Kiedy już będziemy w Wyoming
Gdzie można zwiać? Jeśliby ścigali mnie: urząd skarbowy, ZUS, żona, wierzyciele, prokurator? Za niezapłacone alimenty, mandaty, VAT, CIT, PIT i SHIT? Za zaległą składkę na ubezpieczenie zdrowotne, niepoddanie się obowiązkowej eutanazji, złamanie ciszy wyborczej? Albo za jakieś inne zbrodnie przeciw ludzkości? Każdemu może się zdarzyć, że nie wymieni dowodu na czas, nie zapłaci abonamentu RTV. Może mi się wyrwać, gdzieś po pijaku, choć na ogół nie piję, że nie lubię gejów, feministek. Choć lubię, ale po pijaku różne rzeczy się gada.
Jeśli nie zgadzamy się z opiniami TVN czy Gazety Wyborczej? Brzydzimy się Murzynami, Żydami? Dojdziemy do wniosku, że nie pragniemy żadnych emerytur, nie chcemy iść do szpitala, kiedy będziemy chorzy, a dzieci nie poślemy do szkoły, bo uważamy, że tam zgłupieją? Nie zechcemy płacić tych wszystkich opłat i podatków. Bo ja chcę na stare lata być biedny, bez emerytury i opieki zdrowotnej. Mało mnie zajmuje to, że rządowi może zabraknąć pieniędzy na pomoc dla rolników, którzy nie będą mogli sprzedać swojej wieprzowiny.
No i kiedy już dokonamy tak poważnych naruszeń dobrych obyczajów, zachowamy się nagannie społecznie, złamiemy prawo, gdzie możemy jako przestępcy zwiać? Nie tak łatwo jest zwiać, ale gdybyśmy mogli, to dokąd?
Myślałem o Afryce, w Nigerii czy Sudanie wyróżniałbym jednak się za bardzo, a jak na dodatek trafiłbym na rasistów? Azja, choć wielka, odpada. No bo powiedzmy, że nauczyłbym się perfekt putonghua (guoyu, język mandaryński), to czy oni uwierzyliby mi, że jestem rodowitym Chińczykiem? Bo przecież chciałbym się zasymilować, wpleść w tamtejszą społeczność. Może Indie?
Niemcy ścigani przez trybunały i prawo europejskie po II wojnie światowej uciekali do Ameryki Południowej. Najczęściej do krajów, które już zdobyły mistrzostwo świata w piłce nożnej albo miały je dopiero zdobyć w przyszłości.
Andy Dufresne ze “Skazanych na Shwashank” zwiał do Meksyku. Thelma i Louise z filmu Ridleya Scotta też uciekały na południe. Sam Bromden z R.P. McMurphym z “Lotu nad kukułczym gniazdem” planowali zwiać na północ, do Kanady. Choć ani w książce, ani w filmie nie znajdujemy odpowiedzi na pytanie czy Chief znalazł się w Kanadzie.
Neil McCauley (Robert De Niro) w filmie “Heat” (Gorączka, 1995, reżyseria Michael Mann) chce zwiać do Nowej Zelandii.
Franz Maurer z “Psów II: Ostatnia Krew” (W. Pasikowski, 1994) wieje na jakieś egzotyczne wyspy. Jemu się udaje, niestety do końca nie wiemy dokąd zwiał. W każdym razie nie było to jakieś wielkie zadupie, bo Linda, w ostatniej scenie popija tequilę i rozmawia przez telefon komórkowy. W 1994 roku z telefonu komórkowego można było w Polsce korzystać tylko w niektórych dużych miastach i przy najważniejszych drogach. Telefon kosztował majątek i trzeba go było wozić samochodem ze względu na wagę. Więc te wyspy aż tak bardzo egzotyczne być nie mogły. Na pewno mniej egzotyczne niż wówczas Polska.
W “Pieskim popołudniu” (1975) Sydneya Lumeta, Sal nie wie, gdzie chciałby zwiać, kiedy dostaną z Sonnym okup i już podstawią im samolot. Sonny przerywa negocjacje z FBI i pyta wspólnika. Sal nieśmiało wymienia Wyoming. Stan ten jest, po Alasce, najsłabiej zaludnionym stanem USA. Jego powierzchnia jest nieco większa od obszaru, jaki zajmuje Wielka Brytania, choć mieszka tam tylko około pół miliona ludzi.
Powstaje pytanie: czy łatwiej ukryć się w Londynie, czy w Australii? W filmach, ścigani przez prawo uciekają raczej na egzotyczne odludzia.
W obrazie “Dog Day Afternoon”, opartym notabene na faktach, Sal (John Cazale) jest jakby niedorozwinięty, ale ten jego- należący do klasyki kinematografii światowej, w zasadzie przypadkowo zaimprowizowany w obrazie Lumeta- Wyoming, wcale do końca niedorzeczny nie jest.
Gdybym musiał dziś uciekać, choć nie tak łatwo jest przecież zwiać, to dokąd? Kiedyś, kilkanaście lat temu, leciałem samolotem nad Pustynią Gobi w słońcu, która wyłoniła mi się z wysokości Boeinga 747, kiedy maszyna zostawiła za sobą Wielki Chiński Mur. Wtedy, z tej perspektywy pułapu dziesięciu tysięcy metrów, pomyślałem, że jest to najpiękniejsze miejsce na Ziemi. Może jeszcze nie ma tam zasięgu telefonii komórkowej, nie ma bankomatów i nie dociera tam internet, ekolodzy i dopłaty unijne?
Nie wiem, nigdy tam nie byłem, tak jak nigdy nie widziałem lotniska w Cheyenne. Wiele jest miejsc, gdzie nie byłem, choć dziś świat stał się mały. Nasze dzieci już nie będą miały dokąd uciec. Bo te wszystkie miejsca niebawem ogrodzą ekolodzy, urzędnicy opodatkują wielbłądy Gobi, żeby zanieść oświaty kaganek mongolskim dzieciom i zbudować hipermarkety, koniecznie zamknięte w niedzielę i święta, i ze związkami zawodowymi oraz z ustaloną minimalną i maksymalną przez stosownych urzędników płacą kasjerów.
Cywilizowany, demokratyczny świat zaniesie te wszystkie dzikie miejsca postęp, normy, zasady. Przyniesie im swe fobie i lęki, choroby i religię. Ochroni ich nowoczesną technologią i armią. Tak jak wiele lat temu Biali przywieźli Indianom postęp i butelkę, taką, o jakiej Chief Bromden opowiadał McMurphy’emu, co to wessała jego ojca. Bo kiedy dostajesz pięknie opakowaną butelkę urzędniczego porządku, demokracji, praw człowieka i cywilizacji godności ludzkiej, to wydaje ci się, że to ty z niej pijesz i dostałeś wielki dar od ludzkości i historii. Nie wiesz, że to ona, ta butelka ciebie wsysa i nie chcesz nigdzie uciekać, choć droga ucieczki zdaje ci się być prosta i banalna.
proces7
“…A Jane, do dziś kosmyk włosów Twych ma, wiem, gdy dawałeś go Jej, myślałeś o tym jak zwiać…” /Zembaty z Cohena/
Przed czym chciałbyś zwiać, Proces?
poltergeist666
grudzień 26, 2007 at 8:41 pm
jak to śpiewa Nalepa..
Nie uciekaj, dokąd uciec chcesz
nie uciekaj, innym ciężko też
może przyjdzie taki dzień
powiesz wszystkim co dręczyło cię
:)
pstrokata
grudzień 26, 2007 at 8:46 pm
To ja sobie też pójdę w niedosłowność…
Jeśli napotkasz chłód
przyjdź do mnie
(co krok zostawiam mój ślad)
Zmęczony
także
wróć do mnie
Pozwalam chmurom nade mną
ogromnieć
W źrenicach oczu
starczy dla nas
obojga
i słońca
i cienia
Jeżeli usłyszysz
kwilenie
przed burzą
zawierz ptakom
część twego imienia
przylecą w deszczu
smugą
od ciebie
do mnie
podróżą długą..
..wyszeptał przed porośniętym kurzem wspomnień lustrem młodości..
pamięta jeszcze drogę?
p_k_79
grudzień 26, 2007 at 9:47 pm
Tereny im bardziej dziewicze tym bardziej bezpieczne. Czy trzeba je szukać zbyt daleko… ? ;)
Zerwanie z przeszłością jest możliwe, ale czy można uciec przed samym sobą ? Mnie się wydaje, że nie. Co innego gdy inni nas do tego zmuszą. Wtedy to zwykłe odejście. Czy rzeczywiście potrzebne ?
kawa3603
grudzień 26, 2007 at 10:06 pm
sama myśl o ucieczce, świadomość takiej możliwości, choćby było to nieprawdopodobne, jest wspaniała.
to chyba coś o wolności…:)
un taxi la nuit
grudzień 27, 2007 at 4:42 am
Przed sobą nie można uciec, to bezsprzecznie jest prawdą.
proces
grudzień 27, 2007 at 10:27 am
Można, ale tylko w chorobę psychiczną. Wtedy nie jest się już sobą.
poltergeist666
grudzień 27, 2007 at 4:17 pm
Ucieka – winny, odchodzi – znudzony, zmęczony. Ten pierwszy, raz salwując się ucieczką, już nigdy nie zazna spokoju, stając się zwierzyną, ten drugi może jak morze – odchodzić i wracać, jak przypływ i odpływ. Rzadko ucieczka czy odejście jest przemyślane, przeważnie to tylko emocje, presja zewnętrzna albo wewnętrzna. Niektórzy żałują i zmartwychwstają. Najlepiej jest zniknąć, jak spadająca gwiazda, jak czyjeś marzenie, być nie wiadomo gdzie, dając nadzieję, że może się ziści…
sprawa7
grudzień 27, 2007 at 8:58 pm
http://poltergeist.blox.pl/2007/12/Solution-number-SEVEN.html#ListaKomentarzy
poltergeist666
grudzień 27, 2007 at 10:21 pm
Ucieczka nie musi mieć mety, może to być po prostu nieustanne przemieszczanie się, perpetum mobile. Istotnym jest nie pozwolić na rozpoznanie, zatrzeć po sobie ślady.
Rezerwa
grudzień 29, 2007 at 6:39 pm
Można uciec w marzenia, alkohol. Ech, tyle jest mostów i dróg do ucieczki.
Myślałem o jakimś planie, jakieś drodze ewakuacji, zaplanowanej, z planem awaryjnym do tego.
proces
grudzień 30, 2007 at 12:24 pm
Żeby na stare lata być biednym, bez emerytury i opieki zdrowotnej – wystarczy zostać.
zyza
grudzień 30, 2007 at 8:31 pm
Lepsza Montana. Też niezaludniona, ale ma bardziej przyjaznych i otwartych ludzi. I ma też przepiękny Glacier National Park, cud natury. A jeszcze na dodatek dziewczyna w sklepiku w Columbia Falls która mnie kiedyś obsługiwała, była bodajże najpiękniejszą istotą ludzką jaką w życiu spotkałem. Zakochałem się, pomimo że ona miała 18 lat a ja 50. Przepięknie się śmiała jak jej swoim akcentem opowiadałem różne historie.
Swiatlo
styczeń 12, 2008 at 1:48 am
Śliczna ta Montana, istotnie. Szczególnie te zimowe krajobrazy, bajeczne wprost.
Zostać pośród żywych Zyza.
proces
styczeń 13, 2008 at 11:07 am
[...] Ciekawe, że ludziom zawsze wydaje się, że wypić wieczorną szklankę herbaty, znaczy wypić szklankę herbaty. Że wykrycie oszustów finansowych, to nic innego jak właśnie wykrycie oszustwa. [...]
Lustrzane Autostrady « proces7 wirtualne impresje
marzec 3, 2008 at 8:17 pm
[...] mnie natomiast jedna maleńka rzecz wyczytana gdzieś tam między słowami..Zaintrygował mnie czyjś sentyment do jednego ze Stanów Wielkiej [...]
Equality State « Poltergeist666’s
październik 23, 2008 at 8:33 am