wirtualne impresje

proces7

Niedyskretne uroki zwykłego pisania

z 39 komentarzami

Zauważyłem tu w WordPressie pewien, z pozoru pozytywny, trend. Ludzie próbują pisać o innych blogach, z naciskiem na tę platformę. Ma to zapewne służyć zorganizowaniu i zapoznaniu lokalnego towarzystwa. Sam próbowałem czynić takie rekonesanse.
Dostałem sygnał w komentarzach, poprzez tak zwany ping. Ping to jest takie wysłanie sygnału, ale krótkie, jak to dzieciaki robią, sugerując: mam coś do ciebie, ale szkoda mi kasy na telefon, ale ty wiesz, że dzwoniłem. Bo istotnie na wyświetlaczu pojawia się numer tego, co do nas ping wysłał, ale nie chciał z nami gadać, chciał tylko dać znać, że o nas pisze.
Generalnie ma to służyć podniesieniu oglądalności bloga tego co pingiem bździ, przy niechęci do komentowania. Ciśnie nas coś w brzuszku, ale srać nie będziemy, puszczamy pinga, niczym bąka.
Osobiście jestem sceptyczny, jeśli chodzi o kwestię utworzenia tu na WordPress towarzystwa, jakiejś spójnej grupy dyskusyjnej. Taki właściciel kafejki czy forum musiałby traktować wszystkich równo. Czyli ktoś, kto wykreśla komentarze, cenzuruje, odpada.
Większość poczytniejszych lokalnych blogerów takową cenzurę stosuje. Znajdując na to mniej lub bardziej zgrabne wytłumaczenia.
Pseudonim Hlb sugeruje jakobym pisząc o przedstawiających się imieniem i nazwiskiem, miał na myśli nick Azrael Kubacki. Nie, nie miałem na myśli tego pseudonimu, bo Azrael z całą pewnością imieniem nie jest, ale są setki pseudonimów w sieci, które brzmią podobnie.
Nie sądzę by imię Azrael w ogóle istniało. Nie spotkałem nikogo o takim imieniu w świecie. Czy wyobrażacie sobie, że ktoś mówi do kogoś: e te Azrael, weź no skocz po browara. Albo: Azraelu, znowu kochanie za szybko doszedłeś.
Jak zdrobnić takie imię? Azuś, Azek, Azrusek? Poza tym żadni rodzice nie byliby tak wredni i nie dali dziecku tak na imię. Jeśliby takie imię istniało, to w wypadku gdyby w gazetce szkolnej z czasów młodości Azraela ktoś napisał: Azrael jest dupą wołową, to każdy wiedziałby o kogo chodzi. Sytuacja taka nie miałaby miejsca w wypadku, gdyby tak napisał o: Tomku albo Kasi. Takich imion w bród.
Nie znam nadto pisania Azraela, ale zdaje się mi być on kimś piszącym o polityce, bo sporo go w Googlach. Zresztą widziałem jego blog startujący w konkursie Onetu i dostał pewnie ze 30 esemesów, więc od razu widać, że to musi być ktoś znany, a i ludzie kasy nie poskąpili.
Na tematy polityczne się nie wypowiadam, ale jeśli ktoś buduje blog na nienawiści do Kościoła Katolickiego, to jest to też sposób na blogowanie. Sam katolikiem nie jestem, ale mam spory szacunek do Kościoła Katolickiego w Polsce i sądzę, że żadne portale pornograficzne, ani wykrzykujący lewacy nie zastąpią rodziny, tradycji i tej kultury, którą kościół przez lata zbudował. Nie należy też zapominać o wkładzie kościoła w odzyskanie w naszym kraju demokracji.
Ateistą jest fajnie być i deklarować to, choć taka postawa nie jest domeną człowieka inteligentnego, albowiem ten nigdy nie zaprzestaje w poszukiwaniach. Tylko głąb nie ma wątpliwości. Jeśli ktoś stwierdzi, że jest pewien nieistnienia Boga, dla mnie jest głupcem.
Wracając do Azraela, to został on wyróżniony nagrodą w jakimś mniej znanym portalu Wiadomości24.

azrael.jpg źródło fotografii

Proszę zobaczyć jak silnie usiłuje ten ambitny, zapewne sympatyczny i uczciwy bloger, wejść na salony. Tu wyraźnie widać, z jakim obrzydzeniem odsuwa się od niego komentatorka polityczna Janina Paradowska. Niby się uśmiecha, ale ten uśmiech wymuszony i stricte z grzeczności. Pewnie sobie myśli: gdzie tobie ćwoku do nas!? Poza tym nie dopuścimy cię, bo my ledwie mamy z czego żyć. Przędziemy lichutko.
No i na dodatek widać, jak Azrael ściska tam jakieś gadżety z firmy, która się pewnie reklamowała przy okazji konkursu. Pewnie jakieś kalendarze i długopisy czy inne rzeczy ze stoku firmy. Za tyle blogowania dali mu pewnie jakiś gówniany kubek czy telefon komórkowy.
Sprawa wygląda też tak, że komentatorzy polityczni, ci z gazet czy telewizji, a takich są całe czambuły, drżą o swą pracę. Dziś są blogi, a na polityce się każdy zna. Więc taki płatny polityczny felietonista zarżnąłby kurę znoszącą mu mniej lub bardziej dorodne jaja, gdyby jakoś wyróżnił czy zareklamował blogera komentującego bieżące polityczne wydarzenia.
Miałem podobną sytuację na blogu, kiedy to Bartek Chaciński, Redaktor Naczelny Przekroju, starał się mnie wyeliminować z konkursu, preferując naprawdę jakichś spamerów, którzy kopiowali tylko z sieci serwisy o grach. Albo blog kopiujący z sieci nowości płytowe. Udowodnię niebawem, że dwa blogi wyróżnione w konkursie przez Bartka, to zwykli spamerzy, którzy jak Pudelek wychwytują z sieci informacje, wstawiając je na blogi jako swoje.
Dlaczego chciał to uczynić?
On pisze w Przekroju o blogach, dostaje za to pieniądze. Gdyby ludzie przychodzili czytać mnie, miast jego, nie zarobiłby. Pewnie dostaje tam jakie tysiąc złotych za tekst. A może jako zastępca redaktora naczelnego więcej.
No to jak on miałby przyznać, że moje teksty o blogach są bardziej kompetentne? Co zresztą jest zgodne z prawdą, bo są. Siedzę po kilka godzin dziennie w blogosferze, a on nie ma na to czasu, bo właśnie pisze tekst o blogach żeby zarobić na życie. Więc nie przyzna, że me opinie są bardziej fachowe, bo ja piszę za darmo, on za pieniądze. Oddałby swój chleb.
Tak samo żaden Korwin Mikke czy inna Senyszyn nie odda pola Azraelowi, bo nikt nie oddaje forsy bez walki. Azrael spamuje ostro w necie, stanowi zagrożenie dla żyjących z komentowania polityki, więc ci, siłą rzeczy, będą starali się go eliminować.
Blogera należy podziwiać nie za zwiewne teksty, nie za finezję wypowiedzi. Też nie za wybitną inteligencję. Należy cenić w nim wytrwałość, umiejętność modyfikowania bloga na potrzeby czytelnika oraz nade wszystko dostrzec fakt, że z nikomu nieznanego pseudonimu potrafił uczynić znak rozpoznawalny przez innych.
Bo cóż to za sztuka stworzyć blog z nazwiskiem, które wypromowała ci komuna, bo byłeś jej wiernym rabem? Albo blog, który wypromował ci kochanek, który jest prezesem dużego koncernu medialnego w Polsce? Na dodatek bezsprzecznie jest to mizerny i na poziomie nastolatki blogasek. Napisałem tam, że zdjęcia kiepskie z tego telefoniku oraz, że również bywałem w Paryżu i mogę jej o tym opowiedzieć. Skasowała mój komentarz. Nie obrażałem, nie podałem linka, nic a nic. Więc niech się Blox.pl cmoknie z takim blogiem.
Wnioski są takie:

  • Azraela podziwiać należy, albowiem wytrwałym i uznanym blogerem jest. Kto nie podziwia, ten kiep. Mimo że Azrael to człek radziecki.
  • Nie opłaca się próbować komentować i wypływać jako bloger przy ludziach żyjących z pisania, bo będą was eliminować. Nie przez zawiść, a zwykłą chęć przeżycia.
  • Nie uda się stworzyć na WordPressie forum czy kafejki, w której można by zbudować jakąś lokalną społeczność. Ale to chyba dobrze, bo prawa tu rządzące są liberalne. W Blox.pl jest takowa społeczność, a władzę nad nią mają admini, którzy posiadają stosowne narzędzia, by jednych blogerów promować, innych zaś eliminować. A to jak wiadomo rodzi nepotyzm i chorobę na władzę.

proces7

Written by procesVII

kwiecień 4, 2008 @ 5:32 pm

Odpowiedzi: 39

Subscribe to comments with RSS.

  1. Chłopak, ten od tego pinga, strasznie mętnie napisał o Tobie. Czytając go, odechciało mi się komentować. ;)

    A o tych Twoich wnioskach to właściwie nie wiem co myśleć.
    Z Azraelem pewnie masz rację.
    Czy się nie opłaca “wpływać i komentować” ? To zależy jaki ma się w tym cel. Jeśli jest się naprawdę dobrym w tym co się robi może się okazać, że zastąpi ten ktoś kiedyś jednego z tych “żyjących z pisania”. A zawiścią i próbą eliminacji nie ma co się przejmować, ich wpływ najczęściej jest bardzo nikły na danego blogera. “Żzp” nie mają czasu, jak sam zauważyłeś.
    Przy ostatnim wniosku poddaję się. Nie wiem. Wydaje mi się, że zawsze się da, muszą tylko zaistnieć właściwe ku temu warunki.

    winnata

    kwiecień 4, 2008 at 8:24 pm

  2. Skończyłem czytać na pobredzaniach, że Azrael to nie imię, bo jak to zdrobnić. Hermenegilda to pewnie też nie imię. A pisanie w blogach o innych blogach – blach.

    shame

    kwiecień 4, 2008 at 9:23 pm

  3. w ogóle nie zaczęłam czytać, kiedy zobaczyłam komentarz shame.
    azrael to imię anioła tak jak gabriel. no i jest przecież gabriel, na przykład peter gabriel z genesis.

    guilt

    kwiecień 4, 2008 at 9:30 pm

  4. Winnato, mechanizm ten poznałem na blogu Korwina Mikke. On nie bloguje, on przemawia. A to spora różnica. Poznałem też na blogu Passenta, który totalnie zlewał komentujących i pisał sobie felietony, dobre, owszem, tylko trudno to nazwać blogiem, prawda?
    Obaj blogerzy leją na komentatorów, a ci którzy tam wchodzą, robią to po to by przemawiać, zaistnieć.

    Guilt i Shame, doprawdy przykro mi, że Was zawiodłem. Idźcie poczytać u Azraela co tam nowego w polityce, jeśli nie macie telewizorów i nie stać Was na gazety. No i nie wiecie, w jakich portalach piszą o polityce. Szukajcie po prostu magla. W maglu gada się o polityce. W takich różnych “pudelkach”, które mienią się politycznymi plotkowiskami.

    procesVII

    kwiecień 4, 2008 at 11:05 pm

  5. GUILT: W całej Biblii wymienione sa tylko 3 imiona aniołów: Michał, Gabriel, Rafał.
    Być może ktoś ma alternatywną Biblię i stąd czerpie wiadomości o imionach anielskich. Owszem, to imię pojawia się w apokryfach, ale dla mnie to raczej wątłe źródło.
    PROCES: Przepraszam, że “sram ci na blogaska” [op. cit]. Pod poprzednią notką znów zostawiłem małe co nieco.
    A z Chacińskim, to chyba nie tak. Po prostu dla kogoś gierki i płytki to lepsza kultura niż to, co Ty piszesz. Wolno mu. Myślisz, że on to zrobił z premedytacją? Na innym blogu dowiedziałem się o jakims kolesiu, co podobno bezczelnie przekręcił głosowanie i w jedną noc uzyskał horrendalna liczbę smsów. Wiesz coś o tym?
    BTW: Ja już jednego “Bloga Roku” dostałem, ale w tym roku znów powalczę. Czemu nie?
    Przez szacunek dla Ciebie nie wystartuję w kategorii “kultura”:):):):)

    lonstar_lonstar

    kwiecień 5, 2008 at 8:47 am

  6. Lonstar, ależ ja uwielbiam mieć zasrany blogasek. W sumie życie mam zasrane, to mi się jakoś komponuje symetrycznie.
    Niekoniecznie tak jest z Bartkiem, bo:
    1) Był jurorem w konkursie Blog Roku
    2) Pisał w Przekroju na temat blogosfery: http://kominek.blox.pl/2007/12/KOMINEK-VS-PRZEKROJ.html
    Zaznaczam, że nie mam pretensji, że to nie ja byłem tam jakoś wyróżniony, ale że wyróżnieni byli tacy, co z sieci kopiują informacje i wklejają na blog. I sądzę, że to nie są blogi, a gówniane serwisy informacyjne. Obczaiłem ich już. Napiszę o tym niebawem. Udowodnię, że to nie blogerzy, a kopiści czy tam plagiatorzy. Sam pisałem wielokrotnie, że ja na żadne nagrody nie zasługuję.
    Więc gierki, muzyczka, powiadasz? To co Bartek robił tam jako specjalista od kultury? Po co pisze w Przekroju o blogu Kominka, którego notabene nie czytał? Niech pisze o tym na czym się zna: muzyce i gierkach.

    Co do głosowania to było tam nieco kontrowersji i różnych takich, ale to nie do mnie pytanie, ja wygrałem głosowanie, więc nie czuję się uprawniony do tego, by wypowiadać się na ten temat. To tak jakbyś zapytał zwycięzcę turnieju, co sadzi o dopingu zawodników biorących udział w turnieju, który właśnie wygrał. Musisz zapytać innych.
    Dostałeś “Bloga Roku”? Nic mi o tym nie wiadomo. Pochwal się linkiem.

    procesVII

    kwiecień 5, 2008 at 10:49 am

  7. Dzięki za wyjasnienie sytuacji. Jestem tu od niedawna, dlatego pytam o sprawy, o których nie ma pojęcia. Byłem na kilka miesięcy odcięty od blogowania i nie z wszystkim jestem na bieżąco.
    Jesli jest tak z Chacińskim, jak piszesz, to zapewniem Cię, że tego typu niuanse zapewne dojda do uszu organizatorów. W końcu – od czego jestesmy blogowiczami? Własnie od nagłasniania smrodów. O potencjalnych przekrętach przeczytałem na blogu sfrustrowanego Polarnego. Przekręty były nie w Twojej kategorii, więc ja nie sugeruję w żadnym razie, że dotyczą Ciebie.
    BTW: Podobno Senyszyn kupiła trzy wieczne pióra parkera dziewczynom, ktore wygrały w kategorii “teen”. Pióra były trzy, a dziewczyny dwie, bo jedna zmarła kilka miesięcy temu. Tego Senyszyn nie doczytała. A powinna, bo to blog prowadzony przez dziewczyny chore na raka…
    Jakobińska wrazliwość gnijącego lewactwa.
    nie mam zamiaru z Twojego bloga robić sobie linkowni i żerowac na Twojej popularności:) Trafić można naprawdę łatwo:)

    lonstar_lonstar

    kwiecień 5, 2008 at 11:27 am

  8. Siedzisz po kilka godzin dziennie w blogach? I nie wiesz, że dostałem kiedyś bloga roku??
    Czuję się, jakbym dostał w mordę i nie mógł oddać…
    Żenua.
    :-P

    lonstar_lonstar

    kwiecień 5, 2008 at 12:54 pm

  9. Po głębszym przemyśleniu tematu Chacińskiego, pozwolę sobie mieć inne zdanie niż ty, ale może mnie przekonasz.
    Przyjąłeś milczące założenie, że blog powinien być twórczy a nie odtwórczy. A dlaczego? Czy szukanie po portalach i serwisach wiadomości oraz przedstawianie ich w skondensowanej pigułce internautom jest tylko prostackim plagiatem? Przecież wiadomo, że takie blogi żerują na czymś, co zostało już opublikowane. One tylko to kondensują i przesiewają. Dla wielu ludzi to bardzo istotny, często na wysokim poziomie poradnik hobbystyczny. Trzeba tez docenić zaangażowanie w takie blogi. Ich twórcy to naprawdę pasjonaci. Wygrzebywanie cudeniek z różnych serwisów – czasem zagranicznych, to tez wysiłek. Naganna jest tylko jedna rzecz – podpisywanie swoim nazwiskiem cudzych dzieł lub nieszanowanie praw autorskich. to powinni wypalić gorącym żelazem. Może dla takich blogów trzeba stworzyć inną kategorię? Może “kultura” powinna być tylko dla ludzi tworzących coś samodzielnie?
    Ja jestem pasjonatem sumo. Mógłbym stworzyć bloga o tej tematyce i na pewno gros zamieszczonych tam rzeczy byłaby ściągniętą z netu, z różnych forów i czatów, czy od moich przyjaciół z całego świata. Czy taki blog byłby z góry skazany na porażkę w starciu z blogiem jakiegoś felietonisty piszącego z głowy? Jak to ocenić, porównac??
    Do końca mnie nie przekonałeś jeśli chodzi o Chacinskiego.
    Wskoczę na te blogi, to jeszcze sprawę przemyśle:)

    lonstar_lonstar

    kwiecień 5, 2008 at 1:15 pm

  10. Zastanawiam się dlaczego ci blogerzy, którzy nie rozmawiają, dają możliwość komentowania u siebie? Opinie niepochlebne usuwają, to chyba czytają? Jeżeli wiedzą swoje, to po cóż im komentujący?

    Rezerwa

    kwiecień 5, 2008 at 2:31 pm

  11. “Sam katolikiem nie jestem, ale mam spory szacunek do Kościoła Katolickiego w Polsce i sądzę, że żadne portale pornograficzne, ani wykrzykujący lewacy nie zastąpią rodziny, tradycji i tej kultury, którą kościół przez lata zbudował.” – Słucham? Co Kościół zbudował?

    “Ateistą jest fajnie być i deklarować to, choć taka postawa nie jest domeną człowieka inteligentnego, albowiem ten nigdy nie zaprzestaje w poszukiwaniach. Tylko głąb nie ma wątpliwości. Jeśli ktoś stwierdzi, że jest pewien nieistnienia Boga, dla mnie jest głupcem.” – Jeśli ktoś wierzy w istnienie Boga, Jezusa i reszty Krasnoludków nie powinien obrażać bardziej inteligentnych od siebie… W paru linijkach zawarłeś tyle bzdur i wewnętrznie sprzecznych sformułowań, że aż mi się nie chce pastwić nad tym logicznym potworkiem. Zresztą… Zakładanie przez ciebie, że “jeśli ktoś ma takie i takie poglądy to jest mało inteligentny” nie najlepiej świadczy o możliwym do osiągnięcia poziomie dyskusji, więc nawet jej nie zacznę.

    Ach, jeszcze jedno, jestem całkiem pewien nieistnienia boga. Ale ciągle szukam, szukam, pod każdym kamyczkiem…

    Kub

    kwiecień 5, 2008 at 5:23 pm

  12. Lonstarze, Senyszyn mogła o tym nie wiedzieć, nie była żadnym jurorem. Z pewnością wielu tego nie wiedziało, a wyróżniła ten blog jakaś młoda tancerka, piętnastoletnia baletnica czy coś. Takie piętnastoletnie baletnice wiedzą zwykle sporo o blogach, o umieraniu i w ogóle o życiu. Żałosne były tylko tam jej tańce, tańce by nie rzec godowe, i jej kumpla Korwina Mikke, którzy swoim blaskiem chcieli przyćmić całą blogerską galę. I przyćmili w triumwiracie z Maleńczukiem.
    Moje zdanie na temat preferowanych blogów oraz wiedzy jurorów na temat blogosfery, są moimi subiektywnymi poglądami i spojrzeniem. I sądzę też, że dziś blogosfery nie da się inaczej traktować niż “po łebkach”. Bartek to bardzo sympatyczny facet, ale, mimo iż ma czucie do blogosfery, jego wiedza jest obecnie mizerna w temacie.

    Rezerwo
    Zwykle nie komentuję blogów, gdzie stosowana jest cenzura, a bloger, który usuwa komentarz niepochlebny dla niego, nie zgadzający się z jego tezami, jest dla mnie spalony.

    Nie pisałem o wierze, a o przekonaniu i pewności co do pewnej teorii, która, jak to każda teoria jest tymczasowa. Kwestia wiary w krasnoludki czy istnienie Jezusa nie ma tu nic do rzeczy. Nie wiem czy ktoś wierzący jest mniej inteligentny od niewierzącego, jak to sugerujesz.
    Klub, jesteś pewien, bo już Russell, który był notabene ateistą (moim zdaniem agnostykiem), już Ci powiedział, że jesteś głupcem. Nasze prawdy są zbyt doraźne, by wysuwać teorie o rzeczach ostatecznych. Problem w tym, że ateista nie może wyznać, że nim jest. Tak jak kłamca nie nazwie siebie kłamcą. Mamy tu do czynienia z klasycznym paradoksem.

    Ludzie inteligentni mają wątpliwości.
    Kościół w Polsce za czasów PRL stanowił jedyną instytucję, która była niezależna i paradoksalnie, budował demokrację. Nie wiem, co Ci wymienić z rzeczy, które zbudował kościół jako firma. Może słyszałeś o takich freskach, które papież Juliusz II zamówił u Michała Anioła? Może słyszałeś o takim papieżu jak Jan Paweł II, który wraz z innymi, wierzącymi konserwatystami, takimi jak na przykład Ronald Reagan doprowadzili konsekwentnie do bankructwa i rozpieprzyli ZSRR?
    Szkoda, że nie zacząłeś dyskusji i wcale nie skomentowałeś, Klub.

    procesVII

    kwiecień 5, 2008 at 7:23 pm

  13. aleś narozrabiał, kolego proces. sam pan wimmer cię sponiewierał, a wyprowadzić tego zacnego człowieka z równowagi, to sztuka.

    lonstar_lonstar

    kwiecień 5, 2008 at 9:02 pm

  14. Lonstar, a cóż takiego było we wpisie Reputake? Zachęcał do linkowania, kolejny linkowy spamerski łańcuszek. Nie znam się na tym, ale Google powinny karać linkowanie wewnątrz portalu, takie typu Syndykat. Może niejasno powiem, ale linkowanie przez Gazetę.pl jej blogów powinno być ignorowane przez wyszukiwarki.
    Do Wimmera nic nie mam, to porządny chłop, ale wkurwiają mnie te cwaniaczki z Agory. Problem w tym, ze ja mam samych wrogów i nikt po mej stronie nie stanie, kiedy mnie tam zabanują.
    Tak jak każdy miał w dupie, kiedy Siwa skasowała mi moje forum, które prowadziłem dwa lata:
    http://proces.wordpress.com/2007/09/24/anna-maria-siwa
    nie liczę na to, że ktoś zrozumie moje obawy tyczące bloga. Tak samo mogą mi skasować blog i powołać się na cokolwiek. Rasistowskie treści, nawoływanie do nienawiści itd. Dziś rano straciłem chęć do blogowania w Blox.pl.
    Wkurza mnie to wymuszanie lojalności syndykatami, linkami i innymi towarzystwami. Tu jestem wolny. Nie muszę lizać adminów po fiutkach, żeby istnieć.

    Ich problem polega na tym, ze nawet nie wymienią mojego pseudonimu w obawie przed reklamą. Ja tu mogę po nich jechać jak po łysych kobyłach. I linkować, bo wbrew pozorom ja zawistny nie jestem. Oni tak. Zawistni i krótcy są.

    procesVII

    kwiecień 5, 2008 at 9:20 pm

  15. Gwoli ścisłości pseudonim AZRAEL nie został wymyślony, tylko jest zapożyczonym imieniem Anioła. W islamie to anioł śmierci, a w mistyce żydowskiej wcielenie zła.
    Wydaje mi się, że pisanie o innych blogach to jałowe zajęcie dla piszącego bloga, zwłaszcza jeśli oceny kierowane są ad personam z przypisaniem niecnych intencji.
    1) Czy Azrael jest antykościelny? Pewnie tak, ale nie mniej niż publicyści GW, NIE i wielu innych publikatorów.
    2) Zarówno teizm jak i ateizm wymagają wiary, więc tego sporu nie rozstrzygnie się na płaszczyźnie dowodów naukowych. To spór o to, co było pierwsze: kura, czy jajko?
    Pozdrawiam

    lunetarius

    kwiecień 5, 2008 at 9:32 pm

  16. Lunetariusie, z tego co wiem, pseudonimy są wymyślane przez ludzi. Owszem “proces” istnieje w wielu formach i treściach, jednak nikt mi tego pseudonimu nie narzucił. Wymyśliłem go dla siebie, wiele lat temu.
    Słusznie Ci się wydaje, nie powinniśmy pisać o blogach, które pastwią się nad politykami czy ludźmi związanymi z Kościołem Katolickim. O takich, które szydzą z prezydenta, papieża. Niech szydzą.
    Nie zauważyłeś, że w komentarzu właśnie paradoksalnie napisałeś o moim blogu, który to traktuje o innych blogach? Ergo- sam piszesz o blogach. Azrael jest dla mnie pseudonimem, więc nie istnieje w blogowej przyrodzie w tym przypadku możliwość kierowania ocen ad personam. Zawsze będzie się to odbywać via nick czy blog autora.
    Wybaczysz, ale ja będę tu toczył takie właśnie bezsensowne spory, co Lunetariusie?

    procesVII

    kwiecień 5, 2008 at 10:41 pm

  17. mam pytanie ?:) dlaczego umieściłeś w swoich linkach blog moon5?

    justyna

    kwiecień 6, 2008 at 12:03 pm

  18. Justysiu, to jest jakiś tajemniczy “Top clicks”, nie sądze, żeby to była linkownia. Ale tak naprawdę to nie wiem o co tam chodzi. ;)

    poltergeist666

    kwiecień 6, 2008 at 1:09 pm

  19. PROCES: Ależ ja tylko dyskretnie napisałem, ze wyprowadziłeś zacnego człowieka z równowagi. Nec plus ultra. Dla mnie czytanie artykułu, w którym co 3 słowa jest link, to katorga. Ludzie czytający blogi powinni mieć dwie rzeczy: rozum i Googla. Z tym, że jeśli chodzi o rozum, to nie jestem pewien [że sparafrazuję Einsteina]. Oczywiście, należy się powoływać na źródła, ale motywacja tej akcji jest – jak słusznie zauważyłeś – wątła.
    Jak zdolny – niech pisze w gazetach, albo w serwisie prasowym. Albo niech prowadzi BardzoPoczytnegoBloga, to wtedy będzie mógł kwękać. A facet wszedł na serwis NK i pierwszy przeczytał newsa, wysmażył na blogu “annutio vobis gaudium magnum” i ma pretensje, że ktoś skorzystał z wiadomości napisanej przez niego. Zrozumiałbym go, gdyby robili mu to, co robiła red. Eliza Michalik. Ale to zupełnie co innego.
    A jeśli chodzi o środowisko blogowe bloksa, to nie masz racji. Można bez problemu prowadzić bloga na bloksie, a jednocześnie zorganizować się w prężną grupę dyskusyjną, nawet coś w rodzaju lobby – bez wiedzy i błogosławieństwa adminów. Tylko kto byłby czymś takim zainteresowany?

    lonstar_lonstar

    kwiecień 6, 2008 at 5:42 pm

  20. Oczywista oczywistość, że to Twoja przestrzeń, twoje forum, a mój komentarz, czy jakiekolwiek inne nie zmierzają do “nawracania” Cię jedynie zderzają się z Twoimi poglądami.

    Ad Azrael, czy jak go tam zwą: Mimo wszystko zakładam – może w swej naiwności – że pod nickiem kryje się żywy człowiek, zamieściłeś też jego zdjęcie. Mój komentarz wiąże się z Twoją wypowiedzią o blogach, nie jest więc samoistnym tworem… zawsze jest w korelacji z Twoim wpisem i siłą rzeczy zawsze będzie się odnosił do tego, co wypowiadasz. To Ty inicjujesz strumień pojawiających się komentarzy, chyba że są – a spotykam takich – którzy komentują nie zawsze “na temat”…

    lunetarius

    kwiecień 6, 2008 at 6:16 pm

  21. Justysiu, nie znam Moon5, była tu z raz. Nie sądzę, bym ją linkował. Wiesz, z moimi linkami to jest tak, że chciałbym tu dać tych, którzy mnie czytają i chcą być w linkach. Nie chcę też wstawiać tu setek linków, bo wtedy nikt nie będzie klikał. Umieściłem na chwilę z boku z huczną reklamą, żeby je wprowadzić do jakichś tam top18 i top100 w Blox. I powiem Ci szczerze, że teraz mam tyle tych blogów, że dawno nie aktualizowałem linkowni. Top clicks to co innego. Pewnie Moon tu wchodzi i klika w link, który umieszczony jest pod jej komentarzem, żeby być w najczęściej klikanych. Poklikajcie wszyscy w Lonstara, to też wskoczy, choć w linkowni go nie ma.
    Nie chcę też wstawiać kogoś, kto nie chce być narażany na wizyty moich wrogów.
    Wystarczy mi powiedzieć co jest nie tak w linkach, a dam tam kogo i jak trzeba.
    Link do Ciebie zdjąłem Justysiu po tym jak przyszedł do Ciebie z mojej linkowi Cudo i napisał Ci w komentarzach, że oblewa Cię spermą czy jakoś. Nie wiem, poczułem wtedy jakoś, że to moja wina. A Tobie głupio.

    Lonstar, no to już sam wiesz: kto byłby zainteresowany? Dylemat więźnia.
    Mnie wkurzyło też to, że często te reklamowane przez Gazetę blogaski służą zarabianiu.
    Są na nich umieszczone reklamy, a blogujący się lansują w celu zarobkowym.
    Jeśli ich kolega Reputake stracił pracę w Agorze i chcą mu pomóc, to niech się złożą po te dwadzieścia złotych i mu dadzą, a nie wpychają go wciąż na głowną.
    Poza tym, mnie denerwują style bez dużych liter i bez polskiej czcionki. Ja chce pisać i blogować po polsku. Tak jak pisze Michnik na przykład czy pisał Sienkiewicz.
    Muszę poszukać jeszcze starych fotek Jane i Brigitte, bo mi tym Gainsbourgiem je na myśl przywiodłeś Lonstar. Dałem je na mój blog z gołymi babami.

    procesVII

    kwiecień 6, 2008 at 6:21 pm

  22. Lunetarius, pole komentarzy jest w równym stopniu moje, jak komentującego. Każdy może pisać co chce i jak chce. Nie usuwam komentarzy.
    Jeśli miałbym je usuwać i miałyby być na temat i po mojej myśli, zrobiłbym moderowane i sam siebie bym komentował.
    Idea komentowania na blogach polega chyba na tym, że w tym polu autor notki ma takie same prawa jak komentujący.
    Zresztą, prowadziłem długo forum i fakt, że nie jestem sędzią ani katem i nigdy niczego z forum nie usuwałem, był przyczyną jego zamknięcia.

    procesVII

    kwiecień 6, 2008 at 6:30 pm

  23. Z calej tej gmatwaniny wyciagne tylko jeden cytat:

    “Jeśli ktoś stwierdzi, że jest pewien nieistnienia Boga, dla mnie jest głupcem.”

    Rozumiem ze chcesz powiedziec ze miliony Buddystow na calym swiecie sa glupcami? Albo, co by bylo jeszcze bardziej pokraczne, dojdziesz do wniosku (tak jak cala masa innych ignorantow) ze Budda jest buddyjskim bogiem…

    mak

    kwiecień 6, 2008 at 7:21 pm

  24. Wiara w nieistnienie Boga jest taką sama wiarą jak ta, która zakłada jego istnienie. Nie wiem w jakim stopniu prawdopodobne jest, by mylili się buddyści, według mojej subiektywnej oceny, buddyści mylą się mniej niż chrześcijanie.
    Ale to są tylko spekulacje. Ateizm, buddyzm, islam itd. nie są teoriami naukowymi, są doraźnymi osądami rzeczywistości. Tak jak powiedzmy zasady dynamiki, które uznajemy za jakąś tymczasową prawdę.

    procesVII

    kwiecień 6, 2008 at 7:30 pm

  25. :) Procesie ulżyło mi ;) bo już myślałam ,że Ci całkiem popsuł się gust;))
    Cudo i jego komentarz zinterpretowałam na swoją korzyść;) atawistyczne i bardzo fizjologicznie , ale łączące się z podnieceniem;) mam na myśli polewanie spermą;)
    666 niestety przez ten “ranking” czy bałagan ;) byłam tam ;)) u tej moon5;)

    justyna

    kwiecień 6, 2008 at 8:42 pm

  26. Też byłem u moon:)
    Można obejrzeć tam fragment filmu “Nakarmić kruki” Saury z piosenką “Porque te vas”? Mają mi to zagrać na pogrzebie, bo treść w miarę do egzekwii adekwatna:)

    lonstar_lonstar

    kwiecień 6, 2008 at 9:11 pm

  27. @Justyna

    I więcej nie wchodź do tej Moon. Ani nie komentuj.

    Moon

    kwiecień 6, 2008 at 9:13 pm

  28. BTW: Napisałeś: “bloger”. Ja piszę zawsze “blogowicz”. Nie jestem purystą, ale spolszczam:) Ponadto “blox”, ale “na bloksie” w odmianie x przechodzi w ks. Nie wiem jak ty odmieniasz:)

    lonstar_lonstar

    kwiecień 6, 2008 at 9:15 pm

  29. Ta Moon5 to jakaś nawiedzona. Jakaś stara, pyskata bździągwa. U takiej czarownicy to brzydziłbym się napić herbaty.
    Lonstar, napisałeś “BTW”, po polsku takiego skrótu nikt by nie zrozumiał. Brzimiałby “ATPO” (a tak przy okazji)? Nie mam bladego pojęcia jak RJP traktuje te sprawy, ale dowiem się niebawem. W rzeczy samej, litery “x” nie ma w polskim alfabecie.
    “Blogowicz” brzmi mi z rosyjska:
    Justyna Blogowiczówna Absokurwalutna

    procesVII

    kwiecień 6, 2008 at 9:31 pm

  30. @Proces

    Bynajmniej nie klikam w swój link. Co za podejrzenia… Ludzie klikają

    Moon

    kwiecień 6, 2008 at 9:33 pm

  31. Pokaz kultury Procesa… Stary to pewnie sam jesteś…

    Moon

    kwiecień 6, 2008 at 9:39 pm

  32. Piszę BTW, bo jestem skażony netem, proces. A co do słów bloger i blogowicz, to chyba warto to rozstrzygnąć jakoś, bo słowo będzie wrastało w językową tkankę społeczeństwa.
    Byłem u pani Moon. Zostawiłem 2 neutralne komentarze. Nic do niej nie mam.
    To tak przy okazji…

    lonstar_lonstar

    kwiecień 6, 2008 at 9:42 pm

  33. No dobra, skoro tak piszesz Lonstar, to spróbuję tę Moon pokochać.
    Napiszę maila do Bralczyka może? Albo u niego na blogu zapytam?
    Moon, chciałabyś mnie bliżej poznać i porozmawiać romantycznie po małym ruchaniu?

    procesVII

    kwiecień 6, 2008 at 9:53 pm

  34. PROCES: To co pisałem o pani MOON, pisałem do niej. Żeby wiedziała, że nic do niej nie mam. to taka asekuracja. Odwiedziła w przeciągu 10 minut mojego bloga 2 razy i wpadłem w panikę.
    Ja na szczęście jestem na tyle niszowym i obskurnym odpadem popartu, że nikt słuchający Verdiego i czytający w oryginale Prousta nie skala się jakimś bluzgiem pod moimi adresem. Jednak zawsze może być ten pierwszy raz.

    lonstar_lonstar

    kwiecień 6, 2008 at 10:01 pm

  35. [...] Elaboratu Procesa oczywiscie nie czytalem, bo mialem inne sprawy na glowie (doslownie, znow patrz notka poprzednia). Wystarczy mi krotkie streszczenie, jakie zamiescil u mnie w komentarzach. [...]

  36. Moon masz to jak w banku szwajcarskim ( podobno najbardziej rzetelne), że zachodzić nie będę i komentować również :) logiczne to jest;)
    Napisałabym coś więcej, ale nie będę Procesowi na jego blogu “siary” robić :) nie to miejsce , nie ten poziom.

    justyna

    kwiecień 7, 2008 at 6:10 am

  37. A o co Wam poszło z Moon, Justysiu? Nie znam jej, napisała tu coś kilka razy. Ten nad Tobą to jakiś spamer, wciąż mi wysyła te pingi. Przy kilku ostatnich wpisach mi tak śmieci. Cóż za brak kultury!
    Pewnie to jakiś admin z czata Tlenu. Może to ten Askort od Cyberseksu? Podobnie wygląda, onanista zasrany.

    procesVII

    kwiecień 7, 2008 at 7:43 am

  38. ;) czasami jest tak ,ze nie znasz a już nie lubisz;))) nie pasujemy jakoś sobie;) z moon.Ja nie wiem jak ona pisze i czy jej blog jest dobry ;)nie mnie laikowi to oceniać , ale po komentarzach jej i usuwaniu nagminnie tych którzy jej nie pasują ( czytaj nie zachwycają się) to ma podkorowe podejście do netu;)) taka anolka blogów;)
    Askort jest opem na cyberku? no proszę :)) jak miło :)) może tam zajrzę;)

    justyna

    kwiecień 7, 2008 at 4:39 pm

  39. [...] Niedyskretne uroki zwykłego pisania 4 April 2008 by procesVII on proces7 wirtualne impresje …  się imieniem i nazwiskiem, miał na myśli nick Azrael Kubacki. Nie, nie miałem na myśli tego pseudonimu, bo Azrael z całą pewnością imieniem nie jest, ale są setki pseudonimów w … Tags: Moje Subiektywne Spojrzenie, Gry [...]


Napisz odpowiedź