Bliźnięta i dwucyckowość polityczna
Notatka nie jest o polityce, a o piersiach. Bo one ponad polityką sterczą bądź zwisają, zależnie od ich kondycji i nastroju. Inni już napisali o tych cycuszkach pier(w)si, zajmując się aspektem politycznym, który ma jakiś tam związek z pierwiastkami i nakręcaniem spirali wzajemnej niechęci pomiędzy Polską a Niemcami.
No cóż, każdy na okładce Wprost widzi to, co chce widzieć. A cyc jak koń jest i każdy widzi. Naczelny Fotomonter tego serwisu blogowego, niejaki Fraglesi, jest oburzony i napisał stosowne pismo z protestem do owego tygodnika. Wiem, że nie ma w słownikach słowa „fotomonter”, tak jak nie ma słowa „fotomontażysta”, no ale skoro robi fotomontaRZe, to znaczy, że jest fotomonterem. Napisał nawet list, w którym porównuje ten polski tygodnik do ostro umalowanej ulicznicy, która chce się lepiej sprzedać i przekracza granice dobrego smaku. To, iż sam montuje fotografie, które przedstawiają polskich polityków jako świnie, faszystów, strażników hitlerowskich obozów koncentracyjnych, islamskich terrorystów czy choćby Korwina Mikke jako klauna, to już szczegół. Na dodatek ów Fraglesi podkreśla fakt, iż leży mu na sercu dobro Polski, dlatego słowo “Polak” pisze z owej troski małą literą.
Wiadomo, że takiego typu prowokacje są przyczynkiem do wielu politycznych dyskusji. Paradoksalnie wielu liberałów, zwolenników wolności mediów i przeciwników zaściankowej i parafialnej pruderii spod znaku Rydzyka, oburza się teraz widokiem niewinnych piersi. Nie widzę innej możliwości by zwolennicy IV RP i Kaczyzmu zaczęli teraz bronić cyca. Piersi za piersi nadstawiać.
Wielu widzi przekroczenie dobrego smaku przez tygodnik, a ja widzę piersi kobiety rasy białej w rozmiarze 75 C, matki co najwyżej jednego dziecka, zamieszkującej obszar Europy Wschodniej, posługującej się językiem słowiańskim i najprawdopodobniej wyznania rzymsko- katolickiego. Zatem z prawdopodobieństwem bliskim 1 można stwierdzić, że nie są to cyce pani Merkel. Ośmielę się nawet stwierdzić, że te całkiem ładne, uwolnione cycuszki nie należą do żadnego polityka płci żeńskiej, ani męskiej.
Możliwe, że ktoś się wzburzył, rozzłościł, bowiem kupił pismo, w którym chciał poczytać o bieżących wydarzeniach politycznych, a zobaczył nagi biust. Więc napisał protest, bo przecież to hańba dla poważnego pisma, by zamieszczać erotykę czy choćby dwucyckową pornografię. Pracownik jakiegoś biura zobaczył to w sieci i doznał erekcji, a to przecież głupio tak przed Kaczorami, żeby stawał, nie? Jakaś sympatyczna paniusia napisała wojowniczą i pełną niepokoju notkę, bo jakże to tak gołym cyckiem w czytelnika? A może pozazdrościła tych pięknych piersi modelce? No bo trzeba przyznać, że ładne i smakowite są to piersiątka.
![]()
Klocki, ołowiane żołnierzyki, elektryczne kolejki jako i piersi, generalnie przeznaczone są dla małych dzieci, a to, że lubią bawić się nimi dorośli faceci jeszcze nie przesądza sprawy.
Piersi niekoniecznie symbolizują pornografię, one symbolizują życie, kobietę i dzieci, i urodzaj jednakowoż. Bo zasadniczym przeznaczeniem cyca jest karmienie dziecięcia ssaków. Dla mnie obnażone piersi symbolizują bezpieczeństwo, pokój i dobrobyt.
Stąd Bracia Kaczyńscy przy piersiach kanclerz Angeli Merkel obrazują pojednanie polsko- niemieckie. Te cycuszki obiecują Polsce dobrobyt i unijny pokarm płynący do nas za pośrednictwem Niemiec. Wyrażają urodzaj wzrostu gospodarczego, który czeka nas dzięki naszemu największemu unijnemu partnerowi. Bo kobiecy biust łączy, a nie dzieli. Nie ma między piersiami granicy na Odrze i Nysie, prawda? Nagi biust to także symbol wolności, równości i braterstwa. Wolności, bo piersi nie są spętane konwenansem biustonosza, równości bo każdemu po jednym. No i oczywiście braterstwa, bo przy sutkach mamy najbardziej znanych obecnie w polityce światowej braci. Na dodatek bliźniaków. Pomyśleliście dlaczego kobieta z gatunku homo sapiens ma dwie piersi, podczas gdy inne samice mają ich większą ilość? I dlaczego dwie, a nie jedną, skoro bliźnięta rodzą się znacznie rzadziej?
Jestem wprawdzie dorosłym już facetem, ale kiedy widzę piersi, to mam mieszane uczucia pragnienia. Chce mi się jeść i chcę miłości.
Owe wolne, nieskrępowane i śliczne cycuszki pośród europejskich polityków pozwoliły mi spojrzeć jaśniej i pogodniej w polityczną przyszłość Europy, a za tą jak wiadomo przyszłość naszego kraju. Tygodnik Wprost przyniósł mi swą okładką otuchę, bo któryż to z panów nie pragnie się przytulić do cycka, kiedy jest mu źle? Znajoma feministka mówiła mi, że im więcej będziemy mieć cycków w polityce, tym większy dobrobyt, rozwój i pokój zapanują. Kiedyś obawiałem się dyktatury cycków. Dziś już mniej.
A kogo wolne, nieskrępowane, samorządne i niezależne piersi bulwersują, ten zacofany kiep jest i basta.
Drogie Panie czytające ten blog, noście swe piersi przez to lato z dumą i pielęgnujcie je dla Was i dla nas facetów, a także dla przyszłych i światłych pokoleń. Noście je pięknie i z godnością osobistą, a dajcie im czasem odetchnąć i popatrzeć na nie, bo piękne są przecież.
proces
pewnie, ze nosze je godnie i dumnie ;)osmielam sie glosno myslec, o Tobie jeszcze uslysze kedy bedziesz stal wysoko…..super notka
ONA-HH
czerwiec 26, 2007 at 7:39 pm
Ja tez swoje mimo, iż jedna nie zmieści się w prawdziwej męskiej dłoni…. nie garbię się..
Hmmm, dumnie wypinam do przodu, a że teraz lato to dekold głęboki…. co ściąga….. :) :)
Vanessa
czerwiec 26, 2007 at 8:18 pm
Daję im zażyć wolności, chociaż nie tak często jak przed czasem karmienia. Tak mam, że nie lubię się za bardzo pętać. Rozwiane włosy i jak najmniej krępujących rzeczy.
Mnie się okładka bardzo podoba. A podejrzewam, że macocha też raczej zadowolona będzie, gdyż swoich własnych takich już nie posiada. ;)
Chłopaki Kaczyńskie, no rozczulają Wprost…
Procesie, zawsze lubiłam Cię czytać, ale ostatnio wprost uwielbiam.
kawa3603
czerwiec 26, 2007 at 8:29 pm
No to jest nas dwie….KAWO…. hihihihi.
Oj posiada, posiada, zapewniam, ze posiada, jest leniem i niechce jej sie skanować… Moze kiedys po przyjeździe z koncza świata
Vanessa
czerwiec 26, 2007 at 8:53 pm
Proc, dostanę jakieś tantiemy za hasło “UWOLNIC CYCA”?
miia
czerwiec 26, 2007 at 9:34 pm
piękna notka,tak świeta, że musiałam to napisać:))
balladyna
czerwiec 26, 2007 at 9:37 pm
Podobno w pewnym okresie kultury minojskiej panowała moda na odsłanianie piersi – nieprzyzwoite było ich zasłanianie, a średniowieczne posągi kobiety o twarzy zasłoniętej welonem i z obnażonymi piersiami symbolizują roztropność. Ciekawe, dlaczego tak właśnie sobie roztropność wyobrażano?
Erotyzm jest ważny i cudowny – dla mnie – ale nie rajcuje mnie widok nagich kobiecych piersi. Przeciwnie.
_____________________________________
“Piersi twe nie są piersi, lecz nieba surowy kształt, który wolą naszę zabiera w okowy” – J.A.Morsztyn
defendo
czerwiec 26, 2007 at 9:45 pm
“Tak oczy, usta, piersi, rozum, zmysł i wolą
Blaskiem, farbą i kształtem ćmią, wiążą, niewolą.” – J.A.Morsztyn
Vanessa'
czerwiec 26, 2007 at 11:26 pm
Zastanówcie się Państwo nad mocą kultury w której żyjemy. DEFENDO intuicyjne przywołała kulturę kreteńską, z jej jakby powiedział dziś dowolnie wybrany pleban: ROZWIĄZŁOŚCIĄ…
Teraz opowiastka: Oto dzika plaza nad jeziorem. Upalnie. Nawet małe dzieci ubrane w majtki a dziewczynki dodatkowo w staniki?. Pojawia sie mikrobus z niemiecką rejestracją. Wysiada rodzina ona, ona i trójka dzieci. Uśmiechają sie do sąsiadów, witają w języku Goethego i… Rozbierają sie do NAGA, i wskakują do jeziora. Plażowicze wstydliwie odwrócili wzrok.
Zatem nie w cyckach tu problem miła DEFENDO, lecz w kulturowym rozumieniu wstydu.
Jedni sie wstydzą ciała, inni swych myśli – brak czasu nie pozwala na rozwiniecie, lecz cudownie piękne /czy mamy jakąś obowiązująca estetykę?!/ kobiece ciało mniej mnie rajcuje niz jej cudowne myśli – czy to już starość?
Zauważ DEFENDO, jak bronisz swych słów, jaką walkę toczysz! Czy tak samo czy bardziej byś broniła swoich piersi?
ps. DEFENDO – Wyobrażam sobie ze nie są zbyt wielkie a takie “rajcują” mnie najbardziej.
Serdeczne B U Z I O L E
pps. Procesie miły i szanowny Czytaczu wybacz że trochę nie na temat :)
w.
Witold Skaczkiewicz
czerwiec 27, 2007 at 6:10 am
proces7…slyszalam juz o tobie
Anonim
czerwiec 27, 2007 at 10:51 am
Hejże, Szanowny Ty Witoldzie i najpiękniejsza DEFENDO szkoda..hmmm też brakuje mi akurat teraz czasu, polemizowałabym również na temat tego kulturowego rozumienia wstydu, obowiązujacej estetyce. Co też kogo “rajcuje”, akurat mnie tu nie interesuje, zastanowiły mnie, ale tylko troszenieczkę przetoczone powyżej przykłady ale kupię sobie
“Jak sobie radzić w trudnych sytuacjach” to akurat mogę.
Dodam tylko, ze mimo wszystko jest mi miło iż jestem “szanownym Czytaczem”
Wracam do rachunków, och – przepraszam, to nie na temat (szeroki uśmiech starości z pełnym własnym uzębieniem) hihihihihi
Vanessa'
czerwiec 27, 2007 at 11:21 am
Vanesso najmilsza,
wymyślony przez Szekspira, Green eyes monster, zielonooki potwór – jest oczywiście starszy od Szekspira, co za tym idzie i od moich bezzębnych dziąseł zatem nie dziwota, że doznaje jego działania czytając co napisałaś jakbym go sam wymyślił… :)
Widzę, że wiesz o mnie wszystko, i to miłe uczucie, choć doprawdy nie wiem, czy to lepiej czy gorzej dla skazańca by kat znał jego historię?
Czytając co piszesz poczułem nieuprawnione ukłucie zielonych oczu.
Pozdrawiam serdecznie i proszę o spotkanie.
w.
——————
Wybaczcie, że na nie swoim blogu prywatę uprawiam… proszę…
w.
Witold Skaczkiewicz
czerwiec 27, 2007 at 12:01 pm
co za bagno!
Anonim
czerwiec 27, 2007 at 2:05 pm
Miia
Jakie tantiemy, przecież wiesz, ze piszę sportowo. Witold chyba coś tam zarabia na tej swojej stronie, bo ma tam strasznie nawalone reklam . Zupełnie się na tym nie znam.
Poza tym nie możesz wystawiać faktury rewolucjoniście, który wyrywa Cię z pęt pruderii i daje wytchnienie Twym udręczonym i spoconym cycom!
Derendo
Wszystko zależy od oprawy, te piersi w otoczeniu tych nieistotnych postaci polityków, są groteskowe dla mnie. Każdy widzi inaczej, ale dla mnie te trzy twarze z okładki są tylko nieistotnym tłem dla piersi.
Witoldzie
Zastanawia mnie jedno, jak to jest możliwe, że Ty piszesz, skoro jesteś zaginionym artystą fotografikiem?
Potwierdzasz moją teorię niezależności funkcjonowania przestrzeni wirtualnej i realnej. Bo tu jesteś, skoro Cię widzę, a w świecie pozawirtualnym Cię nie ma.
proces
czerwiec 27, 2007 at 2:27 pm
Wiemy już do kogo należy biust z okładki, że tak przy okazji zapytam? Nikt nie kwestionuje mojego oszacowania rozmiaru na 75C, tak?
proces
czerwiec 27, 2007 at 2:29 pm
Fakt – groteskowe to. Niezła myśl – ta, że nagość wymaga oprawy. Potraktuję ją sobie jako punkt wyjścia – jesli pozwolisz.
Zmiąłeś moję suknię nieco. Pokerowi garniturek też ostatnio przefasonowałeś. Hmmm…
Bóstwa chtoniczne rzadko bywają nagie (może nawet wcale nie bywają tak przedstawiane) – a ja je szczególnie oswajam. Nie da sie zobaczyć czyichś myśli, więc ich nagość nie jest obarczona wstydem.
defendo
czerwiec 27, 2007 at 4:36 pm
Wyraz twarzy, gesty mogą ukazywać czyjś wstyd. Zobacz na znane akty i wyrazy twarzy, dłoni pozujących modelek. Szczególnie charakterystyczny jest wyzywający bezwstyd, który podnieca wielu facetów. Nie byłoby wyrazu bezwstydu, gdyby nie istniało oblicze wstydu, Defendo.
Od tego właśnie wyszedłem, twarz Frau Bundeskanzlerin nie zawiera wstydu, namiętności, pożądania czy innych uczuć, które miałyby związek z obnażonymi jej piersiami. Dlatego śmieszne dla mnie są zarzuty REM:
[…] Okładka tygodnika “Wprost” z braćmi Kaczyńskimi przy piersiach kanclerz Niemiec Angeli Merkel i podpisem “Macocha Europy”, przekracza granice dobrego smaku – uznała Rada Etyki Mediów (REM). […]
proces
czerwiec 27, 2007 at 5:10 pm
Opowieść o bóstwach chtonicznych, wodzie z Lety, cycach DEFEENDO i czatowaniu w kątach.
DEFENDO wyśniona i słodka,
jako autoCHTON krainy gdzie Leta jak Dniepr porochami przecinana, o śnie marze; wcześniej wypiwszy dobrego samogonu flaszkę.
Onże napój jak krystaliczna Lety woda, spowoduje, że choć na chwilę, utracę to, co Plato w Fajdrosie opisał, a to pamięć władzy nade mną Bogów wszelakich: Erosa, tego co z tym motylem… Yun-Q’aah-a?, Khorne? jego przeciwieństwA…
A także innych co w kątach CZATUJĄ…
Śpiący jestem…
W twoje piersi wtulony, czy zasnę bezpiecznie? Czy mi władujesz w me serce kolec skorpiona w rui?
Tajemnica TRÓJCY: miłości – człowieka – nienawiści, zbyt trudna bym teraz rozstrzygać mógł tu choć cokolwiek.
Nie wstydzę się nagości swojego ciała, nie jest już tak piękne jak dawniej…
Nie wstydzę się nagości swojego umysłu, jest znacznie piękniejszy niż lat temu kilka…
Odłożysz skorpiona wystawiając CYCE???
B U Z I O L E
Witold Skaczkiewicz
czerwiec 27, 2007 at 5:32 pm
no własnie ja chciałam od samego początku zakwestionować, Imć Procesie. 80C bez dwóch zdań jednak
hb.light
czerwiec 27, 2007 at 5:34 pm
Miły Procesie,
dziekuje za zainteresowanie moja skromną osobą,
tam znajdziesz odpowiedź:
…kwiat, owoc, nasionko, drzewo, kwiat, owoc…
Po prostu FLOWERS OF LIFE,
tam znajdziesz odpowiedź
Witold Skaczkiewicz
czerwiec 27, 2007 at 6:37 pm
Goya namalował “Maję ubraną” i “Maję nagą” – nie mam linków, mam te obrazy w albumie, ale zapewne łatwo je znależć – w powszechnej opinii ta ubrana mocniej pobudza zmysły (imiesłów “ubrana” to lekka przesada). Przyjrzyj się im obu, proszę. Zresztą zapewne znasz te obrazy. Jasne, że bezwstyd istnieje dzięki wstydowi i vice versa, jak dzięki złu istnieje dobro, chociaż to nadmierne uproszczenie. Są takie wyspy, gdzie arche każdego pożądania zarzuca kotwicę – tam nie ma tej dychotomii – nie ma zła, dobra, wstydu – wszystko istnieje samo przez się, nie jest stwarzane przez przeciwieństwa. Te wyspy to rzecz jasna utopia – ale chyba każdy je ma. Niektórzy zapewne potrafią je odnależć, jeśli pięknie z kimś żeglują. Navigare necesse est.
REM nie po raz pierwszy prezentuje “stanowisko przy-rządowe”.
Paskudnie ubogi bywa język polski – chyba to piętno wielowiekowego szczególnego pojmowania katolickości – niewiele jest określeń nazywających drugorzędne cechy płciowe, a jeśli są, to nie tyle pieszczotliwe, ile obelżywe. Kiedy jednak lekarze nazywają raka piersi rakiem sutka, to już wolę słuchać o raku cycka.
defendo
czerwiec 27, 2007 at 6:50 pm
DNO!
szatniara
czerwiec 27, 2007 at 7:01 pm
Szatniaro, pisze się DNA, ono zapewnia kształt piersiom i popiersiom, a może chodziło Ci o drugie dno? Możliwe, że o “przezdno” – to gwarowe jest. Zwróćmy uwagę, jak różnorodnie pojmowana jest estetyka w sztuce…użytkowej, w pewnego rodzaju plakacie? Giger to nie jest absolutnie, mi się nie bardzo podoba. Ja poproszę mleko z flaszki. (Rozmawiamy o obrazku, nie o unoszonych nim treściach?).
Victor Farkas
czerwiec 27, 2007 at 8:53 pm
Defendo, o księżnej pisała bardzo ładnie nasza Prosto_mary na forum tutaj:
http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=47148&w=61872759&a=62128914
Podała tez linki do rozebranej i ubranej hrabiny Alby.
Dla leniwych linki:
http://www.varvar.ru/arhiv/gallery/romantism/goya/images/goya2.jpg
http://www.varvar.ru/arhiv/gallery/romantism/goya/images/goya1.jpg
kawa3603
czerwiec 27, 2007 at 10:55 pm
Miało być księżnej, nie hrabiny.
Mnie się wydaje, że zmysły bardziej pobudza facetom ta rozebrana, kobietom może się podobać bardziej ubrana.
Ale mogę się mylić…
kawa3603
czerwiec 27, 2007 at 10:58 pm
Tak à propos raka piersi to przypomniała mi się moja notka sprzed ponad trzynastu miesięcy. Jakiś związek jest, prawda? Tylko bez nadinterpretacji proszę!
W związku z tą REM, to mam takie skojarzenie, że potraktowali sprawę ad personam, a nie ad rem, jak powinni.
Goya jest w Wikipedii, proszę uprzejmie Defendo:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Grafika:Goya_Maja_ubrana2.jpg
http://pl.wikipedia.org/wiki/Grafika:Goya_Maja_naga2.jpg
W notce, której link podałem powyżej, znajdziesz być może argument na to, że lepsze jest karmienie butelką, Pokerze.
proces
czerwiec 27, 2007 at 11:05 pm
Defendo:
“REM nie po raz pierwszy prezentuje “stanowisko przy-rządowe”.”
No właśnie najbardziej burzą się ci, którzy podają się za Antykaczystów, Wykształciuchów, Salonowców; przeciwników IV RP, kołtunerii i parafiańszczyzny oraz temu podobni. Przyjdzie Rydzykowi bronić tej okładki.
Wybacz Kawo, nie zauważyłem Twojego komentarza. Kiedy w wypowiedzi jest więcej linków (chyba więcej niż dwa) to zatrzymuje komentarz i muszę go ręcznie akceptować.
proces
czerwiec 27, 2007 at 11:23 pm
Mój ośmioletni syn, gdy zobaczył karmiącą piersią matkę był zaszokowany, a gdy usłyszał, że też był tak karmiony, skrzywił się z obrzydzeniem i powiedział, że to niemożliwe bo na pewno by się porzygał. Dojrzał i zmienił zdanie, o cycuszkach oczywiście.
Rezerwa
czerwiec 28, 2007 at 12:02 am
DEFENDO umiłowana,
nigdy, musisz wiedzieć, ze kobiet “miałem” bez liku, drugie tyle fotografowałem nago, inne rysowałem, malowałem… Wiele też nagości widziałem w sztuce, a także oczywiście w internecie, gdzie jako stary zboczol, z obleśną lubością oblizując wargi, lecz nigdy nie doznałem takiego wzruszenia jak widząc ten obraz.
Wielokrotnie jeździłem do Drezna tylko w tym celu by zrozumieć. Wypijałem kieliszek koniaku w muzealnym bufecie i maszerowałem w kierunku sali gdzie wisiał ON.
Obraz ten malowało dwóch artystów – pejzaż w tle to Tycjan…
stałem i zastanawiałem sie cóż jest w tej kobiecie dość banalnej urody twarzy i ciała… Długo nie rozumiałem, aż któregoś razu dotarło do mnie – to USTA.
Nie zobaczysz tego na żadnej reprodukcji…
Jej USTA, magiczne…
Witold Skaczkiewicz
czerwiec 28, 2007 at 9:55 am
Dzięki za Giorgione, chociaż on dla mnie nieco za “miękki”. Do mnie Bosch i Bruegele, El Greco i Wojtiewicz mówią mocniej i czelej.
Kawo, Procesie – dzięki za linki, chociaż mam Maję w albumach.
Ciekawe, co sądzą mężczyźni – która Maja silniej pobudza zmysły? Ubrana czy naga?
defendo
czerwiec 28, 2007 at 1:34 pm
Ech – literówki: Wojtkiewicz* i “czulej” – oczywiście
defendo
czerwiec 28, 2007 at 1:35 pm
To ma być szkolny przykład na to, że nagość sama nie jest podniecająca, tak Defendo? Na mnie niesamowite wrażenie kiedyś zrobił ten obraz Goyi. Byłem dzieciakiem, kiedy zobaczyłem go pierwszy raz.
Hb. Light, wciąż stawiam na 75C, to zresztą najpopularniejszy rozmiar sprzedawany w Polsce i być może nie tylko. Zdaje mi się, że coś wiem na ten temat.
proces
czerwiec 28, 2007 at 4:34 pm
to już nie wiem, wobec tego; fakt, poza sobą zbyt wielu biustów nie wymiarowałam.
Jako pospolita 75C odbieram mimo wszystko, że w obwodzie jest mnie jakby mniej :)
hb.light
czerwiec 28, 2007 at 7:06 pm
Ta okładka- to erotyczna głowica puszczona z politycznej armaty. Jednak myślę, że spustoszenia przez nią dokonane dotyczą pólek kiosków z prasą;). Moralność odbiorców nie musiała nawet uciekać do schronu.;)
O rozmiarze ponętnych okrągłości dyskutować nie będę, wychodząc z założenia, iż najlepszymi “kucharzami” są mężczyźni…;)
prosto_mary
czerwiec 28, 2007 at 8:58 pm
“Na mnie niesamowite wrażenie kiedyś zrobił ten obraz Goyi. Byłem dzieciakiem, kiedy zobaczyłem go pierwszy raz.” – tak napisałeś.
Zanim kliknęłam ten link już wiedziałam, o który obraz chodzi.
A ja nadal jestem po wrażenbiem Wojtkiewicza – ten obraz często oglądałam w oryginale Wrocławskie Muzeum Narodowe – ale ponieważ dawno nie byłam, co ze wstydem przyznaję, nie wiem, czy nie zmieniono ekspozycji):
http://www.pinakoteka.zascianek.pl/Wojtkiewicz/Images/Wezwanie.jpg
No i oczywiście cykl z wariatami.
Ale na kolana rzucają mnie wszystkie obrazy Boscha i starszego Bruegela (niemal wszystkie). “Dwie małpy na łańcuchu” to najsmutniejszy obraz, jak widziałam.
defendo
czerwiec 28, 2007 at 9:18 pm
Wisława Szymborska – Dwie małpy Bruegla
Tak wygląda mój wielki maturalny sen:
siedzą w oknie dwie małpy przykute łańcuchem,
za oknem fruwa niebo
i kąpie się morze.
Zdaję z historii ludzi.
Jąkam się i brnę.
Małpa, wpatrzona we mnie, ironicznie słucha,
druga niby to drzemie -
a kiedy po pytaniu nastaje milczenie,
podpowiada mi
cichym brząkaniem łańcucha.
prosto_mary
czerwiec 29, 2007 at 12:40 am
Co do rozmiaru biustu to pewności przecież nie mam, tylko tak obstawiam.
Trochę momentami przekształcamy się w taki blog o sztuce (coś à la art blog). Najśmieszniejsze jest to, że to temat, na który niewiele mam do powiedzenia. Popyt jednak jest spory jak widzę i żałuje, że mam tak mizerną wiedzę w tym temacie.
proces
czerwiec 29, 2007 at 12:54 am
spróbuje upolitycznić sztukę, lub nieco ubarwić politykę obrazem Bruegela “Zabawy Dziecięce”. A placem zabaw- scena polityczna…
http://www.abcgallery.com/B/bruegel/bruegel16.html
prosto_mary
czerwiec 29, 2007 at 7:48 am
Opowieść o CYCKACH, a może o LITERKACH… Raczej oświadczyny i prośba o rękę DEFENDO.
–
Droga DEFENDO,
mam dość. Otóż oświadczam Ci, tu na tym procesowym blogu, że sie w Tobie ZAKOCHAŁEM!
Nie w Twoich C Y C K A C H! Zakochałem sie w Tobie!
Długo trwało nim to zrozumiałem. Nadal coś we mnie protestuje, że to niemożliwe. Jak można zakochac sie w kimś kogo się na oczy nie widziało?
IDIOTYZM?
Czy można zakochać sie w literkach? Czy można pokochać OSOBĘ pod wpływem wypowiadanych /pisanych/ przez nią wyrazów?
DYGERSJA: Macie tu Państwo taka manierę, dodawania sobie uroku i niektóre teksty, zdają się być szczytem naukowej erudycji, i maluczcy bledną. Ja człek prosty – tymczasowej ekspektoracji – nie będzie, zatem językiem naturalnym pytam:
Cóż sie zatem dzieje?
Otóż zakochanie to nie żadne motylki w żołądku, nieprzespane noce, czułe westchnienia, brak apetytu – miłość to czysta chemia jak twierdzi /językiem naturalnym/ profesor Jadwiga Sołoducho z Zakładu Chemii Medycznej i Mikrobiologii Politechniki Wrocławskiej i proszę Szanownych Państwa – miłość nie powstaje w sercu, a w mózgu.
Cóż sie zatem ze mną dzieje?
Popisuje sobie z kobitka, która w obserwowanej grupie jaśnieje jak obraz jasnogórski noszony z domu do domu. Mózg mój pracuje wielokrotnie bardziej niż podczas swobodnego leżenia pod grusza.
Wyobrażam sobie, przetwarzam dane, innymi słowy INTERESUJE SIE OWA DAMĄ.
Jeszcze nie jestem zakochany, mimo że ona ŚWIADOMIE twierdzi, że bez niej żyć już nie mogę. Wówczas żebrze o zdjęcie – odstaje i wpadam po uszy. Zakochuje sie precyzyjnie, dokładnie i zdumiewająco.
Cóż jest na zdjęciu? Ach zobaczcie sami: tam jest pół człowieka! A połowa druga??? Gdzie połowa druga? Gdzie owe CYCKI, co zapłonem do tego pisania były?
Nie ma!!! One w w y o b r a ź n i!
Pracuj moja wyobraźnio.. pracuj pilnie i dzielnie bez chwili spokoju. Bo to wówczas me komóry szare zalewa substancja chemiczna /państwo pozwolą, przedstawię oto:/ – fenyloetyloamina.
Mądrale, od tego co pod czacha, wiedzą w której części mózgu dokonuje się ten cud natury.
A to w płacie limbicznym, u podstawy mózgu, /czyli tam, gdzie również rodzi się stres !!!/. Trzeba również wiedzieć, że ta część mózgu jest w stałym kontakcie z ośrodkami zawiadującymi zmysłami, zachowaniem i organizacją pamięci.
Teraz Państwo rozumiecie? Jestem miłośnie zalany! Utopiony! Jestem zakochany!
Gdy spróbuje sie wyrwać… Stres, zgrzytanie zębami /zapomnij, paradentoza!/, słowem koszmary…
Lecz to nie wszystko. Teraz cud natury: wzmożone wydzielanie fenyloetyloaminy to dopiero początek chemicznego łańcucha miłości bo teraz rusza produkcja noradrenaliny, a ta z kolei idzie w dopaminę.
Te cioteczne siostry amfetaminy :) doprowadzają mnie do skraju euforii. Nie poznaje siebie. Wszystko mi wychodzi świat słońcem zalany – pianym w sztok, choć łyka nie brałem.
Chce więcej!
Teraz chce już ciała! Lecz przez dziwacznie miłosne umizgi ja KOCHAM, a ona??? Czy z Capuletów? Czy w granicie kuta?
Badacze odkryli: by miłosne uniesienia trwać mogły trzeba dawkę nową! CO zrobić gdy braknie? Stres, szaleństwo, niepokój.
Zatem słodka DEFENDO! Widzisz coś zrobiła? Cóż mi pozostało? Czego zatem PRAGNĘ?
Gdy literki już były – tylko C Y C zostaje.
Cyc kobiety mądrej, lojalnej, oddanej – pozwalającej się nosić na rekach i kochać, kochac, kochać…
Albowiem głęboka miłość rodzi się właśnie wtedy, gdy kończy się hormonalne szaleństwo. Jajogłowi dowodzą, że nasz organizm zaczyna wówczas, pod wpływem stałej obecności partnera, wytwarzać endorfinę, substancję podobną do morfiny. Ten hormon szczęścia sprawia, że wystarcza sama obecność ukochanego, byśmy się czuli bezpieczni i byli dla siebie dobrzy.
Przynosi przywiązanie, przyjaźń, spokój, harmonię.
Jeżeli zatem DEFENDO, wiesz o czym pisze, jeżeli język nie nazbyt prosty, by był zrozumiały – poproszę cię TU PUBLICZNIE – oddaj mi swą rękę by ten hormon szczęścia od zniszczenia chronić.
Klęczę i wręczam KWIAT.
Tyś to na tej focie?
Witold Skaczkiewicz
czerwiec 29, 2007 at 9:59 am
Buszuję na tym blogu istne artystyczno-miłosne tornado. Polityczny cycek został totalnie zmieciony z oblicza ziemi, rozpływa się i zanika pomału w obliczu analizy hormonów, obrazów, wierszy, rozważań i wyznań, godnych Szekspira.:P
prosto_mary
czerwiec 29, 2007 at 11:17 am
Milusio-całuśny ten Twój blogasek się zrobił.
PS Cmok, cmok.
Rezerwa
czerwiec 29, 2007 at 11:28 am
No cóż, pozostaje mi jedynie pobłogosławić ten związek Defendo i Witolda.
A te motylki to są chyba w brzuszku, a raczej w podbrzuszu, a nie w żołądku, tak?
“Moja wiedza o sztuce ogranicza się do Kirka Douglasa w roli Van Gogha.” [Woody Allen]
proces
czerwiec 29, 2007 at 1:28 pm
Nie czuję się na siłach nawet tu pisnąć, a co dopiero jęknąć i coś napisać. Brak mi słów.
Defendo, piękny ten obrazek. Dlaczego Ty się nic nie odzywasz w wątku malarskim na forum ? Mogłabyś coś tam czasem umieścić. :)
kawa3603
czerwiec 30, 2007 at 11:16 am
No właśnie Kawo, a przed chwilą stwierdziłaś na Forum, że “sztuka dyskutowania” nie jest Ci obca. Dlaczego Defendo nie pisze w Twoim wątku? Wedle prawideł logiki powinna, nieprawdaż?
proces
czerwiec 30, 2007 at 11:53 am
Chcesz mi coś udowodnić Procesie ?
Nie trzeba brać udziału w każdej dyskusji, nie zawsze też czuje się taką potrzebę.
Każdy pisze tam gdzie ma na to ochotę i tak jest dobrze.
kawa3603
czerwiec 30, 2007 at 12:50 pm
Prawidła są dobre na buty, logika chodzi bosa…
prosto_mary
czerwiec 30, 2007 at 2:11 pm
Dzięki za Szymborską, Mary – doskonałe pendant do obrazu Bruegela i obrazu Człowieka. Małpy, historia, o której one wiedzą więcej niż ludzie, niewola i wolność okrętów pod żaglami za oknem. Brzęk łańcucha akompaniuje karmanioli. Rozszerzam sobie pole widzenia.
Kawo – pozwól,że odpowiem później – po namyśle:)
Mary – to o prawidłach,no….;)
Procesie – wiesz doskonale!
Też boję się odetchnąć. Cokolwiek powiem i tak zostanie – zinterpretowane.
defendo
czerwiec 30, 2007 at 4:20 pm
Opowieść o wyobraźni, śnie spokojnym i cudownym kwiecie.
“…Wszystko mu było jedno, jak sie to skończy, a w chwilach przytomności przeceniał swą obojętność. Niebezpieczeństwo, kiedy go sie nie widzi, ma mglistą nieokreśloność ludzkiej myśli. Strach staje się niewyraźny; a Wyobraźnia, wróg ludzi, matka wszelkiej grozy, nie podsycana uspokaja się w otępieniu, wywołanym nadmiarom wzruszeń…”
Joseph Conrad LORD JIM
Droga DEFENDO,
wysłałem Ci to mailem, przed wyznaniem wyżej umieszczonym. To wówczas zrozumiałem i zawyłem z bólu, ze tracę coś czego nigdy nie miałem. Że tracę marzenia? O szczęściu? O dawaniu?
Zapytałaś wówczas – co oznacza ten e-mali? Wszystko ma dwie strony! – Tak odpowiedziałem.
Zatem strona druga:
Umysł Twój cudny, lecz naznaczony szaleństwem jakimś.
Przepatrzyłem co piszesz w internecie, pełen zachwytu. Lecz znajomość nasza mroczna, dziwaczna, i zabija…
Na dobranoc, by sen trwał nieprzerwanie daje ci ta myśl:
W potrzasku pajęczej sieci widziałem motyla…
Machał pięknymi skrzydłami, a ich zwykle nieuchwytny uchem hałas, nocą spać nie dawał. Tego ranka, obudzony słońcem, budząc się do życia zapomniałem motyla. Wieczorem nasłuchiwałem… Lecz cisza była absolutna – jakby pająk swych sieci zapomniał zastawić.
Farewell miła, mam dość, więcej nie uniosę. Jesteś Cudownym kwiatem, znajdziesz ogrodnika…
I teraz już tylko cisza. Spij spokojnie, bo “Wyobraźnia, wróg ludzi, matka wszelkiej grozy, nie podsycana uspokaja się w otępieniu”.
ps. To ostatnie, tu i wszędzie.
Witold Skaczkiewicz
lipiec 1, 2007 at 5:50 am
Jakiż to związek mają skandaliczne piersi z dyktaturą cycków? Może jakaś definicja pojęcia? Mętne to jakieś…
belize
lipiec 1, 2007 at 4:00 pm
Witek jesteś beznadziejny
wiem to od drugiego słowa które wypowiedziałeś w mojej obecności
nie przeczytam już ani jednego słowa które napiszesz
hb.light
lipiec 2, 2007 at 11:48 pm
Witku, dziękuję Ci za wszystko co od Ciebie otrzymałam.
Jesteś niezwykłym człowiekiem.
Wielka szkoda, że zdecydowałeś sie odejść.
Lecz nic mi innego nie pozostaje, jak Twoją wole uszanować.
Niech Anioły Ci grają pieśń cudną.
ps. Nie płaczę jak oto prosiłeś i mam nadzieję, że jeszcze spędzimy kilka chwil razem.
garmatha
lipiec 3, 2007 at 4:03 am
Witku, jesteś tak niezwykłym człowiekiem, że na wymyślenie Ciebie nie starczyło by weny najznakomitszym poetom.
Kobieta, którą los z Tobą połączy będzie najszczęśliwszą istotą na ziemi. Powiesz, że nie mogę tego wiedzieć, bo Cię nie znam, a mnie wystarczy blask cudu bijacy z każdego słowa które wypowiadasz. Jesteś bowiem objawieniem tej i każdej innej przestrzeni.
Wiele razy dotknięta Twym Słowem, pragnę teraz wraz z sercem oddać Ci ciało.
milanova
lipiec 3, 2007 at 3:52 pm
hb.light
dlaczego nie podpisałaś sie swoim stałym nickiem Aleksandra Kr.
anna_pe
lipiec 3, 2007 at 3:56 pm
No masz. Pan Witek niedługo też zacznie karmić na dwa cycki. ;)
kawa3603
lipiec 3, 2007 at 5:11 pm
I jeszcze post scriptum, Witek;
takie duże chłopię jak Ty wie już zapewne, że nie tyle ważne jest to co się pisze, ile co w duszy gra na moment pisania.
Tobie nie gra nic, a mimo to piszesz
szczypiorek w mojej lodówce wzbudza we mnie nieporównywalnie większy szacunek
hb.light
lipiec 3, 2007 at 6:08 pm
Droga Defendo!
Ośmielam się pisać do Ciebie tutaj, bo nie widzę innego sposobu.
Od dawna usiłuję z Tobą porozmawiać prywatnie, ale “nie rozmawiam z obcymi na priv” to jedyna odpowiedź.
Nie jestem artystą ani podrywaczem. Mam własne przedsiębiorstwo, tzw.”średniej wielkości”. Bardzo długo czytam to co piszesz. Szukam kobiety takiej jak Ty. Myślę, że przy Tobie nie można sie nudzić. Mam 55 lat i chcę miec przy sobie kogoś interesującego. Piękne młode dziewczyny są nudne i puste. Chcę mieć przy sobie Kogoś. Chcę Ciebie.
Nie umiem pisać wierszy, ale dużo czytam. Widziałem,że lubimy tych samych autorów, słuchamy podobnej muzyki. Może moja trochę spokojniejsza, ale kompromis jest możliwy, prawda?
Mogę Ci dać komfort, na jaki zasługujesz. A Ty pisz i bądź przy mnie. Może mnie kiedyś pokochasz. Bardzo Cię proszę o umożliwienie mi przynajmniej prywatnej rozmowy. Postaram sie przekonać Cię do siebie. To dla mnie bardzo ważne.
Ośmieliłem się marzyć o wspólnym życiu z Tobą. Już je nawet ułożyłem.Nawet ślub wymyśliłem ze szczegółami. Wybacz. Mam jednak odrobinę nadziei, że zmienię to w rzeczywistość. Przyzwyczaiłem się do realizowania swoich marzeń.
PS. Mam nadzieję, że lubisz podróże? Bo ja bardzo.
realleman
lipiec 3, 2007 at 6:36 pm
Droga Defendo!
Ja również, ośmielam się pisać do Ciebie tutaj, bo nie widzę innego sposobu.
Od dawna usiłuję z Tobą porozmawiać prywatnie, ale “nie rozmawiam z obcymi na priv” to jedyna odpowiedź.
Nie jestem artystą ani podrywaczem. Mam własne przedsiębiorstwo, tzw.”średniej wielkości”. Bardzo długo czytam to co piszesz. Szukam kobiety takiej jak Ty. Myślę, że przy Tobie nie można sie nudzić. Mam 55 lat i chcę miec przy sobie kogoś interesującego. Piękne młode dziewczyny są nudne i puste. Chcę mieć przy sobie Kogoś. Chcę Ciebie.
Nie umiem pisać wierszy, ale dużo czytam. Widziałem,że lubimy tych samych autorów, słuchamy podobnej muzyki. Może moja trochę spokojniejsza, ale kompromis jest możliwy, prawda?
Mogę Ci dać komfort, na jaki zasługujesz. A Ty pisz i bądź przy mnie. Może mnie kiedyś pokochasz. Bardzo Cię proszę o umożliwienie mi przynajmniej prywatnej rozmowy. Postaram sie przekonać Cię do siebie. To dla mnie bardzo ważne.
Ośmieliłem się marzyć o wspólnym życiu z Tobą. Już je nawet ułożyłem.Nawet ślub wymyśliłem ze szczegółami. Wybacz. Mam jednak odrobinę nadziei, że zmienię to w rzeczywistość. Przyzwyczaiłem się do realizowania swoich marzeń.
PS. Mam nadzieję, że lubisz podróże? Bo ja bardzo.
anonimuscomamailus
lipiec 3, 2007 at 6:51 pm
Może mi ktoś uprzejmy wytłumaczy, co to za rodzina Adamsów tu się produkuje i co tu jest grane?
Istny kociokwik!
Rezerwa
lipiec 3, 2007 at 8:01 pm
Teoretycznie jako właściciel blogaska powinienem być na bieżąco, ale niestety chyba przegapiłem kilka odcinków tej opery mydlanej i jestem zupełnie zdezorientowany.
proces
lipiec 3, 2007 at 8:12 pm
Droga Defendo!
Ja również, ośmielam się pisać do Ciebie tutaj, bo nie widzę innego sposobu.
Od dawna usiłuję z Tobą porozmawiać prywatnie, ale “nie rozmawiam z obcymi na priv” to jedyna odpowiedź.
Nie jestem artystą ani podrywaczem. Nie mam własnego przedsiębiorstwa, tzw.”średniej wielkości”. Ale bardzo długo czytam to co piszesz. Szukam kobiety takiej jak Ty. Myślę, że przy Tobie nie można sie nudzić. Mam 75 lat i chcę mieć przy sobie kogoś interesującego. Piękne młode dziewczyny są nudne i puste. Chcę mieć przy sobie Kogoś. Chcę Ciebie.
Nie umiem pisać wierszy, ale dużo czytam. Widziałem,że lubimy tych samych autorów, słuchamy podobnej muzyki. Może moja trochę spokojniejsza, ale kompromis jest możliwy, prawda?
Mogę Ci dać komfort, na jaki zasługujesz. A Ty pisz i bądź przy mnie. Może mnie kiedyś pokochasz. Bardzo Cię proszę o umożliwienie mi przynajmniej prywatnej rozmowy. Postaram sie przekonać Cię do siebie. To dla mnie bardzo ważne.
Ośmieliłem się marzyć o wspólnym życiu z Tobą. Już je nawet ułożyłem.Nawet ślub wymyśliłem ze szczegółami. Wybacz. Mam jednak odrobinę nadziei, że zmienię to w rzeczywistość. Przyzwyczaiłem się do realizowania swoich marzeń.
PS. Mam nadzieję, że lubisz podróże? Bo ja bardzo.
churning stick in the sea of existence
lipiec 3, 2007 at 9:41 pm
Hb.light,
obiecałem sobie, że więcej pisał w takich miejscach nie będę. Złamałem dane sobie słowo /zwykle dawanego innym ludziom nie łamie/, Pan Bozia, mój dobry kumpel wybaczy.
Zaciekawiłaś/łeś mnie. Ciekawią mnie ludziska którzy się czepiają. Najbardziej ci, co to robią anonimowo. Cóż, kundle gryza zza węgła.
Lubie kundle z przyrodzonej dobroci serca, lecz wole rasowe – z urody piękne z charakteru obliczalne.
Najbardziej szczekliwe są te ohydne ratlerki, ni to pies ni to nietoperz, wątpliwej konduity, mimo ze rasowy. Hałasuje to stworzenie choć mikre i rozdeptać łatwo.
Cóż, z tego, że się głośno szczeka, nie wynika, że się ma wykwintny rozum.
Ech.. zrobię to dla Ciebie, oczywiście wiesz, że to Goethe, jeżeli nie wiesz – Trwanie i przemiana – to tytuł:
“Dobroczynna ręka owa,
Co kreśliła chętny gest,
Ten twór mądrze rozczłonkowan -
Wszystko dziś czym innym jest.
I to, co przyszedłszy z dala
Tu imieniem twym sie zowie,
przepłynęło jako fala
I do morza dalej mknie.”
Ratlerkom polskim CZEŚĆ!
ps.
wybacz, że nie będę więcej z tobą, ani z kimkolwiek, tu pisał.
pps.
Miłe nieznajome, zazwyczaj mam w dupie opinie o mnie, lecz Bozia mi świadkiem – lubię pochlebstwa. Jakby kto chciał mi pisać, że jestem mądry, przystojny, doskonały w łóżku…etc..etc…, bardzo proszę. Z góry najserdeczniej dziękuję.
Witold Skaczkiewicz
lipiec 4, 2007 at 3:43 am
Co tu się dzieje? Widzę bez okularów, to “Cała naprzód” i szczególny sposób bycia Witka itp….
No, no poczekam na intymniejsze gesty i ciepło wewnętrzne. Pozdrawiam!!!!
Vanessa'
lipiec 5, 2007 at 7:56 pm