wirtualne impresje

proces7

Kika

z 21 uwagami

Kofeina i kobiecość antywirtualnie

Powinienem był raczej zacząć od wygłupów i eksperymentów pewnego faceta z La Manchy, od zupełnie nieerotycznej pornografii i zabawnego seksu i od śmierci, która nie wiadomo czy jest prawdziwa czy jest blagą, a nawet błazenadą. Zostawię to dla koneserów, rozróżnianie pozerstwa i ocenę tego.
Dla mnie chamstwo i wulgarność oraz oburzanie się na nie w sieci, są po prostu kiczem. Bardziej oburzanie się na nie. Nie ma w takiej rycerskości niczego wykwintnego, ani bohaterskiego. Nie ma w tym finezji, jest tępota i brak oceny przestrzeni. W obronie moralności w sieci może stanąć motherfucker, alfons i morderca w jednym, wystarczy mu login rycerz_na_białym_koniu albo jedyny_sprawiedliwy_obrońca_kobiecej_czci.

Gdybym miał napisać, jakich kobiet Kawa nie irytuje, to napisałbym najkrócej: “kobiecych” (Katja, Justysia, Mel@nia, Fiszbina, Osa i wielu innych, których nieświadomie i dla skrótu nie wymieniam), tych spełnionych, zadowolonych ze swoich mężów i dzieci. Dlatego Kawa jest dla mnie doskonałym barometrem stopnia kobiecości i poziomu akceptacji tej kobiecości u dziewczyn z czata.
Owszem, Kawę będą lubić mohery, ale i też szczęśliwe mężatki, kobiety zaspokojone i spełnione. Lęk i niechęć budzi Kawa pośród pseudofeministek, kobiet niedopchniętych i zgorzkniałych.
One gromadzą tony cytatów na nią. Owszem, są też osoby wirtualne- pochodne od nich, te słabe, które nie mają swojego zdania i zdają się na opinie kobiet silniejszych autorytetem w ich pojęciu.
Poza Szarmem, który moim zdaniem z tą Kawą- Kurą to tak dla jaj, żeby wypuścić swe wielbicielki, nie spotkałem się z męskimi wyrazami agresji wobec – czy niechęci do – Kawy. Zresztą na prowokacje Szarma, odpowiedziało tylko niewiele jego czytelniczek, a te które przyłączyły się do tej blagi Szarma, były dość słabe w swych osobowościach wirtualnych. Faceci ją akceptują. Nie lubią, nie pożądają, nie pragną, ale na pewno nie nienawidzą, jest im co najmniej obojętna. Albo: co najwyżej obojętna.
Dla mnie wirtualny stosunek do niej jest miernikiem poziomu kobiecości u jej kobiecych adwersarzy.
Zadbana, promienna, szczęśliwa kobieta, nie czepia się jej, najczęściej ją ignoruje. Nie powiem, że się z nią zaprzyjaźnia, bo bym przesadził. Kawa na moje oko nie ma wielu przyjaciółek
Zdaję sobie sprawę z faktu, że możecie sobie wyobrażać Bóg wie co, ale nasze stosunki z Kawą ograniczają się do tego, co widzicie na blogach i forach. Nasze dyskusje tam się zamykają. Nie rozmawiamy prawie wcale prywatnie, nie uzgadniamy żadnych strategii. Myślę, że Kawa nie ma bladego pojęcia skąd jestem, ile mam lat, a jeśli zna me imię, to chyba jej się wydaje tylko, że zna prawdziwe.
Kawa krząta się po forach i blogach. Zwykle tak bywa, że faceci zajmują się robotą, oglądaniem telewizji czy łowieniem ryb, a baby się krzątają po kuchniach i coś tam gadają. To jest dla facetów normalne i miłe, choć nie sądzę, by wsłuchiwali się w to, co one tam sobie brzęczą.
Oczywiście, może kobieta nie dbać o siebie, być wojującą feministką, nie mieć faceta, dzieci i być sobą, być wolną. Tyle, że w moich oczach taka nie jest kobieca. Kobiecość to właśnie użeranie się z bachorami, walka z nadwagą i znoszenie męskiego szowinizmu i bałaganiarstwa. Udawanie orgazmów i ukrywanie inteligencji.
Owszem, są to tylko moje subiektywne, wirtualne hipotezy tworzone na podstawie pewnych symulacji. Kobieta, która ma gniazdo i je ceni, będzie go zajadle bronić. W sieci tworzą się pewne mechanizmy, które symulują to zjawisko, więc taka wierność, zawziętość i muszą być pochodną realnego życia.
Wcale nie uzgadniam swych wizji i narracji z Kawą, wiem o niej tyle, ile Wy wiecie, z jej pisania na forach, ale mam wewnętrzne przeczucie, że kogoś jej przypominam. Jakiegoś faceta z jej życia: syna, ojca, męża dziadka. Diabli wiedzą kogo i ona najzwyczajniej przeniosła te relacje na mnie.
W tym co piszę może być cała masa niekonsekwencji z optyki psychologii, ale brzydzę się tą nauką, tak jak brzydzę się dziedzinami, w których wszyscy są fachowcami, czyli na przykład polityką. Mam alergię na większość blogów o polityce, większą niż na blogaski gospodyń domowych, a może i nawet na te z wirtualną poezją rozmemłanych pindź.
Wiem, że traktujecie mnie w sprawach romansów czy erotyki jak stalowo – betonowego, ślepego jaguara bez węchu i z oddechem padliny, gruboskórnego dinozaura.
Otóż: jestem czasem wrażliwy na kobiecość w necie, wszak jestem facetem. Nie wiem co w tym jest, ale pociągają mnie kobiety, które albo Kawę ignorują, albo ględzą z nią o głupotkach. Całkowicie niekobiece i aseksualne są dla mnie te, które upierdliwie ją atakują, cytują i próbują zdyskredytować swoimi przewlekło – chronicznymi mantrami czatowo – forumowymi.
Lubię Kawę, ale, być może ku jej rozczarowaniu, nie dostrzegam w niej kobiety. Jest fajnym, netowym kumplem. Pora to chyba wyjaśnić i jej samej.
Lubię też wojowniczki sieciowe, są podniecające w swej zapalczywości i determinacji. No ale ileż można uganiać się za kurą i kolekcjonować na blogach czy forach jej kupki?
A już najgorsze są takie, które powtarzają frazy: kury, lury i kurze gówna jak katechizm. Dla mnie to one właśnie są: prześmierdnięte, niekobiece i odrażające.
Chcę też podkreślić, że poziom akceptacji czy tolerancji Kawy nie jest żadnym probierzem intelektu kobiety. Bo te, w moim odczuciu, absolutnie skorelowane w żaden sposób nie są. Ani ujemnie, ani dodatnio.
Ktoś anonimowy, bo nikt nie narazi swojego markowego pseudonimu na dopieprzanie procesowi, sugerował mi, jakobym promował i nakręcał Kawę po to by zwiększyć sobie frekwencję na forach czy blogach. Nie mam zapędów dydaktycznych i nie będę tłumaczył, że korzyść płynąca z promocji mojego pseudonimu przez Kawę na forach czy na jej blogu jest żadna, może nawet czasem działa ona na mą niekorzyść, bo niektórzy nie chcą pisać “po kurze” albo “u kury”. Oczywiście ja to mam w dupie.
Inni zaś zarzucają mi fałsz i obłudę, że wypuszczam Kawcię. Owszem, robię to. Nigdy nie zdarzyło Wam się kokietować nicków wirtualnymi cmokami, komplementami tak zupełnie bezinteresownie? Może określcież sobie kto tu kogo dyma? Bo jeśli ja Kawcię, to powinniście ją przekonać, uświadomić i raczej jej współczuć. A jeśli jest odwrotnie, to ja Proces Siódmy, miłościwie Wam panujący na tym blogu, tym oto dekretem oświadczam co następuje: pozwalam się dymać Kawie3603.
Jestem daleki od jakichkolwiek fascynacji wirtualnymi kobietami, ale też jestem człowiekiem i mam swe chwilki zapomnienia, fantazji czy słabości.

proces

Written by procesVII

Październik 1, 2007 @ 7:29 pm

Odpowiedzi: 21

Subscribe to comments with RSS.

  1. Nie wiedziałam, że masz tu blog:) Nie oglądasz debaty? Uwielbiam Almodovara i jego Kikę też.

    persenna

    Październik 1, 2007 at 8:59 pm

  2. masz coś wspólnego z niejakim szarmem? bo coś mi sie kojarzy jakoś

    log

    Październik 1, 2007 at 9:27 pm

  3. Kokietować kogoś w sposób subtelny, niezobowiązujący i dowcipny to prawdziwa sztuka i wiele może z niej płynąć przyjemności dla obu stron. Ja to uwielbiam i nie poczuwam się do winy:)

    ruda_strzyga

    Październik 1, 2007 at 9:34 pm

  4. “Dla mnie to one właśnie są: prześmierdnięte, niekobiece i odrażające.”

    Tak jak “niewydymane suki”?
    Teraz Proces będzie kwalifikował kobiety do odpowiednich grup i traktował je odpowiednio do przynależności.


    “Tylko się do tego nie przyznasz, jak każda samotna niespełniona kobieta z kompleksami i z wyschniętą macicą. Założę się, że nie masz przyjaciół, dzieci. Bezpłodna stara panna. Może alkoholiczka?” -Proces

    chlodnymokiem

    Październik 2, 2007 at 3:23 am

  5. Zatkało mnie zupełnie, tyle literek o Kawie. ;)
    Dzięki. :))

    kawa3603

    Październik 2, 2007 at 8:36 am

  6. Kawciu, prześlij mu/jej buziaka!
    Twierdzę, że się należy. Ale czy to ważne co ja akurat twierdzę?
    Miłej zabawy!
    No nie wiem, ale ja myślę, że Kawa jest kobietą i to w kazdym calu, w kazdej czasteczce ziarenka kawowego.
    Pozdrawiam!

    Vanessa'

    Październik 2, 2007 at 9:25 am

  7. Procesowi należy się buziak, zawsze tak uważałam i raczej nie zmienię zdania. ;)

    kawa3603

    Październik 2, 2007 at 2:13 pm

  8. hmmm, no to widze, ze chyba musze te Kawe zaczac czytac…

    karolinosz

    Październik 2, 2007 at 5:02 pm

  9. Może tak zamias spamowac na czatach zająbyś się rodziną(jesli ją masz,w co wątpie) lub jakimś innym hobby niż wypisywaniem tych bzdur.?:)

    Freddd

    Październik 2, 2007 at 6:48 pm

  10. Chłodnym Okem
    Każdy sobie znajduje znajomych czy kolegów sam, jakich lubi i jakich akceptuje, a przedstawiona przeze mnie opinia jest subiektywnym spojrzeniem.
    Frazę subiektywne spojrzenie procesa powinienem dodawać chyba do każdej notki, albo zabraniać czytać ten blog głąbom.

    Freddd
    Wypisywanie bzdur na blogach jest właśnie moim hobby.

    Vanesso
    W fusach też jest kobietą?

    proces

    Październik 2, 2007 at 9:29 pm

  11. No widzisz proces mamy takie same hobby!
    Potem z tych bzdur steki wychodzą.

    Patrzę poprzez fussy :)

    Vanessa'

    Październik 3, 2007 at 8:54 am

  12. Ten Proces to chyba przypadek psychiatryczny. Słyszałam, że psychole ciągną do siebie takich samych psycholi. Ten blog daje temu świadectwo. Bagno.

    amfitrion

    Październik 3, 2007 at 4:54 pm

  13. amfitrion nie musiałaś tego aż tak dobitnie nazywać, ale skoro już to zrobiłaś, nic mi nie pozostaje jak do Tworek, albo troszeczkę bliżej ;)
    Jak widzę Ty ożywasz wciąż na nowo! No nie, teraz jesteś ona? Kurcze ja nie jestem On, powinnas miec nick amfitryta :)
    Jednak musze do Tworek.
    Na uspokojenie dedykuję Tobie “Tebańską Kukułkę” :)

    Vanessa'

    Październik 3, 2007 at 9:44 pm

  14. “Lubię Kawę, ale, być może ku jej rozczarowaniu, nie dostrzegam w niej kobiety. Jest fajnym, netowym kumplem. Pora to chyba wyjaśnić i jej samej.”

    pytanie tylko czy dotrze ten fakt do świadomości w/w ;)

    nawiasem Kawa ma szczęście, że Ciebie sobie wybrała za obiekt swoich westchnień, bo inny wykorzystałby taki fakt niecnie ;) a tu w Twoją strone proces po ziomowemu “szacunio kolo”

    Anonim

    Październik 4, 2007 at 12:18 pm

  15. tam wyzej to ja, żeby nie było że się wstydze napisanego…;)

    pstrokata

    Październik 4, 2007 at 12:19 pm

  16. Anonim dotarł dawno już dotarł “ten fakt” do w/w.
    Ja jednak stale dopuszczam na piedestał żarty i swawole, wiem, że to żle, ale kazdy się rodzi z wadami, ot cała Vanessa’! Pozdrawiam wszystkie niczki bardzo serdecznie a szczególnie tą jedną osobę gdzies tam w cyber przestrzeni.

    Vanessa'

    Październik 4, 2007 at 12:32 pm

  17. Vanessa’
    Żona wpisała o co ja prosiłem, stąd zapewne rodzaj żeński sie pojawił. Co z owa kukułką? Masz się za Herę? Jeżeli tak, to Tworki to właściwe miejsce.

    amfitrion

    Październik 4, 2007 at 2:18 pm

  18. No proszę jacy znawcy Kawowej natury. :))
    Pytanie Anonimie czy ten ktoś potrafiłby mnie do takiego stanu doprowadzić. ;)

    kawa3603

    Październik 4, 2007 at 6:43 pm

  19. kawa3603

    Październik 4, 2007 at 7:42 pm

  20. Kawa, z “Lubię Kawę, ale, być może ku jej rozczarowaniu, nie dostrzegam w niej kobiety. Jest fajnym, netowym kumplem. Pora to chyba wyjaśnić i jej samej.” wynika, że traktuje cię bardziej poważnie, niż sam chce się przed sobą i innymi przyznać – nie chce cię stracić.

    stronniczyj krzysiu

    Cudo

    Październik 7, 2007 at 3:15 pm

  21. obrzydliwe to wszystko..

    Anonim

    Październik 20, 2007 at 10:16 am


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.