wirtualne impresje

proces7

Claretta i sobotni chaos

z 17 komentarzami

Tak jak podejrzewaÅ‚em, poprzednia notka wyskoczyÅ‚a na pierwszÄ… pozycjÄ™ w lokalnych notowaniach WordPressu. Nawet mój blog, który zwykle szybuje w okolicach 20 – 40 -go miejsca w rankingu, wskoczyÅ‚ na piÄ…tÄ… pozycjÄ™.

Jeszcze dwie takie notki i zostanÄ™ lokalnym, wordpressowym guru.
Notka jak notka, całkiem byle jaka, absolutnie nie warta tego by być już od wczoraj wciąż eksponowaną. I nie jest dla niej wytłumaczeniem ewentualna nieuprawniona obecność innych notek na szczytach notowań. Bo przecież gorsze i głupsze często pozostają liderami rankingu. No i co z tego? Dla mnie nie jest to usprawiedliwienie.
Mam nadzieję, że gdy napiszę tę nową notatkę i wstawię ją, trend ten się zmieni i zrobię miejsce na tronie ważniejszym i pilniejszym sprawom sugerowanym przez lokalnych blogerów.
Dla kwestii zdobywania rankingów i generowania statystyk mam Cyca, wiÄ™c wysokie notowania w innych miejscach sÄ… mi zbÄ™dne. Choć nie powiem, cieszÄ…. No ale nie w tym wypadku, bowiem – jak sÄ…dzÄ™ – nikogo z Was nie interesuje historia Italii, w okresie Risorgimento i zaraz po nim. Pewnie interesowaÅ‚yby Was kochanki wÅ‚oskich szefów rzÄ…dów i prezenty, którymi byÅ‚y obdarowywane. NapiszÄ™ o tym jakÄ…Å› impresjÄ™.

Może o Clarze Petacci (na zdjęciu), która już jako nastolatka kochała się w pewnym włoskim socjaliście i jej marzenia się spełniły, została kochanką il Duce.
Miałem napisać notkę o nagości i początku świata w znanych dziełach artystów w kontekście ograniczeń wiekowych i ostrzeżeń, które pojawiają się na blogach. Do których to raportowania jako dla dorosłych nawet jesteśmy zobligowani jako blogerzy. Ale proces.blox.pl mi się nie otwiera, a notki, moim zdaniem stricte związane z kulturą, obiecałem tam zamieszczać.

Napiszę o czymś innym, choć notka się wydłuży, a czytelnik woli notatki lakoniczne z obrazkami. Przykro mi niepomiernie.
To, o czym chcÄ™ opowiedzieć tyczy pewnych postaw na czatach, forach czy innych miejscach, na przykÅ‚ad blogach, które współtworzÄ™ bÄ…dź współtworzyÅ‚em z wirtualnymi znajomymi. By coÅ› z innymi budować, musi być pretekst, tak jak na forum “Zawróconych” motywem byÅ‚ “czat”. JakaÅ› osnowa, kontekst. Tak jak na Cycu ten motyw sam siÄ™ zaczyna wyÅ‚aniać, nie chciaÅ‚em wyznaczać tym, którzy współtworzÄ… ze mnÄ… ten blog ram, chodników, po których mieliby stÄ…pać. ChcÄ™ poczekać, aż sami udeptajÄ… Å›cieżki, którymi im najwygodniej spacerować.
Pamiętam, za komuny na osiedlach z blokami często budowano chodniki, które były zrobione zupełnie bezmyślnie, a ludzie stąpali swoimi ścieżkami, niszcząc trawniki. Ponieważ nie chcieli by ich droga ze sklepu czy przystanku autobusowego miała 500 metrów, a woleli pokonywać odcinek 200 metrów.
Wracając do owych wspólnych przedsięwzięć, to wiadomym jest, że wymagają one pracy. Czasem takiej, która nic a nic nas nie pasjonuje. Trzeba pewne rzeczy ustalić, zorganizować. Ludziom się nie chce i trudno ich przekonać do zrobienia tego, na co nie mają ochoty. Ciężko ich też zmotywować. Sam nie mam problemów z motywacją, kreuję ją sobie, tak jak na przykład dla Cyca, jest to ranking w Blox.pl. Gdyby nie takowa determinacja, nie zajmowałbym się wspólną zabawą i siedziałbym sobie tu i pisał moje duperele.
Mógłbym to porównać do wspólnego ogniska w młodości. Super siedziało się na Mazurach wieczorem, w lesie przy ogniu, pijąc wódkę czy herbatkę, jedząc pieczone ziemniaki czy liny pieczone w folii. Niestety, nasze wędkarstwo było usłane porażkami, stąd takie ryby, by wyżywić towarzystwo, musieliśmy kupować. Zakupy wówczas związane były oczywiście z korupcją. No ale ktoś te ryby musiał przynieść, niejednokrotnie poświęcając pół dnia, by je zabezpieczyć dla towarzystwa. Do ogniska też trzeba było przygotować drzewo, a nie zawsze chciało się komuś łazić po lesie nocą. Wyznaczaliśmy sobie wówczas często dyżury, ale cieszyliśmy się, kiedy ktoś na przykład polubił robić to, czego nam się nie chciało. Powiedzmy zakupy czy przygotowywanie ziemniaków i ryb w ognisku, oprawianie tego itd. Zapłatą dla takiego wyzyskiwanego frajera była radość innych, ich zadowolenie i docenienie dymającego.
Sam staram się o tym nie myśleć, bo gdy się nadto wgłębię, dochodzę do jedynego wniosku, jedynie słusznego, olewam czaty czy fora, które kreowałem. Z pewnością, któregoś dnia uczynię z blogami to samo co zrobiłem z czatami i forami.
Po blogach czy forach błąkajÄ… siÄ™ ludzie mniej skÅ‚onni niż w realnym Å›wiecie- nawet w tym egoistycznym i klasycznym w Dylemacie Więźnia – do kooperacji. Sam blog w ogóle ma technicznÄ… konstrukcjÄ™, która eksponuje wÅ‚aÅ›ciciela, czyniÄ…c go gospodarzem. Który chÄ™tnie widziaÅ‚by dyskusjÄ™ u siebie, nie muszÄ…c błąkać siÄ™ po znajomych czy obcych bliższych lub dalszych sÄ…siadach. Ale też nie do koÅ„ca, bo czasem wprawia go w niepokój fakt, że ci, którzy przyszli nie piszÄ… tak, jak on by chciaÅ‚. Wtedy, takich adwersarzy ignoruje, czasem wykreÅ›la, blokuje, a nawet jeÅ›li jest wybitnÄ… i niewychowanÄ… gnidÄ… – nazywa trollami.
Takie wspólne wirtualne zabawy zawsze będą się ocierać o pytania nad sensownością. I dla tych, którzy chcą tylko czerpać, ale i dla tych, którzy chcą dawać. Czerpiący, uzależnieni, mogą chcieć więcej i więcej, a kreatorzy mogą częściej czuć się dymani.
Zamyka się to w klasycznym Dylemacie Więźnia, czyli: kreator pisze dla siebie, czytelnik tylko zerka, nie będąc zmotywowanym do analizy treści. Kreator pisze w pustą przestrzeń i tak jak ja napisze notkę, która zyska sporo klikaczy i wydaje mu się, że jest poczytny. Potem powstają blogi, fora i czaty, których nikt nie czyta, a ludzie zaczynają pisać do siebie. I oczywiście czytać siebie samych. Można samemu się komentować i windować ranking dzięki wyszukiwarce na przykład. Wtedy wszystko gra. Mamy komentarze, wysoką pozycję i super, wypasiony blogasek.
Nie chodzÄ™ na czaty i fora ostatnio wcale, ale idÄ™ o zakÅ‚ad, że krÄ™cÄ… siÄ™ tam wciąż ci sami, powtarzajÄ…c swe mantry, zmieniajÄ…c nieco kontekst bÄ…dź pseudonim. CzytajÄ… swoje teksty z zadowoleniem i podziwiajÄ… swoje wdziÄ™k i gracjÄ™. PozostajÄ… w tym samym mirażu co “poczytny bloger”, tworzÄ…cy blog o serialach, modzie czy znanych nagich gwiazdach. Iluzji, która pasie ich ego. Czatowe i forumowe celebrities, którym nie omieszkam poÅ›wiÄ™cić kiedyÅ› odrobiny mego pisarskiego talentu.
W sieci, po forach, czatach czy blogach błąka się gorsza część społeczeństwa, może nawet jego odrzucony margines. Bo powiedzmy sobie szczerze, normalni ludzie mają w sobotni wieczór lepsze zajęcia niż pisanie gównianych notek na jakimś wirtualnym zadupiu.

proces7

Written by procesVII

kwiecień 19, 2008 @ 7:38 pm

Odpowiedzi: 17

Subscribe to comments with RSS.

  1. Witaj w gronie nienormalnych.:)

    Kasia

    kwiecień 19, 2008 at 10:08 pm

  2. Jesteś jakąś gospodynią w tym gronie? Bo tak witasz jakbyś myślała, że właśnie teraz dołączam.

    procesVII

    kwiecień 19, 2008 at 10:14 pm

  3. Jestem tu gościnnie. Lubię witać stałych bywalców.:)

    Kasia

    kwiecień 19, 2008 at 10:54 pm

  4. Procesie, wystarczyÅ‚oby, żebyÅ› w temacie poprzedniej notki nie miaÅ‚ sÅ‚owa “Doda”, a już Twoja notka znajdowaÅ‚aby siÄ™ niżej w rankingu.

    “W sieci, po forach, czatach czy blogach błąka siÄ™ gorsza część spoÅ‚eczeÅ„stwa, może nawet jego odrzucony margines. Bo powiedzmy sobie szczerze, normalni ludzie majÄ… w sobotni wieczór lepsze zajÄ™cia niż pisanie gównianych notek na jakimÅ› wirtualnym zadupiu.” – hm, coÅ› w tym jest…

    nadziejka

    kwiecień 20, 2008 at 1:09 pm

  5. Tak, mogÄ… iść do kina, na łąkÄ™ zbierać wiosenne kwiatki, żłopać powoli drinka w knajpie, obgadywać znajomych z “psiapsiółkÄ…”, czytać gazety, wybierać siÄ™ w egzotycznÄ… podróż, pisać pracÄ™ habilitacyjnÄ… oraz dokonywać wielu odkryć naukowych.

    poltergeist666

    kwiecień 20, 2008 at 1:26 pm

  6. Eh, umknęły mi dwie sprawy najważniejsze: można uprawiać sobotni sex, lub uczestniczyć w sobotnim nabożeństwie. To proponowałbym stosować wymiennie.

    poltergeist666

    kwiecień 20, 2008 at 1:33 pm

  7. Nie, no Poker nie spłycaj. Można jeszcze brać udział w bankietach charytatywnych, grillach w wyśmienitym towarzystwie, można przebywać w kręgielni, na lodowisku, łazić po skałkach, pływać własnym jachtem, latać samolotem albo spływać z prądem powietrza na lotni, puszczać modele samolotów albo latawce, budować babki z piasku w piaskownicy i wybrać się w podróż marzeń, choćby do hipermarketu. ;)

    winnata

    kwiecień 20, 2008 at 1:38 pm

  8. Ja tam wolę uprawiać sobotni seks. Każdy robi, to, co chce. Ale mam swoje zdanie na temat siedzenia od rana do późnej nocy na czatach i forach. I nie jest to pozytywna opinia. Wiem, bo sama przeżyłam to wszystko.

    nadziejka

    kwiecień 20, 2008 at 1:43 pm

  9. Wydaje mi się, że na temat spędzania sporej ilości czasu w sieci, na blogach, czatach czy forach, mogę sporo powiedzieć. Owszem, pozostając zamknięty w paradoksie kłamcy. W świetle tego paradoksu każda wypowiedź o blogu na blogu jest nieuprawniona.

    procesVII

    kwiecień 20, 2008 at 2:56 pm

  10. Oczywiście. Normalni ludzie zwykli siedzieć przed swoimi płaskimi plazmami kontemplować polskie i uesańskie seriale. Bardzo krótkie nogi ma teoria, zakładająca istnienie miejsc pozbawionych miażdżącego odsetka wariatów ze zwichrowaną osobowością. Wiem, bo byłam w wielu miejscach, i nie było tak, żebym będąc w któymś z tych miejsc jednocześnie tam nie była.

    Me.

    kwiecień 20, 2008 at 10:57 pm

  11. “Miażdżący odsetek” brzmi interesujÄ…co, Me.

    procesVII

    kwiecień 21, 2008 at 3:47 pm

  12. No tak, nie dziwiÄ™ siÄ™, że tu taka cisza, skoro napisaÅ‚eÅ› Procesie, że po blogach błąka siÄ™ gorsza część spoÅ‚eczeÅ„stwa. WiÄ™c niektórzy wolÄ… siÄ™ nie “pokazywać” – przynajmniej przez jakiÅ› czas.

    nadziejka

    kwiecień 21, 2008 at 8:21 pm

  13. Nadziejko, notka jest śnięta i nijaka, więc co tu mają pisać?
    Nie ma takiego tytułu jak notka Defendo:
    Erotyzm i pornografia
    No i tagów:
    definicja pornografii, erotyka, erotyzm, pornografia, różnica między pornografią a erotyzmem

    Poprzednia moja notka wisiała dwa dni jako pierwsza, aż mi było wstyd.

    procesVII

    kwiecień 21, 2008 at 8:51 pm

  14. Któż wie kto to Claretta Petacci?

    procesVII

    kwiecień 21, 2008 at 8:51 pm

  15. Ja nie wiem. Ale ja wielu rzeczy nie wiem.

    Jak olejesz kiedyś blogaski, to co wtedy będzisz robić?

    nadziejka

    kwiecień 21, 2008 at 9:05 pm

  16. Może zajmę się gotowaniem i uprawianiem seksu, Nadziejko. Tylko że ja, w przeciwieństwie do niektórych, nie będę o tym pisał na blogu.

    procesVII

    kwiecień 22, 2008 at 2:49 pm

  17. Ciekawy blog, dodalem go do ulubionych, bede tu napewno wpadal czesciej

    wêdkarstwo morskie

    styczeń 25, 2009 at 2:10 pm


Napisz odpowiedź