Gone with the Chat
Teraz już wiem jak to jest, wiem i znam rozwiązanie. Najważniejsze jest by nie rozpamiętywać straconego czasu, bo pociągnie to za sobą następne straty, bezsensy. Musisz działać bezmyślnie, zakodowany, metodą prób i błędów, bezładnie przejść przez tunel. Absolutnie nie wolno ci się zastanawiać nad istotą, sednem. Nie możesz myśleć, że zbraknie ci dróg, żelaznych mostów, którymi będziesz się błąkał po mrocznym, obskurnym i wilgotnym mieście. Niektórzy dochodzą do tego od razu, wiedzą to samo czego ty szukałeś kilka lat.
Kiedy byłem mały, bałem się, swoją potężną dziecinną fobią wielkich statków, samolotów, lokomotyw. Wcale nie przekonywały mnie zabawkowe kształty miniatur, takie same w wymiarze dziecięcego pokoju. Lęk polegał na skrzyżowaniu się chęci poznania, ucieczki i przerażeniu rozmiarem, dźwiękiem, zapachem. Wtedy, wiele lat temu, odkrywałem swoją prawdę, że z dala rzeczy są mniejsze. Mógłbym sobie to podkolorować ulubionym słowem perspektywa, bo ono zamyka rozważania w niemożność ich sprecyzowania, relatywizuje je. To uspokaja, gasi niepokój i pozwala przejść do innych cudownych zajęć.
Decyzja sprowadza się do tego, czy iść w szyku, może nawet bojowym, z grupą, czy samemu dziwić się światu. Bo jest czemu się dziwić. Choć, dziś wiem, że to obojętne, bo i tak sprowadza się do tego samego. Tylko niektórzy udają, że nie wiedzą, a w tej grze zapominają, że sami idą drogą jakiegoś mędrca z dawnych lat, który zrobił im psikusa.
Nie napiszę, że umieram, żem srodze się zawiódł. Bo tak nie jest. Jedno jest pewne, opery mydlanej pod tytułem “Proces7″ na czatach już grać nie będę. Być może powstaną jeszcze jakieś recenzje, być może ktoś inny zagra. Choć to chyba tylko takie gadanie, bo ludzie różne rzeczy gadają. Jak to w życiu.
Z czata zmykam, ale jak zawsze, będę się gdzieś kręcił w pobliżu. Jakby co, to wołać.
proces7
Nie wierzę…Właściwie dlaczego odchodzisz? Zmęczenie materiału? Weź urlop od czata, odpocznij , przeczekaj. Nie wyobrażam sobie, żeby najbardziej kontrowersyjna i jednocześnie najbardziej kolorowa postać czata zniknęła. To wręcz niedopuszczalne!;)
Procesie7, szkoda by było.
cornelli
grudzień 22, 2007 at 10:56 pm
Żegna się Proces7, czy Ty?
p_k_79
grudzień 23, 2007 at 12:15 am
Paproć! Będzie mi Ciebie brakowało…chlip…
katjusza
grudzień 23, 2007 at 6:49 am
Cornelli, mam już dość. Naczatowałem się już na zapas.
Pk, to zależy. Jeśli uważasz, że pseudonim jest człowiekiem, to ja. Jeśli zaś jest loginem tylko, to znika mój pseudonim. Cały paradoks tkwi w tym, że pisze do Ciebie pseudonim. Jeśli kłamca skłamie to?
Katka, rzadko ostatnio się widywaliśmy. Póki co, będę się jeszcze chwilę kręcił gdzieś na blogach i forach.
proces
grudzień 23, 2007 at 9:29 am
Jakoś dziwnie to odbieram. Bać się czy z radości ręce zacierać.
„Jedno jest pewne, opery mydlanej pod tytułem “Proces7″ na czatach już grać nie będę”.
To, pod jakim tytułem teraz będzie grana ta opera? Wiesz, wole wiedzieć i zawczasu uzbroić się – po same zęby;)
dzina11
grudzień 23, 2007 at 10:06 am
Dzień dobry.
Wielcy odchodzą zwyczajnie. Churchill miał przed śmiercią powiedzieć „Tak mnie to wszystko nuży…”
Kiedyś – jakieś dwa lata temu – rozmawialiśmy o tym. Mówiłeś, że najlepiej po prostu zniknąć. Bez tych ogłoszeń i pożegnań. Wybrałam ten sposób. Ale to ja. Jeszcze jakiś czas zawieszałam nick. Nałóg. Ale jak nie czytasz SIEBIE na ogóle, przestajesz czytać też innych. I znikasz na dobre.
Corelli jest klasyczną egoistką. I słusznie. Chociaż stawiam loda, że tego nie kuma.
A Dzina i inni pożyją trochę obsesją (vide jej komentarz). I ban za banem dla tych, którzy napiszą „procesowe słowa klucze”. Mój znajomy dowiedział się o Procu drogą bana. Rozpoczynając przygodę z tlenowym czatem, jako fanatyk komputerów, przyjął nick „procesor”. Ban.
- Czy pierwsza klasa jest trudna?
- Tylko przez pierwsze cztery lata…
Cieszę się, że postanowiłeś dać sobie promocję do drugiej. W pierwszej już nic Cię nie zaskoczy, nie zdziwi.
PS. Jeszcze 11 notek i oddajesz mi blog.
zyza
grudzień 23, 2007 at 10:50 am
A z tą dziecinną fobią masz rację. Na trasie dom – szkoła często stał w ogródku Cygan i merdał swoim zaganiaczem. Wydawał się wielki, jak nagarniacz w kombajnie. Zaganiacz, nie Cygan. Bałam się dorastać! Dorosłam i dalej jestem przerażona – światem miniaturowych fiutów.
zyza
grudzień 23, 2007 at 12:23 pm
Żadne z powyższych.. Człowiek posługuje się pseudonimem – może go uśmiercić, by kolejny powołać do życia. Głównie też dlatego pytanie powyższe było retoryczne..
p_k_79
grudzień 23, 2007 at 12:37 pm
W oczach dziecka wszystko jest w powiększonych rozmiarach i napawa lekiem. Stąd u dziecka występuje respekt do rzeczy „wielkich”. Jednakże w trakcie dorastania te rzeczy zmniejszają swoja wielkość a i strach przed nimi maleje. Dzisiaj niewiele rzeczy budzi w nas lęk. Może tylko – czasami – strach przed człowiekiem, bo nie wiemy, z której strony „uderzy”.
dzina11
grudzień 23, 2007 at 1:02 pm
Uspokoję tych zlęknionych. Kiedy opuściłem Konfraternię (kto jeszcze pamięta, ech!), a potem Lokomotywę, to już nie wróciłem. Rzecz tyczy się też czatów. Po Świętach pomyślę czy będę kasował blog.
Pisać blog zamierzam nadal. Najprawdopodobniej nie zmienię pseudonimu. Mam już procesa7 na czacie od dwóch lat i dziewięciu miesięcy, a na forum Agory od dwóch i pół roku. Wcześniej pisywałem jako Proces. W różnych miejscach i jakiś czas na czacie Interii.
Pisałem już co nieco o tym.
proces
grudzień 23, 2007 at 1:05 pm
Masz rację, Zyzaniu. Kiedyś podglądałem czaty. Wchodziłem na jakimś “szpiegowskim” nicku. Wysuwałem peryskop i okazywało się, że nie ma procesa7, więc było nudno. Nie umiem czytać czata, kiedy na nim nie piszę.
A co do blogów, to wiesz… Bierz wszystkie. Blog, czat, forum jest tam, gdzie ja piszę. Nazwa czy właściciel nie mają znaczenia. Byle to był ktoś kto ma mądre podejście do wirtualnej narracji. Mądre- czyli takie jak mam ja.
proces
grudzień 23, 2007 at 1:13 pm
>Po Świętach pomyślę czy będę kasował >blog.
>Pisać blog zamierzam nadal
Niestety przyszło Ci zmagać się z oporną materią głupoty – możesz to rozwinąć w ramach tej czynności? Za głupia jestem, by dostrzec sens poza “pierwsze przeczy drugiemu”..
p_k_79
grudzień 23, 2007 at 1:47 pm
Istotnie, nieprecyzyjnie się wyraziłem. Dziękuję, Pk. Na upartego mogę bronić powyższych tez. Na przykład tak: “zburzyłem tartak, mam zamiar nadal rżnąć drzewo” albo “oddałem samochód na złom, będę nadal jeździł do pracy samochodem”.
Może powinienem użyć fraz: “ten blog” albo “skasować dotychczasowe notki”.
proces
grudzień 23, 2007 at 2:08 pm
Teraz rozumiem (o dziwo.. a miało być bez wulgaryzmów;)))
Nie znikaj..
Uśmiechnięty prezent zostawiłam kółeczkowo na drugim blogu.. tu chyba by nie pasował:) Do “zobaczenia” za rok;)
p_k_79
grudzień 23, 2007 at 2:34 pm
Pewnie nie wiesz jak bardzo przypominasz mi Nicholsona, właśnie w tej roli:)
Życzę Ci Wesołych Świąt, dużo radości i uśmiechu:)
persenna
grudzień 23, 2007 at 3:23 pm
Jakie to żałosne, beeznadziejny prymityw ogłasza jakąś bzdurę, a banda równie beznadziejnych kobiet leje łzy nad debilem. Rozczaruję was adoratorki prymitywa. On nadal bedzie na czacie, nadal bedzie obrazal, nadal bedzie budowal intrygi rowniez z waszym udzialem, a wy posikane bedziecie pialy z zachwytu.
ktos
grudzień 23, 2007 at 6:27 pm
Czat to miejsce w sieci, które służy ludziom do poznawania ludzi. W realu nie ma tak szerokiej oferty bez konieczności podejmowania wysiłku fizycznego. Tu nawet umysłowy jest niewielki, a sukces niemal pewny. Równie pewny jak porażka.
Kontakt wirtualny ma tę przewagę nad życiem, że można przerwać rozmowę w dowolnym momencie, wznowić w przez siebie wybranej chwili, być szczerym do bólu trzewi interlokutora, pleść bzdury lub formułować poważne tezy. Wszystko można. Można nawet zabić.
Bo człowiek – mimo wszystko – jest bestią.
Egoistycznym potworem bez cienia miłosierdzia, słabym i niemężnym, nieufnym i godnym litości.
“Emet” znaczy “prawda, “met” znaczy – “umarły”.
defendo
grudzień 23, 2007 at 6:58 pm
Wystarczy zetrzeć z czoła Golema pierwszą literę.
defendo
grudzień 23, 2007 at 7:01 pm
Gdy wyobrażam sobie życie po życiu, to zastanawiam się, czy rozpoznam TAM swoich bliskich, i czy w ogóle będzie mi zależało na tym rozpoznaniu?
Chciałam napisać żebyś dał się rozpoznać i nie zaginął w sieci, ale czy to, tak naprawdę jest ważne?
Rezerwa
grudzień 23, 2007 at 7:04 pm
Z mego punktu widzenia, Ty Defendo, powinnaś się cieszyć, że teraz właśnie widzisz w czacie to, co ja już wprawdzie dawno dostrzegłem, ale- chcą sobie parę spraw udowodnić-nie przyjmowałem ich do wiadomości.
Nie pierwsza mi to piszesz, Persenno. Może tak się kreuję?
Pk, o tak, dziękuję za śliczny wierszyk;)
Pisałem już Rezerwo, że kręcę się w pobliżu. Jak zwykle.
proces
grudzień 24, 2007 at 10:54 am
Cóż, są różne etapy w życiu człowieka. Kiedy coś przestaje nas “kręcić”, to jaki sens grać w TO dalej? Gra dla gry samej w sobie może doprowadzić do uzależnienia. Ale też są gry, które rozwijają i zmuszają do myślenia. Jestem za taką grą, cokolwiek miałoby to znaczyć.
W każdym wirtualnym miejscu, gdzie pojawiałeś się, zaczynało tętnić życie, a w Ciebie leciały kwiaty i… kamienie. Z widownią też różnie bywało. Tak, na przykład:
Boilly Louis Léopold “Une loge, un jour de spectacle gratuit”
http://www.culture.gouv.fr/Wave/image/joconde/0342/m040004_0004529_p.jpg
i tak też…;)
Boilly Louis Léopold “L’effet du mélodrame”
http://www.culture.gouv.fr/Wave/image/joconde/0342/m040004_0004523_p.jpg
Kręciłam się w pobliżu, więc widziałam. ;)
A to dla Ciebie.Wszak karambol to też odmiana bilardu:)
http://hermitagemuseum.org/tmplobs/EKIYK77NL_23ARLMDE3.jpg
george_eliot
grudzień 26, 2007 at 5:43 pm