wielki macho.

    Mooon (wylogowana)

    lipiec 2, 2008 at 6:30 am


Napisz odpowiedź