wirtualne impresje

proces7

Kobieta jak Prawda

z 19 komentarzami

Nie lubię prowadzić samochodu, unikam tego, ale w nocnej jeździe jest pewien przyjemny fragment. Nie powiem, że dla niego warto jechać setki kilometrów, liczyć mijające światła, tunele czy rozmyślać o przestrzeni. Kiedy zliczanie kilometrów do granicy celu przekształca się w umyśle w obsesję, natręctwo, coraz jaśniejsza i pocieszająca jest myśl o czymś tak zupełnie banalnym jak filiżanka herbaty. Można tę niewątpliwą przyjemność, prawie nagrodę, zredukować postojem i łykiem herbaty w przydrożnym barze. Im bardziej wzmożone jest to pragnienie i ta chęć pędu po nagrodę, tym większy zawód smakiem, aromatem, barwą, temperaturą i konsystencją filiżanki dnia, marzenia, zdobytego pucharu, wieńczącego dzień.
Z perspektywy domowego fotela ta korelacja może brzmieć zabawnie i dla mnie tak właśnie brzmi.
Zastanawiam się, które światła odbite na mokrej i szorstkiej drodze są prawdziwe. Te, które widzę dziś z perspektywy wczorajszej nocy czy te, które widziałem wczoraj. Prawda zdaje się być oczywista, bo tamte wczorajsze stykały się z moimi oczyma, a te dzisiejsze są fragmentem impresji nocnej. Ale jeśli mój wczorajszy umysł mnie zwiódł, nabierając się na mowę mych oczu? Gdyby nieprawda miała tylko jeden obraz, ten mój, wczorajszy, może nawet dzisiejszy nocny, a ja miałbym świadomość tego faktu, to prawda leżałaby dokładnie na przeciwległym biegunie.
Obrazów istnieje jednak nieskończona ilość i w tym tylko jeden prawdziwy.
No wyobraźmy sobie zdanie wypowiedziane przez mężczyznę: każda kobieta kłamie. Potem przejdźmy skrupulatnie i precyzyjnie do tego samego zdania, ale wypowiedzianego przez kobietę. Obejrzymy paradoks kłamcy z różnych perspektyw, ot co.
Mógłbym tu całkiem niezręcznie i niezgrabnie przejść do dyskusji internetowych i nieuważnie napomknąć o pewnym loginie, który uporczywie i przy każdej okazji nazywa mnie: skurwysynem. Miałoby to sugerować, jakoby kobieta, która mnie urodziła, była kurwą. Nawet stawia ona tym stwierdzeniem taką tezę. Pomijam już fakt, że swoją matkę kochałbym bez względu na wykonywany zawód, w momencie mego poczęcia. Tylko czy takie stwierdzenie, nazwanie mnie, może zmienić prawdę, cała prawdę o mojej Matce? Jedno zdanie, wypowiedziane wielokrotnie przez kogoś, może być odkrywcze i określające prawdę z przeszłości, sprzed kilkudziesięciu lat?
Jeśli chodzi o kwestię wykonywanego zawodu przez mą rodzicielkę, to muszę zdać się na relacje jej czy ludzi, którzy ją znali, sam nie mogę tego wiedzieć. Czy może posiadać tę wiedzę ktoś błąkający się po forach i czatach?
Moje skurwysyństwo, czyli fakt, że większość ludzi, w miejscu, w którym rzadko bywam, a jeśli bywam, jestem niemile widziany, może stać się faktem, demokratycznie i zgodnie z obowiązującymi prawami sieci stwierdzonym, zaakceptowanym i obowiązującym.
Potem już wystarczy tylko, by ktoś, kogo prawie wcale nie znam, opowiedział stosownym administratorom, że ja telefonuję do niego, straszę i ten ktoś boi się, obawia, że nastaję na jego życie. Wtedy administratorzy podejmują stosowną decyzję: odciąć skurwysyna od czata. Na przykład na rok. Tak zrobiono w moim wypadku.
Jeśli nawet poczynimy założenie, że jestem skurwysynem, a ci, którzy blokowali mi dostęp do czata, blokowali, bowiem blokować już przestali, to uważam, że O2.pl powinno uczynić stosowny zapis w regulaminie, którego nie ma: skurwysynom wstęp wzbroniony na czat.
mother_truthJeśli przyjąć, że jestem jedynym skurwysynem wszech czatów, to wystarczy napis: procesowi7 wstęp wzbroniony. Taką praktykę stosują obecni administratorzy pokoju “Po 40-tce”. Od razu przychodzi mi na myśl fraza, stosowana kiedyś, z powodzeniem zresztą: Für Hunden und Juden Zutritt verboten.
Mam stosowne zapisy, w których administratorzy: Matc (Navision), Lokis (pan-z-nad-rzeki-bug), Herkules (gustaw112, felix-1959) oświadczają, że takowe pozwolenie, a nawet polecenie od spółki O2.pl posiadają. Nie omieszkam ich zaprezentować. W swoich wypowiedziach stwierdzają jednoznacznie, iż mają stosowne dyrektywy od firmy O2.pl, żeby mnie z czata usuwać. Mnie oraz każdy login, który mógłby wskazywać na fakt, że używa go ta sama osoba, która posługuje się loginem proces7.
Na czatach O2.pl długi czas taka, dla mnie całkiem wymierna i konsekwentnie stosowana prawda, wraz ze wszelkimi jej następstwami w sensie ścisłym, istniała.

Spóźniona o kilkanaście godzin filiżanka herbaty zaburza mi kolejność drobnych przyjemności, osiąganych z wcale nie mizernym trudem. Odbijają się w niej wczorajsze, niekolejne światła ulicy błyszczącej wilgocią. Widzę w nich ulotną, całkiem nieistotną banalną rzecz: prawda jest jedna. Wniosek ten można całkiem bezkarnie sprowadzić do analogii, że matka jest również tylko jedna.

 

Obraz wykorzystany w notce namalowany jest przez Julesa J. Lefebvre “La Vérité” (1870). Znajduje się w zbiorach Musée d’Orsay.

proces

Written by procesVII

grudzień 2, 2007 @ 7:51 pm

Odpowiedzi: 19

Subscribe to comments with RSS.

  1. Są chwile , że wydajesz się być normalnym człowiekiem. Masz swoje 5 minut u mnie , po tym, gdy przeczytałam Twój tekst.

    cornelli

    grudzień 2, 2007 at 8:24 pm

  2. Biedny jesteś, tylko nie widzę sensu tego pisania , przecież z góry jesteś osądzony za niepowodzenie i jesteś skreślony z czatów publicznych.Fakt trochę przesadzili z tym słownictwem co świadczy o nich że nie mają za grosz kultury, pomyśl czy warto to wszystko ciągnąć i tworzyć kolejne nowe problemy jakie tu napisałeś.

    Podejrzany

    grudzień 2, 2007 at 8:35 pm

  3. Być normalnym człowiekiem bądź mieć swoje pięć minut w oczach moherowej Kornelci, to może być obciach na sto chujów z innej perspektywy, nie?

    Podejrzany
    “pomyśl czy warto to wszystko ciągnąć i tworzyć kolejne nowe problemy jakie tu napisałeś.”

    Pomyślałem. Warto.

    proces

    grudzień 2, 2007 at 9:30 pm

  4. A ja pomyślałam o napisie: Nie karmić zwierząt. Takie czatowe zoo.
    /Umiejętność przyjmowania komplementów to też sztuka – to tak przy okazji/

    Kasia

    grudzień 2, 2007 at 10:02 pm

  5. Kasiu, sztuka, której nie posiadam. Nie wierzę w bezinteresowność komplementu. To nie jest nieufność, to coś w rodzaju fizycznego traktowania komplementów: suma energii komplementów jest równa zero. Może się zwiększać jedynie ilość dawców i biorców.

    proces

    grudzień 2, 2007 at 11:27 pm

  6. Czyli nie sprawia Ci nawet malutkiej przyjemności fakt, że Twój tekst komuś się podoba i wyrazi swój podziw w komentarzu? Zaczynam się zastanawiać, czy Ci następnym razem powiedzieć…

    katjusza

    grudzień 2, 2007 at 11:54 pm

  7. Procku drogi,
    Jeśli już mam być tym loginem, który uporczywie Cię określa tym epitetem – to podaj inne przykłady, albo odszczekaj.
    Zresztą, każdy uważny czytelnik tego wątku na forum zauważy, że moje określenie – było tylko lustrem odbijającym Twoje wcześniejsze słowa , Bazyliszku: “Ale nie piszcie mi więcej o ludziach za nickami i ich cierpieniach,
    bo taki skurwysyn jak Herkules (gustaw112, j23, dotleniacz i jakie tam jeszcze
    nicki i loginy) to będzie nawet po śmierci banował.”

    To jak to, Procusiu – Ty możesz się tak wyrażać o innych, a o Tobie już nie wolno?
    Mój Ty malutki, biedniutki, bazyliszkowaty Kali….

    Jaguś

    grudzień 3, 2007 at 12:06 am

  8. “Być normalnym człowiekiem bądź mieć swoje pięć minut w oczach moherowej Kornelci, to może być obciach na sto chujów z innej perspektywy, nie?”
    Myśl sobie co i jak chcesz. Masz wybór – normalność /ale tylko w Twoim pojęciu/, bądź moja sympatia /czyli obciach na sto chujów/.
    Perspektywa? Zgadnij jaka?

    cornelli

    grudzień 3, 2007 at 3:50 am

  9. tak sobie pomyślałam, że słowo “skurwysyn” dość przypadkowo jest obraźliwe. bo co można powiedzieć o córce mordercy, pedofila? o dzieciach zbrodniarza, oprawcy? to miałoby znaczyć- syn prostytutki?

    untaxilanuit

    grudzień 3, 2007 at 5:25 am

  10. Cornelli, nie zgadnę! To paradoks. Swoją drogą, to jest wielka moja blogowa tragedia, że lubią mnie czytać takie “mamuśki czatowe” jak Ty.

    Jaguś, proszę:
    http://proces.files.wordpress.com/2007/05/jagus_0905.jpg
    Zrobię tu tomik: o kurach, kurzym łajnie itd.
    Kolejność była taka: Herkules mnie banował za wejście na czat, przywaliłem mu, a Ty mi za niego oddałaś. Skrytykowałem samozwańczego kata “40-tek”, a Ty mnie, a raczej mą matkę, za to wyzywasz. Nie chce mi się z Tobą pisać.

    Un Taxi
    Matki się nie wybiera. Czasem próbuje naszą matkę określić, nazwać i sklasyfikować inna matka. A gdzie solidarność jajników?

    proces

    grudzień 3, 2007 at 8:18 am

  11. Zabawię się w blogaskową psycholożkę.
    Nieumiejętność przyjmowania komplementów bywa:
    1/ obawą przed sympatią otoczenia,
    2/ nieumiejętnością brania, wynikającą z obawy bycia dłużnikiem,
    3/ zażenowaniem, które krzyczy głośnym ” Ja proces 7 rzygam Waszymi komplementami”
    4/ wołaniem o jeszcze.:P
    Z poważaniem

    Kasia

    grudzień 3, 2007 at 1:40 pm

  12. Proces…ale i Ty możesz napisać…w swoim blogu….i to “tłustym”drukiem…zakaz wstępu…”mohairom…pozdrawiam…

    Elżbieta

    grudzień 3, 2007 at 6:02 pm

  13. Światła w nocy mają swój niezapomniany urok, uwielbiam grę świateł. Jednak samochód lubię prowadzić nocą jedynie na autostradzie, przy niezakłóconej, w miarę dobrej widoczności. Deszcze i mgła potrafią być straszne…

    Z powielanymi “prawdami”, szeptanymi gdzieś na privach, powtarzanymi z ucha do ucha nie tylko Ty się zetknąłeś i nie tylko Ty masz problem. Ja nigdy nie miałam, aż do pewnego momentu. ;) Nie chcę tutaj jednak rozwijać tego tematu.

    Piękny obraz.

    kawa3603

    grudzień 3, 2007 at 8:12 pm

  14. Procku drogi,
    Doceniam Twój wkład w rozwój logiki, bo dzięki Tobie już wiem, że dwa razy oznacza “przy każdej okazji”;)
    A skoro i zastosowanie wobec Ciebie Twoich metod “przywalania”, mówienie do Ciebie Twoim językiem – na Ciebie nie działa, to też już nie chce mi się do Ciebie i o Tobie gadać, Kali…

    Anonim

    grudzień 3, 2007 at 9:18 pm

  15. Kasiu, uwielbiam “blogową psychologię”. Poszukuje jakiegoś bloga, na którym mi ktoś napisze: po co i dlaczego piszę blog.

    Elżbieta, mogę napisać, ale czy wtedy mohery przestaną mnie czytać? A jeśli przestaną, to kto mnie będzie czytał?

    Anonimie, nie działa na mnie czatowo- forumowa pedagogika opiekuńczo wychowawcza. Czy też specjalna, nie wiem jak się nazywają te specjalności fabryki bezrobotnych.

    proces

    grudzień 3, 2007 at 9:43 pm

  16. Procku…a przede wszystkim skąd skąd Ty wiesz who is who…
    i podejrzewam,że czytany jestes przez wiele osób ..tylko nie każdy chce Ciebie komentować…

    Elżbieta

    grudzień 4, 2007 at 6:00 pm

  17. Przepraszam, znowu zawirowanie w cyberprzestrzeni.
    Pod poprzednim wpisem z “Procku drogi” w nagłówku ja się jeszcze podpisuję.

    Wszystkim dobrej zabawy (tak bardzo dobrej, jak bardzo na tę dobroć zasłużyli) życzę…
    Pa.

    Jaguś

    grudzień 4, 2007 at 10:53 pm

  18. Komsomolska prawda, to też była prawda.

    Rezerwa

    grudzień 5, 2007 at 5:12 pm

  19. [...] trójkąt psychologiczny, a może nawet i tercet (uwzględniając kota).  Dla obiektywnego ustalenia prawdy, która przecież bywa tylko jedna, proponuję uczciwie odpowiedzieć na jedno z poniższych [...]


Napisz odpowiedź